imalopolska

najnowsze wiadomości

August 2019

Polska

Z redakcyjnej poczty: KL Warschau i tablice informujące o ofiarach

5.-tabl.ofiar-kl-w-na-j.gorze-w-kapl.-narodu-odsl.-08.12.2017--1200x630

Strona główna > Polska > Z redakcyjnej poczty: KL Warschau i tablice informujące o ofiarach Z redakcyjnej poczty: KL Warschau i tablice informujące o ofiarach Kasia Polska 0

Podziękowania dla starego kompana redakcji w-p, Staszka, za podrzucenie materiału!

Walczymy o ujawnienie prawdy o obozie KL Warschau, kontynuując pracę śp. sędzi Marii Trzcińskiej, która ją rozpoczęła, i budowę pomnika poświęconego pamięci ok. 200. tysiącom polskich ofiar tego obozu. Sprawa jest cały czas blokowana przez kolejne rządy. Wiadomo dlaczego…

Przesyłamy Ci ten materiał z wielką prośbą o pomoc w zamieszczeniu go na stronie Wolnej Polski, żeby Polacy dowiedzieli się o zbrodniach krasnoludków z NKWD i UB.

Są siły, które starają się umniejszyć martyrologie Polaków w II wś. i podważają istnienie obozu KL. Warschau oraz umniejszają ilość polskich ofiar. Wiadomo, że później przejęło ten obóz żydowskie NKWD i UB, którym kierowali żydzi, i też mordowali tam Polaków. Dbajmy o pamięć naszych Rodaków i nie pozwólmy zakłamywać żydostwu naszej historii. Oni wywołali wszystkie wojny i rewolucje w swoim psychopatycznym pędzie do NWO z niewyobrażalnymi ludzkimi ofiarami. Czas by za to zapłacili nam a nie my im.

Pozdrawiam

Staszek Dominiak

Kliknij i przeczytaj:

KL Warschau

Kliknij:

KL Warschau

Obóz zagłady w Centrum Warszawy – KL Warschau

Kasia kl Warschau
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Zmiana Megaustawy Cyfrowej to ZAPLANOWANA Z PREMEDYTACJĄ KATASTROFA EKOLOGICZNA W SKALI CAŁEJ POLSKI, o nieobliczalnych konsekwencjach.

cyberbezpieczenstwo

Strona główna > Polska > Informacje oraz publicystyka z Polski > Zmiana Megaustawy Cyfrowej to ZAPLANOWANA Z PREMEDYTACJĄ KATASTROFA EKOLOGICZNA W SKALI CAŁEJ POLSKI, o nieobliczalnych konsekwencjach. Zmiana Megaustawy Cyfrowej to ZAPLANOWANA Z PREMEDYTACJĄ KATASTROFA EKOLOGICZNA W SKALI CAŁEJ POLSKI, o nieobliczalnych konsekwencjach. NISS Informacje oraz publicystyka z Polski, Samoobrona w infowar, Zdrowie 0

Dzisiejsze obrady Sejmu przebiegają w kontekście katastrofy ekologicznej do jakiej doszło w środę w Warszawie.
Zmiana Megaustawy Cyfrowej to ZAPLANOWANA Z PREMEDYTACJĄ KATASTROFA EKOLOGICZNA W SKALI CAŁEJ POLSKI, o nieobliczalnych konsekwencjach.
Popierając ten projekt posłowie biorą na siebie pełną odpowiedzialność za konsekwencje.

Od kilku miesięcy informujemy o nieprawidłowościach w procesie legislacyjnym przy tak zwanej Megaustawie zmieniającej m. in. prawo telekomunikacyjne. Przedstawiciele Narodowego Instytutu Studiów Strategicznych Wojciech Dobrzyński i Mateusz Jarosiewicz wspólnie z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Prawo do Życia i innymi organizacjami ekologicznymi i obywatelskimi na komisjach sejmowych i senackich zgłaszali zapytania i zastrzeżenia do stanowionego prawa.

Zwracaliśmy wielokrotnie uwagę na konflikt interesów istniejący przy procedowaniu tej ustawy. Zysk korporacji to dziesiątki miliardów zł, w tym zwolnienie z opłat legalizacyjnych i kosztów utrzymania masztów od anteny, a wszystkie koszty rozwoju ich biznesu przeniesione zostały w Megaustawie na państwo. Być może ustawa ta została „kupiona”, wiele na to wskazuje.

Po stronie rządowej i wśród przedstawicieli sektora telekomunikacyjnego nie było widać żadnej refleksji i gotowości do prowadzenia uczciwych rozmów i negocjacji. Powstało w międzyczasie wiele dokumentów i opracowań, w tym raport Instytutu Medycyny Pracy poświęcony wpływowi fal mikrofalowych na zdrowie człowieka, a także ekspertyza Instytutu Spraw Obywatelskich i Pawła Wypychowskiego. Jednoznacznie pokazuje ona niezgodności z faktami publikacji Ministerstwa Cyfryzacji m.in. takich jak „Biała Księga – 5G”.

Wnioski ekspertów są takie, że działanie tej ekipy rządzącej jest wymierzone w cyberbezpieczeństwo i suwerenność państwa polskiego i zdrowie i bezpieczeństwo oraz warunki bytowe Polaków.

W związku z tym jako sieć organizacji i osób indywidualnych przedstawiliśmy członkom Sejmowej Komisji Cyfryzacji zbiór sugerowanych paragrafów, które zostały złamane, z sugestią do podjęcia działań przez odpowiedzialne służby, zmierzających do podjęcia adekwatnych do czynu czynności, jeśli faktycznie miało miejsce „kupienie” tej ustawy. Dzisiaj jest ostatni moment, kiedy klub rządzący może ściągnąć tę ustawę z procedowania w Sejmie i uniknąć kompromitacji.

Mateusz Jarosiewicz neOS
Wojciech Dobrzyński Narodowy Instytut Studiów Strategicznych
Ogólnopolskie Stowarzyszenie Prawo do Życia

Materiały filmowe
Ochrona kontrwywiadowczca dla pracowników MC
Konferencja prasowa. 100 tyś osób z implantami serca zagrożonych cyberatakami
Konferencja prasowa. Chcemy badań, bo inaczej to jest eksperyment na populacji
Nagranie w TVWarszawaPLL
Pod kancelarią sejm wspiera nas ksiądz Marek Woloch, walczący dzielnie z 447
POLACY przeciw 5G pod sztabem PIS w Warszawie ul Nowogrodzka
Zbigniew Gelzok człowiek z naszych marzeń 1/4
Czy Polska jest suwerenna i bezpieczna w obszarze cybernetycznym
Pozdrawiam,
Mateusz Jarosiewicz neOS

NISS

https://niss.org.pl/

5Gmegaustawaministerstwo cyfryzacji
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Dlaczego wymiana zamka na antywłamaniowy niesie za sobą tyle korzyści?

dlaczegowymianazamkanaantywlamaniowyniesiezasobatylekorzysci

Strona główna > Polska > Dlaczego wymiana zamka na antywłamaniowy niesie za sobą tyle korzyści? Dlaczego wymiana zamka na antywłamaniowy niesie za sobą tyle korzyści? Artykuł Sponsorowany Polska

Kupiłeś nowe mieszkanie albo chcesz zainwestować w większe bezpieczeństwo domowników – w każdym z tych przypadków przyda się wymiana zamka w drzwiach wejściowych. Wśród niezwykle bogatej oferty producentów zamków (zarówno polskich, jak i zagranicznych) skieruj swoją uwagę na rodzaj, który cieszy się ogromną popularnością i uznawany jest za wysoce skuteczny. Mowa o zamkach antywłamaniowych, które zgodnie ze swoją nazwą mają chronić dom, jego mieszkańców oraz cały dobytek rodziny.

Czy zamki antywłamaniowe są lepsze niż zwykłe zamki do drzwi?

Na to pytanie, tak jak to zazwyczaj bywa, mogą paść zróżnicowane odpowiedzi. Wszystko bowiem zależy od kilku ważnych czynników, m.in. od jakości samych zamków do drzwi, stosowanych w nich zabezpieczeń, renomy producenta, dostępności itd. Generalnie zamek antywłamaniowy do drzwi można uznać za skuteczniejszą czy mocniejszą barierę chroniącą dom lub firmę przed dostępem niepowołanych osób niż pozostałe modele. Trzeba jednak pamiętać, że gdy porównać zamki antywłamaniowe o najniższej jakości z zamkami do drzwi najnowszej generacji z wysokogatunkowych materiałów – wówczas te drugie mogą wypaść znacznie lepiej. Kluczem do dobrego wyboru zamka do drzwi jest więc wzięcie pod uwagę tych niuansów. Każdy ślusarz pracujący w znanym Pogotowiu zamkowym sugeruje także, by zwrócić uwagę na cenionych i zaufanych producentów zamków, od których zawsze dostaniemy wysokiej jakości produkt. Za takiego można z pewnością uznać znaną markę, tj. producenta zamków Gerda.

Zamki antywłamaniowe Gerda, które dają spokój i bezpieczeństwo

Nie bez powodu klienci Pogotowia ślusarskiego często zadają znakomitym fachowcom pytanie o zamek do drzwi Gerda. Ta marka całkowicie zasłużyła na swoją renomę i szacunek, jaką darzą ją zarówno profesjonalni ślusarze, jak i laicy. Osoby korzystające z usług ślusarskich(np. z montażu i wymiany zamków Gerda) świadczonych przez Pogotowie zamkowe szukają sprawdzonego i polecanego zabezpieczenia, które zwiększyłoby poziom ochrony oraz zapewniłoby spokój wszystkim domownikom. Na tym polu zamki Gerda wysuwają się na pierwszy plan, między innymi dlatego, że modele zamków antywłamaniowych tej marki uznawane są za jedne z najlepszych. Zamki antywłamaniowe Gerda posiadają nowoczesne mechanizmy i mają faktycznie wysoką jakość, a do tego są wytrzymałe i długowieczne. Jeśli zadbamy o odpowiednią konserwację zamków Gerda, odwdzięczą się długim i niezawodnym działaniem, co zdecydowanie wyróżnia je na tle konkurencyjnych zamków antywłamaniowych.

Artykuł Sponsorowany
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Zmieniono nam wiarę – nie chodź na nową mszę! [video]

maxresdefault-1200x630

Strona główna > Polska > Zmieniono nam wiarę – nie chodź na nową mszę! Zmieniono nam wiarę – nie chodź na nową mszę! Michal Polska 0

Ks.Michał Woźnicki tłumaczy przypadkowemu przechodniowi dlaczego zmieniono nam wiarę i mszę oraz w jaki sposób żydo-masoneria niszczy prawdziwą katolicką wiarę oraz kapłanów pozostających przy tradycyjnej liturgii.

Michal

„Jedyną rzeczą potrzebną złu do zwycięstwa jest bierność dobrych ludzi” – Edmund Burke

Ks.Michał Woźnicki
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Jak założyć własny biznes w UK?

sabine-peters-6ae-zikpid0-unsplash-1200x630

Strona główna > Polska > Jak założyć własny biznes w UK? Jak założyć własny biznes w UK? Artykuł Sponsorowany Polska

Jeśli jesteś jedną z tych osób, które czują się dobrze w podejmowaniu decyzji, otwarcie własnego biznesu będzie idealnym rozwiązaniem dla Ciebie. Da Ci to możliwość decydowania o kierunku rozwoju firmy i większą kontrolę nad swoją sytuacją finansową. Założenie własnej działalności może wydawać się skomplikowane, szczególnie w innym kraju. Jednak w rzeczywistości stworzenie nowego biznesu w Wielkiej Brytanii nie musi być trudne, a zadbanie o kilka podstawowych elementów już na etapie planowania, pozwoli Ci na ominięcie komplikacji w późniejszym terminie.

Poznaj rynek

Brak wiedzy i doświadczenia może być poważnym problemem, szczególnie kiedy chcesz załatwić wszystkie sprawy samodzielnie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem będzie wybór branży, o której posiadasz już niezbędne informacje. Wykształcenie kierunkowe lub doświadczenie z poprzedniej pracy może znacznie ułatwić Twoją drogę do zostania przedsiębiorcą z sukcesami. Nawet jeśli nie posiadasz wystarczającej wiedzy, możesz uzupełnić braki dzięki profesjonalnym kursom tematycznym i branżowym.

Stwórz biznesplan

By prowadzić skuteczny biznes, musisz wiedzieć, jakie są oczekiwania klientów i jak funkcjonuje rynek, na którym zamierzasz działać. Może Ci się wydawać, że dobrze znasz odpowiedzi na te pytania, jednak intuicja i rzeczywistość nie zawsze idą w parze. Dlatego warto poświęcić więcej czasu na zdobycie najważniejszych informacji. Będzie to dobrą inwestycją w przyszłość Twojej firmy. Pozwoli Ci również na zaplanowanie kolejnych etapów rozwoju. Nie skupiaj się tylko na najbliższej przyszłości, ale stwórz też cele długoterminowe.

Zaplanuj wydatki

Zakładając firmę, na pewno masz już ustaloną konkretną kwotę, jaką jesteś gotów przeznaczyć na ten cel. Rozplanowanie wydatków pozwoli Ci zmieścić się w tej kwocie. Pamiętaj, że przekraczanie swojego budżetu może być ryzykowne, szczególnie na samym początku działania firmy, gdy nie masz jeszcze pewności kiedy, ani nawet czy, dana inwestycja ma szansę się zwrócić. Wydawaj pieniądze na najpotrzebniejsze rzeczy, czyli takie, które pozwolą Ci podnieść jakość oferowanych usług i sprawią, że Twój biznes zostanie zauważony przez klientów. Na wszystkie dodatkowe wydatki przyjdzie czas, kiedy firma zacznie na siebie zarabiać.

Rejestracja firmy

Zanim zarejestrujesz swoją firmę, musisz zdecydować jaki rodzaj działalności zamierzasz prowadzić. Do wyboru masz self-employment, czyli samozatrudnienie oraz spółkę LTD. Obie formy mają swoje dobre strony, dlatego warto dobrze się zastanowić, która z nich będzie korzystniejsza w Twoim przypadku.

  • Self-employment jest najprostszą formą prowadzenia własnej firmy dostępną w Wielkiej Brytanii. Jej dodatkową zaletą jest mała ilość formalności, a na rejestrację masz aż trzy miesiące. To rozwiązanie ma też jednak swoje wady. Po pierwsze, dostępne jest tylko dla osób posiadających status rezydenta brytyjskiego. Po drugie, w razie jakichkolwiek problemów finansowych związanych z taką działalnością odpowiadać będziesz swoim prywatnym majątkiem.
  • Spółka LTD jest bardzo popularnym rozwiązaniem, szczególnie wśród obcokrajowców, ponieważ nie trzeba być rezydentem, by z niego skorzystać. Również proces rejestracji nie jest szczególnie skomplikowany i można go przejść za pośrednictwem internetu. W dodatku odpowiedzialność finansowa związana z działaniami spółki ograniczona jest do wysokości początkowego wkładu w jej działalność.

Ubezpieczenie

Już na samym początku działalności warto zadbać też o ubezpieczenie firmy w UK. Ubezpieczenia komercyjne w Wielkiej Brytanii dzielą się na obowiązkowe i nieobowiązkowe. Te obowiązkowe dotyczą korzystania z pojazdów mechanicznych w celach służbowych, a także zabezpieczają pracodawcę przed konsekwencjami finansowymi wynikającymi z ewentualnego wypadku pracowników w czasie wykonywania swoich obowiązków. Wśród rozwiązań dobrowolnych znajdują się między innymi ubezpieczenia mienia firmowego oraz zabezpieczające firmę na wypadek wystąpienia błędów lub zaniedbań związanych ze świadczonymi usługami.

Artykuł Sponsorowany
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Od BANKSTERA do PREMIERA

a-135

Strona główna > Polska > Informacje oraz publicystyka z Polski > Od BANKSTERA do PREMIERA Od BANKSTERA do PREMIERA Lotna Informacje oraz publicystyka z Polski, Polska, Wyróżnione 1

Przeżywamy trudne czasy. Skaczą na nas jak koza na pochyłe drzewo, rodzimi zaprzańcy wyją z radości, polskie ustawy pisze Mosad, a polskich ministrów zatwierdza Kneset.

Dlaczego udostępniono Wawel na obrady Knesetu?

Dlaczego prezydent nie ma czasu dla Kresowiaków, a nie wytrzyma dnia bez spotkania z rabinem Schudrichem?

Gdzie jest ośrodek, w którym podejmuje się decyzje?

Na Nowogrodzkiej, czy na szabasowych kolacjach?

Skąd sprzeciw wobec wznowienia ekshumacji w Jedwabnem?

I wreszcie, dlaczego premierem w trybie nadzwyczajnym, ocierającym się o groteskę, zrobiono bankiera, a żydowskie gazety powitały go nagłówkiem – świetny bankier na czele rządu”?

Sromotna klęska Polaków to prosta konsekwencja operacji nazwanej „rekonstrukcją rządu”. Przeprowadzona, przy ewidentnym udziale zagranicy, kombinacja kadrowa nie była przypadkowa. Wybrano jedynie dogodny moment.

A jaki był bardziej dogodny, niż przejęcie pełni władzy w Polsce przez piewców „ziemi Polin”?

Cała kombinacja zaczęła się dużo wcześniej i była starannie przygotowana, a jej finałem zmiana, z woli Netanjahu, ustawy o IPN. Gdy Żydzi opluwali i lżyli Polaków, prezes PiS pouczał:dzisiaj diabeł podpowiada nam pewną bardzo niedobrą receptę, pewną ciężką chorobę duszy, chorobę umysłu – tą chorobą jest antysemityzm”.

W sierpniu Kaczyński spotkał się z przedstawicielami polskich środowisk żydowskich. Oficjalny komunikat mówił o spotkaniu „pełnym wzajemnego zrozumienia”, że uczestnicy „byli pod wrażeniem głębokiego rozumienia historii, zwyczajów i religii żydowskiej przez prezesa PiS”.

Sednem było jednak coś innego. „Narastaniu postaw antysemickich w ostatnich miesiącach towarzyszy agresywna mowa nienawiści i nacechowane przemocą zachowanie, skierowane przeciwko naszej społeczności. Nie chcemy powrotu do 1968 roku”– alarmowali, domagając się od Kaczyńskiego „zdecydowanego potępienia antysemityzmu”.

Spotkanie i opublikowany po nim manifest były preludium kombinacji kadrowej wymyślonej przez „genialnego stratega”, że tylko drogą ustępstw zachowa – z woli bliskowschodniego anonimowego mocarstwa – władzę, i że to Żydzi mają wyłączność na decydowanie, kto jest, a kto nie jest antysemitą.

Nie trudno było dostrzec, gdzie zmierza, i czym zapłacimy za jego polityczny geszeft. Na prawdziwą uwagę zasługują tu słowa prezydenckiego doradcy od wszystkiego, Andrzeja Zybertowicza, który sprawę wyłożył jasno: „Prawda bardzo często w polityce przegrywa. Aby polityk mógł zabiegać o prawdę, musi zachować władzę, ażeby zachować władzę, często musi ulegać siłom zewnętrznym, które na to pozwolą i w tym pomagają”.

Czyli: najważniejsze zachowanie władzy, nawet za cenę zdrady interesów własnego państwa.

Gazety wyborcze nieprzerwanie piętnują polskich antysemitów, którzy wszędzie widzą „żydowską rękę”.

Ale czy spiskowych teorii nie wsparł sam Kaczyński?

Jak doniosły media izraelskie porozumienie ws. ustawy o IPN uzgodniono w siedzibie Mosadu. Co więcej, nie było żadnych negocjacji, była zwykła kapitulacja, i czarno na białym dowód, kto stoi za stanowionym w Polsce prawem.

Przypomnijmy – gdy diaspora żydowska nakręcała antypolską kampanię, gdy Gross prężył pierś z polskim orderem, w odpowiedzi Sejm modyfikuje podyktowaną przez Netanjahu ustawę, a uniwersyteckie manufaktury antypolonizmu dostają kolejne granty badawcze. Nie chodziło przy tym o samą ustawę, lecz o pewien modus operandi, który będzie z powodzeniem wykorzystywany – uczynienia premiera Izraela najwyższą instancją odwoławczą w Polsce.

Szydło weszło do worka

Autorzy kombinacji operacyjnych, którzy rozgrywają scenę polityczną w Polsce wiedzą, co jest piętą achillesową prezesa PiS i uderzają celnie. Ustalmy fakty i harmonogram kombinacji.

W kilka dni od powołania rządu Beaty Szydło okazało się, że ministrem jest antysemita. Szef Ligi Antydefamacyjnej Jonathan Greenblatt w liście do premier wypomniał Antoniemu Macierewiczowi antysemickie komentarze: Ufamy, że nie pozwoli nikomu o takich przekonaniach być członkiem rządu. „Polski minister obrony wychwalał antysemickie Protokoły Mędrców Syjonu” – taki tytuł nadała informacji nowojorska „Forward” – zarzucając Macierewiczowi, że na antenie „znanego z antysemityzmu Radia Maryja”, na pytanie słuchacza, co sądzi o Protokołach odpowiedział: czytałem.

O jadowitym antysemityzmie świadczyć miała jego wypowiedź: „sześciu polskich ministrów spraw zagranicznych, w tym dwóch Żydów, to sowieccy agenci”. Sprawa nie była nowa. Kiedyś zrobiło to radio TOK-FM, dlatego, że większość nazwisk z jego ‚listy agentów’ pokrywa się z tzw. ‚listą polskich Żydów‚.

Od tego dnia zachodzimy w głowę, co miało na myśli „Słowo Żydowskie”, porównując ustawę lustracyjną do Ustaw Norymberskich. Czyżby wśród lustrowanych był Żyd na Żydzie?

Przesłanie w mig zrozumiał Macierewicz – kupił niedopracowany izraelski system antyrakietowy „Proca Dawida”, zatrudnił żydowskich doradców zza Oceanu, przekazał Gołdzie Tencer scenę garnizonowego klubu. Dał się przekonać, że aby być ministrem trzeba mieć certyfikat koszerności wystawiony za Oceanem. Co przypomina list Greenblatta? Czy nie rekonstrukcję rządu, czyli przekaz, że bez aprobaty ADL w Polsce nie może być powołany żaden rząd? Znamienne, że gdy nadszedł rozkaz o odwołaniu Macierewicza, z przedstawicielem Ligi spotykał się Andrzej Duda.

22 Listopada 2018 r. B’nai B’rith w liście do Mateusza Jakuba Morawieckiego domaga się dymisji ministra kultury. Chodziło o słowa Piotra Glińskiego: Język, którym mówi się o PiS, ma wykluczać, unicestwiać, ma nas odczłowieczać, delegitymizować, mamy być tak traktowani, jak Żydzi przez Goebbelsa.

W imieniu loży głos zabrał Sergiusz Kowalski: „Oczekujemy, że przeprosi Pan publicznie Żydów za swojego ministra i niezwłocznie zdymisjonuje go, bo przekroczył wszelkie granice przyzwoitości”.

Głos zabrała także ambasador Azari: Nie można porównywać sporu politycznego z Holokaustem. Nie oczekuję przeprosin. Ja po prostu nie chciałabym widzieć więcej takich cytatów– stwierdziła z delikatnością.

Do sprawy odniósł się – jak określił dziennikarz nowojorskiej gazety – „konserwatywny doradca rządu” Jonny Daniels, z którym niewiele wcześniej wicepremier spożył szabasową kolację.

Skąd tyle tupetu wobec człowieka, który tak wiele zrobił dla Żydów?

Skąd tyle pogardy wobec prożydowskiego fanatyka, b. członka Unii Wolności, mającego chroniczne problemy z lojalnością wobec państwa polskiego?

Skąd tyle pogardy wobec ministra, który wyasygnował 100 milionów na żydowski cmentarz i drugie tyle na rewitalizację żydowskiego teatru?

Wystarczyło jedno zdanie i Gliński, który swoją wypowiedź traktował jako filosemicką filipkę, został obity kijem. Obca organizacja pomiata, upokarza, poniewiera polskie władze, stawia butne żądania.

Po co ta ostentacja?

Przecież od czasu do czasu wzywają do Jerozolimy rząd in corpore i tam go obsobaczają?

Nie łudźmy się, rejwach nie wszczęli dlatego, że Gliński popełnił świętokradztwo. Nie chodziło też o kolejne 100 milionów, ale o praktykowaną od lat kombinację – pokazanie lub przypomnienie, kto w Polsce rządzi.

A na koniec podziękujmy przygłupowi, który sprowadził B’nai B’rith do Polski. I jeszcze jedno – Żydzi po raz kolejny pokazali, że filosemitami gardzą.

14 lipca 2016 r. prezes ADL wyraził oburzenie, iż minister Anna Zalewska nie chciała przyznać, iż polscy obywatele byli odpowiedzialni za mord na żydowskich sąsiadach podczas antysemickich pogromów w Jedwabnem i w Kielcach. Uwagi minister edukacji umacniają tych, którzy promują antysemickie teorie spiskowe, że Żydzi dążą do zniszczenia reputacji Polski poprzez fałszywe oskarżenia […] Zalewska powinien przestać być ministrem edukacji, bo taki człowiek nie może być odpowiedzialny za propagowanie zasad tolerancji w społeczeństwie […] a skoro Jarosław Kaczyński jest przeciwnikiem antysemityzmu musi być pewien ze wszyscy jego ministrowie zajmują takie samo stanowisko” – pisał. I… dopiął swego.

Nawet Michnik przecierał oczy ze zdumienia, jak łatwo mu poszło. A zastosowali najprostszy modus operandi, sprawę rozegrali tak gładko, że tylko jeden sierżant sztabowy Jojne (i może jeszcze mecenas Lejb) wiedział, o co w tym wszystkim chodziło.

Cyberbezpieczeństwo Polski to akcja koordynowana na najwyższym szczeblu w Izraelu. Wysłannicy Mosadu bezskutecznie zabiegali o nawiązanie „współpracy” w tej dziedzinie z poprzednią minister cyfryzacji. I wydaje się, że z tego powodu bezpośredni nadzór nad resortem przejął sam premier, obsadzając jego kierownictwo absolwentami pedagogiki i… menadżerką kultury.

Nowa minister Jadwiga Emilewicz-Szyler z impetem rzuciła się do podpisywania porozumień z Izraelem, głosząc przy okazji: „Polska jest największym sojusznikiem Izraela w Europie”. Dlaczego do podpisywania porozumień wydelegowano dyletantów?

Netanjahu dobija targów z Putinem, a Morawiecki powierza klucze do bezpieczeństwa Polski talentom humanistycznym. Głupota, czy działania zamierzone?

Tusk zaangażował „angielskiego ekonomistę profesora Jacka Rostowskiego”. Okazało się, że minister nie jest ani ekonomistą ani profesorem, ani angielskim, a jedynie wykładowcą na Uniwersytecie Sorosa w Budapeszcie, a profesorem to był jego dziadek Jakub Rofhfeld, syn Mojżesza i Lei z domu Broder.

Podobną kombinację zdradził Radek Sikorski wspominając Schnepfa: „powołałem dyplomatę o żydowskim pochodzeniu, żeby przeciwstawić się opiniom o polskim antysemityzmie”.

Rostowski wydzielił gabinet dla pracującego społecznie „zewnętrznego eksperta” od podatków Renaty Hayder. Podatkami VAT zajmował się w Sejmie Janusz Palikot, który w międzyczasie wrócił do judaizmu i został członkiem loży B’nai B’rith.

Okazuje się, że właściciel Getin Banku Leszek Czarnecki miał kontakty biznesowe z Rothschildem, a wśród darczyńców na Muzeum Polin znajdował się Jan Kulczyk i jego małżonka, którzy zrobili majątek biorąc udział w złodziejskiej prywatyzacji masy upadłościowej PRL. Niezorientowani mówią, że pieniądze zwracali postpeerelowskim służbom. Ale to niepoważne bredzenie. „Czasy były takie, że każdy brał, ile mógł unieść” mówił Bieriezowski, bratni oligarcha z bratniej Rosji.

Jeszcze lepiej zdiagnozował to Józef Oleksy: „kosmopolityczne gangi rozkradły Polskę”.

Z tego, co wiemy z knajpianych rozmów, Kaczyński chciał, by Morawiecki został ministrem w rządzie Tuska. Przeciw był Lejb Lońka Fogelman. Morawiecki posłuchał, propozycji Tuska nie przyjął i… został premierem w rządzie „dobrej zmiany”.

Fogelman do szkół chodził z braćmi Kaczyńskimi, a jego nazwisko pojawia się prawie zawsze w związku z największymi transakcjami „polskiej” transformacji, a na liście jego klientów są prawie wszystkie ważne spółki Skarbu Państwa. A wiedzieć tu trzeba, że konflikt między Szydło i Morawieckim dotyczyły głównie obsady tych spółek, i wygrał go, dzięki pomocy lobby bankierskiego, Morawiecki.

W roku 2005 r. „genialny strateg” zrobił ministrem Radka Sikorskiego, osobnika kiepsko wykształconego, o szemranej przeszłości. Kto mu w tej pomyłce pomógł?

Dziewięć lat później popełnia kolejną „pomyłkę”- wystrugał z banana Andrzeja Dudę. Kto mu w tym struganiu pomógł?

Krótko mówiąc ministrem i prezydentem w Polsce zostali dzięki instytucji Esterki. Instytucja ta, w połączeniu z formułą, że Żydem jest każda osoba urodzona z matki Żydówki, mocno komplikuje nasze stosunki wewnętrzne.

Już w Starym Testamencie mamy wiele przykładów bohaterskich Żydówek, które żeniły się z gojami tylko po to, aby ich zjednać. Przy czym ten, który uszczęśliwił wyborców Dudą i Sikorskim nieodmiennie przedstawiany jest jako polityczny geniusz i jedyna nadzieja Polaków.

Korygowanie personalnych „pomyłek” prezesa (czyli „akuszerów” rozdań kadrowych), odbywa się pod przykryciem „rekonstrukcji rządu” i przedstawiana jako „złożona strategia”, a głosy powątpiewające jako dowód szalonych „teorii spiskowych”.

Szydło wyszło z worka

Najgorzej, kiedy Polak przestaje rozumieć tych, których popiera. A tak było po odwołaniu Beaty Szydło. W południe w Sejmie zażarta obrona znakomitego rządu z najlepszym w dziejach premierem – wieczorem odwołanie i zastąpienie przez podwładnego.

Nawet najwięksi zwolennicy PiS widzieli, że coś jest nie tak. W dodatku ta radość „Wyborczej”. Już wcześniej niepokoiła sekwencja wydarzeń:

  • prezes NBP pochodzenia lichwiarskiego i kapitulacja przed banksterami ws. kredytów we frankach;
  • hasło „patriotyzm gospodarczy” i wicepremier wracający z Waszyngtonu z dobrą nowiną – rząd zaciąga kredyty w Banku Światowym;
  • zaklęcia o „polonizacji banków” i sprowadzenie do Polski banku J.P.Morgan.

Już kilka dni po „rekonstrukcji rządu” dochodziły niepokojące wieści. W Radiu Wnet ojciec nowego premiera „palnął”: Osoba premiera całą swoją sylwetką, swoim doświadczeniem zawodowym jest bliższy elektoratu PO niż premier Beata Szydło … a to łagodzi ten najpoważniejszy problem Polski jakim jest konflikt obu stron. Konflikt emocjonalny, konflikt ideowy, konflikt pomiędzy tymi, którzy rządzili przez osiem lat, a tymi, którzy teraz formalnie rządzą. Dziś to oni też mają tylko częściową władzę, bo tamta strona ma duże stosunki, wielkie pieniądze i zagraniczne poparcie. Ten podział jest istotny, bardzo osłabia nas Polaków. To jest coś bardzo niszczącego. Wybór Mateusza idzie w kierunku redukcji tego niepokojącego zjawiska.

Dalej mówił o synu: […] jego przeszłość, jego praca w korporacjach, wieloletnie zarządzanie ludzkimi zespołami, był prezesem trzeciego co do wielkości banku polskiego, sytuuje go zasadniczo bliżej tych ludzi, którzy nazywają się totalną opozycją albo tą totalną opozycję popierają. I to jest bardzo korzystny trend, który się zaznacza i coś z tego dobrego wyniknie.Krótko mówiąc – Szydło trzeba było odwołać, bo nie podobała się PO.

Decyzję naczelnika z Żoliborza owiało wiele domysłów.

Kto go do tego przekonał?

Lejb Fogelman, kolega z ogólniaka, czy też poległ w bitwie o „nasze kamienice, wasze ulice”?

A może ktoś inny? Tuż przed zmianą, Jojne Daniels wydał szabasową kolację z udziałem izraelskiego ministra. Na kolacji pojawił się Mateusz Morawiecki.

Sprawę dodatkowo zagmatwała relacja Jojne ze spotkania środowisk żydowskich z Kaczyńskim: „Omawialiśmy szczególną niezaprzeczalną więź między państwem Izrael i Polską. Osobiście podziękowałam Prezesowi za wszystko, co zrobił i nadal robi dla państwa Izrael. Rozmawialiśmy także o przyszłości, o tym, co więcej można zrobić, aby wzmocnić więź między naszymi narodami, które są oparte na tysiącu lat wspólnej historii […] Przed nami nowe wyzwania, dobrze wykona je nowy premier”.

To nie przypadek – we wszystkich działaniach „dobrej zmiany”, można wyróżnić wspólny mianownik – szukanie schronienia pod żydowskim parasolem.

Nawiasem mówiąc – emocjonujemy się taśmami z knajpy „Sowa i Przyjaciele”, a co z taśmami z szabasowych kolacji? Bo co do tego, że są nie ma wątpliwości. Tak jak nie ma wątpliwości, że gospodarz jest agentem Mosadu.

Rabin z Chabad Lubawicz publicznie zwierzył się: Morawieckiego, ówczesnego ministra finansów do mojego domu przyprowadził mój przyjaciel Jonny Daniels. To właśnie on podczas dwóch spotkań przekonywał Morawieckiego o konieczności zmiany ustawy o IPN.

Nie przypadkowo zatem ministerialne stołki zachowali tylko miłośnicy koszernych smakołyków. Jest chyba coś na rzeczy, gdy nikomu nieznany sierżant sztabowy izraelskiej armii bryluje na polskich salonach politycznych. Gdy człowiek z znikąd, od którego na kilometr czuć Mosadem, stroi w jarmułkę połowę rządu, organizuje premierowi spotkania z nowojorskimi bankierami, żąda delegalizacji polskich partii, a o wznowieniu ekshumacji w Jedwabnem mówi: „nawet jeśli pod tą inicjatywą podpisze się 40 milionów, ekshumacji nie będzie”.

A na koniec smutna konstatacja: Dlaczego nie odebrano Grossowi orderu? Dlaczego nie usunięto z Powązek grobu Jakuba Bermana, a blokuje się poszukiwania dołów śmierci, do których Berman wrzucał pomordowanych Polaków?

W stosunkach polsko-żydowskich jest zbyt wiele tajemnic.

Nie tylko nie wiemy, jakie majątki zwrócono Żydom i o jakie jeszcze zabiegają.

Nie wiemy, co o w sprawie lasów obiecał Kaczyński.

Nie wiemy, czy program polonizacji gospodarki przy pomocy lichwiarskich kredytów nie ma na celu uzbieranie pieniędzy na finansowanie programu pomocy „ofiarom holokaustu”.

Po czterech latach rządów nadzieja, że podejmą walkę z hałastrą pustoszącą Polskę słabnie. Mocno trzeba zasłaniać oczy, by nie widzieć szemranych geszeftów, pozorowania działań, spektakli dla gawiedzi, mydlenia oczu, tropienia trzeciorzędnych oszczerców, a obwieszania medalami pierwszorzędnych i wmawianie, że najpilniejszą potrzebą Rzeczypospolitej jest „walka z antysemityzmem”.

Próg wytrzymałości Polaków jest systematycznie przesuwany. Po serii decyzji mylących polską kulturę z żydowskim cmentarzem, wyborca dostał kwiatek – zamianę premiera na bankstera i nowy rząd, bezideową zbieraninę partyjnych aparatczyków i przybłędów z Unii Wolności.

Większość Polaków uważa, że mamy nieudanych polityków. Jest to prawda, ale nie do końca. „Nieudani” wiedzą bowiem, że ich losy ważą się w kręgach lobby żydowskiego i „Wyborczej”, a nie wśród wyborców. Kaczyński wygra wybory, a Duda zaszczyci nas drugą kadencją. I ma też wątpliwości, co będzie z Polską – Kaczyński już zapowiedział: „jeszcze przed wyborami PiS przedstawi propozycję porozumienia, które miałoby zakończyć wojnę na polskiej scenie politycznej”.Czyli zapowiedział złowrogi scenariusz – budowania „porozumienia ponad podziałami”.Wracając do pytania: głupota, czy działania zamierzone? Jeśli to pierwsze, to trzeba się „nieudanych” szybko pozbyć. Jeśli to drugie, to Sejm trzeba posprzątać żelazną miotłą.

Prawicowy elektorat dostał kilkakrotnie w pysk, ale już wie, że jeśli politycy przyłożą rękę do rabunku Polski, nigdy nie dostaną jego głosu, a głos odda na tych, którzy obiecają powołanie Trybunału Narodowego dla osądzenia zdrajców.

Krzysztof Baliński

Autor w latach 1973–1975 pracował jako tłumacz w Ambasadzie PRL w Damaszku. W latach 1983–1987 pracował w Ambasadzie PRL w Trypolisie. W latach 1988–1991 był naczelnikiem Wydziału Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki w Departamencie II i Departamencie Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Oceanii. W latach 1991–1994 był ambasadorem nadzwyczajnym i pełnomocnikiem RP w Syrii i Jordanii[1]. W 2001 uzyskał I stopień służbowy urzędnika Służby Cywilnej. W latach 2009–2012 był naczelnikiem Wydziału w Centrum Operacyjnym.

Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego. Posiada uprawnienia tłumacza przysięgłego języka arabskiego. Autor publikacji poświęconych problematyce międzynarodowej i polskiej dyplomacji zamieszczanych m. in. w tygodnikach Nasza Polska, Tygodnik Solidarność i Głos. Od 2012 stały współpracownik Warszawskiej Gazety i Polski Niepodległej.

Źródło: http://www.klubinteligencjipolskiej.pl/2019/08/od-bankstera-do-premiera/

Lotna

Kto trzęsie drzewem prawdy, na tego spadają obelgi i nienawiść — Konfucjusz; Nie jesteśmy sobą, zamordowano nam rodziców, zamieniono nazwiska, wymazano pamięć, skazano na cudzość. — Zorian Dołęga Chodakowski (1784-1825)
Freedom is the right to tell people what they do not want to hear– George Orwell

Avatar: Vladimir Kush „Heavenly Hunting”

beata szydłoIzraeljarosław kaczyńskiPiSPolskarząd okupacyjnyTadeusz Morawiecki
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Bayer odkrył oddział Monsanto do zadań specjalnych i po jego zamknięciu wszczął międzynarodowe śledztwo w jego sprawie

a-132

Strona główna > Zdrowie > Bayer odkrył oddział Monsanto do zadań specjalnych i po jego zamknięciu wszczął międzynarodowe śledztwo w jego sprawie Bayer odkrył oddział Monsanto do zadań specjalnych i po jego zamknięciu wszczął międzynarodowe śledztwo w jego sprawie Asia Zdrowie 0

Przez ponad dekadę koncern Monsanto zajmował się układaniem listy dziennikarzy, prawodawców i organów kontroli przeznaczonych „do odstrzału” w przypadku przeciwstawiania się złowrogiemu GMO i toksycznemu zabójcy roślin glifosatowi (RoundUp), które zatruwają obecnie żywność na świecie. Każda wpływowa osoba sprzeciwiająca się planom Monsanto padała ofiarą następujących praktyk:

• próba łapownictwa;

• grożenie śmiercią i zastraszanie;

• śmierć cywilna poprzez finansowanie negatywnych kampanii w mediach;

• zniesławianie przez pracowników Monsanto za pośrednictwem skoordynowanych ataków w Wikipedii;

• niszczenie kariery, na przykład poprzez umieszczanie naukowców na czarnej liście i niepublikowanie ich prac w czasopismach naukowych;

• ujawnianie prywatnych danych w Internecie, w tym adresów zamieszkania, oraz grożenie ich rodzinom i współpracownikom.

Innymi słowy, Monsanto utrzymywało oddział do zadań specjalnych przez ponad dziesięć lat, wydając co najmniej 100 milionów dolarów na uciszanie, niszczenie lub mordowanie każdego, kto wchodził w drogę temu rolniczemu gigantowi na rynku.

Ta trwająca od wielu lat kryminalna działalność tej firmy została w końcu ujawniona i wymiar sprawiedliwości zaczyna ścigać ją za popełnione przestępstwa. Władzę nad nią przejął Bayer, korporacja, która stara się, jak się wydaje, oczyścić tę stajnię Augiasza i zakończyć falę zbrodni. 12 maja wydała nawet oświadczenie, w którym otwarcie wspiera zarzuty karne przeciwko pracownikom Monsanto kierującym oddziałem do zadań specjalnych.

Tłum. Nexus

Źródło: https://www.naturalnews.com/2019-05-15-bayer-discovers-black-ops-monsanto-internal-investigation-law-enforcement-criminal-charges.html

P.S. Suplement od redakcji w-p:

Asia
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Polska czy Polin? Wiesław Liźniewicz

a-123

Strona główna > Polska > Polska czy Polin? Wiesław Liźniewicz Polska czy Polin? Wiesław Liźniewicz Kasia Polska, Wyróżnione 4

Kiedyś, jeszcze jako uczeń szkoły podstawowej, zapamiętałem sentencję widniejącą na ścianie jej korytarza: „Chcesz zrozumieć teraźniejszość, ucz się historii.” Litery wycięte ze styropianu. Tak! Tak! Styropian za PRL-u służył nie tylko do tego, by spać na nim podczas strajków w Stoczni Gdańskiej. Wtedy, jako dwunastoletni chłopak, nie rozumiałem tego przesłania. Ale zapamiętałem i po latach wróciło ono do mnie jak bumerang, ale już nie jako puste słowa, lecz ponadczasowa mądrość.

Od jakiegoś czasu jesteśmy oswajani ze słowem „Polin” jako synonimem słowa „Polska”. Obecny prezydent Andrzej Duda jest pierwszym polskim prezydentem, który zaczął się nim posługiwać. Być może dla niektórych może być to szokujące, ale poprzedni prezydenci, w swoich poczynaniach, wcale mu nie ustępowali, może nawet byli gorsi, choć obecny nie miał jeszcze okazji, by im dorównać. Wszystko przed nim. Kwaśniewski, naciskany przez żydowskie lobby, zawetował przyjętą przez Sejm 11 września 2001 roku ustawę reprywatyzacyjną, bo ograniczała ona osoby z niej korzystające do polskich obywateli. Natomiast Wałęsa na spotkaniu z nowojorskimi biznesmenami powiedział: „jedźcie do Polski zakładać biznesy, bo tylko na głupocie Polaków można zarobić pieniądze”. Jednak chyba Lech Kaczyński przebija ich wszystkich, łącznie z Komorowskim:

  • jako prezydent Warszawy walnie przyczynił się do powstania Muzeum Polin
  • w czerwcu 2001 roku, jako minister sprawiedliwości, wstrzymał ekshumację w Jedwabnem
  • we wrześniu 2006 roku, podczas wizyty w Tel Awiwie udostępnił archiwa IPN Izraelowi
  • w dniu 9 września 2007 roku wyraził zgodę na reaktywowanie w Polsce żydowskiej Loży B’nai B’rith

To tylko niektóre z jego „wyczynów”. Inni politycy nie byli lepsi. To za rządów Tuska nastąpił 24 lutego 2011 roku wyjazd polskiego rządu do Izraela. I cóż tam ustalono? W czerwcu 2011 roku premier Donald Tusk skierował do wojewodów tajne zarządzenie, by w trybie administracyjnym oddawali „mienie żydowskie” zgłaszającym się „spadkobiercom”, nie mającym dokumentów umożliwiających przeprowadzenie postępowania sądowego. 27 stycznia 2014 roku do Oświęcimia przybyła z Tel Awiwu delegacja, w skład której wchodzili m.in. posłowie Knesetu, ministrowie izraelskiego rządu, szef Banku Izraela i prezes Sądu Najwyższego. Obradowali na Wawelu. Po raz pierwszy za granicą.

Już kilka tych faktów, zaczerpniętych z książki Krzysztofa Balińskiego „Ministerstwo Spraw Obcych”, świadczy o tym, że Państwo Polskie jest już państwem, które nie realizuje interesów Polaków, co najwyżej interesy obywateli polskich pochodzenia żydowskiego oraz Żydów z Ameryki i Izraela. Nie stało się to z dnia na dzień. A konsekwencja, z jaką Żydzi zawłaszczają sobie państwo, jest godna podziwu, choć w naszym przypadku stosowniej byłoby powiedzieć – przerażająca. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedzi trzeba szukać w przeszłości i w naszych słabościach. Bądźmy szczerzy! Gdyby nie one, to Żydzi samą przebiegłością, chytrością, sprytem, zdolnościami, wzajemnym wspieraniem się – nie osiągnęliby aż tak wiele. Tak się gra jak przeciwnik pozwala. A przeciwnik pozwalał na wiele, bardzo wiele.

Pierwszym Żydem, który pojawił się w Polsce około XI wieku był Ibrahim ibn Jakub. Był on sefardyjskim Żydem z Hiszpanii, zajmującym się handlem niewolnikami. Z tego też okresu pochodzi najstarsza wzmianka o gminie żydowskiej na ziemiach polskich. Początkowo osiedlali się tu Żydzi z zachodu Europy, głównie z Niemiec – Aszkenazyjczycy. Nie ma w tym nic dziwnego. Ludność polska po najazdach mongolskich była zdziesiątkowana. Kraj opustoszał. Ówcześni władcy radzili sobie w ten sposób, że promowali, jakbyśmy to dziś powiedzieli, osadnictwo niemieckie. A wraz z nimi przybywali zapewne i Żydzi. Napływ Żydów sefardyjskich nastąpił znacznie później i w mniejszej ilości. Podobnie było w przypadku osadnictwa krymskich i kaukaskich Chazarów.

Podstawą organizacji ludności żydowskiej na ziemiach polskich była gmina, czyli kahał. Władza kahału obejmowała ludność żydowską żyjącą w skupieniu lub rozproszeniu wśród ludności chrześcijańskiej i obejmowała całokształt życia tej ludności. Gmina miała własne sądownictwo świeckie i religijne oraz szkolnictwo. Prowadziła ewidencję ludności. Egzekucją praw i orzeczeń sądowych zajmowała się gminna administracja. Miała też ona władzę finansową: ustalała podatki płacone przez Żydów na rzecz swojej gminy oraz rozdzielała pomiędzy członków gminy podatki obowiązujące wobec władz państwowych lub lokalnych. Były więc gminy żydowskie państwem w państwie. Jedyne czego nie miały, a co miały państwa, to własne siły zbrojne. Taka autonomia nie powstała z dnia na dzień. Nadawana i kasowana w zależności od przekonań i potrzeb takiego lub innego króla i jego doradców, ustaliła się dopiero za Zygmunta Augusta.

Władza gminnego zarządu nad członkami gminy była przytłaczająca, wręcz totalna. Nie była to władza dziedziczna, pochodząca z wyborów, z nominacji czy kooptacji. Wyłaniana była w procedurze zawierającej wszystkie te elementy i była władzą typu oligarchicznego. Wielki wpływ na władzę i jej wybór mieli rabini. Aż trudno nie doszukać się tu analogii ze starożytnym Egiptem, w którym kapłani odgrywali podobną rolę, a z którego Żydzi czerpali pełnymi garściami.

Koniec XVIII i XIX wiek to okres, w którym wielu Żydów próbuje wyzwolić się spod kontroli kahalnej. Doskonale taką próbę opisała w swojej powieści „Meir Ezofowicz” Eliza Orzeszkowa. Właśnie, gdy ten tytułowy Meir Ezofowicz próbuje wyrwać się z tego getta, bo tym była praktycznie taka gmina, to spotyka się z ostracyzmem i zostaje z niej wykluczony i zmuszony do jej opuszczenia. Ludzie tam mieszkający nie znali języka swego otoczenia, nie kontaktowali się z okoliczną ludnością. Kiedy więc miejscowy szlachcic spotyka się z rabinem, to ze zdumieniem stwierdza, że rabin nie rozumie, co on do niego mówi. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że do 1939 roku 90% społeczności żydowskiej w Polsce nie znało języka polskiego. I dopiero uwzględniając ten fakt, łatwiej jest zrozumieć, że holocaust, holocaust żydowskich mas mógł mieć miejsce. Jakie szanse przeżycia mieli ludzie, którzy nie znali języka kraju, w którym mieszkali, unikali a często gardzili miejscową ludnością? Nie! Nie mieli żadnych szans. A żydowskie elity znały język kraju, w którym mieszkały i kontaktowały się z miejscową ludnością. Ich szanse na przeżycie były daleko większe.

Język, którym posługiwali się Żydzi, był zbliżony do niemieckiego i chociażby z tego względu bliżej było im do Niemców niż do Polaków, którymi gardzili. »Francuski podróżnik Mikołaj Bandeau w swych „Lettres sur l’etat actuel de la Pologne” (Amsterdam-Paris, 1771) pisze wyraźnie: „Żydzi uważają siebie za Niemców, mówią wszyscy po niemiecku, a utrzymują stosunki wyłącznie z niemieckimi handlarzami”.

W sto trzydzieści lat po nim niemiecko-żydowski podróżnik w swojej „Reise nach Warschau” powtarza: „Żydzi wschodni zachowali jednak pamięć o pochodzeniu swoim w ubiorze i w mowie. Długi chałat bowiem i należąca do niego jarmułka są strojem średniowiecznych mieszczan niemieckich. Żargon żydowski zaś z okruchami hebrajskimi i kilku słowiańskimi słowami jest narzeczem średniogórnoniemieckim, reńskiego i frankońskiego pochodzenia”.

Ta wspólność językowa z Niemcami, dziś tak znienawidzonymi (1933), ale nie tak dawno jeszcze ukochanymi, umiłowanymi, jedynymi, dała się nam tutaj szczególnie we znaki, podczas czteroletniej okupacji pruskiej. Od samego początku nie było parki bardziej się kochających gołąbków. – Na Marszałkowskiej ulicy taki ścisk jak pewnego dnia dnia sierpniowego (1915), gdy wjeżdżał książę Ludwik Bawarski, już się nie powtórzył i nie powtórzy! I ten szał patriotycznej radości, że Moskale wypędzeni! No i zaczęły się flirty i amory do de grubis. Żydowska część ludności stolicy na głos rozmawiała sobie po niemiecku i półniemiecku. Prusacy i Bawarzy mieli wszędzie gratisowych ciceronów… Uradowany tym korespondent „Frankfurter Zeitung” niejaki pan Kapłun-Kogen, pisał (12.08.1915):

„Warszawa jest najważniejszym żydowskim centrum Europy… Żydzi i Niemcy stanowią większość ludności Warszawy… Jest w interesie Niemiec podkreślać ten fakt przy każdej sposobności”.« – Adolf Nowaczyński, Plewy i perły.

Były więc gminy żydowskie w I Rzeczypospolitej autonomiczne. Same pobierały podatki i same je odprowadzały do skarbu państwa. Same też zajmowały się ewidencją ludności, a to oznaczało, że tylko one wiedziały, jak liczna jest populacja tych gmin i ile podatków można z nich ściągnąć. Polski król i jego świta zdane były na to, co im przekazywały władze gmin. Taki stan powodował, że z żydowskich gmin odprowadzano do skarbu państwa tylko część należnych podatków. Tę „zaoszczędzoną” resztę zarządy gmin przeznaczały na realizację swoich oligarchicznych interesów. I tak zaczęły one pełnić funkcję „parabanków”. Pożyczały pieniądze na procent, ale też same zapożyczały się, by z kolei te pieniądze pożyczać na wyższy procent. Pod koniec istnienia I Rzeczypospolitej było w niej około tysiąca gmin wyznaniowych żydowskich. Tworzyły one potężną sieć małych, średnich i dużych banków. Im większa gmina tym większy bank. Tak tworzył się wielki żydowski kapitał, którego często używano do walki z polskim handlem. Stopniowo zaczęli też Żydzi przenosić się na wieś. Brali w dzierżawy od szlachty młyny i karczmy. Stawali się wiejskimi bankierami, którzy udzielali kredytów chłopom i szlachcie. Często byli też faktorami, zarządzającymi szlacheckimi majątkami. Każdy szlachcic miał swojego Żyda od ekonomii i finansów.

Stefan Bratkowski w artykule “Żyli skromnie i oszczędzali”, Rzeczypospolita, w dodatku Plus – Minus, z 13-14 stycznia 2001 pisze:

Z czasem, pod koniec XVII wieku, same kahały pod kierownictwem swej doświadczonej starszyzny staną się – bankami. Lokowali w nich swe kapitały i magnaci, i biskupi katoliccy, i klasztory. Przy oprocentowaniu 7 do 10% rocznie. Zwało się to lokatami “na synagogach”. Zabezpieczał je cały majątek wszystkich członków kahału, były to więc lokaty pewne. Kapitały co większych kahałów rosły w XVIII wieku do rzędu nawet kilkudziesięciu tysięcy dukatów holenderskich, czyli i do dziesięciu nawet ton złota… Mniejszymi pieniędzmi szlacheckimi obracali pomniejsi żydowscy ludzie interesów – dzierżawcy karczem i zajazdów.

Jeśli więc wierzyć Bratkowskiemu, to wygląda to tak, jakby doktryna KK wspierała Żydów. No bo jak inaczej rozumieć zakaz pożyczania pieniędzy na procent przez chrześcijan, przy jednoczesnym lokowaniu własnych kapitałów u największych wrogów? A może tak, że chrześcijaństwo od samego początku było infiltrowane przez Żydów, którzy przez taki zakaz eliminowali konkurencję. Im dalej w las, tym więcej drzew – tak mówią. Coraz więcej wątpliwości, coraz to nowe wątki pojawiają się.

Kahały nie były jedyną jednostką administracyjną. Poszczególne kahały utrzymywały ze sobą łączność. Ich zarządy koordynowały wspólne działania, mające na celu ochronę interesów ludności żydowskiej. W praktyce przerodziło się to w regularne międzykahalne spotkania. I tak powstały żydowskie sejmiki ziemskie. To był drugi stopień administracji żydowskiego samorządu. W 1580 roku, na mocy przywileju udzielonego Żydom przez Stefana Batorego, powstał Wielki Waad – żydowski Sejm Czterech Ziem Korony – Wielkopolski, Małopolski, Wołynia i Rusi Czerwonej. Było to ciało wybierane przez samą społeczność żydowską, a które miało nadzorować pobór podatków od kahałów, i z którymi mieli kontaktować się urzędnicy królewscy, zamiast „użerać” się z licznymi i rozproszonymi po całym kraju gminami żydowskimi. Pomysł, w założeniu, wydawał się całkiem dobry, ale w praktyce nie spełnił oczekiwań. I to z bardzo prostego powodu: Żydzi zaczęli korumpować urzędników królewskich. Za ich pieniądze dochodziło do zrywania sejmów Rzeczypospolitej, które domagały się pełniejszej kontroli nad wpływami podatkowymi od kahałów lub zwiększenia opodatkowania ludności żydowskiej na wojsko. Żydzi byli zwolnieni z obowiązku służby wojskowej. W 1764 roku, na sejmie elekcyjnym Stanisława Augusta Poniatowskiego, zlikwidowano Wielki Waad, bo nie spełniał celu, do którego został powołany.

Ale jak to się stało, że gminy żydowskie stały się tak potężne, szczególnie w sprawach finansowych i zmonopolizowały wiele dziedzin życia gospodarczego Rzeczypospolitej? Za pierwszych Piastów Polska dopiero wchodziła w międzynarodowy obieg pieniądza. Wojny z sąsiadami oraz rywalizacja z rodzimymi panami feudalnymi wymagały pieniędzy. A jedynymi „fachowcami” w tej dziedzinie na obszarze Europy Wschodniej byli Żydzi. Na monetach pierwszych Piastów znajdowano napisy po hebrajsku. Najprawdopodobniej sprowadzali oni Żydów do bicia własnej monety i do poboru podatków. No właśnie! Do poboru podatków! Czy aby dziś nie jest podobnie? Rodzima administracja skarbowa gnębi własnych podatników wysokimi podatkami, nieprecyzyjnymi ustawami skarbowymi, ułatwiającymi pokrętną interpretację, zawsze na niekorzyść podatnika. Nie waloryzowane od lat kwoty wolne od podatku przepełniają tę czarę goryczy. Tego nie ma w żadnym innym kraju. Czy tak zachowuje się „rodzima” administracja skarbowa? Książę wielkopolski Mieszko III Stary (1122-1202) przekazał Żydom dzierżawę ceł granicznych i prawo ustalania ich wysokości. Może ktoś zapytać: dlaczego ci pierwsi władcy byli tak szczodrzy wobec obcych a tak surowi wobec swoich? Tamtym władcom, podobnie jak współczesnym, zawsze brakowało pieniędzy. Musieli pożyczać.

Książę wielkopolski Bolesław Pobożny nadał Żydom w 1264 roku przywilej kaliski. Na jego mocy Żydzi zyskali prawo do własnego sądownictwa całkowicie podporządkowanego rabinom. Było to w całkowitej opozycji do cywilizacji łacińskiej, w której władza sądownicza była oddzielona od władzy świeckiej. To z pewnością utrudniało proces asymilacyjny. Społeczność żydowska żyła własnym życiem i własnymi sprawami, obojętna na problemy kraju, w którym osiedliła się. Zgodnie z tym przywilejem Żydzi w sporach z chrześcijanami byli wyłączeni spod jurysdykcji sądów kasztelańskich (szlacheckich) i miejskich (mieszczańskich). Podlegali pod sądy królewskie, a królowie byli zadłużeni u Żydów. Jakby tego było mało, to w skład sądu powoływano sędziego żydowskiego, który taki spór rozstrzygał. Natomiast chrześcijanin, obok świadków chrześcijańskich, musiał także przedstawić świadków żydowskich. Zupełnie tak jak obecnie, chociaż inaczej, ale sprowadza się to do tego samego – Żyd ponad prawem. Znany dziennikarz, wiadomego pochodzenia, potrąca na przejściu dla pieszych 80-letnią staruszkę. Nie ma prawa jazdy, samochód nie ma aktualnych badań technicznych, ma niesprawne hamulce, nie ma ubezpieczenia OC. I co sąd? Sąd tego nie widzi i orzeka, że winną jest owa staruszka, która… gwałtownie wtargnęła na przejście. No i co to jest, jak nie Polin?

Przywilej kaliski zrównywał Żydów w prawach handlowych z chrześcijanami, ale przyznawał im prawo pożyczania na procent, co wydatnie utrwalało ich przewagę nad nimi. Kazimierz Wielki (1310-1370) rozszerzył ten przywilej na Wielkopolskę w 1334 roku, na inne miasta polskie w 1364 roku, na Małopolskę – w 1367 roku. Zarząd mennicami, pobór podatków i ceł granicznych za Kazimierza był całkowicie w ich rekach. Za ich radą król fałszował pieniądz, by w ten sposób, przynajmniej częściowo, radzić sobie z deficytem skarbu królewskiego. Również Żydów, jako poborców podatkowych, wykorzystywał do dojenia swoich poddanych. Co gorsza, potwierdził tzw. statuty wiślickie, które zapoczątkowały w Polsce osobistą niewolę chłopów, polegającą na pańszczyźnianym przywiązaniu ich do ziemi. Tym sposobem nie mogli oni przenosić się do miasta, by zająć się rzemiosłem.

Początkowo ilość Żydów w Polsce byłą niewielka. Jednak w miarę jak ich pozycja rosła i zyskiwali nowe przywileje, to następował napływ tej ludności, głównie z Niemiec. Początkowo byli to krewni i znajomi, a później i biedniejsza ludność, bo poszła fama, że Polska to raj dla Żydów. Tak się mówiło: Polska to niebo dla szlachty, czyściec dla mieszczaństwa, piekło dla chłopów i raj dla Żydów. Za Kazimierza Wielkiego było w Polsce liczącej około 1,5 mln ludzi około 20 tys. Żydów. W 1648 roku na 8 mln – 400 tys. Żydów. W 1764 roku na 12-14 mln – 700-750 tys. Żydów. Pod koniec XVIII wieku szacowano ich liczbę na 1,9 mln.

Okres zaborów to czas, w którym następuje redukcja funkcji kahałów do funkcji religijnych. Wiek XIX to okres emancypacji Żydów w całej Europie. Następuje dynamiczny rozwój rynków finansowych i handlowych. Powstają giełdy, wzrasta liczba banków, rozwija się prasa. W tych i innych branżach zaznacza się ich wyraźna dominacja. Można więc powiedzieć, że gdy na początku XX wieku pojawia się Polska jako państwo, to również powstaje problem ułożenia sobie stosunków z tą mniejszością, bo to, co stracili w kahałach, zyskali na innych polach.

Tragiczne w dziejach Polski powstanie styczniowe pogorszyło i tak już niekorzystne położenie ludności polskiej względem żydowskiej. Okres po powstaniu sprzyjał powstawaniu fortun niemieckich, ale przede wszystkim żydowskich, żydowskiego mieszczaństwa, handlu, rzemiosła i żydowskiej inteligencji, która zajęła miejsce polskiej, poległej w powstaniu, zesłanej na Syberię czy niszczonej w kraju. Podobny los spotkał polską szlachtę. Jakby tego nieszczęścia było mało, to jeszcze doszedł do niego napływ ludności żydowskiej z Rosji. Populacja Żydów w Polsce osiągnęła 10% i stała się drugą co do liczebności. Żydzi posiadali w całej Polsce około 75% nieruchomości w miastach, 80% zakładów przemysłowych, 85% w handlu, 90% w bankowości i 90% w ubezpieczeniach.

W 1920 roku poseł Izaak Grunbaum ze Związku Polaków Narodowości Żydowskiej zgłosił projekt art. 113 przygotowywanej Konstytucji II Rzeczypospolitej. Brzmiał on tak:

Ziemie Rzeczypospolitej, zamieszkałe w przeważającej większości przez narodowości niepolskie, stanowić będą autonomiczne prowincje, które otrzymają osobne przedstawicielstwo ustawodawcze, wybierane na podstawie wyborów powszechnych, bezpośrednich, równych, tajnych i stosunkowych. Osobne ustawy określą kompetencje tych ciał ustawodawczych oraz stosunek prowincji autonomicznych do Państwa.

Cóż to oznaczałoby w praktyce? Oznaczałoby to, że Państwo Polskie straciłoby kontrolę nad tymi prowincjami, i że one mogłyby decydować, czy pozostać, czy oderwać się od Państwa.

Poseł Polskiej Partii Socjalistycznej Mieczysław Niedziałkowski odpowiedział Grunbaumowi:

Stanowczo, zupełnie kategorycznie, z całym spokojem i zupełnie czystym socjalistycznym sumieniem odrzucamy wszystkie te koncepcje, które chciałyby z Państwa Polskiego uczynić wspólną własność Polaków i Żydów (…). Zachować musimy konieczną zasadę ogólną, iż Państwo Polskie jest państwem tylko polskim.

Cóż! Dziś żadnego polskiego polityka nie stać by było na takie dictum. Ale to tylko dowodzi, że III RP to już bardziej Polin niż Polska. W 1922 roku polskie MSW dzieliło partie żydowskie na dwie grupy: umiarkowaną i wywrotową. Do tej drugiej należały: KPP, Bund i Poalej Syjon. Według jego oceny wszystkie partie żydowskie walczą o maksymalną autonomię w Rzeczypospolitej Polskiej poprzez żydowskie gminy (kahały) i dążą wspólnie do powołania przy rządzie polskim Sekretariatu Stanu do Spraw Żydowskich.

W II RP takiego sekretariatu nie było, ale, co się odwlecze, to nie uciecze. W III RP mamy:

  • urząd pełnomocnika prezydenta RP ds. kontaktów z diasporą żydowską (w randze podsekretarza stanu)
  • urząd pełnomocnika rządu RP do spraw kontaktów z diasporą żydowską (w randze wiceministra)
  • urząd przedstawiciela ministra spraw zagranicznych ds. kontaktów z diasporą żydowską (w randze wiceministra)

A więc dwa oddzielne urzędy dla Żydów krajowych i jeden dla Żydów zagranicznych: „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre równiejsze”. Uprzywilejowanie społeczności żydowskiej staje się coraz bardziej widoczne i coraz bardziej nachalne.

Kiedyś Adam Michnik cytował Marka Edelmana, który powiedział, że KOR to Bund: te same ideały, te same dążenia. W III RP dochodzi do bezprecedensowej sytuacji. Jeden po drugim ministrem spraw zagranicznych zostaje dwóch potomków funkcjonariuszy KPP – Cimoszewicz i Meller. KPP oficjalnie deklarowała:

Komunistyczna Partia Polski oświadcza swą całkowitą solidarność i aktywne poparcie w bohaterskiej walce proletariatu niemieckiego przeciw niewoli wersalskiej, przeciw uciskowi socjalnemu i narodowemu. Komunistyczna Partia Polski walczy przeciw uciskowi ludności niemieckiej w Polsce o prawo do samookreślenia dla Górnego Śląska aż do oderwania od pastwa polskiego -przeciw imperialistycznej polityce aneksjonistycznej faszystowskiego rządu Piłsudskiego wobec Gdańska.

Okres powojenny to czas całkowitej dominacji Żydów w Polsce. Nastąpiło połączenie sił Żydów przedwojennych z KPP i tych przybyłych wraz z Armią Czerwoną. Używając języka zapaśniczego, można by powiedzieć, że Żydzi uchwycili Polaków w podwójnym nelsonie. Ta dominacja trwa od 1948 roku, od powstania PZPR, do 1956 roku. Po śmierci Stalina w 1953 roku rozpoczyna się w łonie PZPR walka frakcyjna „żydów” z „chamami”, czyli frakcji „Puławy” z frakcją „Natolin”. Nie wszyscy „puławianie” byli pochodzenia żydowskiego. Byli wśród nich dawni PPS-owcy. m.in. Józef Cyrankiewicz, Henryk Jabłoński, Oskar Lange, Adam Rapacki. We frakcji „Natolin” nie było osób pochodzenia żydowskiego. Od 1956 do 1968 postępuje marginalizacja frakcji puławskiej zakończona marcem 1968 roku. Frakcja natolińska dominuje w życiu politycznym PRL-u. Po 1957 roku Żydzi zaczynają penetrować niektóre Kluby Inteligencji Katolickiej i występują jako ugrupowanie pod nazwą „lewicy laickiej”. W 1976 roku powstaje KOR, do którego trafiają resztki „puławian”. Mamy więc pod postacią KOR-u kontynuację Bundu. Rządy Gierka można uznać za rządy narodowo-komunistyczne i jako takie nie mogły długo trwać. Żydzi wykorzystali „Solidarność” do odbudowania swoich wpływów. Szybko pojawili się w Stoczni Gdańskiej „doradcy” typu Geremka i jemu podobni. Stan wojenny był tylko etapem na drodze do Okrągłego Stołu. Wśród doradców NSZZ „Solidarność” ponad 80% stanowili Żydzi, więcej niż po stronie rządowej. Cały ten Okrągły Stół to praktycznie układ Geremek – Jaruzelski. W Magdalence doszło więc do historycznego pojednania „żydów” z „chamami” kosztem narodu polskiego. Kiszczak przekazał władzę żydokomunie w zamian za ochronę „chamów” przed lustracją, dekomunizacją i rozliczeniem ich zbrodni.

Władzy raz zdobytej nigdy nie oddamy – tak zdaje się mówił Lenin. I tak jest faktycznie. Irena Lasota sformułowała koncepcję „kolejnych eszelonów”. Zgodnie z nią władza, czyli układ, wyłania własną opozycje oraz własną prawicę, lewicę i centrum. W razie kryzysu wysyła do walki kolejne „eszelony”. Stracony, skompromitowany eszelon jest zastępowany innym. Dowodem na to mają być kolejne przesilenia polityczne w Polsce: Październik ’56, Marzec ’68, Grudzień ’70, Czerwiec ’76, Sierpień ’80 – zwieńczone „transformacją ustrojową” po 1989 roku. Zgodnie z tym założeniem również środowiska nie wywodzące się rodzinnie z kręgów stalinowskich czy KPP były od podstaw organizowane przez agentów wpływu. Może warto o tej koncepcji pamiętać, zwłaszcza przed wyborami.

Tak zwany „triumwirat Solidarności” – Geremek, Michnik i Kuroń to trockiści. Nigdy się zresztą z tym nie kryli. Ich sposobem na odradzające się polskie elity jest stan permanentnego wrzenia, a więc manifestacje, uliczne zadymy itp. Według Trockiego komunizm to nie system, lecz ruch, walka z cywilizacją łacińską, religią, rodziną, państwem, zastanym systemem wartości. Czymże więc jest Marsz Niepodległości, Marsz Powstania Warszawskiego? Czy nie są to manifestacje? Kto je organizuje i po co? I jeszcze do tego w sytuacji, gdy tej niepodległości już prawie nie ma. A Marsz Powstania Warszawskiego? Żeby gdzieś tam krzyczeć: Jeden Niemiec, jedna kula! Przecież to idiotyzm.

Czy po 1989 roku Polska to bardziej Polska czy Polin? Nie od razu wyglądało to tak źle, ale uchwalenie w 1997 roku ustawy „O stosunku państwa do gmin wyznaniowych żydowskich” nie pozostawiało już złudzeń, że Polska niebezpiecznie dryfuje w kierunku Polin. Ustawa ta reguluje zwrot nieruchomości gminom żydowskim. Odbywa się on w trybie administracyjnym, a nie – sądowym. Te procedury nie podlegają też publicznym obwieszczeniom. Wszystko dzieje się w największej tajemnicy, poza kontrolą społeczną. Nikt nie ma dostępu do tego, co, komu i za ile jest sprzedawane i co się dzieje z tymi pieniędzmi.

Kto rządził w Polsce w 1997 roku? Koalicję tworzyło SLD i PSL. Prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, premierem – Włodzimierz Cimoszewicz, wicepremierem – Jarosław Kalinowski, a ministrem spraw wewnętrznych – Leszek Miller. A więc to oni odpowiadają za wprowadzenie tej ustawy. Jak widać wszystkie partie polityczne i wszyscy politycy od 1989 roku do dziś klęczą przez żydowskim lobby i nic nie wskazuje na to, by mogło się to w najbliższym czasie zmienić.

Inne przejawy tego, że Polska to raczej Polin to:

  • przyznawanie Żydom na coraz większą skalę obywatelstwa polskiego
  • finansowanie z pieniędzy polskiego podatnika świeckich instytucji żydowskich w postaci muzeów, instytutów badawczych, centr dialogu itp.
  • autocenzura władz i polskojęzycznych mediów w kwestii stosunków polsko-żydowskich
  • wprowadzenie do polskiego Kościoła katolickiego „Dni Judaizmu”
  • w styczniu 2010 roku premier Donald Tusk i premier Izraela Benjamin Netanjahu podjęli decyzję o „podwyższeniu stosunków państwowych między Polską a Izraelem do poziomu konsultacji międzyrządowych”. W praktyce oznacza to, że rząd Izraela jest odtąd informowany o wszelkich zamierzeniach rządu polskiego, ale nie odwrotnie.
  • zamiar wydzielenia obozu w Oświęcimiu w obszar eksterytorialny i zakaz wnoszenia na jego teren narodowych flag

Żydzi są wśród nas. Udało im się zrealizować to, co zamierzyli sobie po powstaniu styczniowym. Stali się polską inteligencją. Może to się nam nie podobać i powinno się nam nie podobać, ale nie możemy odpychać od siebie tej prawdy. Trzeba się tylko uważniej przyjrzeć się i uświadomić sobie jak w bardzo złym kierunku potoczyły się nasze sprawy.

  • Specjalnością Żydów jest przewrotność i pokrętna logika w argumentowaniu, a jeśli to nie pomaga, to przechodzą do wyzwisk, obrzucania błotem itp.
  • Żydzi bezustannie „reformują” wszystko, paraliżując w ten sposób normalne funkcjonowanie państwa.
  • Uprzedzają rodzące się aspiracje narodu i natychmiast wysuwają się „na czoło pochodu”, przejmując dowodzenie (strajki w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku).
  • Zawsze stoją na czele „postępu” i walki z „zacofaniem” (AWS, ZChN).
  • Żydzi zakładają dziesiątki najrozmaitszych partii politycznych, również antysemickie, przenikają do każdej organizacji, pozorują walkę między sobą, co utrwala chaos w państwie. Powstaje Kukiz 15, już się rozpada. Kukiz przechodzi do PSL, inni do PiS czy gdzie indziej. Powstaje Konfederacja, już ktoś odchodzi, kogoś wyrzucają. I tak w kółko, od wyborów do wyborów, od 1989 roku. Jednym słowem – cyrk.

Czy Polska to Polin, czy może jeszcze nie? Czy ten niekorzystny trend, od Polski do Polin, jest odwracalny, czy sprawy zaszły już tak daleko, że – nie?

Według Wikipedii słowo „Polin” to nazwa Polski w języku jidysz i hebrajskim. Należy je wymawiać jako „pojln”, a oznacza „tutaj spocznij”. Autorstwo tej teorii etymologicznej przypisuje się Mojżeszowi Isserlesowi naczelnemu rabinowi gminy żydowskiej w Kazimierzu. Chodzi o krakowski Kazimierz, w którym on urodził się około 1520 roku.

Wiesław Liźniewicz

Źródło: https://bb-i.blog/2019/08/26/polska-czy-polin/

Źródło:

  1. Marian Miszalski – Żydowskie lobby polityczne w Polsce, 3S Media, Warszawa 2018.
  2. Marian Miszalski – Ukryta wojna cicha kapitulacja? (Polityka polska wobec żydowskiego rasizmu), Capital, Warszawa 2019.
  3. Krzysztof Baliński – Ministerstwo spraw obcych czyli polskie sprawy w obce ręce, Capital, Warszawa 2019.
  4. Adolf Nowaczyński – Plewy i perły, Dom Wydawniczy „Ostoja”, Krzeszowice 2015.

Kasia PolinPolska
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Pojednali się z banderowcami. W czyim imieniu ?

a-126

Strona główna > Polska > Pojednali się z banderowcami. W czyim imieniu ? Pojednali się z banderowcami. W czyim imieniu ? AdRo203 Polska 1

Coraz więcej informacji napływa z Ukrainy o pomnikach i innych formach gloryfikacji zbrodniarzy, ludobójców. Biorą w tym udział żydowscy rabini i greko-katoliccy biskupi. Następnie polscy biskupi katoliccy ogłaszają pojednanie z rezunami

W trakcie obrad Rady Biskupów Diecezjalnych Konferencji Episkopatu Polski we wtorek na Jasnej Górze gościem specjalnym był zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego (UKGK) abp. Swiatosław Szewczuk. Wraz z przewodniczącym Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisławem Gądeckim podpisał on deklarację o „woli dalszego dialogu i pragnienia głębszego pojednania” polsko-ukraińskiego. Polscy biskupi wypowiedzieli się także na temat ostatniej ofensywy ideologicznej LGBT.

W dokumencie zatytułowanym „W miłości i w prawdzie” abp. Gądecki i abp. Szewczuk wyrazili wolę „kontynuowania dialogu i pragnienie jeszcze głębszego pojednania” pomiędzy Kościołami polskim i ukraińskim. Odwołano się przy tym do roli, jaką w procesie tym odegrali m.in. św. Jan Paweł II oraz kard. Lubomyr Huzar. „Dziś również my chcemy patrzeć na naszą historię w duchu ewangelicznym, to znaczy: w prawdzie, w miłości i przebaczeniu, bez których niemożliwy jest jakikolwiek dialog” – napisano w dokumencie.

„Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”. – przypomnieli słowa Jana Pawła II sygnatariusze deklaracji przyjętej we wtorek na Jasnej Górze.

„Niech dzięki oczyszczeniu pamięci historycznej wszyscy będą gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, niż to, co dzieli, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”.

Abp. Gądecki i abp. Szewczuk podkreślili, że w oparciu o podwaliny zbudowane przez swoich poprzedników chcą „budować naszą dobrą przyszłość i podejmować kroki, które będą służyły zbliżeniu naszych wspólnot”, a szczególnie młodego pokolenia. Służyć mają temu spotkania modlitewne, uroczyste celebracje sakramentu Eucharystii w obrządku rzymskim i bizantyjsko-ukraińskim, pielgrzymki do sanktuariów ważnych dla obu Kościołów, inicjatywy studyjne i sympozja.

Obaj hierarchowie wyrazili też nadzieję na ogłoszenie przez Watykan św. Jana Pawła II patronem pojednania polsko-ukraińskiego.

Przypomnijmy, że podpisanie deklaracji o pojednaniu polsko-ukraińskim przez abp. Szewczuka odbyło się niespełna tydzień po tym, jak hierarcha ten poświęcił w Samborze krzyż poświęcony pamięci kilkunastu członków OUN-UPA, którzy mieli zostać zabici przez Niemców. „Niechaj ci chłopcy uczą nas kochać i szanować się nawzajem”. – mówił zwierzchnik UKGK. Abp. Szewczuk podkreślił też, że można być pewnym, że ten krzyż-kamień węgielny „którym są kości bohaterów Ukrainy, będzie kamieniem węgielnym takiej Ukrainy, jakiej wszyscy pragniemy”. Uroczystość, która odbyła się na terenie dawnego cmentarza żydowskiego, wywołała oburzenie Eduarda Dolinskiego, przewodniczącego Ukraińskiego Komitetu Żydowskiego. „Ci ludzie organizowali pogromy Żydów i wspólnie z nazistami brali udział w masowym mordzie 1200 samborskich Żydów, a później sami zostali przez nazistów zabici”– napisał Dolinsky na portalu społecznościowym.

Hipokryzja, obłuda i zakłamanie hierarchów kościoła greko-katolickiego sięgają zenitu! Czy zakaz ekshumacji i pochówków ofiar ukraińskiego ludobójstwa to też jeden z kroków, które będą służyły zbliżeniu naszych wspólnot? Czy Kościół Greko-Katolicki zajął kiedykolwiek stanowisko wobec tego barbarzyńskiego zakazu, uniemożliwiającego postawienie znaku Krzyża na mogiłach bestialsko pomordowanych ofiar „ukraińskiej drogi do samostijnej”? W takiej sytuacji przyjmowanie „na salonach” abp. Szewczuka to nobilitacja łajdactwa najgorszego sortu!

Panie Gądecki, a kiedy w ramach tego wyłącznie WASZEGO POJEDNANIA Z DZIEDZICAMI I KONTYNUATORAMI IDEI I CZYNÓW banderowskich ludobójców, wspólne celebry dla uczczenia rezunów z OUN – UPA?! Może jeszcze wspólny wniosek o zbiorową beatyfikację tych „którzy „potrafili kochać tak, by oddać życie za swój naród i ojczyznę” i „którzy wiedzieli jak kochać, gdy, jak się wydawało, świat może tylko nienawidzić” a łapska mieli unurzane do łokci w lackiej i żydowskiej krwi? Chyba Gądeckiego obowiązuje tak jak i Szewczuka jakiś INNY Dekalog, którego nacjonalistyczne brednie nijak nie licują z nauką i powagą, nie tyle nawet samego Kościoła Rzymskiego, ale w ogóle nie mają absolutnie nic wspólnego z chrześcijaństwem, ale są jego całkowitym zaprzeczeniem.

O jakim dialogu i z kim chcą dialogować ci purpurowi ZAPRZAŃCY, i z KIM oraz w CZYIM IMIENIU chcą się jednać, podpisując ten cyrograf z diabłem! O jakiej miłości i prawdzie perorują ci Judasze, depcząc ofiary ukraińskiego ludobójstwa, które do dziś nie mają swoich grobów, a kreatura, z którą podpisali ten cyrograf, niemal co miesiąc poświęca, coraz to nowe pomniki banderowskich bestii, otwarcie stwierdzając, że kości tych herojów Ukrainy, będą kamieniem węgielnym takiej Ukrainy, jakiej wszyscy oni pragną. Czyli innymi słowy, Ukrainy czystej jak szklanka źródlanej wody, tylko dla Ukraińskich szowinistów.

Panie Gądecki o jakiej miłości i przebaczeniu opowiadasz pan bzdury, kiedy sama idea szowinistycznego ukraińskiego nacjonalizmu, których wyznawcą jest abp. Szewczuk, nie zna takich pojęć jak miłość i przebaczenie w stosunku do kogokolwiek!

A w końcu o jakim oczyszczeniu pamięci historycznej ,,eminencjo” mówisz??? Pamięć historyczna dotycząca ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach, zamieszkujących Kresy Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, zakłamywana jest i to w sposób aryordynarny po dzień dzisiejszy. Więcej z polskich ofiar czyni się tam katów, z ukraińskich katów ofiary, odwracając zupełnie role pokrzywdzonych i winnych, przypisując przymioty, cechy charakteru, czyny oraz odpowiedzialność za to wszystko ukraińskich morderców, ich polskim ofiarom. O jakim więc również szacunku i wobec kogo, My Polacy mielibyśmy go mieć? Wobec dziedziców i kontynuatorów idei tych banderowskich potworów, do których zalicza się tzw. abp. Szewczuk, czego nawet nie ukrywa, a z którym ,,eminencjo” podpisałeś ten diabelski pakt. Kogo więc nazywasz braćmi i o jakiej wspólen przyszłości z potomkami tych ludobójców ,,eminencjo” mówisz?

I na koniec, W CZYIM IMIENIU I W OPARCIU O JAKĄ PODSTAWĘ PRAWNĄ, PODPISAŁEŚ TO POROZUMIENIE? Która z polskich ofiar ukraińskiego ludobójstwa lub grupa takich ludzi, którzy cudem przeżyli to piekło dała ci upoważnienie na zwarcie takiej koncesji??? Jeżeli NIKT z tych ludzi nie wyraził na coś podobnego swojej zgody, ani też cię do podpisania takowego dokumentu nie upoważnił, to ponawiam swoje pytanie, które brzmi:

KTO I KIEDY DAŁ CI ZGODĘ ,,EMINENCJO” NA ZAWARCIE TEGO JUDASZOWEGO PAKTU Z DIABŁEM, KTÓRY JEST ZARÓWNO AKTEM NAJWYŻSZEJ ZDRADY, JAK RÓWNIEŻ ZAPRZAŃSTWEM WOBEC CHRYSTUSA I JEGO SŁOWA!

Każde pojednanie opiera się o konkretne warunki, które muszą zostać spełnione przez jedną lub obie stron takiego porozumienia. W przeciwnym razie jest ono nic nie znaczącym i nie obowiązującym nikogo świstkiem papieru, którego postanowienia, nie są oparte o żadne prawo i zasady. Tak jest również i z tym podpisanym przez arcybiskupa Gądeckiego aktem pustego pojednania.

Czy ,,eminencja” zauważył może, że podpisując ten dokument złamał wszystkie kanony i zasady własnego kościoła, które zawarte są w katechiźmie kościoła katolickiego, dotyczących tej kwestii? Dlatego, że tego rodzaju porozumienie musi być oparte o spełnienie fundamentalnych zasad dotyczących tego rodzaju aktu o spełenie wszystkich warunków, na których takie przebaczenie może zostać dokonane. A są nimi:

1. Przyznanie się do popełnionych win/zbrodni bezpośrednio przez ich autorów lub społeczność, organizacje, naród czy państwo, przyjmujące na siebie pełną spuściznę, zarówno historyczną i prawną wszystkich czynów swoich przodków.

2. Wyrażenie pełnej autentycznej, a nie udawanej skruchy wobec swoich ofiar lub ich rodzin

3. Gotowość spełnienia wszelkiego zadośćuczynienia za popełnione przez siebie winy/zbrodnie

4. Gotowość przyjęcia na siebie również wszelkich innych konsekwencji prawnych, wiążących się z popełnieniem przez siebie zbrodni

5. I dopiero wtedy poproszenie o przebaczenie żyjących ofiar, dokonanych przez siebie na nich zbrodni, a nie jakichś pośredników, którzy nie mają do tego, ani ich zgody, ani też w ogóle żadnego prawa, nie będą sami ofiarami tychże niegodziwości, dokonanych przez stronę proszącą o przebaczenie.

Bez spełenienia tychże warunków sine qua non, nie ma mowy o żadnym prawdziwym pojednaniu, ale wyłącznie o fikcji pojednania, istniejącej jedynie w wyobrażeniach jego autorów i nikogo więcej.

Pismo Święte, na które tak lubią się powoływać wszyscy hierarchowie KK, nie zawiera czegoś takiego jak przebaczenie bezwarunkowe. Jest to świadomie popełniane przez nich bezczelne kłamstwo, gdy opowiadają nieświadomym niczego owieczkom, tego rodzaju bajki nie mające pokrycia w czymkolwiek. Najczęściej powołują się wtedy na przykład łotra na krzyżu, który rzekomo według ich narracji otrzymał takie właśnie przebaczenie. Czyżby? Z tekstu prośby skierowanej przez niego tuż przed swoją śmiercią do Zbawiciela, nic takiego nie wynika.

Zwracając się bowiem do Chrystusa o przebaczenie i odpuszczenie swoich win, już w pierwszych słowach wyznał wszystkie pop[ełnione przez siebie zbrodnie, wyrażając pełną skruchę za popełnione przez siebie grzechy wobec prawa Bożego i swoich bliźnich. Następnie wyraził gotowość pełnego zadośćuczynienia za ich popełnienie, gdyby miał szansę przeżycia wobec Boga i bliźnich, wobec których zawinił. Po czwarte uznał słuszność i sprawiedliwość wyroku śmierci, jaki został na niego wydany za popełnione przez niego zbrodnie i dopiero wtedy poprosił Pana Jezusa o przebaczenie i odpuszczenie jego grzechów, które otrzymał natychmiast po spełnieniu tych wszystkich warunków!!! W którym więc miejscu moi drodzy Państwo jest tutaj mowa o bezwarunkowym przebaczeniu łotrowi przez Pana Naszego i Zbawiciela Jezusa Chrystusa?

Eminencjo, arcybiskupie Gądecki, w którym miejscu podpisanego przez eminencję tego porozumienia został spełniony, choćby jeden z tych pięciu warunków? Parafując ten fałsz swoim podpisem, złamała i podeptała eminecnja wszystkie zasady, kanony i prawa, zarówno swojego własnego kośioła, jak i prawa Najwyższego! Czy eminencja tego naprawdę nie zauważył? Można wprawdzie oszukiwać innych, ale żeby oszukać samego siebie to już prawdziwe kuriozum. Można popełnić w życiu błąd lub całą ich masę, ale żeby w nich trwać to już prawdziwa głupota i zaślepienie, o którą kogo jak kogo, ale eminencji nie podejrzewałem.

Podsumowując. Nie ma praktycznie dnia, żeby nie napłynęła z Ukrainy jakaś nowa, kolejna informacja o nowych pomnikach i innych formach gloryfikacji zbrodniarzy, ludobójców z OUN- UPA, SS Galizien i innych ukraińskich formacji zagłady w służbie III Rzeszy. Biorą w tym udział żydowscy rabini i greko-katoliccy biskupi. Następnie polscy biskupi katoliccy ogłaszają pojednanie z tymi, którzy dopiero co wygłosili mowy na cześć zbrodniarzy. Dlatego daję link do kilku dokumentów, które stanowią dowody zbrodni – aby ci biskupi, kiedy staną przed swym Panem, nie mogli się zasłaniać niewiedzą. Na początek – nazwisko nr 4 z tablicy upamiętniającej w Równem. Mieszkaniec piekła, uczestnik Holokaustu, ludobójca, Wołodymyr Łogwynowycz.

Protokół przesłuchania oskarżonego Łogwynowycza Wołodymyra Stepanowycza

http://suozun.org/warto-obejrzec-i-przeczytac/i_w-miescie-rowne-oddano-hold-okrutnym-ludobojcom/

I na takim właśnie bezczelnym zakłamywaniu rzeczywistości i nade wszystko niewygodnych dla obecnych purpuratów, faktów historycznych, których sobie Oni nie życzą, by psuły Im Ich dobre samopoczucie, polega to oczyszczenie pamięci historycznej, gdy wszyscy będą wreszcie gotowi stawiać wyżej to, co jednoczy, czyli KŁAMSTWO, niż to, co dzieli czyli PRAWDĘ, ażeby razem budować przyszłość opartą na wzajemnym szacunku, na braterskiej wspólnocie, braterskiej współpracy i autentycznej solidarności”. Panowie biskupi, od dziś nie możecie już poprzestawać tylko na samej idei pojednania ze spadkobiercami idei i czynów upowskich ludobójców. Musicie teraz uczynić krok drugi, wnieść do Watykanu postulat beatyfikacji Bandery, Szuchewycza, Eneja, Burłaki, Dmytro Kłaczkiwskiego, Mykoły Łebedia i wszystkich pozostałych rezunów, by idea Waszego pojednania stała się autentyczna i pełna w swojej doskonałości wznszonej przez was budowli kłamstwa.

Czyli budowli fałszu, kłamstwa i iluzji, wznoszonej na fundamencie z piasku i wyłącznie waszych ,,pobożnych życzeń”.

Źródła:

Zwierzchnicy Kościołów polskiego i ukraińskiego podpisali dokument o pojednaniu

https://kresy.pl/wydarzenia/religia/zwierzchnicy-kosciolow-polskiego-i-ukrainskiego-podpisali-dokument-o-pojednaniu/

Osoba gloryfikowana na Ukrainie – uczestnik Holokaustu. Jeden z tysięcy ludobójców. W mieście Równe oddano hołd okrutnym ludobójcom

http://suozun.org/warto-obejrzec-i-przeczytac/i_w-miescie-rowne-oddano-hold-okrutnym-ludobojcom/

Za: http://kresywekrwi.neon24.pl/post/150434,pojednali-sie-z-banderowcami-w-czyim-imieniu

28.08.2019

AdRo203 banderowska cerkiew grecko-katolickafałszywe chrześcijaństwo ukraińskiegrekokatolickie mordy na katolikachwatykański antykościół Antychrystażydomasoński horror kościół
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Proces za pamięć Polaków

a-130

Strona główna > Polska > Proces za pamięć Polaków Proces za pamięć Polaków Kasia Polska 3

27 stycznia 2019 r., w 74. rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau Piotr Rybak i Teodor Kudła wzięli udział w „Marszu pamięci polskich ofiar niemieckich obozów śmierci”. Pochód polskich patriotów wyruszył spod dworca PKP w Oświęcimiu, a zakończył się ponad kilometr od historycznej bramy obozu.

Od samego początku dyrekcja muzeum utrudniała Polakom samodzielną organizację obchodów, natomiast oficjalna uroczystość dostępna była jedynie dla nielicznych i niemal w całości podporządkowana jednostronnej narracji. Kilkanaście dni wcześniej okazało się, że wielu Polaków zrzeszonych w organizacjach rodzin oświęcimskich nie dostało zaproszeń, bądź otrzymało informację, że nie ma dla nich już miejsca na państwowych uroczystościach. Część z nich wybrała zatem alternatywę w postaci marszu patriotów, który miał zakończyć się złożeniem kwiatów i zniczy pod ścianą śmierci w obozie Auschwitz. Na to jednak nie pozwoliły władze muzeum. Ostatecznie spośród uczestników marszu polskich patriotów wybrano skromną delegację, która po rozwiązaniu zgromadzenia weszła na teren muzeum. Na bramkach poddano tych ludzi wnikliwej kontroli, nakazano pozostawienie osobistych rzeczy w depozycie oraz odebrano im polskie flagi na drzewcach. Nie wpuszczono też dziennikarzy, którzy chcieli udokumentować wydarzenie. Nie pomogła nawet akredytacja wystawiona wcześniej przez władze muzeum, które w tym miejscu oznajmiły mediom, że dokument dotyczy wyłącznie oficjalnej części obchodów.

Przed marszem policja zatrzymała pojazd z nagłośnieniem oraz skonfiskowała oprawę graficzną. Na dworcu PKP w Oświęcimiu czekała grupka ludzi, którzy pod flagą Izraela wykrzykiwali hasła o polskich „faszystach” i „antysemitach”. Zanim marsz ruszył policja poinformowała organizatora, że wskaże miejsce zakończenia manifestacji, ponieważ władze muzeum nie życzą sobie uczestników pochodu w promieniu kilkuset metrów od ich placówki.

Wszystko to sprawiło, że przybyli do Oświęcimia polscy patrioci poczuli się we własnym kraju jak obywatele drugiej kategorii. Marsz przeszedł w milczeniu, aby honorowo uczcić pamięć pomordowanych w Auschwitz rodaków, lecz później padło wiele gorzkich słów pod adresem dyrekcji muzeum i władz RP. Za niektóre z nich Piotr Rybak i Teodor Kudła mogą być skazani…

Piotr Korczarowski

P.S. Suplement od redakcji w-p: ostatnie wywiady z Piotrem Rybakiem – tylko dla ludzi o mocnych nerwach (Piotr Rybak został zbojkotowany w niemal wszystkich tzw. niezależnych internetowych mediach).

Kasia AuschwitzoświęcimPiotr RybakprocesTeodor Kudła
Read the full article – wolna-polska.pl