October 2022

Sport

Dzięki umowie między Pekao Leasing a BGK kolejne miliony złotych trafią do polskich firm

1_22.jpg


Ostatnie lata dla polskich przedsiębiorców nie należały do najłatwiejszych — pandemia, wojna w Ukrainie czy rosnące ceny energii postawiły pod znakiem zapytania szereg realizowanych przez nie projektów bądź zleceń. Tym bardziej podpisana właśnie umowa pomiędzy Pekao Leasing a Bankiem Gospodarstwa Krajowego była przez sektor MŚP bardziej niż wyczekiwana.

„BGK uruchomił dla nas kolejny kredyt na kwotę 300 mln zł. To już piąta taka umowa pomiędzy naszymi instytucjami, a współpraca sięga 2018 roku. Łączna wartość przyznanego w tym czasie finansowania przekroczyła już 1,5 mld zł” – tłumaczy Krzysztof Zgorzelski, prezes zarządu Pekao Leasing. 

Środki z kredytu przeznaczone zostaną na finansowanie i refinansowanie konkurencyjnych cenowo umów leasingu zawieranych przez Pekao Leasing z klientami z sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Przedmiotem leasingu mogą być samochody dostawcze, ciężarowe i osobowe, autobusy, przyczepy i inne pojazdy oraz linie produkcyjne, maszyny i urządzenia.

„Polska gospodarka okazuje się odporna na kolejne, globalne kryzysy w głównej mierze dzięki elastyczności i operatywności polskich małych i średnich firm. Dlatego cieszymy się mogąc ponownie, w tak trudnym i pełnym wyzwań dla naszych przedsiębiorców czasie, zaproponować im istotne wsparcie finansowe” – zaznaczył Jerzy Kwieciński, wiceprezes Banku Pekao odpowiedzialny za pion bankowości korporacyjnej.

„Mikro, małe i średnie firmy są kołem napędowym polskiej gospodarki. Kolejny raz angażujemy się w takie finansowanie, gdyż zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest zwiększanie dostępności finansowania dla sektora MŚP, a leasing to jedno z podstawowych źródeł” – deklarował Dariusz Szwed, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego. 

Przedsiębiorcy zainteresowani uzyskaniem wsparcia finansowego mogą znaleźć wszystkie potrzebne informacje oraz formularze na stronie głównej Pekao Leasing.    

Źródło informacji: PAP Mediaroom
 


Source link

Zdrowie

Na Śląsku wnioski o wsparcie z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji do 19 października

transformacja-slask.jpg


Do 19 października sektor publiczny w województwie śląskim może składać wnioski o dotacje lub pożyczkę z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (FST).

Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego poinformował, że wnioski dotyczące wsparcia projektów związanych z transformacją klimatyczną należy składać do 19 października br. za pośrednictwem portalu  Funding & Tenders opportunities.Wnioski w formie papierowej nie są przyjmowane.

Pożyczki dla sektora publicznego (ang. Public Sector Loan Facility – PSLF) to część unijnego Mechanizmu Sprawiedliwej Transformacji, który ma wspierać transformację gospodarki w kierunku celów klimatycznych UE – w tym wspomagać projekty w regionach, które najmocniej odczuwają skutki tego procesu. PSLF jest instrumentem łączącym dotacje z budżetu UE w wysokości do 1,525 mld euro oraz pożyczki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) w wysokości do 10 mld euro.

Do Polski z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji ma trafić ponad 4,4 mld euro – ma to pomóc ograniczyć negatywne skutki społeczne, gospodarcze oraz środowiskowe transformacji energetycznej.

Żeby skorzystać ze wsparcia projektu, trzeba złożyć dwa wnioski: pierwszy do Komisji Europejskiej o dotację i drugi o kredyt do EBI, przy czym oba wnioski muszą dotyczyć tego samego projektu: zostaną one ocenione najpierw przez KE, która poinformuje EBI o projektach, które mogą otrzymać dotację (pod warunkiem, że po ocenie EBI otrzymają zgodę na pożyczkę).

Urząd przypomniał, że wniosek może złożyć każdy podmiot sektora publicznego planujący sfinansować projekt zlokalizowany na terytorium objętym unijnym procesem sprawiedliwej transformacji, a dodatkowe wskazówki dotyczące składania wniosków są dostępne tutaj: Funding & Tenders opportunities dla początkujących.

Potencjalni beneficjenci mogą również zwrócić się o wsparcie doradcze do centrum doradczego InvestEU.

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP


Source link

Kultura

Problemy po covidzie – nowe dane

ula-106.JPG


Fot. PAP/Jacek Turczyk

Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, gdy przez co najmniej dwa-trzy miesiące od infekcji SARS-CoV-2 utrzymują związane z nią objawy, mówi się o tzw. długim Covid. Najczęściej to zmęczenie, skrócony oddech, zaburzenia zdolności poznawczych, snu. Przyrasta liczba badań na ten temat.

Na początek dobra informacja – pod koniec sierpnia naukowcy z McMaster University donieśli o swoich badaniach, według których większość (75 proc.) osób zainfekowanych SARS-CoV2, w ciągu 12 miesięcy wraca do zdrowia niezależnie od nasilenia choroby. Niestety, według tych samych wyników 25 proc., jeszcze po upływie tego czasu cierpi z powodu przynajmniej jednej, typowej dla długiego Covid dolegliwości. Badanie wskazało przy tym istotną informację – osoby z utrzymującymi się objawami mają zwykle we krwi przeciwciała świadczące o chorobie autoimmunologicznej i podwyższony poziom substancji powodujących zapalenia.

Istotnym ograniczeniem badania była liczebność jego uczestników – trzeba przyznać, nie było ono obszerne – objęło nieco ponad setkę chorych, których stan naukowcy sprawdzali po 3, 6 i 12 miesiącach od infekcji. Wszyscy byli wcześniej wolni od autoimmunologicznych oraz innych chorób. Liczba uczestników była relatywnie niska, nie wiadomo też, co pokażą dalsze analizy innych zespołów, ale jedna z głównych autorek badania, prof. Manali Mukherjee twierdzi: „Generalnie nie trzeba się martwić, jeśli ktoś czuje się źle po przebyciu zakażenia, ponieważ szanse na powrót do zdrowia w czasie 12 miesięcy są bardzo wysokie. To, że ktoś po trzech miesiącach od choroby doświadcza typowych objawów długiego Covid, nie znaczy, że pozostaną one z nim na zawsze. Jednak, jak wskazuje nasze badanie, jeśli po 12 miesiącach nadal ktoś czuje się źle i objawy się utrzymują lub pogłębiają, zdecydowanie taka osoba powinna szukać medycznej pomocy”.

Jak wskazują naukowcy, potrzebna może być na przykład wizyta u reumatologa, który zajmuje się reumatycznymi chorobami autoimmunologicznymi, tymczasem, obecnie stan większości pacjentów oceniają specjaliści od układu oddechowego, którzy mają mniejszą wiedzę na temat zaburzeń układu odpornościowego. Warto przy tym pamiętać, że w wielyu przypadkach czynnikiem wyzwalającym pojawienie się choroby autoimmunologicznej (takiej jak RZS, celiakia, choroba Hashimoto) może być silna infekcja wirusowa (niekoniecznie COVID-19) lub silny stres.

Co z tą cukrzycą?

Trzeba też powiedzieć o badaniach na temat podniesionego ryzyka cukrzycy typu 1 (to również choroba o podłożu autoimmunologicznym). Różne badania wskazują na podniesione zagrożenie, szczególnie właśnie u młodych osób. Jednak specjaliści ze Szkocji, na podstawie precyzyjnych analiz informacji o zakażeniach i nowych przypadkach cukrzycy stwierdzili niedawno, że częstsze stwierdzanie cukrzycy może mieć raczej związek z lepszą diagnostyką, niż częstszymi zachorowaniami.

„Uzyskane przez nas rezultaty podają w wątpliwość bezpośredni związek między COVID-19 i nowymi przypadkami cukrzycy typu 1 u dorosłych i dzieci” – stwierdza prof. Helen Colhoun z University of Edinburgh. – „Jedno z niedawnych doniesień autorstwa ekspertów z US Centers for Disease Control and Prevention (CDC) objęło dwie duże bazy danych dotyczące roszczeń ubezpieczeniowych oraz osób poniżej 18. roku życia. Wykryto w nim 2,5 wyższe ryzyko diagnozy cukrzycy w czasie miesiąca od infekcji w porównaniu do ryzyka u osób niezakażonych. Jeśli wyniki te się potwierdzą, będzie to oznaczać dużą liczbę osób z nowo zdiagnozowaną cukrzycą. Może to wpłynąć także na równowagę między korzyściami i ryzykiem wynikających ze szczepienia dzieci przeciw Covid-19. Co ważne, nie potwierdziliśmy tej zależności” – wyjaśnia specjalistka.

Według jej zespołu częstsze diagnozowanie cukrzycy może mieć raczej związek z lepszym wykrywaniem, niż częstszymi zachorowaniami. To kolejna dobra wiadomość, ale mimo takich doniesień, nie panikując, po przebyciu zakażenia, rozsądnie postąpi ten, które swojemu zdrowiu poświęci nieco więcej uwagi, niż zwykle.

Uwaga na serce

Martwić się być może nie warto, ale z pewnością, dobrze jest obserwować siebie i swoje zdrowie, jeśli przeszło się COVID-19. Warto m.in. przypatrywać się swojemu układowi krążenia. Eksperci z Saint Louis University donoszą bowiem, że po ustąpieniu ostrej fazy choroby mogą pojawić się kłopoty z układem krążenia. Analiza informacji o 150 tys. osób, które przeszły COVID-19 oraz ponad 10 mln bez zakażenia koronawirusem pokazała, że jeszcze przynajmniej przez rok może utrzymywać się zwiększone zagrożenie różnymi zdarzeniami sercowo-naczyniowymi, w tym zaburzeniami pracy naczyń mózgowych, zaburzeniami rytmu serca, niedokrwienną chorobą serca, zapaleniem mięśnia sercowego lub osierdzia, niewydolnością serca, a także chorobą zakrzepowo-zatorową.

Dodatkowe ryzyko okazało się widoczne także u osób, które nie były hospitalizowane w czasie ostrej fazy  COVID-19, choć im poważniejszej opieki wymagał chory, tym większe było ryzyko powikłań ze strony układu krążenia.

„Nasze wyniki dostarczają dowodów na to, że w przeciągu roku obciążenie chorobami sercowo-naczyniowymi jest wysokie u osób, które przeszły ostrą fazę COVID-19. Opieka nad ozdrowieńcami powinna więc uwzględniać zdrowie sercowo-naczyniowe” – piszą naukowcy w swojej pracy opublikowanej w magazynie „Nature Medicine”.

Obserwuj pamięć

Z kolei zespół z Case Western Reserve School of Medicine doniósł właśnie o zwiększonym ryzyku rozwoju choroby Alzheimera u seniorów. Jak twierdzą badacze, wśród osób po 65. roku życia, które przebyły COVID-19, zagrożenie rozwojem choroby w ciągu kolejnego roku jest aż o 50-80 proc. większe. Najwyższe ryzyko dotyczyć ma kobiet w wieku od 85 lat.

“Czynniki wpływające na powstanie choroby Alzheimera są jak dotąd słabo zrozumiane, ale dwa elementy są istotne – wcześniejsze infekcje, szczególnie wirusowe oraz stany zapalne” – wyjaśnia prof. Pamela Davis, autorka odkrycia.

“Infekcję SARS-CoV2 powiązano już z centralnym zaburzeniami układu nerwowego, w tym ze stanami zapalnymi. Chcieliśmy więc sprawdzić, czy nawet w krótkiej perspektywie czasowej, COVID-19 zwiększy prawdopodobieństwo zdiagnozowania choroby” – mówi ekspertka.

Jej zespół przeanalizował informacje na temat – bagatela, 6 mln osób! – w wieku 65 lat i starszych, którzy wcześniej były wolne od diagnozy choroby Alzheimera. Odkryte zagrożenie może mieć żywotne znaczenie nie tylko dla pojedynczych osób, ale dla całego systemu opieki zdrowotnej.

“Jeśli wzrost liczby przypadków choroby Alzheimera się utrzyma, będziemy mieli do czynienia z falą pacjentów z chorobą, na którą obecnie nie ma leku. Prawdopodobnie jeszcze bardziej, długofalowo nadweręży to nasze zasoby” – ostrzega prof. Davis.

Dzieci też miewają kłopoty

Powikłania mogą się też pojawić u dzieci i młodzieży. Badacze z University of Calgary z kolegami z licznych ośrodków w USA i innych krajach sprawdzili, jaki procent dzieci, u których z pomocą testów wykryto zakażenie, cierpi na objawy długiego Covid jeszcze 90 dni po infekcji. Dane pochodziły z 36 oddziałów ratunkowych, z osiem państw i objęły prawie 1900 dzieci z zakażeniem i 1700 wolnych od wirusa. Średni wiek dzieci to 3 lata.

Utrzymujące się, związane z chorobą objawy badacze odnotowali u niecałych 6 proc. zakażonych dzieci. W grupie hospitalizowanej odsetek ten wyniósł niecałe 10 proc.
Na powikłania częściej skarżyły się przy tym dzieci starsze – powyżej 14. roku życia.  Do najczęstszych symptomów należały zmęczenie i osłabienie.

„W przebadanej grupie infekcja SARS-CoV2 wiązała się z objawami długiego Covid u dzieci, po 90 dniach od zakażenia. Właściwa obserwacja i prowadzenie są szczególnie potrzebne w przypadku dzieci hospitalizowanych, które mają liczne objawy oraz są starsze” – piszą naukowcy w swojej publikacji.

Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl

Źródła:

Witryna WHO na temat długiego Covid

Doniesienie na temat odsetka zdrowiejących osób

Doniesienie na temat związków infekcji z chorobą Alzheimera

Praca naukowa na temat zaburzeń układu krążenia

Praca naukowa na temat powikłań pojawiających się u dzieci

Doniesienie na temat ryzyka cukrzycy

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Source link

Zdrowie

Kujawsko-Pomorski Festiwal Książki | PAP MediaRoom portal.

DOC.20221004.43608741.1.jpg


W dniach 15-16 października 2022 r. w hali GOSiR w Osielsku, ul. Centralna 5a odbywać się będzie Kujawsko-Pomorski Festiwal Książki. W jego ramach odbywać się będą spotkania autorskie, warsztaty dla pisarzy, prelekcje tematyczne, siedem paneli dyskusyjnych oraz targi książki. Wśród zaproszonych gości znajduje się ponad 30 autorów książek, w tym Sławomir Koper, jeden z najpoczytniejszych autorów książek historycznych.

Organizatorzy (Fundacja „Będziem Polakami” i Fundacja Historyczna im. Mariana Rejewskiego) zapraszają w sobotę 15 października od godz. 10:00 do 18:00 oraz w niedzielę 16 października od godz. 10:00 do 16:00.

Program:

15 października 2022 (sobota)

– 10:00 Otwarcie II Kujawsko-Pomorskich Targów Książki,

– 11:00 Spotkanie autorskie z Ewą Rynką – „Zwyczaje towarzyskie polskich mieszkańców Bydgoszczy w II RP”,

– 12:00 Panel dyskusyjny: „Książka regionalna” – prowadzenie Krzysztof Drozdowski,

– 13:00 Panel dyskusyjny: „Historia w Komiksie” – prowadzenie Maciej Jasiński,

– 14:00 Prelekcja: Tomasz Giers (Muzeum Wojsk Lądowych) – „Walcheren 1809”,

– 14:30 Prelekcja: Bartosz Smykowski (Muzeum Wojsk Lądowych) – „Zwycięstwa powietrzne Armii Pomorze w 1939 roku”,

– 15:00 Spotkanie autorskie ze Sławomirem Koprem,

– 16:00 Benefis Krzysztofa Drozdowskiego – prowadzenie Beata Korzeniowska,

– 17:00 Prelekcja: Łukasz Nadolski (Muzeum Wojsk Lądowych) – „Inwazja rosyjska na Ukrainę 2022 roku – problemy wybrane”,

– 18:00 Zakończenie 1. dnia Festiwalu Książki

16 października 2022 (niedziela)

– 10:00 Otwarcie 2. dnia Kujawsko-Pomorskiego Festiwalu Książki,

– 10:30 Panel dyskusyjny: „Kryminał po bydgosku” – prowadzenie Beata Korzeniowska,

– 12:00 Panel dyskusyjny: „Fantastyczne książki i jak je znaleźć?” – prowadzenie Tadeusz Oszubski,

– 13:00 Warsztaty dla pisarzy – prowadzenie Marta Lenkowska,

– 14:00 Panel dyskusyjny: „Książki i ich przyszłość” – prowadzenie Krzysztof Drozdowski,

– 15:30 Panel dyskusyjny: „Rekonstrukcja historyczna jako nauczycielka historii” – prowadzenie Marek Manuszewski,

– Panel dyskusyjny: „Co z tą Polską?”- prowadzenie Krzysztof Drozdowski.

KONTAKT:

Krzysztof Drozdowski

tel. 797411168

e-mail: [email protected]

Źródło informacji: Fundacja „Będziem Polakami”

 


Source link

Sport

Idź na rekord. Wygraj z nadciśnieniem tętniczym

1_59.jpg


6 października 2022: próba ustanowienia Rekordu Guinnessa i Rekordu Polski w kategorii: NAJWIĘCEJ POMIARÓW CIŚNIENIA WYKONANYCH SAMODZIELNIE JEDNOCZEŚNIE.

6 października (czwartek) w Warszawie w klubie Stodoła (ul. Stefana Batorego 10) o godzinie 12:00 odbędzie się wyjątkowe wydarzenie. W ramach ogólnopolskiej kampanii profilaktyczno- edukacyjnej Servier dla Serca zostanie podjęta próba ustanowienia Rekordu Polski oraz Rekordu Guinnessa w kategorii NAJWIĘCEJ POMIARÓW CIŚNIENIA WYKONANYCH SAMODZIELNIE JEDNOCZEŚNIE. Każdy, kto ukończył 18 lat, może stać się uczestnikiem tego niecodziennego wyzwania. Niewymagana jest wcześniejsza rejestracja (wejście na miejsce wydarzenia od godziny 11:00).

Gościem specjalnym wydarzenia będzie Piotr Gruszka, siatkarz, trener, rekordzista pod względem liczby meczów rozegranych w reprezentacji Polski, ambasador XIX edycji kampanii Servier dla Serca, który po raz kolejny zwraca uwagę na aspekt aktywności fizycznej podkreślając, że sport to nie tylko dobre samopoczucie i smukła sylwetka, ale przede wszystkim środek prewencyjny przed większością chorób – w tym przed nadciśnieniem tętniczym. Zachęca do wykonywania nawet tych najprostszych ćwiczeń, jak marsz czy spacery, bo naprawdę warto!

Dodatkowo, wszystkich zainteresowanych organizatorzy zapraszają do skorzystania z bezpłatnych badań profilaktycznych w zakresie profilaktyki chorób układu sercowo – naczyniowego. Tego dnia, w godzinach 10:00-18:00, będzie możliwość skorzystania z następujących badań:

– pomiar ciśnienia tętniczego,
 
– pomiar stężenia cukru,

– pomiar cholesterolu (dobry, zły, trójglicerydy),

– pomiar wskaźnika BMI (masy ciała).

– W uzasadnionych przypadkach zapewniona zostaje konsultacji kardiologicznej oraz badania EKG serca.

Szczegółowe informacje:

www.dbajoserce.pl

https://www.facebook.com/dbajoserce

www.facebook.com/events/473792291334740?ref=newsfeed

Źródło informacji: Servier Polska


Source link

Zdrowie

Woźniak: mimo globalnego kryzysu nie wstrzymamy inwestycji

00111000.jpg


Mamy do czynienia z globalnym kryzysem, ale jeżeli chodzi o inwestycje, nie wstrzymamy ich w żaden sposób – podkreślił marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak.

Samorządowiec w rozmowie z PAP zaznaczył, że z powodu kryzysu o charakterze globalnym – przy czym najsilniejszy akcent trzeba postawić na kryzys energetyczny – przyszłość nie jest do końca przewidywalna.

„Jeżeli chodzi o inwestycje nie wstrzymamy w żaden sposób tego ruchu. Mamy do dyspozycji i własne środki, i możliwość kredytowania, i środki z Unii Europejskiej, które mam nadzieje już wiosną będą do dyspozycji również samorządów regionalnych i wszystkich innych beneficjentów. Wiec ten unijny zastrzyk środków finansowych niewątpliwie podtrzyma tendencje rozwojową, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestycje” – podkreślił. 

W ocenie Woźniaka, położenie samorządów w przyszłości będzie zależało zarówno od sytuacji globalnej, jak również od sytuacji w kraju, od sytuacji politycznej – “czy tendencje centralizacji władzy, które są dzisiaj bardzo widoczne, będą postępować, czy raczej cofnie się ta tendencja”. Równie istotny będzie – według samorządowca – sposób dystrybucji środków finansowych. 

„Dzisiaj rząd chwali się tym, że przekazuje środki z Polskiego Ładu, lokalizując je w określonych gminach, często marginalizowanych – to akurat z punktu widzenia tych gmin jest dobre – ale ja tu nie dostrzegam myśli strategicznej, elementów spójności tych decyzji ze strategią rozwoju poszczególnych regionów. Tylko raczej element wyborczego przekazywania środków, jako sposobu przekonywania do siebie tych środowisk, gdzie te pieniądze są kierowane” – powiedział samorządowiec.

Pokreślił, że nie jest to dobry sposób dystrybucji środków finansowych. Zdaniem marszałka, ten rodzaj transferu należałoby bardziej usystematyzować, ująć go w bardzo jasne, klarowne parametry czy też kryteria rozdziału. 

„Lepiej, gdyby te pieniądze zostawały już na poziomie dochodu poszczególnych budżetów gmin, niż żeby dokonywać tego kierowanego transferu z poziomu centralnego. Jak wiadomo nie zawsze centralny decydent najlepiej wie, jak wygląda rzeczywistość w danym miejscu” – zaznaczył Woźniak.

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP
 


Source link

Kultura

Fintech i jego znaczenie dla branży finansowej

1_63.jpg


Termin fintech stał się dość popularny w ostatnich latach. Wiele osób zetknęło się z nim w przestrzeni informacyjnej, a jeszcze więcej ma okazję korzystać na co dzień z różnych rozwiązań przygotowanych przez fintechy. Znaczenie tego sektora technologicznego dla branży finansowej jest niezwykle istotne.

Właśnie dzięki fintechom branża finansowa często kojarzy się z innowacjami, szczególnie w Polsce, gdzie nowoczesne usługi finansowe rozpowszechniają się dość szybko. Nic dziwnego, Polacy są dość otwarci na nowinki technologiczne. Z raportu fundacji Digital Poland wynika, że 74% naszych rodaków z chęcią korzysta z innowacyjnych rozwiązań, a 91% uważa, że nowe technologie ułatwiają codzienne życie. Fintechy wychodzą właśnie naprzeciw takim oczekiwaniom.

Fintech – czym jest?

Czym w ogóle jest fintech? To skrót od angielskiego wyrażenia Financial Technology (technologia finansowa). Odnosi się ono do innowacyjnych usług finansowych opartych na informacji, komunikacji i technologii – ICT (Information-Communication Technology), które są świadczone zarówno dla sektora finansowego, jak i dla klientów instytucji finansowych.

Fintechy to tak naprawdę firmy działające na styku finansów i technologii, które wprowadzają innowacje finansowe. W ich wyniku powstają nowe modele biznesowe, nowe produkty i aplikacje oraz nowe procesy. Wszystkie mają ogromny wpływ na funkcjonowanie rynków finansowych i instytucji, które świadczą usługi finansowe.

Nie tylko pożyczka, czyli jak zmieniały się fintechy

Często początek fintechów jest wiązany z tym, co działo się w sektorze finansowym na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Wtedy to technologia zaczęła coraz bardziej wpływać na przyspieszenie przepływu kapitału na światowych giełdach. Skomputeryzowane systemy transakcyjne coraz częściej kupowały i sprzedawały aktywa. Zaczęło powstawać więcej spółek technologicznych działających w branży finansowej, których modele biznesowe opierały się na internecie. Usługi finansowe, które wcześniej wykorzystywały głównie nośniki papierowe, zaczęły być realizowane zdalnie w formie transakcji elektronicznych.

Po 2008 roku innowacyjne rozwiązania technologiczne w branży finansowej przyspieszyły, pojawiło się więcej startupów proponujących nowoczesne produkty finansowe. Ten szybki rozwój fintechów trwa właściwie do dziś i nic nie wskazuje na to, żeby miał się skończyć. Dziś technologiczne firmy działają we wszystkich obszarach sektora finansowego – począwszy od pożyczek i kredytów, aż po ubezpieczenia.
 
Fintech w Polsce to więcej niż chwilówki!

Fintechy w Polsce często kojarzą się z sektorem pożyczkowym i chwilówkami. W rzeczywistości jednak takie firmy działają w różnych obszarach usług finansowych. Z publikowanego co roku raportu „Mapa polskiego fintechu” wynika, że w 2022 roku mieliśmy w Polsce 299 firm z sektora fintech, podczas gdy rok wcześniej było ich 274. Okazuje się, że najwięcej (74) takich podmiotów działa w branży płatniczej. Na drugim miejscu znalazły się fintechy specjalizujące się w dostarczaniu oprogramowania (32 podmioty). Nie brakuje także firm technologicznych koncentrujących się na sektorze crowdfunding (17), blockchain i kryptowalut (9), faktoring online (9), ubezpieczenia (22) i pożyczki (18).

Fintech a pożyczki i chwilówki

Pozabankowe pożyczki online były tym sektorem, który od lat rozwija się w Polsce bardzo dynamicznie i często jest uważany za prekursora innowacyjnych rozwiązań technologicznych w finansach.

„Oferowanie produktów pożyczkowych przez internet jest dziś czymś oczywistym, ale jeszcze kilkanaście lat temu było ogromnie innowacyjnym pomysłem. W tym obszarze fintechy prześcignęły nawet banki, które dopiero później zaczęły proponować pożyczanie pieniędzy online – zwraca uwagę ekspert marki VIVUS. – Właśnie dzięki fintechom klienci mogą dziś zaciągać pożyczki bez wychodzenia z domu i załatwiać online wszystkie formalności z tym związane. W rezultacie technologia sprawiła, że takie usługi stały się bardziej dostępne. Szczegóły na temat pożyczek online znajdziesz pod adresem https://www.vivus.pl/szybkie-pozyczki-online” – wskazuje ekspert.

Oczywiście chwilówki online i inne rodzaje pożyczek przez internet nie byłyby możliwe, jeśli fintechy nie dostarczyłyby odpowiedniej technologii zapewniającej bezpieczeństwo i umożliwiającej szybką weryfikację. Stąd firmy pożyczkowe powszechnie używają narzędzi do sprawdzania klientów i scoringu opartych na zaawansowanych algorytmach, sztucznej inteligencji, Big Data itp.  

Inne usługi finansowe wspierane przez fintechy

Fintechy proponują różnorodne rozwiązania nie tylko w pożyczkach, ale i w pozostałych obszarach związanych z finansowaniem. Można tu wymienić crowdfunding, faktoring, leasing itp. Ogromne zainteresowanie fintechów dotyczy również segmentu płatności. Jeszcze niedawno ten rynek miał niską efektywność i nie wykazywał zbyt dużej innowacyjności, ponieważ banki nie były nim zbyt zainteresowane. Dziś jednak płatności znajdują się w awangardzie wykorzystania innowacyjnych rozwiązań. Związane są one z kartami płatniczymi, płatnościami internetowymi i mobilnymi, ale i z infrastrukturą płatniczą oraz bezpieczeństwem transakcji.

Fintech unowocześnił branżę finansową i sprawił, że usługi finansowe stały się bardziej dostępne. Zaawansowana analityka Big Data, uczenie maszynowe, sztuczna inteligencja i coraz bardziej skomplikowane algorytmy oraz technologia blockchain sprawiły, że możemy dziś swobodnie i bezpiecznie korzystać zdalnie z pożyczek, wykonywać transakcje elektronicznie czy inwestować online pieniądze. Wszystko to dzięki fintech.  

Źródło informacji: Vivus

 


Source link

Zdrowie

XIII Międzynarodowe Forum Inwestycji Infrastrukturalnych i Budownictwa w Makau zwraca uwagę na istotną rolę Inicjatywy Pasa i Drogi w rozwoju infrastruktury międzynarodowej

1_67.jpg


MAKAU, 30 września 2022 r. /PRNewswire/ — W dniu 28 września w Makau otwarto XIII Międzynarodowe Forum Inwestycji Infrastrukturalnych i Budownictwa (dalej: „IIICF” lub „Forum”), zorganizowane wspólnie przez Chińskie Międzynarodowe Stowarzyszenie Wykonawców oraz Instytut Promocji Handlu i Inwestycji w Makau. Otwarcie tegorocznego IIICF, które jest największym i najbardziej wpływowym forum tego typu na świecie, przyciągnęło wiele ważnych osobistości ze społeczności międzynarodowej zajmujących się inwestycjami infrastrukturalnymi i budownictwem. Na ceremonii otwarcia obecni byli: Ho Iat Seng, który stoi na czele Specjalnego Regionu Administracyjnego Makau (SAR Makau); Zheng Xincong, dyrektor Biura Łącznikowego Centralnego Rządu Ludowego w SAR Makau; Liu Xianfa, komisarz Ministerstwa Spraw Zagranicznych Chińskiej Republiki Ludowej w SAR Makau; Wong Sio Chak, sekretarz ds. bezpieczeństwa w SAR Makau; a także szefowie międzynarodowych kontrahentów i instytucji finansowych.

Forum, którego hasło przewodnie brzmi: „Budowanie infrastruktury o wysokim standardzie, zrównoważonej i skoncentrowanej na ludziach”, zgromadziło ponad 1,3 tys. gości z ponad 600 instytucji, w tym przedstawicieli kadry kierowniczej wyższego szczebla z 20 instytucji finansowych, czołowych liderów z ponad 70 przedsiębiorstw notowanych na liście 250 najlepszych międzynarodowych wykonawców ENR, a także decydentów z największych przedsiębiorstw przemysłowych i dostawców z całego świata. Koncentrując się na możliwościach i wyzwaniach w obszarze międzynarodowej współpracy infrastrukturalnej w erze post-pandemicznej, uczestnicy Forum będą dążyć do wypracowania szerokiego konsensusu i skonsolidowania współpracy międzynarodowej w celu ułatwienia realizacji projektów zielonej infrastruktury na całym świecie.

Jako jeden z najważniejszych punktów wydarzenia, podczas Forum przedstawiono Wskaźnik Rozwoju Infrastruktury Pasa i Drogi za rok 2022 oraz raport dotyczący Wskaźnika Rozwoju Infrastruktury Pasa i Drogi za ten rok. Omówiono w nim, dlaczego Inicjatywa Pasa i Drogi (ang. Belt and Road Initiative; BRI) odegrała ważną rolę w międzynarodowych inwestycjach infrastrukturalnych i projektach budowlanych.

Podczas Forum Chińskie Międzynarodowe Stowarzyszenie Wykonawców (CHINCA) przedstawiło „Mechanizm promocji międzynarodowej zrównoważonej infrastruktury” we współpracy z Azjatyckim Bankiem Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), Programem Środowiskowym ONZ (UNEP), Niemiecką Agencją Współpracy Międzynarodowej (GIZ) i Światowym Funduszem na rzecz Przyrody (WWF), w ramach wspólnych dążeń do promowania zróżnicowanego, integracyjnego, zielonego, niskoemisyjnego i odpornego na zmiany klimatyczne rozwoju zrównoważonej infrastruktury.

„W erze postpandemicznej kraje będą musiały zmierzyć się z wyjątkowymi wyzwaniami, dlatego podkreślono znaczenie społeczności międzynarodowej, która powinna zjednoczyć się w celu inwestowania w infrastrukturę i budownictwo, aby napędzić wzrost gospodarczy i rozwój oraz poprawić warunki życia ludzi” ‒ powiedział Fang Qiuchen, prezes CHINCA.

Więcej informacji o Forum można znaleźć na stronie: http://en.iiicf.org/.

Zdjęcie – https://mma.prnewswire.com/media/1910789/1.jpg

Źródło: China International Contractors Association

Źródło informacji: PR Newswire

 


Source link

Sport

Szef ZGW RP: potrzebne jest przywrócenie gminnych funduszy ochrony środowiska

00121000_0.jpg


Potrzebne jest przywrócenie gminnych funduszy ochrony środowiska; transformacja energetyczna, powinna być wręcz zadaniem własnym gmin – uważa Krzysztof Iwaniuk, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, wójt gminy Terespol (woj. lubelskie).

W rozmowie z Serwisem Samorządowy PAP samorządowiec ocenił, że programy „centralne”, takie jak o Mój prąd, czy Czyste powietrze, same nie zadziałają równomiernie na terenie całego kraju.

„W mojej gminie na Lubelszczyźnie, na wschodzie Polski, z programu Czyste powietrze skorzystało kilka rodzin, a mamy 95 proc. kopciuchów – powiedział szef ZGW RP. – Zamożność mieszkańców jest zróżnicowana, np. w obszarze metropolitarnym Warszawy i w gminie >>daleko od szosy<<. Dlatego potrzebne jest przywrócenie gminnych funduszy ochrony środowiska. Tym bardziej, że nowe wyzwania, tj. zielona Europa, czyste powietrze, transformacja energetyczna, powinno to być wręcz zadanie własne gmin” – podkreślił.

Iwaniuk zauważył, że gminy muszą działać długofalowo, a dzisiejszy brak nadwyżki utrudnia im realizację strategii.

„Fundusze europejskie, które się pojawiają, one bardzo ładnie przyspieszają (działania – red.) w wypełnianiu tej strategii” – zaznaczył.

Zdaniem samorządowca, problemem dla gmin pozostaje też wkład własny do projektów unijnych.

„W ramach dyskusji i opiniowania funduszy UE dla Lubelszczyzny, w której brało udział zdalnie 150 samorządowców, pojawiały się głosy >>ale po co my mamy to opiniować, skoro nie będziemy mieli tam wkładu własnego<<. Każdy rok niweluje nam nadwyżkę budżetową. Chcę zauważyć, że w woj. lubelskim na 219 miast i gmin, z Lublinem na czele, 140 należy do grupy gmin zmarginalizowanych. To jest taka skala” – podkreślił.

Dodał, że w każdym regionie w Polsce „odległe gminy” są w podobnej sytuacji.

Według Iwaniuka, samorządy oczekują na fundusze UE, ale jednocześnie namawiają ministra finansów i rząd na zmiany w ustawie o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Zaznaczył, że szczególnie gminy są tu istotne, ponieważ pogłębiają się dysproporcje między nimi.

W opinii szefa ZGW RP, od 32 lat nie ma pomysłu na polską wieś, tymczasem „wszyscy nie wyjedziemy do największych miast”, a jeśli obecny trend się utrzyma za kilkadziesiąt lat będą potrzebne „programy zaludniania niektórych części kraju”, które będą znacznie droższe i kłopotliwe.

„Zrównoważony rozwój nie powinien być tylko hasłem, ale musimy o tym poważnie rozmawiać, żeby (sprostać – red.) tym wyzwaniom, które są przed nami, przy pomocy funduszy regionalnych – bo one głównie są dostępne dla małych gmin wiejskich – czy też KPO (Krajowego Planu Odbudowy – red.), chociaż tam niewiele jest dla nas środków, jeżeli kiedyś zostaną dla nas odblokowane, bo na to liczymy” – zaznaczył.

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP

 


Source link

Zdrowie

W Ustroniu o leczeniu, profilaktyce, szpitalach i… architekturze

DOC.20220930.43580981.1.jpg


Fot. Grupa American Heart of Poland (1)

Czy program KOS-zawał można poszerzyć? Jak leczyć otyłość? Co lepsze na rynku opieki zdrowotnej – konkurencja czy współpraca? M.in. o tym dyskutowano na konferencji medycznej Grupy American Heart of Poland pt. Kompleksowe leczenie, rehabilitacja oraz edukacja – priorytety nowoczesnej opieki zdrowotnej. Była też sesja o wizjonerskiej architekturze wczoraj i dziś.

Architekci Maciej Franta i Robert Konieczny przedstawili plany rozbudowy Uzdrowiska Ustroń jako kurortu na najwyższym europejskim poziomie.

Najpierw jednak dyskutowano o kwestiach stricte medycznych.

Po zawale wzrasta ryzyko kolejnego lub udaru. Prof. Andrzej Madej, specjalista hipertensjologii, farmakologii klinicznej i chorób wewnętrznych z Polsko-Amerykańskich Klinik Serca, Grupa American Heart of Poland zwrócił uwagę, że w Polsce co 10. pacjent umiera po zawale w 12 miesięcy po wypisie ze szpitala.

A można uratować więcej pacjentów pod warunkiem, że będą po wypisie pod kontrolą, zmienią swój styl życia, będą przestrzegać przyjmowania leków i wiedzieć, kiedy należy szukać pomocy. Wielu pacjentów tego nie robi i stąd taki relatywnie wysoki poziom zgonów w ciągu roku po pierwszym incydencie sercowo-naczyniowym.

W tym kontekście wdrożony w 2017 r., finansowany przez NFZ, program kompleksowej opieki po zawale mięśnia sercowego – KOS-zawał, obejmujący rehabilitację oraz naukę zmiany nawyków można nazwać sukcesem – wśród jego pacjentów ryzyko zgonu w ciągu roku zmniejsza się o jedną trzecią. Niestety, KOS-zawał obejmuje tylko co 5. pacjenta po zawale. Jednym z regionów, w którym program jest szeroko realizowany, jest Śląsk. I ten region może pochwalić się jednymi z najlepszych wskaźników zdrowotnych pacjentów po zawale nie tylko w Polsce, ale i Europie.

Główne cele programu KOS-zawał:

– skrócenie czasu od wypisu ze szpitala do osiągnięcia pełnej rewaskularyzacji (poszerzenia i udrożnienia zwężonego naczynia krwionośnego);

– poprawa dostępu do zabiegów elektroterapii (m.in. wszczepienia stymulatorów serca);

– znaczne skrócenie czasu oczekiwania na konsultację kardiologiczną w okresie poszpitalnym;

– znaczne skrócenie czasu oczekiwania na rehabilitację kardiologiczną.

Sukces śląskiej kardiologii

KOS-zawał to sukces na Śląsku. Krajowy konsultant w dziedzinie kardiologii prof. Krystian Wita podkreślał, że korzysta z niego większość pacjentów – pozostają w 12-miesięcznej obserwacji wyszkolonego personelu medycznego, korzystają z rehabilitacji pozawałowej, uczą się zmiany nawyków. W porównaniu z zawałowcami, którzy nie korzystają z KOS-zawał, w grupie tej nie tylko dochodzi do mniejszej liczby zgonów w ciągu 1. roku po zawale, ale i mniejszej liczby hospitalizacji z powodu niewydolności serca, mniejszego odsetka zawałów i udarów oraz mniejszej śmiertelności w ciągu pięciu lat.

Program realizują nie tylko ośrodki prowadzone przez samorządy czy urzędy wojewódzkie, ale i prywatne – w ramach kontraktu z NFZ. Dr n. med. Paweł Kaźmierczak, członek zarządu i dyrektor ds. medycznych Grupy American Heart of Poland (jeden z realizatorów programu), podkreślał, że KOS-zawał przynosi wszystkim wymierne korzyści.

„Koszty opieki nad pacjentem są niższe, jest ona zracjonalizowana, a pacjenci w wieku produkcyjnym mają szansę powrócić na rynek pracy. Beneficjentem programu jest więc również świadczeniodawca – wylicza korzyści z programu KOS zawał dr n. med. Paweł Kaźmierczak. – Cieszymy się, że program KOS-zawał jest dostępny w coraz większej liczbie lokalizacji, tylko we wrześniu rozpoczęliśmy realizację tego programu w ośrodkach w Pile i Józefowie”.

Prof. Krystian Wita ubolewał, że program KOS-zawał w skali całego kraju nie okazał się, niestety, sukcesem. Mimo że jest w nim, poza Śląskiem, aż 60 podmiotów, włączają one do programu tylko 30 tys. pacjentów rocznie. Jak zaznaczył, to niski wskaźnik. Relatywnie wysoki był w woj. lubelskim i dolnośląskim, ale najwięcej pacjentów objętych tym programem pochodzi ze Śląska.

KOS-BAR na razie tylko dla zaawansowanej choroby otyłościowej

„Młodszym bratem” KOS-zawału jest finansowany z tzw. podatku cukrowego KOS-BAR przeznaczony do leczenia otyłości 3 stopnia (tzw. olbrzymiej, z BMI powyżej 40). Pacjent objęty programem KOS-BAR jest przygotowywany do operacji chirurgicznej pomniejszenia żołądka, a po jej wykonaniu poddany rocznej obserwacji.

Jak mówił Leszek Kliś, dyrektor Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego CMKP w Warszawie, z danych z lipca br. wynika, że łączna kwota wpłat z tytułu owego „podatku” w 2021 roku wyniosła 1,625 mld zł. Jego zdaniem jest możliwość rozszerzenia tego programu i zaoferowania leczenia także osobom z tzw. otyłością prostą (BMI powyżej 30, ale poniżej 40).

Jak argumentował, dostępne na rynku leki powodujące chudnięcie są drogie – jeden z nich kosztuje ok. 600 zł, a na dodatek farmakoterapia obciążona jest ryzykiem poważnych skutków ubocznych jak retinopatia czy zapalenie trzustki. Podobnie jak pacjenci z otyłością 3. stopnia, pacjenci z otyłością niższego stopnia potrzebują kompleksowej opieki (leczenie bezdechu sennego, przeciwdziałanie efektowi jo-jo itp.). Tego rodzaju opieka, poza operacją bariatryczną, o ile pacjent może być do niej zakwalifikowany, przewidziana jest w KOS-BAR. Współpracują w niej m.in. specjaliści chirurgii, chorób metabolicznych, rehabilitacji, fizjoterapeuci i dietetycy.

Podczas konferencji medycznej w Uzdrowisku Ustroń eksperci zwrócili uwagę, że do tej pory KOS-BAR, pomimo sporego zapotrzebowania, jest realizowany przez relatywnie małą liczbę ośrodków.

„Aby program był popularny w całym kraju, trzeba poluzować obostrzenia dotyczące rehabilitacji. Pacjenci aktywni zawodowo, nie mogą sobie pozwolić na przyjazdy 20 razy w ciągu 3 miesięcy na rehabilitację. Widzimy zainteresowanie naszym programem ośrodków z Hiszpanii i Holandii” – mówił Leszek Kliś.

Zwracał też uwagę na to, że do programu konieczne jest wręcz infrastrukturalne przygotowanie: np. inne, niż standardowe łóżka czy krzesła dla pacjentów, inne endoskopy itp.

„Cham, ale dobry lekarz” musi pójść do lamusa

Dr Agnieszka Szuścik, edukatorka, specjalistka patient experience, podkreśla, jak ważna jest dobra komunikacja między lekarzem a pacjentem i empatia, słuchanie siebie nawzajem.

„Niestety w Polsce wciąż ma się dobrze hasło >>cham, ale dobry lekarz<<. Wypadałoby, aby przestało być obowiązujące” – mówi dr Szuścik.

Wielokrotnie zdarza się, że lekarze nie są partnerami pacjenta w walce o zdrowie. Dr Szuścik sama od kilku lat jest pacjentką onkologiczną. I mimo że wie, iż lekarz to zawód szczególnie zagrożony wypaleniem zawodowym, niejednokrotnie poczuła się bardzo źle z powodu niewłaściwego potraktowania. Słyszała również wyznania innych kobiet, które w gabinecie lekarskim musiały znosić niewybredne komentarze na temat swojej wagi. Mówiły, że z tego powodu więcej do lekarza nie pójdą.

Współpraca szpitali z samorządami i NFZ

Osobna sesja konferencji poświęcona była systemowi organizacji opieki zdrowotnej. Sabina Bigos-Jaworowska, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej oraz członkini Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, zwróciła uwagę na specyfikę polskiego systemu opieki zdrowotnej. Jak mówiła, o ile na przykład w Skandynawii hospitalizacja to ostateczność po wyczerpaniu wszelkich innych możliwości, w Polsce jest odwrotnie.

„40 proc. hospitalizowanych w jednym ze szpitali nigdy tam nie powinno trafić! Tak samo ludzie nie powinni trafiać na SOR-y. Jadą do szpitala, bo nie mogą dostać się do POZ, a potem do opieki ambulatoryjnej. Na to nakładają się problemy kadrowe – w szpitalach brakuje specjalistów” – mówiła.

Eksperci nie mają wątpliwości, że konieczna jest taka reforma, która spowoduje zwiększenie możliwości korzystania z opieki ambulatoryjnej.

Współpraca między podmiotami prywatnymi i publicznymi

Przekształcenia własnościowe i organizacyjne szpitali nadal budzą kontrowersje. Zdaniem Marioli Szulc, prezes zarządu Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego MEGREZ SP. z o. o. w Tychach, forma prawna, jaką jest spółka prawa handlowego w przypadku szpitali sprawdziła się. Przypomniała, że dekadę temu szpital w Tychach miał olbrzymie problemy finansowe. 

Obecnie samorząd inwestuje w modernizację, kupuje bardzo dobry sprzęt, a środki z NFZ idą na wynagrodzenia i na pacjenta. Szpital MEGREZ bierze udział w grupie zakupowej, jeśli chodzi o energię elektryczną, dzięki czemu osiąga istotne oszczędności.

Uczestnicy panelu podkreślali, że na Śląsku spółki prawa handlowego i medyczne podmioty prywatne nie konkurują z ośrodkami prowadzonymi przez samorządy i urzędy wojewódzkie.

„Wydajny system opieki zdrowotnej w krajach rozwiniętych powinien zakładać funkcjonowanie w nim sprawnie zarządzanych jednostek, które niezależnie od formy własności zapewniają dostęp do najwyższej jakości usług szpitalnych, w ramach publicznego sytemu opieki zdrowotnej” – mówił Adam Szlachta, prezes zarządu American Heart of Poland.

Adam Szlachta, jako przedstawiciel grupy placówek medycznych kontraktowanych przez NFZ podkreślał, że jedną z kluczowych kwestii jest edukacja lekarzy, ponieważ problem braku kadr będzie dotyczył wszystkich.

Czy jest sens w mówieniu o podmiotach medycznych w podziale na prywatne/publiczne, jeśli mają kontrakt z NFZ? Uczestnicy panelu zgodzili się, że miasto Tychy, w którym działają różne szpitale w różnych formach prawnych pokazuje, że da się zgodnie współpracować, nie będąc dla siebie konkurencją.

Efekt synergii popiera także dyrektor Szpitala Powiatowego w Chrzanowie Artur Baranowski, wskazując, że najważniejsza jest:

– współpraca, a nie rywalizacja;

– nietraktowanie siebie w kategoriach konkurencji;

– walka o komfort pacjenta.

Trudne reformy

Niektóre placówki nie oglądają się na rząd i same się reformują. Dobrym przykładem jest Szpital Powiatowy w Chrzanowie. Jego dyrektor Artur Baranowski zlikwidował dług i obecnie placówka generuje zyski.

„Dokonaliśmy tego bez wymiany personelu. Przekonaliśmy lekarzy, jak ważna jest wiedza o rozliczeniach. Słuchają podpowiedzi ludzi, którzy znają się na finansach. Mamy większy przychód z łóżka, niż bliźniaczo podobny szpital. Ordynatorzy sami proszą o premię dla statystyków medycznych, wcześniej prosili tylko dla lekarzy” – mówi Artur Baranowski.

Uczestnicy konferencji podkreślili, że jedną z największych bolączek powiatów jest wysoka liczba szpitali i zbyt duża liczba łóżek w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Starosta pilski Eligiusz Komarowski wskazał, że kiedy jego samorząd rozpoczął reformę zmniejszającą liczbę łóżek szpitalnych, konieczne było wyjaśnienie mieszkańcom przyczyn takich działań. Pytał na przykład, czy warto decydować się na poród na oddziale położniczym, gdzie rodzi się pięć noworodków miesięcznie, czy w takim, gdzie lekarze mają większe doświadczenie, bo rodzi się 60 dzieci, i ryzyko błędu medycznego jest mniejsze. Obecnie mniejszy szpital powiatowy pełni funkcję rehabilitacyjną, nie konkuruje z większym, a reforma przebiegła bezboleśnie.

Eksperci wyrazili zadowolenie, że w trakcie niedawnego przygotowywania projektu ustawy o szpitalnictwie wzięto pod uwagę opinie krytyczne i w wyniku tego projekt nie wejdzie życie.

„Pokazaliśmy jego mankamenty. Projekt nie był uzgodniony z samorządami” – wyliczała Sabina Bigos-Jaworowska. „Jeśli uwalniać szpitale z długu, to trzeba to robić efektywnie, nie powinno to się odbywać na zasadzie rozdawnictwa pieniędzy, bo pewne placówki po uwolnieniu nadal się zadłużają” – przekonywała.

Architekci światowej sławy w Ustroniu

Uzdrowisko w Ustroniu znajduje się w podręcznikach architektury. Może się pochwalić modernistyczną dzielnicą uzdrowiskową, która była największą inwestycją służby zdrowia w PRL. Dzieło śląskich architektów: Henryka Buszko, Aleksandra Franty i Tadeusza Szewczyka nigdy nie zostało zakończone. Starosta cieszyński Mieczysław Szczurek podkreślił podczas konferencji, że była to jedna z najbardziej wizjonerskich realizacji.

Będzie miała kontynuację. Jak mówił Wojciech Budzowski, prezes Uzdrowiska Ustroń, z inicjatywą rozbudowy wystąpiła Grupa American Heart of Poland. Zgodnie z zapewnieniami złożonym na konferencji, za kilka lat Uzdrowisko Ustroń zmieni się w nowoczesny kurort uzdrowiskowy klasy europejskiej.

Autorami projektu rozbudowy są pracownie architektoniczne: Franta Group, prowadzona przez Macieja Frantę – wnuka jednego z głównych projektantów powojennego uzdrowiska – oraz KWK Promes Roberta Koniecznego, którzy podczas konferencji przedstawili całościową koncepcję urbanistyczno-architektoniczną rozbudowy uzdrowiska.

„Dzielnica nigdy nie została w pełni ukończona. Planowano 28 domów wypoczynkowych w kształcie piramid, a powstało dotychczas jedynie 17. Z kolei duży szpital i sanatorium mają dziś obłożenie na poziomie 60 proc. Rozbudowa dzielnicy uzdrowiskowej i zwiększenie liczby miejsc noclegowych pozwoli zwiększyć liczbę zabiegów z 6 do aż 10 tysięcy dziennie. Większa liczba osób będzie mogła być tu leczona i rehabilitowana” – wyjaśniał główny sens rozbudowy Maciej Franta.

Zespoły Franty i Koniecznego wspólnie pracowały nad całościową koncepcją urbanistyczno-architektoniczną rozbudowy dzielnicy.

„To kompleksowy plan rozwoju uzdrowiska na kolejne dekady. Takie całościowe podejście, które cechowało również projekt zespołu mojego dziadka, ma uchronić dzielnicę przed chaotyczną zabudową, a od lat 90. w okolicy powstają przypadkowe inwestycje. Ten cenny przyrodniczo i kulturowo zespół wymaga opieki, a po tylu latach od wbudowania – również swego rodzaju rehabilitacji. Projektowane przez nas obiekty mają wzmocnić istniejący układ oraz zwiększyć dostępność i atrakcyjność uzdrowiska” – przekonywał Franta.

Planowane są m.in. trzy nowe budynki w kształcie nawiązującym do dawnych piramid. Z daleka mają wyglądać prawie identycznie jak te powojenne, dopiero z bliska będzie można odkryć ich współczesną proweniencję.

„Pierwotne domy wczasowe mają doklejone balkony, my traktujemy piramidy jak skalne masywy, w których drążymy. W ten sposób we wgłębieniach powstaną obszerne loggie, dzięki czemu duże przeszklenia budynków zyskają potrzebne zacienienie i nie będą się przegrzewać latem. Z kolei od dołu zamierzamy mocno podciąć kubatury, aby zminimalizować ingerencję obiektów w zbocze” – tłumaczył Konieczny.

Każda z nowych piramid będzie mieć podobny układ dwóch wierzchołków różnej wysokości, jednak pomiędzy nimi powstanie nowatorski, siodłowy dach pokryty trawą. Organiczna forma zadaszenia ma być znakiem współczesnych możliwości technologicznych, ale i nacisku na zrównoważone budownictwo.

Sercem całego założenia będzie nowy deptak, biegnący wzdłuż obecnej głównej drogi, przecinającej dzielnicę z północny na południe.

„W okresie budowy Zawodzia dominowało inne myślenie o komunikacji, w tamtych czasach faworyzowano ruch kołowy. Chcemy tę przestrzeń przekształcić – dodać deptak, ścieżkę rowerową, szerokie i bezpieczne przejścia, których tam dziś brakuje. Teren stanie się bardziej atrakcyjny dla spacerowiczów, bo wzdłuż deptaku rozlokowane będą funkcje ogólnodostępne, jak stacja kolejki linowej, pijalnia wód, knajpki” – wyjaśniał Franta.

Droga, wraz przestrzenią dla pieszych i rowerzystów, stanie się rodzajem górskiego deptaku, z którego będzie można podziwiać widoki na masyw Beskidu Śląskiego, w tym Wielką Czantorię. Zapowiada się zatem bliźniak bulwaru, który biegnie w dole – tuż nad Wisłą.

Poniżej drogi z deptakiem powstaną dwa nowe budynki, nazwane przez architektów „klinowcami”.

„Przeglądając stare projekty uzdrowiska natrafiliśmy na zapominaną dziś koncepcję tzw. klinowców. Główna droga rozdziela kompozycję Buszki, Franty i Szewczyka. Powyżej niej powstawały sterczące piramidy, natomiast poniżej jej poziomu planowano ich odwrócone odpowiedniki, czyli właśnie klinowce. Ich płaskie dachy miały być rozległymi tarasami, a piętra przyrastałyby w dół wraz z opadaniem stoku. W naszej wersji dachy stają się zielonymi polanami, na jednej z nich znalazło się nawet miejsce na nową pijalnię wód” – wyjaśniał Konieczny.

Architekci zapowiadają minimalną ingerencję w krajobraz i środowisko przyrodnicze. Klinowce mają być posadowione w miejscu istniejących polan, aby jak najmniejsza liczba drzew ucierpiała.

„Jakby ktoś wypoziomował polany i schował pod nimi budynki. Będą praktycznie niewidoczne z dalszych perspektyw, bo ich kubatury przesłoni las” – tłumaczył ideę klinowców Maciej Franta.

Planowana rozbudowa uzdrowiska ma też rozwiązać największe bolączki dzielnicy – podniesiony zostanie standard, który obecnie w wielu miejscach odstaje już od oczekiwań współczesnych gości, ośrodek będzie też bardziej zintegrowany z miastem. Scalą ją z położonym poniżej miastem nowe połączenia: planowana kolejka linowa oraz nowe ścieżki rowerowe i piesze. Te ostatnie mają wykorzystać malownicze jary, które przecinają porośnięte bukami zbocza Równicy. Ścieżki w formie delikatnych trapów będą zawieszone ponad poziomem gruntu, aby nie ingerować w topografię jarów, ani nie pogłębiać procesów erozyjnych. Woda będzie mogła swobodnie pod nimi przepływać, a zwierzęta migrować.

„Jesteśmy przekonani, że przemyślana rozbudowa Zawodzia, odnosząca się z szacunkiem do kontekstu architektonicznego, jak i z poszanowaniem przyrody, podniesie rangę uzdrowiska. Nasz projekt, w połączeniu z ambitnymi planami inwestora, stanowią szansę na wykreowanie w Ustroniu kurortu uzdrowiskowego o europejskiej randze. Po 60 latach od rozpoczęcia budowy Zawodzia będziemy mogli dokończyć dzieło naszych poprzedników, w tym kompozycję słynnych piramid, jak i całej dzielnicy, co da miastu nowe perspektywy rozwoju na następne dziesięciolecia” – zapewniali wspólnie obaj architekci.

Artykuł powstał we współpracy z Grupą American Heart of Poland.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 


Source link