imalopolska

najnowsze wiadomości

admin

admin

Polska

Uchodźcy – Nachodźcy. Grzegorz Braun

a-61

Strona główna &gt Polska &gt Uchodźcy – Nachodźcy. Grzegorz Braun Uchodźcy – Nachodźcy. Grzegorz Braun a303 Polska 2

Uchodźcy mają tu do odegrania zaledwie rolę lodołamacza, torującego drogę zgoła innym przybyszom – rolę buldożera wyrównującego plac pod całkiem inną konstrukcję.

Komu się zdaje, że problem imigrantów na naszym terytorium dotyczyć ma głównie i wyłącznie nieszczęśników uciekających, bądź nasyłanych z Bliskiego Wschodu– tego śpieszę wyprowadzić z błędu. Oto bowiem rozmaite znaki na niebie i ziemi wskazują, że z Polską wiążą wielkie nadzieje i daleko idące plany mieszkańcy zupełnie innych stron, ludzie nie będący bynajmniej wyznawcami Mahometa. Ci ostatni mają tu do odegrania zaledwie rolę lodołamacza, torującego drogę zgoła innym przybyszom. Rolę buldożera wyrównującego plac pod całkiem inną konstrukcję.

Na trop nowej mądrości etapu naprowadza osobliwa retoryka, jaką posłużył się ostatnio pan podsekretarz stanu USA Tony Blinken, który wymogowi gościnności względem imigrantów poświęcił osobny ustęp swego warszawskiego przemówienia.

Z jednej strony starał się on utwierdzić wiarę tubylczego audytorium w szczerość amerykańskich zamiarów zapewniania bezpieczeństwa w naszym regionie, z drugiej jednak mimochodem uzależnił ziszczenie się tej wizji od skwapliwości, z jaką przyjmiemy szukających u nas wytchnienia przybyszów.

Blinken sięgnął przy tym po intrygujący argument: „Przyjęcie imigrantów, uchodźców i osób ubiegających się o azyl jest niezwykle trudnym zadaniem dla każdego z krajów. […] Ale wzywam was do tego, byście nie zamykali oczu. Patrzymy przecież na ludzi. Na matki. Na ojców. Na synów. Na córki. Na ludzi takich jak my. Nasi ojcowie i dziadowie pokonali w przeszłości często te same drogi, szukając schronienia przed przemocą”.

Zauważmy: oto dla wzmocnienia imperatywu otwartości względem wyznawców Mahometa, imperialny rewizor odwołuje się do domniemanej wspólnoty przeżyć „naszych ojców i dziadów”. Jakaż jednak może być dziś analogia losów uciekinierów z Syrii i paryskich świadków holocaustu, wśród których dorastał Tony Blinken? Okazuje się, że bardzo ścisła.

Niespełna pół roku temu wyklarował to dobitnie prezydentowi Rosji prezes Europejskiego Kongresu Żydowskiego. Podczas styczniowej wizyty na Kremlu pan Wiaczesław Mosze Kantor miał oświadczyć m.in., że: „Statystycznie sytuacja Żydów w Europie jest najgorsza od czasów zakończenia II wojny światowej” (sic!), a „widmo exodusu Żydów z Europy jest dość realne”. [Oby się spełnił… – admin]

Z kontekstu wynikało przy tym niezbicie, że zdaniem Kantora, największe niebezpieczeństwa czyhają dziś na Żydów w Europie Zachodniej. Tak też musiał zrozumieć to jego rozmówca, Włodzimierz Putin, skoro odpowiedział krótko i serdecznie: „Przyjeżdżajcie do nas!” (sic!).

Zauważmy, że niejako na marginesie, liderzy Europejskiego Kongresu Żydowskiego uznali w Putinie gwaranta swego bezpieczeństwa. Najwyraźniej więc nie dla wszystkich największym zmartwieniem jest „wzmacnianie wschodniej flanki NATO” w obliczu „zagrożenia ze strony Rosji” – ta wersja serwowana na użytek publiczności polskiej wcale niekoniecznie obowiązywać musi cały establishment europejski i światowy.

Czy jednak zachodnioeuropejscy Żydzi zechcą skorzystać z zaproszenia do Rosji, by tam rewitalizować swoją autonomię, dajmy na to, w Birobidżanie? Mocno wątpliwe. Bo i po cóż mieliby jechać aż do Azji, skoro sentymenty lokują znacznie bliżej?

Podejmując w niedalekiej przyszłości kolejną wędrówkę, Żydzi nie będą raczej szukali szczęścia na Syberii. Wyjaśnia nam to ważna publikacja sprzed lat paru – obszerny artykuł Seweryna Aszkenazego, zasłużonego lidera i sponsora judaizmu reformowanego w III RP.

Jego tekst – ze wszech miar wart lektury in extenso – formułuje jasny program żydowskiego powrotu do Polski: „Skoro historia się powtarza, w takim razie być może to, co nie do pomyślenia ‒ exodus Żydów z Europy zachodniej pod presją fizycznego zagrożenia ‒ znów będzie do pomyślenia” – stawia kwestię Aszkenazy, po czym przechodzi do rzeczy: „Jeśli wszyscy Żydzi znów będą musieli opuścić zachodnią Europę, w którą stronę powinni się udać? I gdzie natrafią na najbardziej gościnne przyjęcie? Zakładam tu czysto teoretycznie, że z tych czy innych powodów, nie zdecydują się na wyjazd do pozostającego w stanie nieustannej wojny i zagrożenia z zewnątrz, przeludnionego Izraela.”

Aszkenazy sugestywnie i przekonująco rysuje niewesoły zaiste obraz recydywy antysemityzmu w krajach Zachodu – nie wyłączając Stanów Zjednoczonych z ich rosnąca populacją muzułmańską – po czym zadaje retoryczne, w świetle przytoczonych przezeń faktów, pytanie: „Czy europejscy Żydzi nie powinni zamiast wyjeżdżać z Europy, przenieść się na jej wschód?”

Nie tai, że największe nadzieje wiąże właśnie z naszym krajem: „Sądzę, że znowu, jak kiedyś, na Polskę, niczym latarnię morską wśród wzburzonych fal, mogą spoglądać zachodnioeuropejscy Żydzi, chcący zacząć nowe życie w środowisku bezpiecznym dla nich i ich rodzin, ale tak, by nie opuszczać Europy. Polska może nawet posłużyć za bezpieczną bazę i główną siedzibę dla żydowskich elit biznesu z Europy, których interesy mają charakter globalny”.

Ożywiony wizją Polski jako najbezpieczniejszej przystani dla Żydów, Seweryn Aszkenazy stara się zjednać czytelników dla tej koncepcji rozwiewając ewentualne zastrzeżenia: „Jednym z powodów jest gościnność Polaków, pomimo utrzymujących się wciąż uprzedzeń podsycanych przez niechętnie poddający się przemianom Kościół katolicki, otwartość polskiej gospodarki na żydowską przedsiębiorczość oraz otwartość Polski na kulturę żydowską”.

Jak z tego wynika, wizja żydowskiego powrotu do „nowego Kanaanu” – jak przed wiekami zwali Polskę przodkowie Aszkenazego, Kantora i Blinkena – nie jest bynajmniej wizją księżycową, oderwaną od współczesnych realiów. Wręcz przeciwnie. Skoro widzimy, że sprawie tej poświęcili już sporo namysłu ludzie tak poważni – nie wypada ich przemyśleń bagatelizować. Bynajmniej nie powinno to oznaczać automatycznego entuzjazmu – warto bowiem odrobić tę lekcję historii do końca, przypominając sobie m.in. jaki los przypadł w udziale mieszkańcom podbitego Kanaanu. Grzegorz Braun Źródło: http://www.bezc.pl/artykul/49/uchodzcy-nachodzcy/2 Za: https://marucha.wordpress.com/2018/02/13/uchodzcy-nachodzcy/


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Przeszczepianie narządów prowadzi do dziwnych skutków

a-57

Strona główna &gt Zdrowie &gt Przeszczepianie narządów prowadzi do dziwnych skutków Przeszczepianie narządów prowadzi do dziwnych skutków a303 Zdrowie 1

Przeszczepianie narządów już dawno przestało być czymś sensacyjnym. Ale nawet w świecie naukowym transplantologia zajmuje szczególne miejsce.

Materialistyczni naukowcy odrzucają mistycyzm, ale przyznają, że niektóre aspekty dotyczące transplantacji narządów pozostają dla nich całkowitą zagadką. I co może się stać z człowiekiem z cudzym narządem w ciele – w końcu nie wie nikt.

Cudza krew

Czy zmienia się człowiek po przeszczepieniu narządów? Przez długi czas uważano, że transplantologia nie ma „mistycznych” skutków ubocznych i nie wpływa na stan kliniczny organizmu. Ale nie tak dawno temu w Australii naukowcy musieli zmierzyć się z oczywistością – niewiarygodną. Mieszkance Sydney, 15-letniej dziewczynie, odmówiła wątroba i został jej przeszczepiony organ dawcy.

Jakiś czas po przeszczepie Australijka zachorowała. W jej sytuacji, jak uważali specjaliści, choroba groziła nieuchronną śmiercią. Ale kiedy dziewczyna została zabrana do kliniki i pobrano jej krew do analizy, to hepatolodzy nie uwierzyli własnym oczom. Okazało się, że u młodej Australijki zmieniła się grupa krwi, która jest dawana danej osobie raz na zawsze od chwili urodzenia!

Powtórne testy potwierdziły: ciecz rubinowa w organizmie dziewczyny stała się dokładnie taka sama jak krew u jej dawcy. Kiedy stan pacjentki się polepszył, dokładne badanie wykazało, że jest całkowicie zdrowa. Tak bardzo, że nie musi przyjmować więcej leków – immunodepresantów – preparatów, zapobiegających odrzucenie narządów dawcy.

Ten przypadek jest bezprecedensowy. Po jego ogłoszeniu naukowcy po raz pierwszy otwarcie stwierdzili, że w wyniku przeszczepu narządów człowiek może stać się inny. Co prawda, wyjaśnić, co się jednak stało z dziewczyną z Australii, nie potrafili. Zjawisko to jest teraz szczegółowo badane.

Rozdwojenie osobowości

Ponad trzydzieści lat Amerykanka Debbie W. była przekonaną abstynentką i ogólnie – gorącą zwolenniczką zdrowego stylu życia. Ale pierwszą rzeczą, jaką zechciała po przeszczepieniu serca, było piwo. Kiedy pozwolono jej usiąść za kierownicą, usiadła i pojechała do baru z fast foodami, gdzie najadła się aż do przesytu kurczaka w cieście.

W Stanach Zjednoczonych nie ukrywa się, od jakiego dawcy pobiera się narząd do przeszczepu. Zatem Debbie dowiedziała się, że w jej ciele bije serce 18-letniego murzyńskiego chłopaka Khoviego, który rozbił się na motocyklu. Że w kieszeni jego kurtki znaleziono torbę z jego ulubioną przekąską – smażonym kurczakiem w cieście. A oprócz tego uwielbiał on piwo …

Istnieją też inne ciekawe fakty z praktyki badawczej. Oto tylko kilka z nich. 47-letni robotnik, nie interesujący się sztuką, po tym jak przeszczepiono mu wątrobę młodego skrzypka, zadziwił otoczenie nagłym wybuchem miłości do muzyki klasycznej.

Student, któremu przeszczepiono serca utopionego człowieka, nagle zaczął odczuwać irracjonalny lęk przed zbiornikami wodnymi.

Młoda kobieta po przeszczepie serca zaczęła odczuwać okropne bóle pleców. Okazało się, że swego czasu kręgosłup jej dawcy został poważnie poraniony.

Istnieje przykład, kiedy po operacji mieszkanka Massachusetts, który bardzo bała się wysokości, została alpinistką. Adwokat z Milwaukee, który nienawidził słodkiego – pokochał czekoladowe batony, a siedmioletnia dziewczynka po przeszczepie serca, pobranego z zamordowanego dziecka, zaczęła widzieć po nocach koszmary, w których stawała się ofiarą zabójcy …

Unikalnych historii jest niemało. Ich badacze z kolei twierdzą, że mogłoby być ich znacznie więcej. Po prostu wielu pacjentów krępuje się mówić o dziwnych przeżyciach, obawiając się, że zostaną uznani za wariatów.

Jakie będą wersje?

Osoba, która poddaje się przeszczepowi ważnych narządów, może nabyć cechy charakteru należące do dawcy. Wniosek taki wysunął słynny naukowiec Gary Schwartz, profesor psychologii i medycyny z Uniwersytetu w stanie Arizona. Jego zdaniem narządy wewnętrzne w procesie życia wytwarzają energię elektromagnetyczną. Przeniesione do nowego ciała, zaczynają na swój sposób wpływać na komórki nerwowe – jedne komórki wyciszają, inne pobudzają, trzecie – budzą z długiego snu. W rezultacie zmieniają się odruchy psychosomatyczne – u człowieka pojawiają się nowe nawyki, a nawet umiejętności.

Według profesora Schwartza najpotężniejszym generatorem jest serce – po jego przeszczepie zmiany, które pojawiają się u danej osoby, mogą okazać się najbardziej odczuwalne. Zresztą, nawet kiedy przetaczają krew, niektórzy pacjenci zaczynają doświadczać dziwnych wrażeń. Na przykład od dawcy przekazywana jest aktywność, senność, łobuzerstwo. Co prawda, ten efekt jest tymczasowy – w przyszłości u danej osoby pracuje już własny narząd krwiotwórczy.

Niemiecki neurolog Friedrich Strian twierdzi, że żywe tkanki posiadają pamięć komórkową. A każdy organ wewnętrzny jest swego rodzaju przechowalnią informacji, pochodzących z impulsów mózgu. Po transplantacji ta informacja jest usuwana – osoba zaczyna odczuwać cudze myśli, uczucia, obawy. W tym również i bóle fantomowe.

Źródło: http://3rm.info/publications/25376-peresadka-organov-privodit-k-strannym-posledstviyam.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

9.2.2018 r.


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Dr Ewa Kurek: „Żydzi zrobili genialny PR na swojej zagładzie!” O słabości PL i oszustwach Izraela!

a-56

Strona główna &gt Polska &gt Dr Ewa Kurek: „Żydzi zrobili genialny PR na swojej zagładzie!” O słabości PL i oszustwach Izraela! Dr Ewa Kurek: „Żydzi zrobili genialny PR na swojej zagładzie!” O słabości PL i oszustwach Izraela! a303 Polska 0

Petycja do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej w Sprawie Wznowienia Ekshumacji w Jedwabnem

http://www.citizengo.org/pl/84089-petycja-do-sejmu-rzeczpospolitej-polskiej


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Globalne oblicza antypolonizmu. Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

a-55

Strona główna &gt Polska &gt Globalne oblicza antypolonizmu. Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński Globalne oblicza antypolonizmu. Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński a303 Polska 1

Komentarz: Artykuł został napisany w 2001 r., ale aktualny jest, niestety, po dziś dzień. Bakteria chazarska bardzo długo zbierała ślinę aby tak mocno i jawnie, w skali globalnej, móc splunąć nam w twarz, jak to uczyniła obecnie. Red. W-P.

Co pewien czas w naszym kraju nagłaśniane są różnego rodzaju wstrząsające wydarzenia z przeszłości. Rzecz ciekawa, wydarzenia te dotyczą przede wszystkim Narodu Polskiego, który ukazywany jest w jak najgorszym świetle, nawet jako naród zbrodniarzy. Widzowie siedzący przed telewizorami nagle dowiadują, że kilkadziesiąt lat temu Polacy kogoś zamordowali. Aż dech zapiera. Każdy dzień przynosi nowe wiadomości, powielane przez rozliczne kanały telewizyjne, programy radiowe, artykuły w prasie. Sytuacja jest dramatyczna. Upokorzenie i rozpacz stają się chlebem powszednim dla milionów naszych rodaków. Dlaczego to wszystko się dzieje?

Spróbujmy odcyfrować mechanizm manipulacji. Powstaje pytanie: po co pewne rzeczy są nagłaśniane a inne nie? Dlaczego np. nie jest nagłaśniane to, że w czasie II Wojny Światowej na południowo-wschodnich rubieżach Rzeczpospolitej tamtejsi mieszkańcy spalili tysiące wsi polskich i wymordowali co najmniej 200 tys. Polaków w sposób tak bestialski, że nawet Niemcy byli tym przerażeni?[1]

Dlaczego nie jest nagłaśniane to, że hitlerowska WaffenSS była jednostką ochotniczą, a w jej skład wchodzili: Albańczycy, Białorusini, Bośniacy, Brytyjczycy, Bułgarzy, Chorwaci, Duńczycy, Estowie, Finowie, Flamandowie, Francuzi, Gruzini, Grecy, Hindusi, Holendrzy, Kirgizi, Kozacy, Łotysze, Litwini, Norwegowie, Ormianie, Rumuni, Rosjanie, Serbowie, Słoweńcy, Szwedzi, Szwajcarzy, Tatarzy, Turkmeni, Ukraińcy, Uzbecy, Walonowie, Węgrzy, Włosi, z których niektórzy służyli nawet pod własnymi sztandarami?[2]

A jednak w skład tej zbrodniczej jednostki nie wchodzili Polacy. Dlaczego nie jest nagłaśniane to, że Powstanie Warszawskie było bezwzględnie dławione nie tylko przez Niemców, ale również przez jednostki ukraińskie? A wreszcie członkowie jakich narodowości kierowali po wojnie Urzędem Bezpieczeństwa odpowiedzialnym za śmierć setek tysięcy naszych rodaków? Wiemy z całą pewności, że wielu z nich nie byłe hitlerowska

Dlaczego z Polaków, którzy pierwsi stawili czoła hitlerowskiemu najeźdźcy, którzy walczyli o wolność tylu narodów, których kraj i ludność ucierpiała przez wojnę w sposób niewyobrażalny, dziś traktuje się jak katów? To są pytania, które każdy Polak musi zadać i musi znać na nie odpowiedź.

Niestety, większość z nas przestaje pytać, przestaje szukać odpowiedzi, lecz bezwiednie daje się sterować za nos różnym mediom, które wprost tańczą na naszej niewiedzy i bezsilności.

I teraz dopiero widać, kto zbiera owoce dalekosiężnego programu edukacji, który kilku pokoleniom odebrał prawdziwą wiedzę o naszej przeszłości. Ale widać również, co to znaczy nie mieć własnych mediów w skali Polski. Jeżeli jedne media pozostają ciągle w ręku twórców systemu totalitarnego, który niewolił Polskę przez pół wieku, jeżeli inne media przejmowane są lub tworzone przez obcych, to trudno spodziewać się, że celem tych mediów jest przybliżanie prawdy o dziejach Polskiego Narodu. Spodziewać się raczej można albo obojętności, albo wręcz wrogości. Większość mediów nie ukazuje piękna i wielkości Polski i Polaków, wyolbrzymia natomiast lub wręcz finguje, a więc zmyśla zło, aby naród nasz upokorzyć. I to nie jest wszystko jedno, kto jest właścicielem mediów, kto decyduje o rozdziale częstotliwości, jacy dziennikarze w mediach pracują. Przychodzą bowiem momenty, w których fałszywe oskarżenia nie znajdują odparcia, bo nie ma mediów, które zechciałyby prawdę przekazać, dając szansę obrony.

Pojawia się wobec tego kolejne pytanie: po co wobec tego nagłaśniane są różne wydarzenia, które najczęściej mijają się z prawdą, a które mają nasz naród upokorzyć?

Działania takie to nie jest wynik bezinteresownej dociekliwości dziennikarzy, jest to fragment dość poważnych akcji przekraczających granice Polski. Afery antypolskie nagłaśniane są medialne nie dla nas, ale nade wszystko dla za granicy.

Przebywając za granicą można zobaczyć, jak cały mechanizm wygląda: oto ukazują się w różnych mediach artykuły bądź programy np. przeciwko Radiu Maryja (artykuł pochodzi jeszcze z czasu gdy Radio Maryja ukrywało swój filosemityzm a o. Tadeusz Rydzyk nie pozował do sesji zdjęciowych z żydowskimi lobbystami z tymczasowego państwa położonego w Palestynie. Redakcja W-P), w których zarzuty pod adresem Radia są szyte tak grubymi nićmi, że każdy rozsądny Polak gołym okiem widzi manipulację. Polak w Polsce widzi, ale co widzi i co rozumie Niemiec, Belg czy Francuz, który rano czyta Süddeutsche Zeitung, La libre Belgique lub Le Figaro, a w których to pismach znalazł się artykuł o Radiu Maryja z powołaniem się na polską prasę?

A takich artykułów pojawiają się w prasie zagranicznej nie dziesiątki, ale setki. Dla czytelnika zagranicznego owe grube nici manipulacji stają się już niewidzialne, przyjmuje wszystko za dobrą monetę, a więc utwierdzony zostaje w złym nastawieniu do Radia Maryja, a także do Polaków. Media zachodnie bardzo często utrwalają obraz Polaka jako klerofaszysty i antysemity, ponieważ jedynym źródłem ich informacji są niektóre media w Polsce. Z kolei media w Polsce, świadome swej siły, preparują materiały antypolskie na użytek odbiorcy zagranicznego. W ten sposób koło się zamyka, Polacy są osaczeni, znajdują się w niewidzialnej pętli mediów.

Jaki jest jednak cel takiego osaczania?

Chodzi o to, żeby naród upokorzyć do tego stopnia, aby nie miał siły walczyć o swoje prawa, aby zgodził się na stopniową kolonizację własnego kraju, aby za granicą godził się na przyjmowanie wyłącznie drugorzędnej pracy, aby w przekonaniu, że jest winny i że jest nikim, zgodził się na niewolę.

A właśnie na to, jako Polacy, nie możemy się zgodzić. Bo mamy prawo i do własnej ojczyzny i do narodowej godności. To nie tylko prawo, to nasz obowiązek: znać prawdę, nie dać sobą poniewierać i z dumą podnosić głowę.

Prof. dr hab. Piotr Jaroszyński, Rodzina Polska, 2001-07-30

Źródło: http://web.archive.org/web/20071031014523/http://www.rodzinapolska.pl/antypol/archiwum/2001/35_1.htm
——————————————————————————–
[1] Zob. „Okupacja i ruch oporu w dzienniku Hansa Franka 1939-1945”, Warszawa 1970, t. 2, s. 451, 454, 455, 478, 521.
[2] O. Skorzeny, Nieznana wojna, tłum. A. Nieuważny, Warszawa 1999, s. 43.


Read the full article – wolna-polska.pl

Świat

Ofiary kruchego lodu na Ukrainie

lod

HomeŚwiat

Kilkadziesiąt przypadków utonięć zanotowały w tym roku służby ratunkowe na Ukrainie. Są to ofiary kruchego lodu. Wśród nich większość to amatorzy zimowego wędkowania.

Jak poinformowała ukraińska Państwowa Służba do spraw Sytuacji Nadzwyczajnych od początku roku w wyniku załamania się lodu utonęło 60 osób. Jak czytamy w komunikacie – pokrywa lodowa na ukraińskich rzekach i jeziorach jest wyjątkowo krucha. Wynika to ze zmiennych temperatur. W dzień słupek rtęci oscyluje w okolicach zera stopni, bądź przekracza o kilka kresek zero, w nocy jest niewielki mróz. Przeważająca liczba ofiar załamania się lodu to wędkarze.

Na Ukrainie łowienie ryb z przerębla jest bardzo popularne. Pracownicy Państwowej Służby do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych patrolują okolice zbiorników wodnych i informują wędkarzy o grożącym im niebezpieczeństwie.

Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Paweł Buszko, Kijów/kj

fot.pixabay.com


Read the full article – wiadomosci.com

Świat

Kiedyś pomogłem sprzedać kłamstwo. To dzieje się znowu. Płk Lawrence Wilkerson

a-54

Strona główna &gt Świat &gt Kiedyś pomogłem sprzedać kłamstwo. To dzieje się znowu. Płk Lawrence Wilkerson Kiedyś pomogłem sprzedać kłamstwo. To dzieje się znowu. Płk Lawrence Wilkerson a303 Świat 2

Colin Powell pokazuje fiolkę rzekomo zawierającą iracki wąglik na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

W tym tygodniu mija 15 rocznica wystąpienia Colina Powella, wtedy sekretarza stanu, na ZO ONZ, by sprzedać wojnę wyprzedzającą z Irakiem. Jako jego szef sztabu, pomogłem mu namalować jasny obraz, że wojna była jedyną opcją, że kiedy „przeciwstawiamy się reżimowi który ma ambicje regionalnej dominacji, ukrywa broń masowego niszczenia i daje schronienie i czynne wsparcie terrorystom, nie przeciwstawiamy się przeszłości, a teraźniejszości. Jeśli nie zadziałamy, to będziemy musieli stawić czoła jeszcze bardziej przerażającej przyszłości”.

Po wystąpieniu Mr Powella tego zimnego dnia, zastanawiałem się nad tym co zrobiliśmy. Wtedy myślałem, że cała nasza praca była na nic – i pomimo jego wysiłków, nie zdobyliśmy istotnego poparcia międzynarodowego. Ale późniejsze badania opinii publicznej w tym samym dniu i tygodniu pokazały, że przekonał wielu Amerykanów. Wiedziałem iż dlatego wybrano go do tej prezentacji w pierwszej kolejności: jego pozycja u Amerykanów była mocniejsza od któregokolwiek członka administracji Busha.

Prezydent George W. Bush rozkazałby wojnę nawet bez tej prezentacji w ONZ, albo gdyby sekretarz Powell nieszczęśliwie zawiódł. Ale pozycja sekretarza była ważną częścią 2-letniego wysiłku rządu Busha wprowadzenia Amerykanów w wojnę.

Ta próba doprowadziła do wojny z Irakiem – której skutkiem były katastrofalne straty dla regionu i dowodzonej przez USA koalicji, i która zdestabilizowała cały Bliski Wschód.

Nie powinno się o tym zapominać kiedy rząd Trumpa stosuje ten sam scenariusz żeby sprawić fałszywe wrażenie, że wojna jest jedynym sposobem zajęcia się zagrożeniem stwarzanym przez Iran.

Ponad miesiąc temu ambasador USA przy ONZ, Nikki Haley, powiedziała, że rząd ma „bezsporne” dowody na to, że Iran nie spełniał rezolucji Rady Bezpieczeństwa odnośnie programu pocisków batalistycznych i Jemenu. Tak jak Mr Powell, Ms Haley pokazała zdjęcia satelitarne i inne fizyczne dowody dostępne jedynie dla amerykańskiej społeczności wywiadowczej. Ale dowody nie wystarczyły.

Zadziwiające, jak podobny był ten moment do prezentacji Powella w 2003 o. irackiej broni masowego rażenia – i tego jak metody administracji Trumpa ogólnie pasują do metod stosowanych przez prezydenta Busha i wiceprezydenta Dicka Cheneya. Kiedy obserwowałem Ms Haley z Agencji Wywiadu Obronnego, chciałem odtworzyć wideo Mr Powella na ścianie za nią, żeby Amerykanie mogli natychmiast rozpoznać, w jaki sposób wpychano ich na tę samą ścieżkę jak w 2003 – w końcu do wojny . Tylko ta wojna z Iranem, krajem prawie 80 mln ludzi, których ogromna strategiczna głębia i trudny teren czynią go znacznie większym wyzwaniem niż Irak, byłaby 10 do 15 razy gorsza niż wojna w Iraku pod względem strat i kosztów.

Jeśli chcemy nieco bardziej oficjalnego oświadczenia o planach administracji Trumpa wobec Iranu, musimy tylko przyjrzeć się niedawno wydanej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego, która mówi: „Im dłużej ignorujemy zagrożenia ze strony krajów zdeterminowanych do proliferacji i rozwoju broni masowego niszczenia, tym gorsze stają się takie zagrożenia, i mniej mamy opcji obronnych”. Zespół Bush-Cheney nie mógłby powiedzieć tego lepiej kiedy rozważał inwazję na Irak. [National Security Strategy]

Strategia uważa Iran za jedno z największych zagrożeń z jakimi boryka się Ameryka, podobnie jak prezydent Bush wrobił Saddama Husseina w Iraku. Z Chinami, Rosją i Koreą Północną przedstawiającymi znacznie większe wyzwania dla Ameryki i jej sojuszników niż Iran, należy zastanowić się skąd zespół Trumpa bierze swoje pomysły.

Choć prezentacja Ms Haley nie trafiła w cel, i nikt inny niż elita bezpieczeństwa narodowego nie przeczyta tej strategii, to nie będzie to miało znaczenia. Widzieliśmy to już wcześniej: kampania oparta na upolitycznieniu wywiadu i krótkowzrocznych decyzjach politycznych by uzasadnić wojnę. I naród amerykański najwyraźniej przyzwyczaił się do podżegania przez władzę wykonawczą – zatwierdzonego niemal jednogłośnie przez Kongres – że takie działania nie są kwestionowane w znaczący sposób.

Jak dotąd agencje informacyjne w większości nie zdołały obalić fałszywych narracji wychodzących z Białego Domu Trumpa o Iranie. Na początku listopada agencje informacyjne utknęły na roszczeniach anonimowych amerykańskich urzędników, że nowo wydane dokumenty z ‚kryjówki’ Osamy bin Ladena stanowiły „dowód na poparcie Iranu dla wojny Al-Kaidy ze Stanami Zjednoczonymi”.

Jest to żywe przypomnienie desperackich prób wiceprezydenta Cheneya w latach 2002-2003, by stworzyć dowód na związek Saddama Husseina z Al-Kaidą z więźniami w Zatoce Guantanamo. To przypomina zapewnienia Mr Powella przez dyrektora CIA, George’a Teneta, że związek Saddama Husseina z Osamą bin Ladenem był najistotniejszy w jego prezentacji w ONZ. Dziś wiemy jak okropnie Mr Tenet się mylił.

Dziś analitycy twierdzący, że bliskie stosunki Al-Kaidy z Iranem pochodzą z Fundacji Obrony Demokracji, która gwałtownie sprzeciwia się irańskiemu porozumieniu nuklearnemu i bezwstydnie wzywa do zmiany reżimu w Iranie.

Wydaje się nie mieć znaczenia to czy 15 z 19 porywaczy 11 września było Saudyjczykami, a żaden nie był Irańczykiem. Albo, czy według amerykańskiego wywiadu, z grup wymienionych jako aktywnie wrogie USA, tylko jedna jest luźno powiązana z Iranem, a Hezbollah się nie liczy. Bardziej niż kiedykolwiek Fundacja Obrony Demokracji wydaje się być Biurem Specjalnych Planów Pentagonu, które głosiły fałsz na poparcie wojny z Irakiem.

Sprawa administracji Trumpa – wojna z Iranem jest znacznie szersza niż praca Ms Haley. Powinniśmy uwzględnić prezydenckie ultimatum odstąpienia w styczniu, że Kongres musi „naprawić” irańskie porozumienie nuklearne, pomimo wykonania go przez Iran; presja Białego Domu na społeczność wywiadowczą by spreparowała dowody na nieposłuszeństwo Iranu; i administracja niedawne protesty w Iranie postanowiła postrzegać jako początek zmiany reżimu. Podobnie jak administracja Busha, te pozornie niepowiązane ze sobą wydarzenia służą stworzeniu narracji, że wojna z Iranem jest jedyną wykonalną polityką.

Kiedy patrzę wstecz na nasz marsz w stronę wojny z Irakiem, to zdaję sobie sprawę, że to nie wydawało się dla nas istotne, że używaliśmy tandetnego lub wyselekcjonowanego wywiadu, że nierealistyczne było twierdzenie, że wojna „zapłaci za siebie”, zamiast kosztować tryliony dolarów; że mogliśmy być beznadziejnie naiwni myśląc, że wojna doprowadzi do demokracji, zamiast popchnąć region w ruch spiralny w dół.

Jedynym celem naszych działań była sprzedaż Amerykanom sprawy wojny z Irakiem. Sondaże pokazały, że to zrobiliśmy. Mr Trump ze swoim zespołem próbują zrobić to jeszcze raz. Jeśli nie będziemy ostrożni, odniosą sukces.

Lawrence Wilkerson, emerytowany pułkownik US Army, wykładowca w College of William & Mary, był szefem sztabu sekretarza Colina Powella 2002-2005.

Płk Lawrence Wilkerson

Tłum. Ola Gordon

Źródło:http://www.thetruthseeker.co.uk/?p=165351


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Polska na tle europejskiego teatru zmagań

a3-1-1200x630

Strona główna &gt Polska &gt Polska na tle europejskiego teatru zmagań Polska na tle europejskiego teatru zmagań Ogarek Polska 0

Na obecnym etapie proces rozkładu struktur Zachodu, obok wielu innych symptomów, charakteryzuje się degeneracją zarówno instytucji państwowych, jak i międzynarodowych. Niekiedy przyjmuje to formy groteskowe, jak przykładowo zakaz zakupu przez obywateli Korei Północnej, „rekreacyjnego sprzętu sportowego”, ze względu na objęcie go sankcjami ONZ, co zmusza reprezentantów tego kraju występować na obecnych zimowych igrzyskach z wypożyczonymi kijami hokejowymi.[i]

Jednak w większości przypadków rezultaty degrengolady mają tragiczny wymiar. Najlepiej obrazuje to sytuacja w Syrii, gdzie wszyscy walczą ze wszystkimi. Amerykański sojusznik w NATO, Turcja walczy z kurdyjską milicją wspieraną i uzbrojoną przez Pentagon, w szeregach której znajdują się amerykańscy żołnierze przebrani za Kurdów. Turcy wykorzystują w tej walce w charakterze sojuszników, terrorystów wspieranych i zbrojonych przez CIA. Pomimo lokalnej współpracy z Rosją, na obszarze bliskiego wschodu, Turcja przekazała „umiarkowanym terrorystom” ręczne rakiety przeciwlotnicze, co umożliwiło im zestrzelenie samolotu wojskowego Federacji i zabicie pilota.[ii]

Izrael rozwścieczony niepowodzeniem swej regionalnej polityki bombarduje codziennie Damaszek, a wizytujący Kreml Bibi Netanyahu[iii] rozwścieczony brakiem spolegliwości gospodarzy wrzeszczy na przyjmujących go oficjeli.

Na dalekim wschodzie, południowokoreański wasal Stanów Zjednoczonych rozpoczyna dialog i współpracę ze swym północnym sąsiadem, wbrew stanowisku Waszyngtonu, który prze[iv] do konfliktu nuklearnego z Phenianem[v] .

W krajach bałtyckich antyrosyjska psychoza osiągnęła już takie rozmiary, że za nieopatrzny kontakt z natowskimi okupantami można dostać 15 lat więzienia[vi]. W końcu jeśli agentem Putina jest sam Donald Trump, to czemu nie może nim być zwykły obywatel „pribałtyki”? Déjà vu[vii] ze stalinowskim okresem żydokomuny wydaje się być oczywiste. W końcu twórcami żydokomuny, jak i żydoglobalizmu jest to samo żmijowe plemię.

Równolegle do degrengolady zachodnich struktur postępuje zidiocenie[viii] jego obywateli. Zachodnie „media głównego nurtu” tłoczą do przestrzeni pomózgowych swych odbiorców totalne kłamstwo propagandowe 24 /7/365 w roku. Przy czym, w porównaniu doń, konfabulacje okresu komunistycznego wydają się być nieśmiałym retuszem rzeczywistości.

Amerykański prokurator federalny Joe DiGenova autorytatywnie stwierdził[ix], że „ wysocy urzędnicy ministerstwa sprawiedliwości USA (DOJ) próbowali oskarżyć Trumpa o współpracę z Rosją, wiedząc doskonale, że jest to całkowicie niezgodne z prawdą”. Pomimo to, nawet po upublicznieniu oficjalnego raportu parlamentarnego potwierdzającego powyższą ocenę, sprostytuowane media zachodnie kontynuują russiagate[x][xi] i inne całkowicie wyssane z palca kampanie propagandowe. Powoduje to wzrost napięcia międzynarodowego i w połączeniu z agresywną działalnością USA i sojuszników z NATO zwiększa prawdopodobieństwo wojny nuklearnej z Rosją. Taką opinię prezentuje oficjalny monachijski raport o unijnym bezpieczeństwie[xii].

Opisana powyżej sytuacja ma jeszcze jeden wymiar, a mianowicie usuwa ostatecznie „demokratyczny woal” maskujący brutalny totalitaryzm zachodniego imperium zła. Jego rzeczywiści władcy i administrujący nim „politycy” coraz częściej uciekają się do gróźb użycia siły i bezczelnego szantażu. Najnowszym tego przykładem jest przygotowanie siłowego złamania oporu państw Grupy Wyszehradzkiej[xiii] w odniesieniu do unijnej polityki migracyjnej. Mówi o tym wyraźnie premier Orban w opublikowanym niedawno wystąpieniu telewizyjnym[xiv].

Tak więc również w Europie, w wymiarze zagranicznym i wewnętrznym, szykuje się siłowa konfrontacja, wojna i w najlepszym wypadku chaos. Wygląda na to, że jedynie Węgrzy przygotowują się na tą okoliczność.

Wbrew krzykliwej propagandzie medialnej, Polacy pozbawieni są w większości patriotyzmu niezbędnego do stawienia czoła nadchodzącej grozie. Od kilkuset już lat Naród nie był zdolny do wydania z siebie światowego formatu męża stanu, być może za wyjątkiem marginalizowanego Romana Dmowskiego[xv] , a elity składały się z głupców lub zdrajców, a dziś stanowią one kolonialną administrację okupacyjną, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. Wnioski z tego stanu rzeczy każdy może wyciągnąć sam.

Ignacy Nowopolski

[i] https://www.antiwar.com/blog/2018/02/07/un-sanctions-forbid-north-korea-hockey-players-getting-hockey-sticks/

[ii]https://news.antiwar.com/2018/02/08/turkey-not-us-may-have-supplied-syrian-kurds-missiles/

[iii] https://en.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Netanyahu

[iv] https://news.antiwar.com/2018/02/08/us-south-korea-openly-disagree-on-north-korea-diplomacy/

[v] http://mowimyjak.se.pl/newsy/fakty/pjongjang-czy-phenian-ktora-nazwa-stolicy-korei-pn-jest-poprawna,22_54644.html

[vi] https://pl.sputniknews.com/opinie/201802077296366-Sputnik-miodowe-pulapki-dlaczego-zolnierze-NATO-boja-sie-pieknych-Rosjanek/

[vii] https://en.wikipedia.org/wiki/D%C3%A9j%C3%A0_vu

[viii] http://www.eutimes.net/2018/02/nordics-dropping-in-iq-becoming-as-dumb-as-rocks/

[ix] https://youtu.be/aa95jLxZfc4

[x] https://www.paulcraigroberts.org/2018/02/09/american-think-tanks-hired-purveyors-fake-news/

[xi] https://www.paulcraigroberts.org/2018/01/11/pcr-interviewed-russiagate-kvmr/

[xii] https://news.antiwar.com/2018/02/07/munich-report-eu-nato-face-growing-risk-of-inadvertent-russia-war/

[xiii] https://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_Wyszehradzka

[xiv] https://newswars.com/eu-threatens-force-against-countries-refusing-migrants

[xv] https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Dmowski

Za: https://www.salon24.pl/u/ignacynowopolskiblog/843250,polska-na-tle-europejskiego-teatru-zmagan

Opublikowano: 09.02.2018 18:17.

III RPNowopolskiNWO żydowska Synagoga SzatanaPiSUSA-UE imperium zła
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

„Powrót do koncepcji Judeopolonii”

a-52

Strona główna &gt Polska &gt „Powrót do koncepcji Judeopolonii” „Powrót do koncepcji Judeopolonii” a303 Polska 0

Marian Miszalski, autor książki „Żydowskie lobby polityczne w Polsce” oraz historyk Jan Przybył opowiadają o rodowodzie koncepcji Judeopolonii, ruchu syjonistycznym i relacjach polsko-żydowskich. Poruszony zostaje również wątek restytucji mienia żydowskiego, mitycznych odszkodowań, a także nacisków wywieranych na Polskę przez władze Izraela.


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Od lekarza do grabarza. Jerzy Maslanky

a-51

Strona główna &gt Zdrowie &gt Od lekarza do grabarza. Jerzy Maslanky Od lekarza do grabarza. Jerzy Maslanky a303 Zdrowie 0

Od autora „Od lekarza do grabarza” – skąd taki tytuł? – spytacie.

Kilka lat temu przeżyłem ogromną tragedię – w ciągu jednego miesiąca straciłem dwóch bliskich mi ludzi – Ojca, zmarłego w wyniku latami leczonej miażdżycy, i Teścia, którego śmierć zabrała z powodu choroby nowotworowej płuc. Tak przynajmniej stwierdzili lekarze, podpisani na aktach ich zgonów.

Jakże odmienna była opinia „innych” lekarzy i naukowców, z którymi skonsultowałem się w tej sprawie!

„Techniki leczenia, jakim zostali poddani pański ojciec i teść, stanowią podobne, jeśli nie większe zagrożenie aniżeli choroby, z powodu których odeszli”.

Te słowa wystarczyły, abym pomimo lekarskich zapewnień: „robimy wszystko, co w naszej mocy”, rozpoczął poszukiwania, które mogłyby potwierdzić usłyszaną opinię lub jej zaprzeczyć. Stwierdziłem, że to jedyny sposób, by odnaleźć autentyczne przyczyny śmierci. Poszukując ich, odkryłem przy okazji wcześniej nieznany mi obszar medyczny i zbulwersowany nowo zdobytą wiedzą, nie wiedziałem, co z nią dalej począć. Przemilczeć? A może poinformować wyłącznie najbliższych? Ostatecznie ludzka przyzwoitość sprawiła, że nie mogłem pozostać w tej sprawie obojętny.

„Od lekarza do grabarza” jest więc próbą uczciwego przeciwstawienia się masowej dezinformacji medycznej, którą obwiniam za moją rodzinną tragedię, jak i wiele innych rozgrywających się każdego dnia na całym świecie.

Lata czterdzieste

Rok 1942 to okres nie tylko wojny, ale i wytężonej pracy w fabrykach Farbena. Wynikła potrzeba sprostania zwiększonej ilości zamówień na komponenty chemiczne dla przemysłu farmaceutycznego, a także przyspieszenia postępu badań nad bardziej efektywnymi sposobami uśmiercania ludzi.

Czynniki te sprowokowały Farbena do zwiększenia udziałów w farmaceutycznych firmach Ameryki, co dawało mu pełną nad nimi kontrolę. Inwestycyjny rozmach chemiczno-farmaceutycznego molocha wynikał m.in. z pozytywnych rezultatów prac nad gazem musztardo-wym i cyklonem „B”. Laboratoryjnej myszy, u której MEDYCYNĄ ZORGANIZOWANĄ sztucznie wywołano raka układu limfatycznego, podano zmodyfikowaną postać gazu musztardowego. Nie muszę chyba dodawać, że test zakończył się obiecująco…

Decyzje zapadły! Dalsze testy na ludziach nie stanowiły problemu, tym bardziej że „ochotników” zamkniętych w obozach zagłady, jak wiemy, było wielu. To nic, że osoba, na której po raz pierwszy zastosowano zmodyfikowaną truciznę, zmarła. Ważniejsza była wizja, domagająca się od Farbena przeprowadzenia dalszych badań, na bazie których stworzono dziedzinę, nazywaną dziś chemoterapią. Oczywiście farmaceutyczną wizję należało teraz odpowiednio sprzedać. W tym celu ogromną rolę odegrała pomysłowość E.L. Bernaysa, czyli pomysłodawcy „niezależnej trzeciej formacji” (czytaj: fundacji), mającej wzbudzać zaufanie społeczne, bez potrzeby wykazywania listy sponsorów.

„Naukowe manipulowanie opinią publiczną jest konieczne dla uniknięcia chaosu oraz konfliktów w demokratycznym państwie”, stwierdził Bernays, wykorzystując to jako motto swego działania. Koncepcję tzw. „niezależnego” przekazu uznał za najbardziej przydatną. Manipulator Bernays, potrafiący „wykreować jakikolwiek wizerunek zgodny z intencją i życzeniem klienta”, przekonał wielu.

Z jego usług skorzystały m.in. Rockeffelerowski Standard Oil, Pfizer, Du Pont, Procter & Gamble, Philip Morris, Eli Lilly i wiele, wiele innych.

Terapia hormonalna? Proszę bardzo!

„Terapia hormonalna to prawdziwy przebój medycyny początków naszego stulecia” – pisze dr U.

Stopińska-Głuszak na łamach magazynu „Vita” (2003).

Przytoczony zaś poniżej tekst jest autorstwa dr. J. Lee, amerykańskiego endokrynologa, autora wielu naukowych publikacji i książek, absolwenta Harvardu, popularnego w kręgach medycyny „przyczyn” i nie tylko:

„Rozpoczęliśmy żarty z tak wysoce precyzyjnym systemem, jak układ endokrynologiczny tylko dlatego, że udało nam się odkryć parę topornych, syntetycznych substancji, działajacych z subtelnością młota kowalskiego, próbujących naśladować czy to prawdziwy estrogen, prawdziwy hormon tarczycy, czy prawdziwy progesteron. Tak naprawdę to nie mamy najmniejszego pojęcia, co faktycznie robimy, z powodu kompleksowości zachodzących reakcji. Nasza ignorancja spowodowała nowy rodzaj choroby: raka macicy”.

Jak to możliwe, by lekarze wyrażali aż tak sprzeczne opinie? Gdzie leży prawda? Osądźmy sami.

Czy terapia hormonalna, zwana również zastępczą, w rzeczywistości jest aż tak przebojowa? Czy rzeczywiście jest ona jedynym sposobem rozwiązywania medycznych problemów wynikających z nieprawidłowej pracy hormonów? Skąd bierze się nagminność za-chorowań na raka piersi, narządów rodnych oraz prostaty? Gdzie leży początek tragedii zawałów, wylewów, nadciśnienia, włókniaków, mięsaków, cyst, endometriozy i nadżerek, bolesnych miesiączek, bezpłodności czy osteoporozy?

Zanim jednak spróbujemy odpowiedzieć sobie na te pytania, wyjaśnijmy najpierw, czym właściwie jest hormonalna terapia zastępcza (HTZ)? Dlaczego właśnie zastępcza, choć to słowo często jest pomijane?

Ma to oczywiście uzasadnienie, które w języku propagandy sukcesu zadomowiło się pod określeniem „naukowy marketing”.

Nie ma skutku bez przyczyny

Dlaczego dr Allen Banik czy dr Ernst Krebs w czasie naukowej ekspedycji w Himalaje nie mogli wśród lokalnych mieszkańców doszukać się chorób nowotworowych, serca, osteoporozy, cukrzycy czy reumatyzmu? Co sprawia, że przeciętna ich życia wynosi nie 70, a 120 lat?

Czyżby to, że lokalni szamani odradzają im kontakt z ksenoestrogenami? A może to, że zabraniają im konsumpcji modyfikowanej żywności? Z całą pewnością i jedno, i drugie, bo jak się okazuje, dla ludzi ze szczepu Hunzu jedzenie pasteryzowane, homogenizowane, rafinowane, hydrolizowane, mrożone, konserwowane chemicznym świństwem, puszkowane, smażone na roślinnym oleju, barwione, podgrzewane w kuchence mikrofalowej, zacukrzone, „wzbogacane” sztucznym nawozem i Bóg wie czym jeszcze, jest czymś nieznanym. Spożywają natomiast produkty, które my nazywamy trucizną.

Innymi słowy, nadal zachowują się tak, jak ich przodkowie.

– Dlaczego mielibyśmy wypijać dwa litry wody dziennie i do tego z plastiku? – pytają się, kręcąc zdziwieni głowami. Pijemy ją wyłącznie wtedy, kiedy odczuwamy pragnienie – mówią. (Całe szczęście, że nie ma wśród nich producentów wód mineralnych, bo pewnie wpłynęliby na zmianę ich nastawienia).

A trzeba powiedzieć, że mięso i ryby solą w dużych ilościach, twierdząc, że im to nie szkodzi. Ignoranci! Jak mogą nie wiedzieć, że sól jest trucizną i z tego powodu może im bardzo zaszkodzić (patrz rozdział: „Witaminy i minerały”)!

I tak oto, w ten prymitywny sposób, pozbawieni oświaty i porad kolorowych magazynów dla pań, żyją sobie ludzie ze szczepu Hunzu. Bez plagi raka piersi i raka prostaty. A co z nami?

Okazuje się, że i my możemy sobie pomóc. W jaki sposób?

Zacznę może od wypowiedzi dr J. Mercoli z Wellness Institut (USA): „Estrogen, a zwłaszcza estradiol, nie podwyższa ryzyka raka piersi, a faktycznie wywołuje go tak, jak wywołuje i raka prostaty. I nie widzę potrzeby dalszej nad tym dyskusji. Wszyscy poważni naukowcy dane te potwierdzają”.

Zakładając więc, że jest to fakt medycznie uzasadniony, wypadałoby teraz przejść do informacji przekazanej przez „Journal of American Medical Association” (1998), dotyczącej zjawiska tzw. apoptozy, czyli subtelnego i niezapalnego procesu obumierania komórek, którego prawidłowość zależy od wielkości dostarczanej energii. Mówiąc inaczej, apoptoza jest zaprogramowanym genetycznym procesem, który może ulec zachwianiu jedynie wówczas, jeśli „komponenty machiny apoptotycznej (jądra komórkowe) ulegną mutacji lub są w niedostatecznej ilości”.

Lekarze leczący przyczyny chorób

Zanim zapuścimy się w nieznane obszary medycyny ekologicznej, warto byłoby teraz po-znać dokonania lekarzy i naukowców praktykujących tę wciąż mało znaną pacjentom gałąź medyczną.

Z ich perspektywy obserwować będziemy tajniki medycznych sukcesów, które spowodowały, że postanowiłem zgłębić ich wiedzę w Amerykańskiej Akademii Medycyny Środowiska, co czynię z przyjemnością i pasją.

Zacznę może od lakonicznego: „komórki są nieśmiertelne”, czyli cytatu laureata nagrody Nobla, Francuza doktora Alexis’a Carrel’a, który w ten oto sposób podsumował wieloletnie obserwacje komórek żywych organizmów. Stwierdził on, że wszystkie żyjące komórki wytwa-rzają odpady, których niekontrolowana akumulacja powoduje starzenie i śmierć. Natomiast jeśli odpady te są regularnie wydalane, a komórki prawidłowo odżywiane i nawadniane, to będą „tętnić życiem bez końca”.

Rozpoczynając kwintesencją pracy naukowej doktora Carrel’a, kierowałem się chęcią ukazania, jak dalece rozminęły się sposoby leczenia chorób cywilizacyjnych w medycynie konwencjonalnej i środowiskowej, zwanej również medycyną ekologiczną.

Powyższą koncepcję w swoją filozofię leczenia włączyła medycyna ekologiczna, odrzuciła „konwencja”. Odrzuciła też potrzebę rozpatrywania człowieka jako biologicznej części środowiska. A przecież to właśnie z powodu jego skażenia człowiek doświadcza chorób cywilizacji. Pytam więc, jak można skutecznie je leczyć, skoro pomijany jest fakt tej zależności?

Nie można powiedzieć, że metody leczenia „konwencji”, ignorującej tę odwieczną symbiozę, nie przynoszą doraźnych korzyści. Ale czy pacjentowi chodzi tylko o uzyskiwanie „doraźnych korzyści”, czy odzyskanie zdrowia? A może wolałby zamiast leczenia skutecznie zapobiec chorobie?

Rak i miażdżyca – perspektywa lekarzy od przyczyn

Czym rzeczywiście są choroby: nowotworowa i miażdżyca? Dlaczego obie zajmują pozycje liderów na listach medycznych statystyk? Dlaczego zabiegi skoncentrowane na usuwaniu nowotworowego guza nie eliminują możliwości częstych nawrotów choroby? Czy farmakologiczna kontrola cholesterolu lub np. angioplastyka mają jakikolwiek wpływ na powstrzymanie tempa rozwoju miażdżycy, ilość zawałów oraz wylewów krwi do mózgu? Dlaczego miażdży-ca oficjalnie traktowana jest jako choroba nieuleczalna, skoro lekarze „od przyczyn” mówią o jej pełnej uleczalności? Gdzie należy doszukiwać się podstaw tego typu stwierdzeń? Na czym polega sukces lekarzy ekologicznych?

Jak sięgam pamięcią, logika zawsze podpowiadała mi, że jeśli usunie się nowotworowy guz, to jednocześnie powinno nastąpić automatyczne ustąpienie choroby. Tak jednak nie jest, albowiem komórki nowotworowe, nawet po usunięciu guza, wciąż są obecne, a całkowita eliminacja ich uzależniona jest od predyspozycji naszego systemu obronnego. Podobnie ma się sprawa z cholesterolem. Jeśli ma on być odpowiedzialny za chorobę miażdżycową, to dlaczego obniżenie jego poziomu za pomocą bezcholesterolowej diety czy środków farmakologicznych nie rozwiązuje problemu wciąż wzrastającej liczby zawałów, wylewów, tętniaków czy amputacji kończyn? Czyżby terapeutyczny sukces miał leżeć poza obszarem medycyny konwencjonalnej?

Rozdział ten zacznę optymistycznie. Dr W.D. Kelley, absolwent dwu prestiżowych uniwersytetów Ameryki twierdzi: „Nie ulega wątpliwości, że rak jest jednym z najłatwiejszych chorobowych procesów, jeśli chodzi o prawdziwe leczenie”.

Podobnie, tyle że na temat chorób układu krążenia, wyraża się respektowany w ekologicznych kręgach medycznych dr J. Krop: „Nie ma chyba łatwiejszej w leczeniu choroby od miażdżycy”.

Zaskoczenie? Nie pierwsze i nie ostatnie!

Czy cytując wybiórczo cieszących się autorytetem w środowisku medycznym lekarzy, chcę powiedzieć, że choroby nowotworowe i układu krążenia nie należą do groźnych? Absolutnie nie. Cytuję ich tylko dlatego, aby podkreślić, że wiedza, z jaką się zapoznałem, pozwala mi z całą pewnością stwierdzić, iż oba rodzaje chorób nie należą do kategorii nieuleczalnych1, by nie wspomnieć o łatwości zapobiegania im.

Powiedzenie „jedna uncja prewencji jest lepsza od funta leczenia”, nie wzięło się przecież znikąd i radziłbym je zapamiętać.

nsulina

Jej szkodliwy wpływ na wszystkie nieomal organy ciała (łącznie z nerkami i oczami) znany jest medycynie nie od dzisiaj, co nie oznacza, że eksperci pracujący dla instytucji ochrony publicznego zdrowia czynią cokolwiek, aby uświadomić społeczeństwu zagrożenia, jakie ze sobą niesie cukier. W każdej postaci, kolorze i spożywany już od kolebki. Obecnie gdziekolwiek nie spojrzeć: cukier jest w szkołach, przy kasach marketów, stacjach paliwa, a nawet szpitalach – od kroplówki począwszy, a przy szpitalnym sklepiku skończywszy. Półki sklepowe aż uginają się pod jego ciężarem. Czegokolwiek dotknąć: cola, soczki, odżywki dla dzieci, batony, ciastka, cukierki, śniadaniowe płatki, jogurty, gumy do żucia, kompoty, marmolady, dżemy, by nie wspomnieć o „czystej” z colą lub sokiem…

Ale czy na nich koniec? Nie, do tego przecież dochodzi kawałek pachnącej, świeżej drożdżówki („taki kawałek przecież nie szkodzi”), codzienna fura ziemniaków, frytek i chleba oraz „dla zdrowia”, ugotowana „na śmierć” warzywna sałatka popijana przesłodzoną herbatą lub kawą.

To przecież nie glukoza! – powie ignorant.

Na talerzu jeszcze nie glukoza – odpowie lekarz „od przyczyn”. Twoja sałatka oraz gorzałka przybiorą postać glukozy, jeśli je połkniesz. Tak jak i wszystkie inne węglowodany – doda.

A co na to „eksperci” od spraw żywienia? W ich opinii jak zawsze powraca „wina” genów, kawy, cholesterolu, źle funkcjonującej od urodzenia trzustki. Natomiast nic na temat cukru i jego bezpośredniego związku z nadpobudliwością ruchową, rakiem czy miażdżycą.

http://www.ravelo.pl/pub/mm/multimedia/application/pdf/9788393377800.pdf

Home

Od Oli Gordon: Książka której już się nie wydaje, tak mówią mi księgarnie do których dzwoniłam – po co ludziska mają się dowiedzieć prawdy?

Obejrzyj / wysłuchaj prelekcji p. Jerzego Maslanky na youtube.


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

dr Ewa Kurek: „O zbrodniach żydowskich mówić nie wolno. Ten kanon jest utrzymywany przez wieki”

a-49

Strona główna &gt Polska &gt dr Ewa Kurek: „O zbrodniach żydowskich mówić nie wolno. Ten kanon jest utrzymywany przez wieki” dr Ewa Kurek: „O zbrodniach żydowskich mówić nie wolno. Ten kanon jest utrzymywany przez wieki” a303 Polska 0

PROJEKT OBYWATELSKI INICJATYWY USTAWODAWCZEJ ZOBOWIĄZUJĄCEJ RZĄD RZECZYPOSPOLITEJ POLSKI DO PRZEPROWADZENIA EKSHUMACJI W JEDWABNEM, KTÓRA – ZGODNA Z POLSKIM I ŻYDOWSKIM PRAWEM ORAZ ŻYDOWSKĄ RELIGIĄ – JEST WARUNKIEM USTALENIA PRAWDY HISTORYCZNEJ O WYDARZENIACH 1941 ROKU I PODSTAWĄ DO ICH SPRAWIEDLIWEJ OCENY

Kliknij i podpisz petycję:

https://www.petycjeonline.com/jedwabne_ekshumacja


Read the full article – wolna-polska.pl