imalopolska

najnowsze wiadomości

July 2018

Polska

Duda chce finansować przyjazd Amerykanów

appa-1200x630

Strona główna &gt Polska &gt Duda chce finansować przyjazd Amerykanów Duda chce finansować przyjazd Amerykanów Ogarek Polska 3

Prezydent Andrzej Duda potwierdził pojawiające się od pewnego czasu informacje, które wskazują na chęć zapłacenia przez Polskę blisko dwóch miliardów dolarów na ugoszczenie amerykańskich żołnierzy. Wracając ze szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego Duda stwierdził, iż nie tylko chce zwiększenia obecności amerykańskiego wojska na naszym terytorium, ale dodatkowo chce sfinansować przygotowanie dla niego odpowiedniej infrastruktury.

Głowa państwa podczas szczytu NATO w Brukseli rozmawiał przez dziesięć minut z amerykańskim prezydentem Donaldem Trumpem, którego spotkał w holu prowadzącym na oficjalne spotkanie członków Sojuszu. Duda został ostatecznie zaproszony przez Trumpa do pokoju amerykańskiej delegacji, natomiast głównym tematem poruszanym przez obu polityków miała być współpraca wojskowa obu krajów. Ponadto polski prezydent w trakcie szczytu był głównym orędownikiem zacieśniania współpracy transatlantyckiej, co nie jest już priorytetem dla reszty Europy.

Wracając z Brukseli Duda przede wszystkim poparł słowa Trumpa, który narzekał na niewystarczające wydatki członków NATO na cele wojskowe, podczas gdy Stany Zjednoczone mają brać na siebie główny ciężar finansowania Sojuszu. Ponadto polski prezydent zapowiedział, że nie tylko chce zwiększenia amerykańskiej obecności w naszym kraju, lecz dodatkowo chce sfinansować przygotowania do ich przyjęcia oraz odpowiednią infrastrukturę. Rozmowy na ten temat mają być przy tym zaawansowane, a Trump pozytywnie wypowiada się na temat tego rozwiązania.

Już w maju pojawiły się informacje o ofercie złożonej Amerykanom przez przedstawicieli Ministerstwa Obrony Narodowej. Według tych planów mielibyśmy przeznaczyć od półtora do dwóch miliardów dolarów na budowę infrastruktury dla amerykańskich żołnierzy, a dokładniej zaplecze socjalne dla ich rodzin.

Na podstawie: wpolityce.pl, wp.pl.

Zobacz również:

–Zapłacimy dwa miliardy za amerykańskich żołnierzy

Za: http://autonom.pl/?p=22816

Data publikacji: 13.07.2018

amerykańska syjono-żydomasoneriaandrzej dudakomedia niepodległościPiSPolska neokolonią syjonizmuUSA-UE imperium zła
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Rzeź wołyńska w optyce putinowskiej propagandy

ax1-1-1030x630

Strona główna &gt Polska &gt Rzeź wołyńska w optyce putinowskiej propagandy Rzeź wołyńska w optyce putinowskiej propagandy Ogarek Polska 1

Istotny przyczynek do oceny rosyjskiej propagandy na Zachodzie stanowi artykuł autora, który nawet nie usiłuje zamaskować swego złowrogo brzmiącego rosyjskiego nazwiska, a którego link do anglojęzycznej wersji zamieszczam poniżej:

The 1943 Volyn Massacre and Ukrainian Nazis Today

Odsyłając zainteresowanych do źródła, zamieszczę tylko kilka cytatów z tej publikacji pełnej kłamstw i krętactw:

„Dziś przypada 75 rocznica masakry wołyńskiej. Jest to data czysto arbitralna, gdyż ekscesy w postaci masowej eksterminacji Polaków zdarzały się już w lutym 1943 roku, a nawet w 1942. Po prostu 10 lipca przedstawiciel polskiego rządu na Wołyniu Zygmunt Jan Rumel, który próbował prowadzić negocjacje z Banderowcami w celu pokojowego zażegnania konfliktu, został przez nich zamordowany. Następnego dnia UPA zaatakowała 150 polskich wsi.

Współczesne państwo ukraińskie i jego obywatele, bez żadnej przyczyny wzięli na siebie odpowiedzialność za działania potworów z przed 75 lat. Wystarczyło bowiem potępić oczywistych przestępców, którzy dokonali zbrodni przeciw ludzkości, by zdystansować się od nich i zamknąć całą sprawę. Ale władze ukraińskie postanowiły przemienić tych zbrodniarzy w bohaterów.

Teraz jest to ogólno-ukraińską winą i hańbą i oczyszczenie się zeń nie będzie łatwe. Oficjalne władze państwa, przy braku jakiegokolwiek sprzeciwu ze strony obywateli, a nawet przy częściowym poparciu, ogłosiły na międzynarodowym forum, że mordowanie nieuzbrojonych ludzi, głównie kobiet i dzieci, jest uzasadnione jeśli leży w interesie państwa ukraińskiego.”

Większość obywateli III RP i Ukrainy wie, że prawda była inna. W owym czasie toczyła się na Wołyniu wojna pomiędzy AK i UPA i jak to na wojnie zdarzały się ofiary wśród ludności cywilnej, oczywiście obustronne.

Obywatele obu zaprzyjaźnionych państw zdają sobie sprawę, że zacytowany powyżej paszkwil, ma na celu rozbicie nierozerwalnej przyjaźni pomiędzy dwoma społeczeństwami. Piszę społeczeństwami, gdyż Ukraińcy narodem nigdy nie byli, a Polacy formalnie przestali nim być, gdy pod namową swych wybitnych przywódców politycznych i duchowych zdecydowali się na integrację z Unią Europejską i błyskawiczną metamorfozę w polskojęzycznych Europejczyków.

Zwłaszcza młode pokolenie wychowane już w suwerennej III RP, którego intelekt zaktywizowany został wolnością, demokracją, oraz innymi zachodnimi wartościami, a także doskonałym wykształceniem odebranym w renomowanych unijnych, a nawet amerykańskich uczelniach, zdaje sobie doskonale sprawę z prawdy i rzeczywistości i nie da się poprowadzić na pasku prymitywnej rosyjskiej propagandy. Młodzi obronią nas przed intelektualną, a bohaterscy żołnierze armii amerykańskiej stacjonujący w naszym wspaniałym państwie, przed militarną agresją hord Putina!

Wracając pamięcią do lat 70-tych ubiegłego stulecia, wspominam jak mój dziadek wielokrotnie opowiadał o tym jak z całą rodziną udało się mu uciec spod noża ukraińskich siepaczy. Wspomnienie których nawet w te lata wciąż wywoływało u niego lęk, nie spotykany nawet w odniesieniu do Niemców, czy Bolszewików. Nie sądzę by mój dziadek świadomie mnie okłamywał. Jego staromodne wykształcenie, oraz podrzędny status dyrektora szkoły, uniemożliwiały mu pojęcie całego ideologicznego kompleksu spraw. Uciekał w obawie przed bestialskim wypatroszeniem, miast hartować jak stal przyszłą niezłomną przyjaźń polsko-ukraińską i wspaniałą ogólno-zachodnioeuropejską solidarność!

Pomimo, że wyczuwam bezpieczeństwo i świetlaną przyszłość rysującą się przed III RP, nie przestanę być czujnym i będę nadal pryncypialnie demaskować wszelkie przejawy rosyjskiej propagandy próbującej podważyć solidny fundament naszego wspaniałego państwa i jeszcze wspanialszego bloku unijnego!

Ignacy Nowopolski

Za: https://www.salon24.pl/u/ignacynowopolskiblog/881012,rzez-wolynska-w-optyce-putinowskiej-propagandy

Opublikowano: 13.07.2018

farsa niepodległościkomedia patriotyzmuNowopolskiPiSżydobanderowska Ukraina
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Obrzydliwe kłamstwa Szewacha Weissa: „Polski Rząd na Uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów”

Strona główna &gt Polska &gt Obrzydliwe kłamstwa Szewacha Weissa: „Polski Rząd na Uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów” Obrzydliwe kłamstwa Szewacha Weissa: „Polski Rząd na Uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów” a303 Polska 2

Kreowany na przyjaciela Polski, były ambasador Izraela w Polsce Szewach Weiss na łamach „Jerusalem Post” wypowiedział szereg obrzydliwych kłamstw na temat Polski i Polaków.

„Ten dokument zawiera kilka zdań, które są prawdziwe, a reszta jest albo niejasna, albo fałszywa” – stwierdził Weiss, odnosząc się do wspólnej deklaracji Morawieckiego i Netanjahu.

„Na przykład, w przeciwieństwie do tego co tam napisano, zdarzały się przypadki, że polski Rząd na Uchodźstwie brał udział w mordowaniu Żydów” – miał stwierdzić były ambasador Izraela w Polsce.

Jeśli ktoś liczył, że pojednawcze gesty z polskiej strony, tj nowelizacja ustawy o IPN oraz podpisanie przez premiera Morawieckiego wspólnej deklaracji przez z premierem Netnajahu, sprawią, iż politycy i dziennikarze izraelscy powstrzymają się z antypolskimi wypowiedziami, zapewne musi czuć się zaskoczony. My, niestety, tego właśnie się spodziewaliśmy:

Czy premier RP uznaje, iż Polacy nie byli ofiarami II wojny światowej?

Dziś mamy do czynienia z sytuacją, w której antypolonizm podniesiony został w Izraelu do rangi obowiązującej ideologii, więc możemy spodziewać się dalszej eskalacji wrogich Polsce wypowiedzi.

„Mieli do wyboru wojnę lub hańbę, wybrali hańbę, a wojnę będą mieli i tak” – powiedział po powrocie premiera Chamberlaina z Monachium Winston Chruchill i w takim też położeniu postawili premiera Morawieckiego dziś Żydzi.

/wk/

Źródło: https://www.magnapolonia.org/obrzydliwe-klamstwa-szewacha-weissa-polski-rzad-na-uchodzstwie-bral-udzial-w-mordowaniu-zydow/

Szewach Weiss
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Służby coraz bardziej interesują się billingami

a-56

Strona główna &gt Polska &gt Służby coraz bardziej interesują się billingami Służby coraz bardziej interesują się billingami a303 Polska 0

Do Parlamentu wpłynęło sprawozdanie Ministra Sprawiedliwości na temat pobierania przez Policję i służby specjalne billingów, danych o lokalizacji i innych danych telekomunikacyjnych.

W ubiegłym roku pobrano dane 1 222 314 razy (wzrost o niemal 100 tys. względem ubiegłego roku). Rośnie także liczba stosowanych przez służby podsłuchów (tzw. kontroli operacyjnych). To paradoks, że z oficjalnych komunikatów Policji wynika regularny spadek przestępczości, a jednocześnie służby coraz bardziej interesują się życiem prywatnym Polek i Polaków.

Jednak główny problem tkwi nie w liczbach, a w tym, że nad zakładaniem podsłuchów, a tym bardziej nad pobieraniem billingów i informacji o lokalizacji, nie ma realnej kontroli. Dowodzą tego uzyskane przez nas informacje. Jak przyznał Sąd Okręgowy w Gdańsku: „ustawa nie stwarza możliwości zweryfikowania, czy sięgnięcie po informacje było niezbędne, celowe i należycie uzasadnione (…), a więc nie daje podstawy do przeprowadzenia realnej – spełniającej standardy ochrony praw człowieka – kontroli”. W takiej sytuacji za każdą liczbą podsłuchanych czy „zbillingowanych” osób kryje się taka sama liczba osób, w sprawie których mogło dojść do nadużyć.

Polecamy Raport specjalny Panoptykonu o tym, jak działa ustawa „inwigilacyjna”.

Źródło: Fundacja Panoptykon


Read the full article – wolna-polska.pl

Technologie

Trolling w polityce i nie tylko,… jak go rozpoznać?

07-19lszshvzi9qqu

Strona główna &gt Świat &gt Internet &gt Trolling w polityce i nie tylko,… jak go rozpoznać? Trolling w polityce i nie tylko,… jak go rozpoznać? bezmetki Internet 1

Im bardziej Twoje subiektywne spostrzeżenia będą odmienne od większości grupy – musisz się liczyć z tym, że atak na Twoją osobę zostanie na pewno przeprowadzony. Podjąłem się tego dość trudnego, szalenie obszernego i skomplikowanego tematu jakim jest trolling. Postaram się naświetlić tylko kilka obszarów aby Państwu uzmysłowić jak nim się rozgrywa w polityce, w korporacjach i jak można rozróżnić trolla zawodowego od zwykłego idioty. Nie jest również możliwym, aby uciec od polityki lub całkowicie się od niej odizolować, bo kiedyś znajdzie się moment gdzie będziesz musiał(a) się określić i wyrazić swoją pewną opinię na dany temat.Spotkanie rodzinne, praca, szkoła,…, no i pozostaje nam Internet. Im bardziej Twoje subiektywne spostrzeżenia będą odmienne od większości grupy – musisz się liczyć z tym, że atak na Twoją osobę zostanie na pewno przeprowadzony. Trolli można podzielić na dwie grupy: ludzi z ogromną wiedzą, bezwzględnych i nieposiadających żadnych zasad etyczno moralnych oraz ludzi którym wszystko się wydaje, a w pewnym momencie pojawili się w świecie mediów społecznościowych i jakaś grupa jeszcze głupszych od nich osób określiła ich swoim idolem. Niestety, rozpoczęły się czasy idiotów mediów społecznościowych, gdzie człowiek nie posiadający żadnej wiedzy i doświadczenia dyskredytuje wiedzę autorytetów. Ci ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy z bycia elementem tej gry i tkwią w nieświadomości bycia rozgrywanym (ale ten temat zostawimy na kolejny tekst). Dzisiaj skoncentrujemy się na opisaniu profilu psychologicznego trolla zawodowego, sposobu jego działania, oraz jak go rozpoznać. Tworzenie grup powszechnej adoracji W świecie mediów społecznościowych pojawia się chęć posiadania jak największej liczby znajomych – przyjaciół i to jest kardynalny błąd myślenia. Myśląc w ten sposób wpuszczamy bez opamiętania ludzi, którzy w naszej ocenie będą mogli zapoznać się z naszą “jedynie słuszną” opinią w jakimś względzie. Poruszana przeze mnie tematyka jest niezmiernie delikatna i dotyka praktycznie każdy obszar funkcjonowania państwa – począwszy od polityki, poprzez militaria a skończywszy na sprawach społecznych. Poprzez wprowadzanie w świadomość społeczną z założenia błędnej informacji, można doprowadzić nawet dany kraj do skraju wojny lub do obalenia jakiegoś władcy, który stał się już na tyle niezależny, aby nie korzystać z pomocy innych krajów. Przykładami takich obaleń różnych “tyranów” była “arabska wiosna”, gdzie były wprowadzane różne podprogowe komunikaty – demokracja – wolność – równość – obalenie tyrani, a tak naprawdę celem było wywołanie niezadowolenia społecznego i chęci zrobienia zamieszek. A jak wiemy w mętnej wodzie pływają największe ryby. Ostatnio po Facebooku wysyłane są zaproszenia od amerykańskich oficerów, pani pułkownik (COL) oraz pana sierżanta (SGT. MAJ.) Dla byłych żołnierzy zsw lub harcerzyków bawiących się pompkami wyglądających jak broń i łączących się w grupach o charakterystyce militarnej, posiadanie znajomego w mundurze amerykańskim doda przecież prestiżu. Dlatego bezmyślnie dodają do swoich znajomych. A jaka jest prawda? Prawda jest następująca, że wpuściliście jakiegoś murzynka z Afryki, który chce was naciągnąć na kasę, bo mu się blaszak rozpada, dla niego opacznie zwany domem. Podobnie jest z dziewczynami z Tajlandii, gdzie na widok ładnej dziewczyny facet – Polak wpuszcza ją bez jakiegokolwiek zastanowienia. W ostatnim moim tekście opisywałem obszar agentury wpływu i socjotechniki w portalach społecznościowych, skupiając się na tych Trollach, hejterach ale tych niezawodowych (głownie wariatów, którym wydaje się że posiadają jakąkolwiek wiedzę): http://bastiondialogu.pl/cyber-agentura/ Zrozumienie zawodowej agentury wpływu oraz trollingu Naszym celem jest dotarcie do jak największej grupy osób z naszymi przemyśleniami oraz naszymi ideami. Dlatego przyjmujemy do naszej grupy jak największą liczbę osób. Niestety, właśnie w tym momencie pojawia się pewien problem, bo wydaje nam się że wpuszczamy do naszego grona człowieka (żywego), z uczciwymi intencjami, a rzeczywistość okazuje się całkowicie inna, albowiem jest to jedynie płatny “awatar człowieka” którego intencje zazwyczaj są inne od tych przez nas oczekiwanych. Intencje zawodowych trolli;

  1. monitorowanie konkurencji;
  2. wprowadzanie błędnych komunikatów;
  3. dyskredytacja osoby lub grupy.

Należy pamiętać, że każda chcąca istnieć w świecie medialnym organizacja, powinna posiadać swoją stronę internetową, FUN-PAGEa na różnych portalach społecznościowych – najczęściej Facebook, Twitter, czy Wykop ,…, etc.
Publikowane są tam najczęściej różne materiały, zachęcające nas do wyrażenia naszej subiektywnej opinii, która wyrażana poprzez komentarz, lub emotikon, (ten obszar opisałem dokładniej w poprzednim tekście). Jeżeli posiadasz grupę której liczba jest powyżej kilku tysięcy, to oznacza iż od 10 a nawet do 20% tej grupy są zwykłymi awatarami, posiadającymi co najmniej kilkanaście kont. A im większa grupa – tym więcej trolli. Powstanie Trolla zawodowego Wszystko zaczyna się od potrzeby istnienia w świecie medialnym i posiadanie jak największej grupy swoich wyznawców spowodowało potrzebę zatrudniania ludzi na stanowiskach, które zajmowałyby się promocją danej firmy, organizacji społecznej, czy politycznej. Powstają różne projekty gdzie zbierane są pieniądze na konkretne inicjatywy – najczęściej na sprawy dotyczące leczenia chorób dzieci. Ile jest w tym prawdy – tego nie wie nikt. Każdą sprawę należałoby oceniać indywidualnie. Dlatego wszelkiej maści firmy, w tym agencje zajmujące się polityką państw, tworzą grupy społecznościowego wywierania presji na opinie publiczną. Oczywistym jest że ci ludzie nie otrzymają umowy o pracę w których będzie napisane troll, tylko w umowie będzie napisane administrator FunPege-a lub specjalista. Tak naprawdę kreatywność ludzi pod względem nazewnictwa stanowisk pracy jest praktycznie nieograniczona i nie koncentrowałbym się na tym obszarze. Wszystko zależy od stworzenia iluzji niezależnego środowiska opiniotwórczego. Zatem, im więcej będzie opinii, tym większe będzie złudzenie wiarygodności danej strony, a co za tym idzie chęci reklamowania różnych firm produkcyjnych w sprzedaż swojego (jedynego i najlepszego) produktu. Proszę popatrzeć jak są sprzedawane różnego typu substytuty diety. Zachęcam do przyjrzenia się komentarzom, bo w niektórych produktach medycznych są te same panie, które piszą: Jak spróbowałam tą dietę, to mnie szalenie pozytywnie zaskoczyła, albo normalnie nie wierzę w takie rzeczy, ale zamówiłam ten produkt tylko dlatego bo mogłam go przetestować i zwrócić w ciągu 30 dni. Efektami jestem mile zaskoczona – nie mam zamiaru go zwracać…. etc. Oczywistym jest że ci ludzie którzy piszą takie komentarze albo sprzedają bezpośrednio swój produkt, albo są zatrudnieni przez grupę zajmującą się sprzedażą. Akurat Ci, którzy zajmują się tylko sprzedażą jakiegoś produktu oraz stosowaniu technik marketingowych określiłbym ich jako osoby początkujące, dopiero uczące się jak naprawdę okłamywać ludzi. Mając już pewną wiedzę i doświadczenie na temat trollingu-hejtingu, gdyż kiedyś zacząłem pisać pracę doktorską na ten temat, oraz monitorować różne grupy mediów społecznościowych, w zderzeniu z prawdziwym trollem, który jest doskonale przygotowany – niestety w dalszym ciągu przegrywam. Troll – to człowiek bez zasad Może wydawać się to dziwnym porównaniem ale zawód trolla można porównać do zawodu pracownika rzeźni, który zabija w rzeźni zwierzęta. Na początku zabicie zwierzęcia jest to dla niego traumatycznym doznaniem. Jednak wraz z przemiałem coraz to większej liczby zwierząt do zabicia traci on pewną cząstkę swojego człowieczeństwa. Z trollingiem jest podobnie,…, przychodzą ludzie z zasadami i ideałami, a po jakimś czasie wychodzą zimni, bezwzględni i bez żadnych zasad. Na początku zawsze jest trudno, bo człowiek wychowany w normalnej rodzinie posiada jakieś zasady etyczno-moralne. Na początku niełatwo jest dyskredytować człowieka-autorytet, ale wraz z otrzymywaniem pochwał od szefostwa za bycie nieetycznym oraz dodatkowych profitów, ten aspekt moralności odchodzi na boczny tor. Etyka zamieniana na gadżety Jak młoda osoba otrzymuje gadżety – typu samochód służbowy (którego nigdy by wcześniej sobie nie kupił), firmową kartę kredytową na spełnienie swoich fanaberii – zapomina się wtedy o nauczonych przez rodziców zasadach. I wraz z przedłużającym się zatrudnieniem – elementy człowieczeństwa i uczciwości społecznej zanikają. Taki człowiek uzależnia się od swojego zawodu, jak narkoman od narkotyków. Każdy z tych ludzi swoje nieetyczne zachowanie, musi sobie wytłumaczyć, że przecież to nie jego wina – to jest tylko zawód. Wrócę do domu i będzie normalnie. A jak tylko spłacę kredyt, to rzucę tą wredną pracę. Część z tych młodych ludzi zwyczajnie presji konkurencji nie wytrzymują i zmieniają swój zawód, ale po nich, w ich miejsce wchodzą coraz to gorsi i bardziej bezwzględni ludzie. Uwaga dla młodych ludzi! Jeżeli widzicie że jakaś firma ma ogromna fluktuację na stanowiskach pracy – oznacza to, że organizacja nie posiada żadnych zasad etycznych, oprócz maksymalizacji zysków (swoich zysków). Wy im jesteście potrzebni dla ich zabawy, próżności i podkreślenia posiadania nad wami władzy, żebyście się nawzajem eliminowali. Proszę zwrócić uwagę, każdy następny szef/szefowa który wyeliminował swojego poprzednika, jest zawsze bardziej bezwzględny. Trolling zaczyna się w korporacjach Korporacja tworzy dla nich iluzję wspaniałego środowiska współpracy, iluzję rodziny, zabawy, dobroci oraz chęci niesienia innym pomocy. W pewien sposób jest to jak sekta, której celem jest opanowanie ciała i duszy pracownika oraz jego całej rodziny. Jeżeli do pracy przychodzisz i nie chcesz z niej wyjść – można powiedzieć że jest to pewien ideał pracy. Jednak gdy praca tworzy dla Ciebie oraz całej twojej rodziny środowisko i życie, wtedy można to nazwać sektą, z której nie jest możliwym wyjście bez żadnego psychicznego uszkodzenia. Starsze społeczeństwo nie rozumie sytuacji młodych Polaków Żaden człowiek – Polak, który jest w wieku ok. 60 lat i żyjący w tej niby nieszczęsnej polskiej komunie (lub dla poprawności politycznej – demokratycznym socjalizmie) nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić w jakiej skomplikowanej i patowej sytuacji znajdują się teraz nasze dzieci. Dla wytłumaczenia sytuacji, w latach 60,70,80,90-tych, każdy młody człowiek miał określona pewną ścieżkę rozwoju. Nie było tam zbyt dużego parcia na stanowiska i wzajemne wykańczania się. Ludzie w tamtych czasach bardziej sobie pomagali, a dzieci bez względu na wykonywany zawód rodzica, razem się na podwórku bawiły. Jeżeli był zatrudniony w jakimś państwowym zakładzie, miał również możliwość otrzymania “zakładowego” mieszkania, a także jakichś różnych przywilejów dedykowanych dla grupy zawodowej. Co więcej było wszystko określone – łącznie z emeryturą oraz z pewnym wzrostem uposażenia wraz ze wzrostem stażu pracy. Teraz jest całkowicie inaczej – młodzi nic nie mają, oprócz zaciągniętych kredytów. A starzy aktualnie już na emeryturach im nie pomogą, bowiem sami mają określone potrzeby i oczekiwania. Obszary trollingu Dwa obszary trollingu: obszar grup społecznościowych i obszar kont użytkowników. Obszar grup społecznościowych polega na dyskredytacji całej grupy lub inicjatywy jako całości poprzez zakładanie lub wykupywanie domen o podobnej nazwie. Jest to substytut strony, która ma wprowadzić w świadomość społeczną, że dana grupa ludzi jest nazistami, fanatykami lub zwykłymi wariatami. Chociaż ci ostatni są najłatwiejsi do rozpoznania – brak argumentów, wiedzy i wygłaszanie niczym nie popartych populizmów. Jak zrobić z Polaków nazistów? Nic prostszego – wrzucamy posty w naszej grupie o tematyce wojny, krwi, atakujemy tylko jedną grupę ludzi i kreujemy z nich najgorszych wrogów całej ludzkości. I znowu dochodzimy do punktu w którym powinno nastąpić nasze zastanowienie, kto tę informację wprowadza i jaki ma w tym rzeczywisty interes? Powinniśmy zadać sobie pytanie – dlaczego? ,…, nie zadawajmy pytań co, jak, kiedy, po co – bo te pytania są nieistotne w zrozumieniu tematyki? Ponad 110 lat temu pan Niemojewski, tłumaczył trolling jeszcze nie wiedząc, że takie coś kiedyś biało miejsce. Wprowadził on w polską świadomość społeczną nazwę “Dwużydziana Polaka” i tłumaczył to wtedy w ten sposób: “Nie mogę z tobą nic wspólnie kochać, czcić, uwielbiać, nad niczym wspólnie cierpieć i do niczego wspólnie dążyć – ale możemy wspólnie drwić ze wszystkiego. Wydrwię ci twego Boga, twą Ojczyznę, twą tradycję i twe Ideały, twe pragnienia i twe wysiłki i obaj będziemy wyżsi ponad to wszystko. Zszedł się żydowski kpa z polskim kpem i zaczęli ze wszystkiego drwić. I wytworzyło się środowisko, w którym żadna wielka idea, żaden wielki czyn nie mógł dojrzeć. Albowiem żydowski ‘odczynnik’ rozkładał skutecznie na drwiny wszelkie przejawy woli. (…)” http://www.equeserrans.net/DWUZYDZIAN_POLAKA.pdf (materiał został usunięty)
Na tej samej zasadzie funkcjonuje Troll Jak wygląda troll na Facebooku? Jeżeli wyjdziemy z założenia że Pan/pani zostaliście zatrudnieni w firmie której założenia są następujące “maksymalizacja zysków” oraz “dyskredytacja konkurencji”, to logicznym jest stworzenie sobie co najmniej jednego fałszywego “konta” na dowolnym portalu społecznościowym. Konto Trolla – budowanie od podstaw: Założenia konta na FB, które kiedyś musi być założone. W świecie informatycznym jest jedna dość dobra rzecz, że każdy ruch w cyberprzestrzeni jest odnotowywany datą pewną. Czyli jeżeli założymy konto dzisiaj – to na naszym profilu nie będzie historii sprzed dwóch czy trzech lat – tylko historia tegoż profilu zacznie się w dniu założenia konta. Mamy wtedy dwie daty: wpisana data urodzenia i data postów publikowanych na tym profilu.
Następnie potrzebne nam jest jakieś zdjęcie, które będzie przedstawiać – wizualizować naszą osobę, aby dać wyobrażenie środowisku jak My wyglądamy. Skonfigurowanie fotograficzne osoby, aby było co najmniej kilka zdjęć – nie jest zbyt trudnym zadaniem (dla profesjonalistów), gdyż w Internecie możemy znaleźć całe bazy aktualnych zdjęć, które przechowywane są na wirtualnych dyskach. Jeżeli osoba ma za to płacone, to sama sobie przygotuje i konfiguruje w sposób profesjonalny swojego co najmniej jednego awatara. Aby się uwiarygodnić, należy wpisać miejsce zamieszkania, miejsce pobytu, datę urodzenia, wykształcenie i po tych danych warto byłoby posiadać jakąś grupę znajomych. Jednak zanim to zostanie zrobione – te osoby przygotowują sobie posty na swoim profilu. Wtedy wrzucają np. jakieś zdjęcia z egzotycznych wycieczek, szybkie samochody, lub w przypadku przygotowywania profilu politycznego, dołącza się posty o tematyce zbliżonej do tematyki grupy. I teraz pojawia się problem, bo do grupy przyłączają się zarówno sprzymierzeńcy jak i te osoby, których celem jest destabilizacja grupy od środka poprzez wprowadzanie szumów kanałów informacyjnych. Są też osoby których celem jest jedynie monitoring grupy – i tych jest najwięcej. Profesjonalne konta i amatorka Profesjonalne konta posiadają praktycznie wszystko, bo mają profilowe zdjęcie (nie swoje), historię stworzoną na potrzebę, a także rozbudowaną sieć swoich znajomych – bo jaki problem stworzyć listę znajomych powyżej 300 – dwa dni pracy na koncie – pominę kwestie związane z jakością tychże znajomych. Całe szczęście, że tych osób jest zdecydowanie mniej, może dlatego, że stworzenie pełnego profilu jest czasochłonne i wymaga dość dużej wiedzy operacyjnej na temat środowiska, które powinno być zinfiltrowane, monitorowane i w razie potrzeby zdestabilizowane. Czyli jeżeli widzicie konto człowieka, który posługuje się najbardziej pospolitym imieniem i nazwiskiem, na którym nie ma dosłownie nic, oprócz wklejonych kilku zdjęć z internetu, bez żadnego komentarza – to na 99% jest to troll – hejter – generalnie manipulant. Taki człowiek przed dołączeniem go do grupy – powie Wam wszystko, co chcecie usłyszeć. Gdzie zawodowi Trolle uwielbiają być? Każdy zawodowy troll chce mieć jak największe swoje oddziaływanie i dlatego grupy o tematyce patriotycznej, militarnej, gospodarczej, geopolitycznej, politycznej czy społecznościowej, cieszą się wyjątkowo dużym zainteresowaniem zawodowych trolli. Zachowania trolla Jak wiemy, że jeżeli jest publikowany jakikolwiek tekst w portalu społecznościowym, czytanie człowieka zaczyna się od zwrócenia uwagi na tytuł, następnie przeczytania postu, po czym patrzy się na zdjęcie a następnie na umieszczone poniżej komentarze. Jeżeli troll chce zdyskredytować piszącego tekst, wstawia praktycznie jako pierwszy swój super komentarz: buhahha … co za bzdury ci ludzie piszą zaraz po nim pojawiają się kolejne

przeczytałem tekst, to jakiś gimbus musi być, bo błąd na błędzie

tak, idiota totalny, pewno był na przerwie w czasie zajęć z j. polskiego a tak w ogóle to żyd i bolszewik Później, czekamy już tylko na niepotrafiących czytać leszczy, którzy czytają jedynie tytuł i oceniają wg siebie wyobrażenie tekstu … kompletnie go nie czytając. Im więcej komentarzy negatywnych, tym mniejsze prawdopodobieństwo że ktoś zechce i przeczyta Twój tekst. Technika bardziej profesjonalnych trolli jest bardziej finezyjna, bo zawodowy troll pracujący w jakiejś agenturze, to już jest całkowicie inna półka, bo doskonale orientuje się w tematyce, ale szuka w Twoim tekście słów lub zdań, które mogłyby Cię zdyskredytować. Następuje praktycznie zawsze technika kopiowanie części twojego tekstu, wklejenia i następuje opinia, z którą nie możesz w żaden sposób dyskutować lub nawet jej udowodnić. Przyjmijmy, na rok 2016 stosunek dzietności polskich rodzin wynosił 1,8. Troll to kopiuje i pisze. To jest kłamstwo i nie zgadzam się z tym współczynnikiem ponieważ w roku 2015 wynosił 2,11, a różnica w latach na całej populacji wynosiła nie więcej niż 0,03% dlatego ta teza jest kłamstwem. Wtedy następuje Twoja odpowiedź uzasadniająca tezę oraz wyniki badań, ale zawsze cokolwiek byś nie zrobił – to i tak będzie przez tego człowieka zostaną podsunięte kolejne wyniki, które będą ukazywać Ciebie za kłamcę. Im więcej dajesz argumentów, oraz musisz się samemu bronić – to wtedy stajesz się zwierzyną łowną, a troll myśliwym. Trolle, jak hieny polują zawsze w grupach Grupa ma zawsze oddziaływanie, a jednostka nawet bardzo mądra nie ma szans w środowisku miernot, czy fanatycznych idiotów. Już Platon, 4 wieki pne. mówił że demokracja to rządy motłochu, który znajdzie swojego demagoga i który dla swoich prywatnych celów wprowadzi tyranię. Grupa posiada coś takiego, jak forma nacisku, czyli krzyk, wrzask, oraz siłę wynikającą z grupy. Żaden pojedynczy i najmądrzejszy człowiek nie jest w stanie wytłumaczyć “idiocie – w grupie” że nie ma racji. Na portalach społecznościowych jest troszeczkę inaczej, aniżeli w świecie realnym, jednak aby móc się obronić – trzeba byłoby nie mieć pracy i nie spać całymi dobami, tylko odpowiadać na komentarze oraz krytykę. Tylko w grupach tematycznych, których tematem wiodącym jest coś na “przeciwko”, to jest niemożliwym, aby się obronić – żadne argumenty nie dotrą. Zawsze ktoś zaatakuje i znajdzie sobie poplecznika. Admin na wagę złota Kluczową rolę w takiej grupie odgrywa administrator – zaznaczam : mądry administrator, bo jeżeli będzie się tylko upierać na liczebność grupy – bo np. ma płacone za “sztuki.”, to wtedy pojawiają się setki wirtualnych kont -sztuk. Może nawet administrator sam zakłada sobie takie konta, aby uwiarygodnić zasadność jego finansowania przez pracodawcę. Takiego administratora nie interesuje żadna meteorytyka – interesuje go jedynie popularność danej strony. Przecież tylko administrator zezwala na wejście grupy oraz każdemu przydziela stosowne uprawnienia. Konkluzja Zanim kogokolwiek ocenicie – proponuję przeczytać tekst źródłowy i nie ulegać presji otoczenia mediów społecznościowych. Jeżeli ktoś z państwa zainteresowany byłby spotkaniem, celem wytłumaczenia tej skomplikowanej i delikatnej materii, ale już na konkretnych przykładach zapytania proszę kierować poprzez pole kontaktowe. autor: Grzegorz Czuryło „Ekspert ds. zarządzania – strateg, planowania oraz psychologii terroryzmu. Specjalista w szacowaniu i analizie ryzyka oraz modelowaniu systemów informatycznych pod kątem zarządzania. Certyfikowany „Project Manager”. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Emerytowany żołnierz wojsk specjalnych. Posiadacz najwyższego wyróżnienia dedykowanego dla ludzi wdrażających ponadprzeciętne rozwiązania systemowe „Bright Idea”, przyznanego przez Dowódcę NATO Communication Service Agency. Wady: Opracowywanie rozwiązań systemowych oraz zdolność przewidywania skutków i konsekwencji w ujęciu długofalowym. za: http://bastiondialogu.pl/trolling-wykorzystywany-w-polityce-i-manipulacji-spolecznej-jak-go-rozpoznac/
więcej: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/05/12/trolling-wykorzystywany-w-polityce-i-manipulacji-spolecznej-jak-go-rozpoznac/ Źródło: stanislav http://wps.neon24.pl/post/143711,trolling-w-polityce-i-nie-tylko-jak-go-rozpoznac

propagandatrolling
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Kiedyś w szczepionkach nie było aluminium co się stało? Catherine J. Frompovich

Strona główna &gt Zdrowie &gt Kiedyś w szczepionkach nie było aluminium co się stało? Catherine J. Frompovich Kiedyś w szczepionkach nie było aluminium co się stało? Catherine J. Frompovich a303 Zdrowie 10

Czy wiesz, że adiuwanty aluminium w szczepionkach nie wymagają aprobaty klinicznej? To szczepionka dostaje aprobatę, a to są szczegóły techniczne wytyczone przez różnych niezależnych badaczy szczepionek!

Biorąc to pod uwagę, aluminium jest neurotoksyną dającą niepożądane skutki neurotoksyczne i prawdopodobne powią-zania „przyczyny i skutku” dla różnych chorób, przede wszystkim stwardnienia rozsianego, kiedy zniszczeniu ulega osłonka mielinowa [the myelin sheath is destroyed].

Inną zmieniającą życie chorobą klinicznie rozpoznaną przez francuskich badaczy i lekarzy w paryskim Henri Mondor Hospital jest MMF (Macrophagic Myofasciitis, rzadka choroba mięśni), której Henri Mondor stał się głównym centrum badawczym, bo tu naukowcy potwierdzili to odkrycie, że aluminium w szczepionkach jest oczywistą „przyczyną i skutkiem”, zwłaszcza bogatych w aluminium adiuwantów szczepionek jak HPV (Human papilloma virus), które wywołują ostre zmieniające życie, niepożądane reakcje zarówno u dziewcząt jak i u chłopców.

Każda 0.5-mL dawka szczepionki zawiera też średnio 500 mcg aluminum (jako AAHS), 9,56 mg chlorku sodu, 0,78 mg L-histydyny, 50 mcg polisorbatu 80, 35 mcg boranu sodu, <7 mcg białka drożdżowego i wody do wstrzyknięcia.

(Source)

Naukowcy w Mondor poinformowali amerykańskie CDC, że MMF może być spowodowana szczepionkami/szczepieniami. Zastanawiam się co CDC z tym zrobiła.

Wodorotlenek glinu / aluminum hydroxide jest najpopularniejszym z 4 preparatów aluminium, które można stosować w szczepionkach. Stał się dostępny w 1927, kiedy „uważano go za bezpieczny”, bez żadnych aktualizowanych badań naukowych dotyczących bezpieczeństwa! Mówimy o współczesnej medycynie i farmakologii żyjących w przeszłości, a propagujących to, że są „najnowocześniejszą medycyną”!

Historycznie, aluminium wydaje się mieć „czystą kartę”, który, podobnie jak przemysł mikro-falowy, opiera się na przestarzałej dokumentacji, bo niedawne badania uznałyby oba, mikro-fale i aluminium za neurotoksyny! Poniżej wyniki tych starych badań aluminium, które wymagają aktualizacji w umysłach wielkiego biznesu:

  • 1854: Aluminium uznane za metal nieszkodliwy
  • 1886: Aluminium aprobowane w naczyniach kuchennych
  • 1891: Dwaj niemieccy naukowcy powiedzieli, że aluminium może przedostać się do żywności podczas gotowania.

W 1997 adiuwant aluminium przetestowano w Ameryce stosując radioaktywny izotop aluminium wstrzyknięty DWÓM królikom, a później zmierzono poziom radioaktywnego aluminium w wydzielanym przez króliki moczu. Po 28 dniach wydzieliły tylko 6% aluminium, 94% pozostało w królikach! W tym badaniu jest widoczny jakiś hokus pokus: badacze pominęli kości królików, biologiczne miejsce gdzie gromadzi się aluminium, i sugeruje się, że uległy zniszczeniu kości! Dwa króliki, 28-dniowe badania bez żadnych późniejszych badań, i nikt nie może znaleźć próbek, które powinno się skatalogować . Ciekawe? Inna historia oparta na tych królikach jest taka, że WHO najwyraźniej jeszcze bardziej przyćmiła problem aluminiowego adiuwanta, stosując 28-dniowe badania na dwóch królikach dla ludzi, co jeszcze bardziej zamąciło „naukę”.

Aluminium jest substancją bardzo reaktywną biologicznie, która musi być usunięta ze szczepionek, medycyny, i mieszanki chemicznej rozpryskiwanej w „chemtrails” [Solar Radiation Management / SRM).

Ale naukowcy w Henri Mondor udokumentowali, i skatalogowali bibliotekę aluminium i informacje od pacjentów z MMF. Dlatego ten szpital zdobył reputację jako eksperckie źródło w badaniu obu. Naukowcy z Mondor wykonywali biopsje mięśnia naramiennego, w który zwykle podaje się szczepionki, i znaleźli aluminium osadzone w tych mięśniach, a także pacjenci poddani biopsji również wykazywali objawy MMF i pogarszający się stan zdrowia, często przez wiele lat bez odpowiednich diagnoz!

Był kiedyś czas kiedy francuski producent szczepionek, Pasteur Institute, używał w swoich szczepionkach bezpiecznego adiuwanta – bez aluminium. Co się stało? Sanofi kupił Instytut i…

Fosforan wapnia substytutem adiuwantów aluminiowych?

Calcium phosphate: a substitute for aluminum adjuvants?

Masson JD1, Thibaudon M2, Bélec L3, Crépeaux G4,5.

Streszczenie

Fosforan wapnia używano jako adiuwant we Francji w szczepionkach przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi i polio / chorobie Heinego-Medina / poliomyelitis. Pod koniec lat 1980 zastąpiono go zupełnie solami aluminium, i nadal jest aprobowanym przez WHO adiuwantem w szczepionkach dla ludzi. Teraz fosforan wapnia uważa się za jedną z substancji która mogłaby zastąpić sole aluminium w szczepionkach. Celem tego artykułu jest dokonanie przeglądu istniejących danych dotyczących fosforanu wapnia jako adiuwanta, żeby pokazać mocne i słabe strony jego stosowania na dużą skalę.

Komentarz eksperta: Fosforan wapnia jest związkiem naturalnie występującym w organizmie, bezpiecznym i już stosowanym w szczepionkach dla ludzi. W porównaniu z innymi adiuwantami, fosforan wapnia jest dobrym kandydatem do zastąpienia lub uzupełnienia soli aluminium jako szczepionkowego adiuwanta.

(Source)

Fosforan wapnia jest z rodziny substancji i minerałów zawierających jony wapnia (Ca2+) i nieorganiczne aniony fosforanowe. Niektóre tzw. fosforany wapnia zawierają również tlenek i wodorotlenek. Są to białe substancje stałe o wartości odżywczej. Wikipedia https://en.wikipedia.org/wiki/Calcium_phosphate: „Występuje w wielu żywych organizmach np. minerale kostnym i szkliwie zębowym /Calcium phosphates are found in many living organisms, e.g., bone mineral and tooth enamel„.

[W polskiej wersji tego nie ma: https://pl.wikipedia.org/wiki/Fosforan_wapnia]

Pasteur Institute używał fosforan wapnia w swoich produkowanych we Francji szczepionkach w latach 1980, i w 1987 zastąpił go szkodzącymi zdrowiu formami aluminium znajdującymi się od tej pory we wszystkich szczepionkach.

Aluminiowego adiuwanta nie było w szczepionce DTP (Diphtheria, Tetanus, and Pertussis / błonica, tężec i krztusiec)!

Ciekawą sprawą w przypadku fosforanu wapnia jest to, że kosztuje znacznie mniej jako składnik szczepionki, i dlatego były znacznie tańsze szczepionki dostępne na rynku! Chodzi o kasę?

Nowa genetycznie modyfikowana forma fosforanu wapnia

Niedopuszczalną, moim zdaniem, rzekomo „bezpieczną” formą szczepionkowego substytutu adiuwanta nowej generacji są nanocząsteczki fosforanu wapnia (CaP-NPs).

Ponieważ forma ta najwyraźniej jest wytwarzana poprzez modyfikację genetyczną, CaP-NPs może stanowić inne nieznane zagrożenie dla zdrowia po umieszczeniu w ciele ludzkim, nawet jeśli fosforan wapnia jest bezpiecznym adiuwantem, ale jest zmodyfikowany tak, by można go było przyczepić do wytworzonej przez człowieka nanocząsteczki, z czym fizjologia człowieka nie miała do czynienia w procesach ewolucyjnych.

Nanocząsteczki zawsze są strzeżonym „naukowym” aspektem procesu patentowego w celu uzyskania określonego patentu na szczepionkę. O to właśnie chodzi: szczepionki chronione patentem mają „zastrzeżony interes” i nie mają statusu odpowiedzialności cywilnej z tytułu szkód, specjalny profit korporacyjny dany twórcom szczepionek w 1986 przez Kongres USA.

Ale nanocząstki GM są pożądaną o „zastrzeżonym interesie” częścią „tajemnic handlowych”, które nie są ujawniane CDC / FDA podczas etapów przyznawania licencji na szczepionki, ani konsumentom opieki zdrowotnej w ulotkach szczepionek po wejściu na rynek.

Na portalu Sanofi Pasteur czytamy:

1987 pierwszy raz wpuszczono na rynek szczepionkę przeciwko zapaleniu wątroby typu B /Hepatitis B vaccine (opartą na inżynierii genetycznej). [1]

Catherine J. Frompovich

Tłum. Ola Gordon/http://chomikuj.pl/OlaGordon

Źróło: https://www.naturalblaze.com/

Depopulacja Polski szczepionkami
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Wit C i sepsa: wyszło szydło z worka. Thomas E. Levy

a-1

Strona główna &gt Zdrowie &gt Wit C i sepsa: wyszło szydło z worka. Thomas E. Levy Wit C i sepsa: wyszło szydło z worka. Thomas E. Levy a303 Zdrowie 4

Olbrzymia skuteczność wit. C w rozwiązywaniu każdej z szerokie-go wachlarza infekcji nie jest zaskoczeniem dla nikogo kto przynajmniej poświęcił trochę czasu na zbadanie dużej liczby literatury na ten temat. Ale liczba lekarzy i laików którym znana jest terapeutyczna zdolność wit. C nadal jest mała.

Co więcej, zarówno prasa medyczna, jak i prasa ogólna ciągle nie przekazują konsumentom tej niewiarygodnie ważnej informacji. Wręcz przeciwnie, prasa konsekwentnie generowała wprowadzające w błąd artykuły „wspierane” przez odważne kłamstwa, w zasadzie zapewniając, że wit. C jest nie tylko nieskuteczna, ale może również być toksyczna i może uszkadzać nerki, a także prawdopodobnie powodować szereg innych problemów zdrowotnych.

Ukrywana prawda o wit. C

Ustalone fakty pokazują, że wit. C nie ma żadnej zdefiniowanej toksyczności na żadnym poziomie przyjmowania, nie jest droga i łagodzi wiele stanów, które w dużej mierze nie reagują na główny nurt medycyny. W porównaniu z toksycznymi, drogimi i często minimalnie skutecznymi lekami na receptę, nietrudno zrozumieć, dlaczego wartość i skuteczność terapii wit. C zawsze pozostawały nieuznane, a nawet ukrywane przez osoby, którym powierzono mówienie prawdy.

Lekarze, czasopisma medyczne i media muszą zawsze być otwarci na nowe informacje, niezależnie od tego, w jaki sposób może to wpływać na interesy finansowe.

Niedawno media głównego nurtu, zarówno w tv, jak i w druku poinformowały, że dr Paul Marik z Eastern Virginia Medical School w Norfolk w Wirginii stosował metodę na oddziałach intensywnej terapii u pacjentów, u których zdiagnozowano zaawansowaną sepsę i wstrząs septyczny. Sepsa to infekcja całego organizmu, która szybko ewoluuje do stanu niskiego ciśnienia krwi (wstrząs) i niewydolności wielonarządowej z powodu zarówno samej infekcji, jak i słabego przepływu krwi w następstwie niskiego ciśnienia krwi.

Obecnie sepsa jest najbardziej powszechną przyczyną zgonu u hospitalizowanych pacjentów, rutynowo zabijająca 30%-50% takich pacjentów, i odbierającą życie co roku na całym świecie.

Leczenie wit. C przynosi ratujące życie rezultaty pacjentom ze wstrząsem septycznym

Znając już obszerną literaturę o wit. C i infekcjach, dr Marik postanowił wypróbować dożylnie podawaną wit. C [Dr. Marik decided to try intravenous vitamin C] razem z hydrokortyzonem i tiaminą, na 48-letniej kobiecie umierającej z powodu wstrząsu septycznego. Jak mówi dr Marik, „następnego ranka spodziewałem się, że kiedy przyjdę do pracy ona będzie martwa”. I dodał: „Ale następnego ranka doznałem największego szoku w życiu”, bo stan pacjentki wyraźnie się poprawił i spokojnie przechodził do całkowitego wyzdrowienia.

Dr Marik, pryncypialny lekarz, który nie zamierzał przeczyć temu co on i jego personel wyraźnie widzieli, wtedy przystąpił do ustanowienia metody leczenia wit. C / hydrokortyzon / tiamina dla 47 kolejnych pacjentach septycznych w ciągu następnych 7 miesięcy. Porównał wyniki osiągnięte u tych pacjentów retrospektywnie z grupą kontrolną septycznych pacjentów leczonych inną metodą w ciągu poprzednich 7 miesiącach tylko patrząc na okres przeżycia.

Wyniki dr Marika były oszałamiające, delikatnie mówiąc. Tylko 4 na 47 pacjentów leczonych jego metodą nie przeżyło (8.5%), zaś 19 na 47 z grupy kontrolnej zmarło (40.4%). Żaden z leczonych pacjentów nie doznał niewydolności żadnego narządu, i wszystkich leczonych można było odstawić od wazopresorów (leki wspomagające ciśnienie krwi) w ciągu około 24 godzin od rozpoczęcia leczenia.

Co więcej, dr Marik zauważył również, że wszyscy 4 leczeni pacjenci, którzy zmarli, nie zmarli z powodu wstrząsu septycznego, a z powodu leżących u ich podłoża zaburzeń. Po tym badaniu dr Marik zwiększył liczbę leczonych pacjentów z ciężką sepsą i wstrząsem septycznym do 150, i tylko 1 z tej grupy zmarł z powodu samej sepsy. Przejście od 30-50% śmiertelności przy użyciu standardowych metod leczenia sepsy do osiągnięcia śmiertelności związanej z sepsą poniżej 1% za pomocą terapii dożylną wit. C / hydrokortyzonem / tiaminą w tej małej grupie leczącej jest cudowne.

Gdyby opracowano nowy lek, który mógłby dawać te zdumiewające wyniki, nazwano by go cudownym lekiem.

Ratowanie życia niedrogą, BEZPIECZNĄ i skuteczną wit. C

W niedawnym wywiadzie dr Marik podzielił się następującymi obserwacjami: „w podawanych dawkach wit. C jest absolutnie bezpieczna. Metoda ta nie wykazuje żadnych komplikacji, skutków ubocznych czy ostrzeżeń. Pacjentom z rakiem bezpiecznie podaje się dawki do 150 g – 150 razy większe od naszej dawki.

U pacjentów z zaburzeniami czynności nerek zmierzono poziomy szczawianu, wszystkie były w bezpiecznym zakresie. U każdego pacjenta leczonego ta metodą wystąpiła poprawa czynności nerek”. Tyle o nigdy niekończącym się ataku na wit. C jako zagrożeniu dla zdrowia nerek. Dr Marik skomentował też całkowite bezpieczeństwo używanych w tej metodzie dawek hydrokortyzonu, jak i jak niedroga była ta metoda.

Żaden lekarz nie może ignorować ratujących życie realiów wiążących się z leczeniem wit. C

Dr Marik powiedział też, że pacjenci w stanie krytycznym mają albo bardzo niski, albo niewykrywalny poziom wit. C we krwi. Samo to zawsze uzasadnia podawanie wit. C.

Można naukowo uzasadnić argument, że pacjent septyczny w końcu umiera właśnie z powodu tego ogromnego braku wit. C w organizmie.

Warto również zauważyć, że dr Marik stosował dawkę 1.5 g wit. C dożylnie co 6 godzin przez 4 dni lub do czasu wypisu z OIOMu. Udowodniono, że znacznie większe dawki wit. C są tak samo bezpieczne jak ta dawka, a zwiększenie dawki wit. C powinno zawsze pozostać opcją, jeśli stan pacjenta nie od razu się poprawi, czy nawet ulega pogorszeniu.

Mówiąc medyczno-prawnie, wyszło szydło z worka. Dzięki rozgłosowi danemu metodzie dr Marika, zwłaszcza w TV i video w internecie, lekarze nie są już w stanie odmówić pacjentowi korzyści z takiej terapii, ani nawet mówić, że o niej nie słyszeli. Lekarze mają obowiązek należytej staranności w kształceniu się na temat najbardziej aktualnych zaleceń terapeutycznych dotyczących danego schorzenia.

To jest szczególnie ważne skoro metoda jest:

1. Niedroga
2. Nietoksyczna, i
3. Skuteczna.

Gdy leczenie jest bardzo drogie, znacząco toksyczne i / lub wątpliwie skuteczne, uzasadniony argument medyczno-prawny może sprawić, że je się wycofa. ŻADNE z tych rozważań nie dotyczy koktajlu wit. C, hydrokortyzonu i tiaminy dr Marika.

Nawet jeśli kolejne badania wykażą mniej dramatyczne wyniki niż te uzyskane przez dr Marika w jego serii septycznych pacjentów, nie ma żadnej obrony jaką może zaoferować lekarz, oprócz arogancji i dumy z „mówienia” mu co ma robić, by odmówić tej metody pacjentowi umierającemu na OIOMie i nie reagującemu na tradycyjne antybiotyki i leczenie podtrzymujące.

Leczenie wit. C powinno się uważać za potężne narzędzie dla zachodniej medycyny

Aby było całkowicie jasne: nigdy nie może być argumentu, że metoda dr Marika zastąpi inne wskazane metody. I nawet jeśli nadal trwa debata nad tym jak skuteczna może ona być w przypadku sepsy, wraz z typowymi domaganiami się o „dalsze badania” w celu ilościowego określenia tej skuteczności, to nie może być rozsądnej debaty żeby pacjentowi odmówić możliwości stosowania niedrogiej i nietoksycznej terapii – zwłaszcza gdy w ciągu kilku dni czy nawet kilku godzin może wystąpić duża szansa zgonu.

Kiedy coś jest tanie i nietoksyczne, nie trzeba czekać lat na „ostateczne” wyniki. Medycyna lubi być być wyrafinowana i dobrze zdefiniowana, ale czasami tylko wiedza, że coś ci nie zaszkodzi, a często pomoże, to wszystko czego naprawdę potrzebujesz.

Podejmij kroki prawne – w razie potrzeby

Tej części chyba nie warto tłumaczyć…

Thomas E. Levy, MD, JD w Vitamin C Benefits

Tłum. Ola Gordon/http://chomikuj.pl/OlaGordon

Źródło: http://www.naturalhealth365.com/vitamin-c-sepsis-2246.html


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Przedstawiciele służby zdrowia przyznają, że szczepionka przeciw grypie nie działa

a-10

Strona główna &gt Zdrowie &gt Przedstawiciele służby zdrowia przyznają, że szczepionka przeciw grypie nie działa Przedstawiciele służby zdrowia przyznają, że szczepionka przeciw grypie nie działa a303 Zdrowie 0

Albertowi Einsteinowi przypisuje się powszechnie powiedzenie, że szaleństwem jest robienie tej samej rzeczy cały czas i oczekiwanie innych rezultatów. Według tej definicji cała opieka zdrowotna większości rozwiniętych krajów jest szalona. A to dlatego, że nalega ona co roku, żeby ludzie się szczepili przeciwko grypie, kiedy za każdym razem okazuje się to nieskuteczne?

Brytyjski Daily Mail informował niedawno, że tegoroczna szczepionka przeciwko grypie została zaprojektowana pod niewłaściwe szczepy, przez co tysiące ludzi, którzy już ją przyjęli, zmarnowali swój czas i pieniądze rządu.

Według Daily Mail agencja Public Health England (PHE) podała oficjalnie, że trójwalentna szczepionka, która ma zapobiegać jednemu szczepowi „B” i dwóm szczepom „A” grypy, jest nieskuteczna przeciwko tegorocznym dwóm najpowszechniejszym i złośliwym szczepom: typowi B/Yamagata i szczególnie agresywnemu szczepowi H3N2 znanemu jako „Aussie flu”. Pośród wszystkich szczepów te dwa znacząco nadwyrężyły zasoby już i tak przeciążonej brytyjskiej Państwowej Służby Zdrowia (National Health Service).

Przedstawiciele służby zdrowia powiadomili, że trzeba było odwołać ponad 55 000 operacji z uwagi na „ogromne” przeładowanie szpitali z powodu epidemii grypy. Dziesiątki szpitali ostrzegają, że nie mają już wolnych łóżek dla nowych pacjentów.

Rosną obawy, że tegoroczny okres grypowy okaże się najgorszy od ponad 50 lat. Eksperci od dawna mówią, że szczepionka przeciwko grypie jest całkowicie bezwartościowa, szczególnie w przypadku najstarszych i najwrażliwszych pacjentów (powyżej 75 roku życia), których najczęściej nakłania się do ochronnego szczepienia.

Według PHE w roku 2016 przeciwko grypie zaszczepiło się 11 milionów Brytyjczyków, a mimo to liczba zgonów przypisywanych tej chorobie wzrosła o 40 procent. Tegoroczna szczepionka prawdopodobnie będzie jeszcze bardziej bezużyteczna przy przewidywanej zaledwie 20-procentowej skuteczności.

Tłum. Nexus

Na podstawie: https://www.naturalnews.com/2018-01-12-health-officials-admit-the-flu-jab-does-not-work-vaccine-in-circulation-targets-wrong-strain-as-is-usually-the-case.html


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Rolnicy przechodzą na rolnictwo ekologiczne. W trosce o swoje zdrowie

a-20

Strona główna &gt Zdrowie &gt Rolnicy przechodzą na rolnictwo ekologiczne. W trosce o swoje zdrowie Rolnicy przechodzą na rolnictwo ekologiczne. W trosce o swoje zdrowie a303 Zdrowie 2

Niektórzy rolnicy przechodzą na rolnictwo ekologiczne, ponieważ kuszą ich wysokie ceny pochodzących z niego towarów. Inni dlatego, ponieważ nie chcą, by ich działalność szkodziła środowisku naturalnemu. Jeszcze inni obawiają się o swoje zdrowie, a nawet życie, w związku z częstym kontaktem z chemikaliami szeroko stosowanymi w rolnictwie konwencjonalnym.

Przykładem dla ostatniej z wymienionych grup może być Blaine Schmaltz, z miejscowości Rugby w Północnej Dakocie. Pewnego dnia Schmaltz przeprowadzał opryski herbicydami na jednym ze swoich pól. W pewnym momencie przerwał, ponieważ chciał sprawdzić poziom środka chemicznego w opryskiwaczu. Po tym jak zajrzał do środka, momentalnie poczuł się słabo i zemdlał. Kilka następnych miesięcy spędził w szpitalu z zapaleniem dróg oddechowych, bolącymi mięśniami i bezsennością. Diagnoza: astma zawodowa.

„Doktor doradzał mi, bym odpuścił sobie rolnictwo.” – mówi Schmaltz.”Powiedział, że jeśli tego nie zrobię, umrę w ciągu najbliższych 10 lat.”

W trakcie rekonwalescencji Schmaltz dużo czytał o rolnictwie ekologicznym. Kochał pracę w swoim gospodarstwie i dlatego podjął decyzję o jego dalszym prowadzeniu, jednak tym razem w zgodzie z przyrodą. Pracę rozpoczął już w kolejnym sezonie. Po czasie okazało się, że to był dobry wybór – mimo prowadzenia gospodarstwa objawy chorobowe zniknęły. Teraz uprawia pszenicę, fasolę, len i inne rośliny.

„Nie zdecydowałem się na rolnictwo ekologiczne ze względu na większe pieniądze czy ideologię.” – dodaje Schmaltz. „Zrobiłem to dla siebie i swojej rodziny, by bez obaw o zdrowie móc kontynuować pracę na roli.”

Przypadek Schmaltza nie jest odosobniony. Wielu rolników ze Stanów Zjednoczonych i Kanady podjęło decyzję o przejściu na rolnictwo ekologiczne po tym, jak pogorszył się ich stan zdrowia lub nawet doszło do śmierci kogoś z rodziny, z powodu kontaktu z opryskami.

„Ta sprawa dotyczy całkiem sporej grupy farmerów.” – mówi Kate Mendenhall, dyrektor Stowarzyszenia Rolników Ekologicznych. W ramach swojej pracy magisterskiej Mendenhall rozmawiała z rolnikami z całego świata. Stąd wie, że wielu z nich ma obawy związane z prowadzeniem oprysków.

„Ten problem pojawia się we wszystkich rejonach świata.” – twierdzi Mendenhall. „Farmerzy obawiają się bezpośredniego kontaktu z pestycydami, zwłaszcza, jeśli mogą na niego narazić swoje dzieci. U niektórych z nich już pojawiły się problemy zdrowotne związane z prowadzeniem oprysków.” Opublikowany w 2017 przez Stanowy Uniwersytet w Oregonie raport ujawnia, że 86% rolników poddanych prowadzonego przez uczelnię badaniu, jako jedną z głównych przyczyn przejścia na rolnictwo ekologiczne wskazuje właśnie obawy o swoje zdrowie.

„Mój mąż umierał powoli”…

Kaas Martens przestawił się na rolnictwo ekologiczne, ponieważ źle reagował na kontakt z pestycydami. Martens, rolnik z miejscowości Penn Yan w stanie Nowy Jork, każdorazowo po przeprowadzeniu oprysków m.in. 2,4-D, cierpiał na bóle głowy, nudności i chwilowe paraliże prawej ręki. „Po jakimś czasie wiedziałem, że będę tak cierpiał jeszcze przez dobry miesiąc.” – mówi rolnik. Jego żona, Mary-Howell, napisała później: „Mój mąż był stopniowo podtruwany. Na moic oczach powoli umierał. Na szczęście udało mu się wyrwać z tego koła.”

W 1991 Martens zdecydował się na przejście na rolnictwo ekologiczne, ponieważ, jak twierdzi jego żona: „Nienawidził tego, jak pestycydy wpływały na niego, naszą rodziną i otaczające nas środowisko.”

Podobna historia przydarzyła się innemu rolnikowi, Gusowi Zelinskiemu. Przeszedł on na rolnictwo ekologiczne po ostrym zatruciu środkami ochrony roślin. Do zdarzenia doszło, kiedy nawdychał się herbicydu Buctril-M jak ten dostał się do kabiny traktora wykonującego opryski.

„Nie mogłem złapać oddechu, dusiłem się.” – wspominał później. Zelinski spędził tydzień w szpitalu. „Doktor powiedział mi, że miałem dużo szczęścia” – dodaje.

Moment wypadku był tym momentem w jego życiu, kiedy zdecydował się na zmianę sposobu prowadzenia swojego gospodarstwa:

„Przeszliśmy na rolnictwo ekologiczne i nie wracaliśmy już do przeszłości. Nasze zdrowie jest dla nas ważniejsze niż zasobność naszych kieszeni, znacznie większa, kiedy stosuje się toksyczne chemikalia.”

Według żony Zelinskiego, Dolores, inni rolnicy w ich regionie nie mieli tyle szczęścia co jej mąż.

„W sąsiedztwie kilku rolników zmarło po ekspozycji na środki ochrony roślin. Jednak jest to temat tabu w naszych społecznościach.”

Według Daga Falck z ruchu Nature’s Path Foods, historie takie jak Gusa Zielinskiego nie należą do rzadkości:
„Trudno mi nawet określić, jak często je słyszałem od rolników. Najczęściej przy konwencjonalnych uprawach chorują starsi farmerzy. Zdarza się też, że przedwcześnie umierają.”

„Nie chciałem narażać dzieci na niebezpieczeństwo”…

Czasem rodzice przechodzą na rolnictwo ekologiczne po tym, jak ich rodzice zachorowali w wyniku ekspozycji na pestycydy. Tim Raile, właściciel farmy w St. Francis w stanie Kansas, mówi, że jego ojciec przy uprawach wykorzystywał m.in. 2,4-D i malation. Zmarł przedwcześnie na białaczkę.

„Moim zdaniem, pestycydy przyczyniły się do jego śmierci.” – twierdzi Raile. „Nie był zbyt uważny przy ich stosowaniu, a na dodatek, w latach 60-tych i 70-tych wmawiano mu, że są one całkowicie bezpieczne.”

Railego nie dziwi, że rolnicy wracają do tradycyjnych, przyjaznych środowisku praktyk z obawy o swoje zdrowie: „To zdarza się często, zdarzyło się także i mnie. W rolnictwie konwencjonalnym próbowałem się zabezpieczyć ubierając się w odzież ochronną, ale i tak zawsze istnieje niebezpieczeństwo wypadku.”

Levi Lyle jest w trakcie przekształcania swojego gospodarstwa w Keota, w stanie Iowa, na rolnictwo ekologiczne. Decyzję podjął po tym, jak u jego ojca zdiagnozowano nowotwór.

„Moje zainteresowanie rolnictwem ekologicznym rosło wraz z walką ojca o powrót do zdrowia.” – twierdzi Lyle.
Jego ojciec zachorował na raka płuc i pachwiny.

„Zastanawiał się, skąd się wziął ten nowotwór,” – dodaje Levi. „Dziś, coś już wiemy wiemy o toksyczności środków, które wylewamy na nasze pola, jednak nadal część informacji jest przed nami ukrywana.”

Na szczęście ojciec Leviego, Trent, przezwyciężył swoją chorobę i wrócił do zdrowia i swoich zajęć.

Ojciec Glena Kadelbacha nie miał tyle szczęścia. Umarł na nowotwór. Syn zdecydował się na przekształcenie rodzinnej farmy w Hutchinson, Minessocie, tuż po jego śmierci:

„Tata przypadkowo oblał się herbicydem Lasso. Powiedziano mu wtedy, że prawdopodobnie zachoruje na raka. I zachorował. Najpierw na nowotwór prostaty, potem kości.”

„Nie chcę, by moje dzieci spotkało to samo” – dodaje Glen.

Za problemami zdrowotnymi takich rolników jak Blaine Schmaltz, Klaas Martens i Gus Zelinsi, stały toksyczne nie tylko dla chwastów i owadów, ale także dla ludzi, pestycydy. Co gorsza, według Charles’a Benbrooka z John Hopkins University, zjawisko to będzie się nasilać. W USA środków ochrony roślin stosuje się coraz więcej, ponieważ chwasty zdołały się już uodpornić na działanie glifosatu. Zachęcani przez koncerny takie jak Monsanto (teraz już Bayer) czy Dow, rolnicy sięgają po coraz to cięższy arsenał do walki na swoich polach: dikambę (o której szeroko pisałam w tym artykule) oraz 2,4-D.

„W ciągu najbliższych 5-10 lat przewiduje się dalszy wzrost zużycia herbicydów.” – twierdzi Benbrook. Rządzący, w szczególności ci, których zadaniem jest dbałość o nasze zdrowie powinni się tym zainteresować, jednak według Benbrooka tak się nie stanie: „Herbicydy będą coraz bardziej zagrażać ludzkiemu zdrowiu. Jednocześnie wśród naszych decydentów nie ma takich, którzy chcieliby zawrócić z obranego w kierunku rolnictwa konwencjonalnego kursu. Koniec może okazać się dla nas bardzo kosztowny.”

Rozwiązaniem dla takich rolników jak Blaine Schmaltz, Klaas Martens czy Gus Zelinski jest powrót do praktyk ekologicznych.
„Chcę już się pozbyć z mojej ziemi tych wszystkich chemikaliów. Nie mam zamiaru wracać do przeszłości.” – twierdzi Raile.
A Mary Howell Martens dodaje: „Bez pestycydów moja farma stanie się w końcu bezpiecznym miejscem.”

Tekst źródłowy: https://www.ecowatch.com/

z dn. 31.05.2018

Tłum. i źródło polskie: https://xebola.wordpress.com


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Wit D: wyższy poziom REDUKUJE o połowę ryzyko raka wątroby

a-37

Strona główna &gt Zdrowie &gt Wit D: wyższy poziom REDUKUJE o połowę ryzyko raka wątroby Wit D: wyższy poziom REDUKUJE o połowę ryzyko raka wątroby a303 Zdrowie 2

Spośród wszystkich form raka, rak wątroby – który jest przyczyną 24.000 zgonów rocznie w samej Ameryce – jest jednym z najbardziej przerażających. Ale prawdziwą tragedią jest sposób w jaki zachodnia medycyna dalej ignoruje leczącą (i ochronną) siłę odżywiania – szczególnie znaczenie zachowania wyższych poziomów wit. D.

Amerykańskie CDC informuje, że wskaźniki raka wzrastają w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci (zwłaszcza raka wątroby) – stąd takie poczucie pilności (ze strony badaczy) odnalezienia skutecznych i bezpiecznych sposobów profilaktyki. Nowe badanie wiążące wyższe poziomy wit. D z niższymi wskaźnikami raka – szczególnie raka wątroby – daje naukowcom nadzieję, że ta naturalna substancja może powstrzymać falę choroby i przedwczesnych zgonów.

Wspaniała INFO: wyższe poziomy wit. D mają potencjał redukcji o połowę raka wątroby

W badaniu opublikowanym w The BMJ Today, naukowcy zanalizowali dane z badań Japońskiego Centrum Zdrowia Publicznego przeprowadzonych na 33.736 dorosłych Japończykach w wieku 40-69 lat.

Uczestnicy byli obserwowani przez średnio 16 lat – w tym czasie odnotowano 3.301 nowych przypadków raka – a próbki krwi pobierano regularnie w celu pomiaru poziomu wit. D.

Naukowcy odkryli, że wyższy poziom wit. D wiązał się z 20% niższym ryzykiem zachorowania na raka u mężczyzn i kobiet. Jednak związek ten został szczególnie podkreślony w przypadku raka wątroby – z wyższymi poziomami wit. D wiązanymi z redukcją do 50% ryzyka względnego.

Oczywiście naukowcy wezwali do dalszych badań w celu wyjaśnienia optymalnych stężeń wit. D w profilaktyce raka.

Wyższe poziomy wit. D chronią też przed rakiem piersi

Dobrą wiadomość o zdolności wit. D w ochronie przed rakiem wątroby powtarzają inne badania pokazujące mniejsze ryzyko raka dla tych o wyższym jej poziomie.

W siostrzanym badaniu – przełomowym oceniającym ryzyko raka piersi u kobiet mających siostry zdiagnozowane na tego raka – naukowcy zbadali poziomy wit. D w osoczu, i odkryli, że poziom przynajmniej 38 nanogramów (ng) na mililitr wiązał się z 21% niższym ryzykiem raka piersi – w porównaniu a poziomem wit. D – 24.6 ng/ml albo mniej.

Naukowcy odkryli, że przyjmowanie suplementów wit. D co najmniej 4 x w tygodniu również zmniejszało ryzyko raka piersi. Dodatkowe badania wykazały, że uzyskanie wystarczającego światła słonecznego wiąże się ze zdumiewającą 70% redukcją ryzyka raka piersi.

W przypadku rozwoju raka piersi wydaje się, że „słoneczna witamina” może potencjalnie ratować życie. W badaniu opublikowanym w JAMA Oncology, pacjentki z rakiem piersi o najwyższych poziomach wit. D w surowicy krwi miały największe prawdopodobieństwo przeżycia choroby.

Sprzeczne rady o poziomach wit. D prowadzą do konfuzji

Jeśli chodzi o zalecenia rządowe zachowywania zdrowych poziomów wit. D, niektóre agencje wydają się nie wywiązywać z obowiązku.

Na przykład Instytuty Medyczne (IOM) zalecają poziomy 20 ng/ml wit. D.

Ale wielu zintegrowanych lekarzy zauważa, że ten poziom ledwie wystarcza by odeprzeć wprost niedobór wit. D – który jest określany jako każdy poziom poniżej 20 ng/ml.

A niedobór wit. D może wywołać różne problemy zdrowotne.

Ostatnie badania wykazały, że osoby z poziomem wit. D poniżej 20 ng/ml są narażone na zwiększone ryzyko urazów mięśni, takich jak naprężenia, skręcenia i przepukliny. Badania wykazały, że osoby z mniej niż 10 ng/ml wit. D mają o 122% wyższe ryzyko zachorowania na chorobę Alzheimera.

Oprócz wiązanej ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka, niski poziom wit. D wiąże się z chorobą Parkinsona, stwardnieniem rozsianym, depresją i zapaleniem płuc.

Więc jakie jest idealne stężenie wit. D?

Jeśli chodzi o korzyści zdrowotne i profilaktykę raka, większość lekarzy integracyjnych zaleca co najmniej 40 ng/ml. Badania wykazały, że to stężenie wiąże się z o 67% mniejszym ryzykiem zachorowania na raka ogólnie.

(Uwaga: choć 40 ng/ml jest lepsze do osiągnięcia niż 20 ng/ml, ale przedział 50 ng/ml – 80 ng/ml wydaje się zapewniać maksymalne korzyści zdrowotne.)

Najlepszy ze wszystkich: proste badanie krwi może pomóc w ustaleniu, czy – podobnie jak u 40% Amerykanów – istnieje ryzyko niedoboru wit. D.

Jaką dawkę wit. D powinnam przyjmować?

Wit. D wytwarza się w skórze w odpowiedzi na światło słoneczne, oraz występuje w pewnych produktach spożywczych np. pieczarki, zimnowodne tłuste ryby, jaja i soja. Ta niezastąpiona substancja odżywcza reguluje poziom wapnia w organizmie, zachowuje zdrowe zęby i kości, i jest kluczowa dla funkcjonowania serca i układu odpornościowego.

Naturalni eksperci od zdrowia rekomendują 20 minut światła słonecznego kilka razy tygodniowo żeby zachować poziom wit. D. Ale zależnie od wagi ciała, stylu życia a nawet położenia geograficznego (co przesądza o skuteczności narażania na słońce), może być konieczna suplementacja dla zachowania optymalnych poziomów.

Niestety, przedarcie się przez labirynt sprzecznych zaleceń może być dość frustrujące.

The Institute of Medicine zaleca 600 IU wit. D dziennie dla dorosłych – z 4.000 IU dziennie jako „znośnym górnym poziomem”. Ale naturalni eksperci nalegają iż ta dawka jest zbyt mała.

The Vitamin D Council uważa, że dorośli powinni przyjmować co najmniej 5.000 IU dziennie, choć nierzadko lekarze integracyjni radzą dawkę 8.000 IU dziennie – podwójna dawka zalecana przez IOM. Jednocześnie Stowarzyszenie Endokrynologów / Endocrine Society mówi o 10.000 IU dziennie.

W niedawnym badaniu 3.882 uczestniczących i opublikowanym w Dermato-endocrinology,

Naukowcy odkryli, że osoby o normalnej masie ciała potrzebowały 6.000 IU wit, D dziennie by dojść do stężenia 40 ng/ml, osoby z nadwagą – 7.000 IU, a otyłe 8.000 IU.

Zespół odkrył, że nie ma żadnych dowodów na toksyczność wit. D, pomimo przyjmowania jej w dawkach daleko przekraczających zalecenia IOM.

Ponadto eksperci zalecają przyjmowanie wit. D w postaci cholekalcyferolu albo wit. D3 – która jest dużo skuteczniejsza od wit. D (alternatywna forma) w zwiększeniu stężenia wit. D w organizmie.

(Uwaga: wit. D współdziała z wit. K2 w modulowaniu wapnia w organizmie i pomaga zapobiec tworzeniu się zwapniałych płytek w tętnicach. Na każde 5.000-10.000 IU wit. D eksperci zalecają dodanie 100 mcg wit. K2. Oczywiście najpierw powinieneś skonsultować lekarza integracyjnego.)

Mnożą się dowody na temat ogromnego wpływu wit. D na zdrowie i dobre samopoczucie – i jej znaczenia w zapobieganiu śmiertelnym chorobom takim jak rak. Zapewnienie, że masz wystarczająco dużo „słonecznej witaminy” jest naprawdę mądrym posunięciem.

Źródło: https://www.naturalhealth365.com/vitamin-d-levels-liver-cancer-2568.html

Tłum. Ola Gordon/http://chomikuj.pl/OlaGordon


Read the full article – wolna-polska.pl