imalopolska

najnowsze wiadomości

February 2020

Technologie

„lajki” i „udostępnienia” prawicowych treści mogą być uznane za przestępstwo – Wolna Polska – Wiadomości

41583_rycerz_miecz_tarcza-scaled.jpg


Szwajcarski Sąd Federalny stwierdził, że osoby udostępniające lub „lajkujące” na Facebooku prawicowe treści lub wprost antysemickie, mogą zostać uznani za przestępców. Podstawą do takiej oceny jest to, że treści te za sprawą udostępnień, trafiają do osób trzecich, niepopierających wspomnianych poglądów.

 

Jak wynika z orzeczenia Szwajcarskiego Sądu Federalnego, duża część internautów musi uważać na to, co udostępnia lub „lajkuje” w mediach społecznościowych. Sprawa ma związek z orzeczeniem sądu w Zurychu ws. grzywny nałożonej na mężczyznę, który „powtarzał zniesławiające informacje”. Sąd precyzował, że działanie internauty spowodowało upowszechnienie niewłaściwych treści, co przełożyło się na dotarcie do szerokiego grona odbiorców. „Zniesławiające informacje” wyświetlały się osobom, które nie identyfikują się z tymi przekonaniami. Stało się to powodem działań stróżów prawa.

 

Jak informuje portal Bloomberg.com, w omawianej sprawie „lajkowane” i „udostępniane” treści dotarły do osób, które nie były częścią kręgu subskrybentów oryginalnego autora. Doprowadziło to do przekonania, że to właśnie internauta stał za upowszechnianiem niewłaściwych treści. Co ciekawe, serwis pisze o konsekwencjach udostępniania prawicowych i antysemickich treści. Nie wiadomo jednak czy sąd postąpiłby podobnie, gdyby udostępniane treści nawiązywałyby do lewackich ideologii lub lewicowych, zbrodniczych systemów politycznych.

 

W swoim orzeczeniu, szwajcarski sąd podkreślił, że każda sprawa musi zostać zbadana w celu ustalenia wpływu akcji udostępniania. Jednocześnie Szwajcarski Sąd Federalny nakazał sądowi w Zurychu wydanie nowej decyzji, czy leżące u podstaw wyroku komentarze były rzeczywiście nienawistne i zniesławiające. Sąd Federalny zauważył, że sąd w Zurychu „błędnie nie dał oskarżonemu możliwości udowodnienia, że treści rozpowszechniane przez niego są prawdziwe”.

 

 

Źródło: Bloomberg.com, rp.pl

WMa

Źródło: PCh24.pl

 

cenzurainternet


Source link

Ciekawostki

​Arbuzowy śnieg. Niezwykłe zjawisko na Antarktyce

0009VKAFIX88J0DW-C411.jpg


Wokół ukraińskiej stacji badawczej Akademik Wernadśkyj na Antarktyce od kilku tygodni naukowcy obserwują niezwykłe zjawisko. Śnieg otaczający placówkę zmienił barwę na czerwoną. Zamiast białego puchu ziemię przykrywa coś, co wygląda jak miąższ arbuza. Ukraińscy badacze już wiedzą, co powoduje te niezwykłe zmiany.

Informacje dotyczące czerwonego śniegu wokół stacji polarnej, położonej na antarktycznej wyspie Galindez, podało na Facebooku Ministerstwo Oświaty i Nauki Ukrainy. Jak stwierdzili badacze, za niezwykły kolor odpowiadają mikroskopijne algi o nazwie zawłotnia śnieżna. To jednokomórkowa zielenica, która występuje w wodzie zbierającej się na powierzchni topniejącego śniegu. 

Zarodniki tej zielenicy nie są wrażliwe na ekstremalne temperatury i potrafią przetrwać nawet bardzo długą zimę. Gdy warunki stają się bardziej przystępne, zaczynają się rozwijać i dochodzi do zakwitu, czyli zmiany zabarwienia spowodowanej masowym rozwojem fitoplanktonu. W przypadku zawłotni śnieżnej zjawisko bywa nazywane arbuzowym śniegiem nie tylko ze względu na kolor. Przy chodzeniu po nim zielenica wydziela delikatną woń, przypominającą zapach arbuza.  

Oprócz niezbędnego do przetrwania chlorofilu, biorącego udział w procesie fotosyntezy, komórki zawłotni śnieżnej posiadają także karoten. Nagromadzenie tego związku chemicznego prowadzi do tego, że gdy zielenice zakwitają, śnieg zmienia barwę na czerwoną. Jak podkreśla ukraińskie Ministerstwo Oświaty i Nauki, ciemniejszy kolor sprawia, że śnieg odbija mniej światła, przez co szybciej topnieje, a zielenice mają coraz lepsze warunki do rozwoju i szybko ich przybywa.

Gdy wraz ze zmianą pory roku powracają chłody, zakwit śniegu ustaje. Co ciekawe, ten gatunek zielenic ma bardzo szeroki zasięg występowania. Odnotowano go w Alpach, Sierra Nevada, czy w górach Maroka. 


Source link

Ciekawostki

Chiny: Znaleziono najstarszą roślinę. Ma miliard lat

0009VIN10OIJ69TA-C411.jpg


W Chinach znaleziono skamieniałe szczątki wodorostu, który prawdopodobnie jest najstarszą, jak dotąd, rośliną odkrytą przez człowieka – czytamy w zagranicznych mediach, m.in. w CNN.

Proterocladus antiquus jest przodkiem wszystkich roślin lądowych, jakie znamy. Jego szczątki są ledwie widoczne gołym okiem – mierzą zaledwie kilka milimetrów. Miliard lat temu, kiedy prastary okaz wodorostu występował na Ziemi, był jednym z największych istniejących organizmów żywych na naszej planecie. 

Odkrycie grupy paleontologów jest o 200 milionów lat starsze od tego, które dotychczas uważane było za pochodzące z najwcześniejszego okresu. Do tej pory za najstarszą roślinę przyjmowano wodorost liczący sobie około 800 milionów lat.

Artykuł na temat tego niezwykłego odkrycia opublikowano na łamach “Nature Ecology & Evolution”.

“To ogromne odkrycie” – uważa Shuhai Xiao z zespołu naukowców, którzy znaleźli skamielinę. “Ten wodorost wytwarzał tlen, który jest kluczowym pierwiastkiem w atmosferze, pozwala nam i zwierzętom przetrwać” – dodaje. 

Pozostałości proterocladus antiquusa zostały odciśnięte na skale znalezionej na suchym lądzie w północnej części Chin, w miejscu, gdzie kiedyś był ocean.

Sukces badaczy może być kolejnym krokiem do zrozumienia, skąd na świecie pojawiły się rośliny i jeszcze dokładniejszego zbadania, jaką pełnią w nim rolę.


Source link

Ciekawostki

Rzadki tęczowy wąż zauważony na Florydzie

0009VBSEY5TP27UP-C411.jpg


W ubiegłym tygodniu w jednym z lasów na Florydzie zauważono tęczowego węża. Jak twierdzą eksperci, ten rzadki okaz nie był tam widziany od 50 lat.

Na tęczowego węża (z łac. farancia erytrogramma) natknęła się turystka, niejaka Tracey Cauthen, podczas wędrówki w Lesie Państwowym Ocala w hrabstwie Marion. O znalezisku poinformował na Facebooku FWC Fish and Wildlife Research Institute.

Gad na zdjęciach prezentuje się zjawiskowo – ma opalizujące, niebiesko-czarne łuski z paskami czerwieni i różu po bokach oraz żółte smugi bliżej brzucha.

Jak potwierdziło FWC Muzeum Historii Naturalnej na Florydzie, tęczowy wąż nie był widziany w hrabstwie Marion od 1969 r., a więc od ponad 50 lat.

Wąż, zwany również mokasynem węgorzowym, zauważony przez Tracey Cauthen, prowadzi nocny tryb życia i poluje w wodzie. Dorosłe osobniki żywią się węgorzami, natomiast młode polują na mniejsze ryby i żaby. Można je spotkać głównie w pobliżu potoków, jezior, rzek i mokradeł. Co ważne, nie jest jadowity. Wąż może wcisnąć spiczastą końcówkę ogona w dłoń osoby, która go schwyta, jednak nie spowoduje to zranienia.

Dorosłe węże tęczowe mogą mieć nawet ponad metr długości. 

Biolodzy spekulują, że gad ten wślizgnął się do lasu po niedawnej zmianie poziomu wody w zbiorniku Rodman.


Source link

Zdrowie

Z cyklu zdrowie: Kora sosnowa oraz koenzym Q10 we wspólnym związku, poprawiają kondycję fizyczną i stan serca

Eko-Nawozy.plPosiadamy w sprzedaży płyny dezynfekcyjne Strona główna > Zdrowie > Z cyklu zdrowie: Kora sosnowa oraz koenzym Q10 we wspólnym związku, poprawiają kondycję fizyczną i stan serca Z cyklu zdrowie: Kora sosnowa oraz koenzym Q10 we wspólnym związku, poprawiają kondycję fizyczną i stan serca Asia Zdrowie 0

Nowe badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Chieti-Pescara we Włoszech dowodzą, że przyjmowanie wyciągu z kory sosnowej w połączeniu z koenzymem Q10 służy poprawie kondycji fizycznej u pacjentów, którzy cierpią na schorzenia serca, poprzez wspomaganie utrzymania regularnego ciśnienia krwi, wzmacnianie funkcji śródbłonkowej, redukowanie nadciśnienia oraz poprawia ogólną kondycję fizyczną.

W ich badaniach ze ślepą próbą (typ badań naukowych, eksperyment, w którym osoba zbierająca dane naukowe zna przedmiot badań w grupie badanej lub eksperymentalnej, natomiast członowie tej grupy, celu badań nie znają – przypis tłum.), kontrolowanych z użyciem placebo, badacze przetestowali skutki działania Pycnogenolu, opatentowanej wersji wyciągu z kory sosnowej i koenzymu Q10, produkcji Kaneka, jaki jest sprzedawany w mieszaninie pod nazwą PycnoQ10. W grupie złożonej z 53 badanych uczestników w wieku od 54 do 68 lat, wszyscy mieli stan łagodnego lub zaostrzonego nadciśnienia oraz niewydolność zastoinową serca. Mieli również niewydolność serca ze zmniejszoną frakcją wyrzutową poniżej 40 % swej pierwotnej wydolności, co wskazuje na bardzo słabą funkcję wydolnościową serca.

Gdy zaczęto im podawać PycnoQ10 jako część regularnego leczenia, wykazano, że u pacjentów z chorobami serca, którzy przyjmowali specyfik, znacząco zmniejszyło się ciśnienie krwi, zarówno skurczowe, jak też rozkurczowe, spadła częstość skurczów serca, zmniejszyła się częstość oddechowa i poprawiła się frakcja wyrzutowa serca, w porównaniu do tych, którzy przyjmowali placebo. Grupa otrzymująca PycnoQ10 mogła również przespacerować się o 3,3 mili dalej niż grupa biorąca placebo, przy czym stwierdzono poważną poprawę kondycyjną.

“Koenzym Q10 był dogłębnie badany w zakresie zdolności do wzmacniania mięśnia sercowego, szczególnie u pacjentów, którzy cierpią na schorzenia serca. Próby przedkliniczne dawały podstawy do uznania, że Pycnogenol wzmacnia ściany komory serca i poszerza naczynia krwionośne”, powiedział dr Belcaro, jeden z autorów badań. „Te wstępne obserwacje dają podstawy, aby przypuszczać, że odpowiednie dawki koenzymu Q10 i Pycnogenolu w mieszaninie PycnoQ10, mogą znacząco poprawić kondycję serca”.

A w związku z tym, że zarówno wyciąg z kory sosnowej, jak też koenzym Q10 nie są opatentowanymi lekami farmaceutycznymi, są one szeroko dostępne u różnych wytwórców suplementów. Kosztują też znacznie mniej niż leki na receptę i nie niosą ryzyka niebezpieczeństwa wystąpienia skutków ubocznych.

Źródłem napisania artykułu było:

http://www.prnewswire.com/news-releases/study-shows-pine-bark-naturally-improves-heart-function-124332414.html

Opracował: Jonathan Benson, tłum. wMordechaj

Źródło: http://www.laleva.org

Asia koenzymkorakora sosnowazdrowie
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Depilacja laserowa bikini – zapomnij o niechcianych włoskach!

Strona główna > Polska > Depilacja laserowa bikini – zapomnij o niechcianych włoskach! Depilacja laserowa bikini – zapomnij o niechcianych włoskach! Artykuł Sponsorowany Polska

Systematyczne golenie okolic intymnych może być bardzo czasochłonne. Teraz jednak kobiety mogą zdecydować się na alternatywne rozwiązanie – zabieg depilacji laserowej bikini. Co warto o niej wiedzieć?

Depilacja laserowa to nowoczesna metoda trwałego usuwania niechcianego owłosienia. Zabiegi tego typu polecane są dla tych osób, które chciałyby na zawsze zapomnieć o konieczności golenia lub depilowania włosów w różnych partiach ciała. Usuwanie włosków laserem często kojarzy się z nogami, ale metoda ta może być używana w praktycznie każdym miejscu. Również polecana jest na kobiece okolice bikini, czyli okolic intymnych.

Rodzaje depilacji laserowej bikini

Depilacja laserem okolic bikini może obejmować całkowite usunięcie wszystkich włosków w tym właśnie rejonie, ale również może polegać ona na zlikwidowaniu ich jedynie z określonych miejsc. W związku z tym wyróżnia się:

  • depilację francuską – polega na usunięciu najmniejszej ilości włosków, a mianowicie ze wzgórka łonowego oraz pachwin
  • depilację brazylijską – to jedna z najpopularniejszych metod, która służy do usunięcia włosków z warg sromowych, pachwin, okolic pośladków i przestrzeni pomiędzy nimi
  • depilację hollywoodzką – jest to depilacja głęboka, w której usuwa się włoski z warg sromowych, pachwin oraz ze wzgórka łonowego i pośladków

Klientka salonu może zatem wybrać dla siebie taki rodzaj depilacji, który będzie odpowiadał jej najbardziej.

Gdzie można skorzystać z zabiegu depilacji laserowej bikini?

Gdy planowana jest właśnie taka depilacja laserowa w Idealnie Katowice to jedno z wielu miejsc, w którym można z niej skorzystać. To tutaj działa wiele renomowanych salonów depilacji laserowej, a także salonów medycyny estetycznej, w których prowadzone są profesjonalne usługi depilacji laserem. Przed zdecydowaniem się na konkretną ofertę warto sprawdzić bliżej dostępne propozycje. Na stronach internetowych salonów można najczęściej sprawdzić cenniki usługi. W sieci znaleźć można też opinie na temat poszczególnych salonów wystawiane przez klientki.

Artykuł Sponsorowany
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Epidemia Przepraszania. Henryk Pająk

Strona główna > Polska > Epidemia Przepraszania. Henryk Pająk Epidemia Przepraszania. Henryk Pająk Asia Polska 0

Fragment książki Henryka Pająka pt:”Nowotwory Watykanu”. Wydawnictwo Retro, Lublin, 2005, s 289-300, ISBN 83-875510-51-3. Przypisy w oryginale.

Chronologicznie pierwszym aktem przepraszania niemieckich ludobójców przez przedstawicieli narodu ich ofiar na gruncie polskim, było osławione Orę­dzie biskupów polskich do biskupów niemieckich z 18 listopada 1965 roku. Orę­dzie podpisało 36 biskupów, uczestników Soboru Watykańskiego II. Zostało zredagowane w Rzymie, dokument jest sygnowany datą i miejscem jego powsta­nia: 18 listopada 1965, Rzym.

Cztery pierwsze nazwiska otwierające „Orędzie”, to kardynał Stefan Wy­szyński – Prymas Polski, Antoni Baraniak – arcybiskup poznański, Bolesław Kominek – arcybiskup tytularny we Wrocławiu, Karol Wojtyła – arcybiskup metropolita krakowski.

Kto redagował Orędzie? „Trybuna Ludu” z grudnia 1965 roku pisała:

Prasa zachodnioniemiecka obszernie informowała, że w tra­kcie przygotowania Orędzia odbyło się w Rzymie szereg spotkań biskupów polskich i niemieckich, na których radzono nad takim opracowaniem tekstu, „aby możliwie wykluczyć z góry nieporozu­mienia”. Z ramienia episkopatu niemieckiego w konsultacjach ucze­stniczyli biskupi: Franz Hengsbach, Joseph Schroeffer i Otto Spuelbeck, zaś ze strony episkopatu polskiego arcybiskup Bolesław Kominek, arcybiskup Karol Wojtyła oraz biskup sufragan Jerzy Stroba. W trakcie i w wyniku tych narad tekst listu był wielokrotnie przerabiany.

Arcybiskup K. Wojtyła w Liście otwartym do pracowników Zakładów „Sol­vay” z 24 grudnia 1965 roku energicznie zaprzeczał swego udziału w autorstwie tego listu/5 Była to reakcja abp. K. Wojtyły m.in. na cytowany wyżej fragment publikacji „Trybuny Ludu”. Wiadomo jednak z rozdziału Sobór w orbicie Krem­la, że wywiad „polski” i sowiecki przenikał w okresie Soboru wszystkie ściany,narady, spotkania i archiwa Watykanu, co wykazaliśmy choćby na przykładach agentów Cippicio i Tondiego, czy korespondenta PAP A. Krasickiego. Nazwiska biskupów niemieckich i polskich redagujących wspólnie ten dokument, także nie wzięły się znikąd.

Orędzie nigdy by nie zaistniało bez zgody Prymasa Wyszyńskiego – niejas­nej na tle ostrożnej polityki Prymasa w stosunku do reżimu PRL. Czy uległ presji atmosfery soborowej? Presji wpływowych niemieckojęzycznych ojców soboro­wych? Czy stawiał na późniejszą wdzięczność i poparcie niemieckiej mniejszo­ści na Ziemiach Odzyskanych, na niemieckich kapłanów tych ziem?

Ksiądz J. Zator-Przytocki, okupacyjny kapelan Armii Krajowej, po wojnie okrutnie torturowany przez UB3,5‚5, pisał w swoich „Pamiętnikach”, że po areszto­waniu Prymasa wzięły go w obronę tylko dwie istoty: pies i Niemiec! Pies Pry­masa, który rzucił się na ubeków, gdy przyszli go aresztować, a Niemcem okazał się ksiądz Cyn -wikariusz kapitulny z Olsztyna. Okazał się on jedynym członkiem Epi­skopatu, który nie podpisał sławetnej „deklaracji” Episkopatu o słuszności umiesz­czenia Prymasa „w odosobnieniu”! Takie gesty pamięta się do grobowej deski!

W Orędziu znalazły się wątki o charakterze jawnej prowokacji politycznej, a także wątek będący wręcz moralnym nadużyciem, niedopuszczalną samowolą. Tym pierwszym było rozczulanie się nad „wypędzonymi” z Ziem Odzyskanych. Tym drugim – prośba o „przebaczenie”!

Co do pierwszego, był to wspaniały prezent dla rodzącego się niemieckiego ruchu roszczeniowego „wypędzonych”. Polscy biskupi uroczyście uznawali to „wypędzenie”:

Lecz i miliony Niemców musiały opuścić swoje rodzinne stro­ny, w których żyli ich ojcowie i pradziadowie. Nie przybyli oni w ciągu wieków na te ziemie jako zdobywcy, lecz zostali wezwani przez rodzimych książąt…

No cóż – to „wezwanie” było tak silne, tak trwałe, że potem musiała być bi­twa pod Grunwaldem, zresztą i tak nieskuteczna, bo „ich ojcowie i pradziado­wie” pozostali na tych ziemiach na pół tysiąca lat! Aż wreszcie biednych Niemców wypędzili okrutni Polacy w wyniku drugiej wojny światowej, nie wiadomo przez kogo rozpętanej, bo Orędzie tego nie wyjaśnia.

Tak oto polscy biskupi w Orędziu dali „wysiedlonym” zarówno historyczne jak i moralne wsparcie i usprawiedliwienie ich rodzących się roszczeń. Wtedy na czele ruchu roszczeniowego stanął Wenzel Jakchs – szef Związku Przesiedlo­nych, potem niemiecki Żyd Herbert Hupka. Obecnie w tej sztafecie pokoleń pałeczkę przejmuje sławetna E. Steinbach. Tym razem już wracają – w ramach nowej, bezkrwawej formy „Drang nach Osten” – Unii Europejskiej. Już siedzą na walizkach. Już wykupili cichaczem, za bezcen, przez podstawione osoby, set­ki tysięcy hektarów, o czym pisałem m.in. w książkach A naród śpi i Z łagru do eurołagru. Już wystawili około 600.000 pozwów roszczeniowych do władz pol­skich na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Już żądają dwujęzyczności Śląska i Opolszczyzny w urzędach i dokumentach urzędowych.

Gazety RFN nie posiadały się ze szczęścia, pisząc o Orędziu biskupów pol­skich. W tym duchu pisały: „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (1 XII 1965), „Ge­neral Enzeinger” (1 XII), „Die Welt” (2 XII), „Handelsblatt” (3 XII), „Stuttgarten Zeitung” (3 XII), „Deutsche Press Agentur” (7 XII), „Deutsche Ostdienst” (10 XII), „Die Bruecke” (11 XII) i szereg innych.

Oficjalny biuletyn partii FDP – „Freie Diplomatische Korrespondent” z 30 listopada 1965 roku trafnie ustalił sedno Orędzia:

Orędzie biskupów polskich sformułowane jest w języku kończącego się Soboru, w duchu braterstwa i porozumienia W7.

Albo w biuletynie niemieckich socjaldemokratów – „SPD – Pressedienst” z 1 grudnia 1965 roku:

Z Polski usłyszeliśmy tony, jakich w okresie powojennym nigdy jeszcze nie słyszano. Pisma polskich biskupów katolickich do niemieckich biskupów i kardynałów (…) nie można czytat bez wzruszenia…

Orędzie daje wyjątkowo enigmatyczny przegląd historii stosunków niemiec­ko-polskich, wprost alergicznie omijając niemiecki ekspansjonizm na dystansie wieków. Ten rys historyczny zajmuje około 70 proc. Orędzia – konia z rzędem temu, kto przybyszy z Marsa czy z australijskiego buszu, byłby w stanie dowie­dzieć się, kto był winien, kto ofiarą, a kto katem.

Ale najbardziej niszczycielski dla polskości był przedostatni akapit:

W tym ogólnochrześcijańskim, a zarazem bardzo humanita­rnym duchu wyciągamy do Was nasze dłonie z ław kończącego się Soboru, udzielamy przebaczenia i prosimy o przebaczenie.

Za co? Za co prosimy o przebaczenie – zawrzało nad Wisłą – komunistyczną ale Wisłą, wciąż polską i oby na zawsze polską!

Prosić naród ludobójców – morderców 3 mln Polaków o przebaczenie? Czy nie jest to „o jeden most za daleko”, a raczej o sześć milionów polskich ofiar niemieckiego ludobójstwa – trzech milionów Polaków i trzech milionów oby­wateli polskich pochodzenia żydowskiego?

Za co ich przepraszaliśmy – oto pytanie, które tak wtedy jak i po czterdzie­stu latach musimy – w kontekście Soboru i kumania się polskich modernistów z modernistami niemieckimi na Soborze i obecnego „Drang nach Osten” – zadać z całą mocą. Nad tym Orędziem na całe 40 lat, aż po czas dzisiejszy, zawisł szczególny parasol ochronny: Polacy myślący i czujący po katolicku nie mogli krytykować Orędzia, gdyż stawaliby w szeregach popleczników PRL! I tak jest do dziś. Po 1989 roku nikt także nie ośmielił się powiedzieć czy napisać coś negatywnego o Orędziu.

To pytanie – za co przepraszać – stawiały władze komunistycznej PRL po­wodowane wyłącznie racjami politycznymi. To ich sprawa. Takie były wymogi naszego wasalstwa wobec sowieckiego okupanta, wobec „zimnej wojny”, kon­frontacji z Niemcami Zachodnimi w ramach Bloku Wschodniego. My postawmy to pytanie inaczej:

Jakim moralnym prawem biskupi polscy przepraszali naród katów – lu­dobójców za wymordowanie trzech milionów rdzennych Polaków?

Czy pytali o zgodę na przeproszenie ponad 2000 polskich księży wymordo­wanych w obozach koncentracyjnych i egzekucjach, a także polskich biskupów, w tym biskupa lubelskiego Władysława Gorala, zadręczonego po pięciu latach pobytu w obozie koncentracyjnym?

Czy pytali o zgodę na przeproszenie:

– 3963 wymordowanych nauczycieli szkół powszechnych;

– 5000 wymordowanych lekarzy;

– 2500 wymordowanych dentystów;

– 4500 wymordowanych adwokatów;

– 1110 wymordowanych sędziów i prokuratorów;

– 700 wymordowanych profesorów szkół wyższych (28,5%);

a także setek historyków sztuki, archeologów, plastyków, muzyków, aktorów i reżyserów, literatów, dziennikarzy, bibliotekarzy i archiwistów^5.

A może nasi ojcowie wymordowali analogiczne liczby duchownych nie­mieckich, nauczycieli, profesorów, lekarzy, adwokatów, sędziów i prokura­torów?

Czy to nasi ojcowie zburzyli Niemcom w Niemczech:

– 4880 szkół powszechnych

– 271 szkół średnich

– 17 wyższych uczelni

– 216 szkół zawodowych

– 25 muzeów (i obrabowali je doszczętnie)

– 35‚389 teatrów.

Wykładowca Uniwersytetu Poznańskiego prof. Alfons Klafkowski dokonał wnikliwej, profesjonalnej oceny strat Polski w wyniku najazdu niemieckiego i ustalił łączną kwotę tych zniszczeń na 550 miliardów dolarów. Czy Polacy mają przepraszać Niemców za te 70% zniszczeń i grabieży? Czy powinni żądać o Nie­mców odszkodowania za te zniszczenia i rabunki?

Władze Warszawy, głównie liderzy Prawa i Sprawiedliwości na czele z L. Kaczyńskim wyliczyły w styczniu 2004 r. okupacyjne zniszczenia Warszawy na 31 mld złotych. Ogłoszono, że ta kwota będzie stanowić oręż obrony przed ro­szczeniami „wypędzonych” i zachęcano inne miasta do przygotowania takich ra­chunków do zapłacenia w przyszłości.

Upokarzające szaleństwo przepraszania rozlało się na całą Europę, a w kon­sekwencjach moralnych i religijnych na cały świat, na cały Kościół katolicki – głównie przepraszania Żydów. Polskojęzyczni „koczownicy etniczni” po latach dali pokaz tej antypolskiej, służalczej wobec syjonizmu dywersji politycznej słynną „Mszą ekspiacyjną” za rzekomy polski mord na Żydach w Jedwabnem. Była to moralna, religijna legitymizacja nikczemnych kłamstw rodzimego i światowego żydostwa oskarżających nas o tę rzekomą zbrodnię „sąsiadów” polskich na sąsiadach żydowskich.

Nic więc dziwnego, że mając taką legitymizację ze strony liderów Episkopatu, tzw. „Instytut Pamięci Narodowej” pod wodzą starannie dobranego „etnicznego ko­czownika” L. Kieresa, latem 2003 roku wydał ostateczny wyrok na Polaków poko­lenia naszych ojców i dziadków – że to oni byli mordercami Żydów jedwabieńskich.

Ta dywersja wobec faktów miała głębsze przyczyny. Watykan, zwłaszcza osobiście Jan Paweł II, od lat już niemal ubezwłasnowolniony, rozpoczął cykl poniżających przeprosin Żydów za wszystkie „niegodziwości antysemityzmu” popełnione przez gojów na dystansie wieków, z ich apogeum w okresie hitlero­wskiego niemczyzmu. Na celowniku żydowskich harcowników, co już wykaza­liśmy w innym rozdziale, znalazł się Pius XII, Watykan in corpore, a latem 2003 roku – wszystkie episkopaty państw europejskich. Wszystkie, bowiem amery­kański Kongres Żydów zażądał od europejskich episkopatów przeprosin za ich rzekomą bierność w okresie holokaustu. Tylko czekać, jak po tym sygnale syjonizmu, europejskie episkopaty zaczną się bić w piersi za swoją „bierność”.

Polski Episkopat był jednym z pierwszych i najdokładniej wytarzał się w ekspiacyjnym amoku.

Festiwal przepraszania w wykonaniu Jana Pawła II rozpoczął się w latach 1998-1999 i z przerwami trwał przez kilka następnych lat. Masowość tego samo- biczowania Kościoła, ustawiania go w roli winnego za rzekome prześladowania Żydów na dystansie dziejów sprawiły, że włoski autor Luigi Accattoli sporządził swoisty remanent tego potoku przeprosin do roku 1998 – wtedy bowiem ukazała się jego książka, błyskawicznie przetłumaczona i wydana przez syjonistyczny polskojęzyczny „Znak”. Nosi ona tytuł: Kiedy Papież prosi o przebaczenie.

Wszystkie mea culpa Jana Pawła II (Kraków 1999). Książka jest zbiorem przeprosinowych wystąpień Jana Pawła II, w których papież przeprasza świat, a tak naprawdę to Żydów, za grzechy Kościoła katolickiego i całego chrześcijaństwa.

Przepraszanie Żydów jako nacji i jako wyznania ma swoje głębsze i groźniej­sze w skutkach motywacje. Wynika z heretyckiego założenia, że Kościoła katoli­ckiego nie założył Chrystus tylko ludzie, czyli Kościół nie jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. Odniósł się do tej herezji Pius XII w encyklice Mystyci Corporis Christi390, a wcześniej jeszcze św. Pius X w dekrecie Lamentabili i encykli­ce Pascendi domininici gregis, a także Pius IX w słynnym Syllabusie391.

Jeżeli się odrzuca dogmat o Kościele jako o Mistycznym Ciele Chrystu­sa, to zamienia się go w jeszcze jedną instytucję czy organizację nie wolną od win, grzechów, nawet przestępstw, zbrodni; stale błądzącą. Tymczasem winy biskupów, księży, ich kościelnych organizacji, w Mistycznym Ciele Chrystu­sa nie są winami tego Mistycznego Ciała – Kościoła Chrystusowego, tylko winami konkretnych ludzi, członków tego Kościoła.

Jak „nauczał” wyjątkowo aktywny na Soborze II kardynał – mason Sue- nens, dawna jedność Kościoła została utracona, a jego obecna , jedność” przeja­wia się tylko w jego różnorodności duchowej, liturgicznej, teologicznej, kanoni­cznej, pastoralnej392. Inny modernista – osławiony abp Alfons Nossol z zadowoleniem dekretował w „Tygodniku Powszechnym” 23 maja 1999:

Nie istnieje widzialny Kościół Chrystusowy, który posia­dałby atrybut jedności.

Już za tę jedną herezję Nossol zostałby potępiony przez wielu papieży z pier­wszej połowy XX wieku i wieku XIX. Teraz jest to bezkarne w myśl zasady: „Gdzie Rzym, gdzie Krym!”. Nossol potwierdzał tragiczną prawdę: po Vaticanum II jest tyle Kościołów, ilu Nossolów, Suenensów, etc.

Próby rzucania na pokutnicze kolana Kościoła katolickiego miały miejsce na wiele dziesięcioleci przed Vaticanum II. Św. Pius X dostrzegał ten niszczycielski kurs, kiedy stwierdzał:

Pisząc historię, starają się wydobywać na światło dzienne wszy­stko to, co stanowi wedle ich zapatrywania, ciemną plamę w dziejach Kościoła, a czynią to pod pretekstem mówienia całej prawdy – z pewnego rodzaju zadowoleniem^.

Dziś można uzupełnić: nie „z pewnego rodzaju zadowoleniem”, tylko z sza­tańskim rechotem!

To pasmo Canossy rozpoczął formalnie Jan XXIII. Zmienił m.in. modlitwy Wielkopiątkowe, uznając niektóre teksty za obrażające Żydów, niemal antysemi­ckie. Dziwnym trafem Żydzi w drodze „dialogu” nie wykreślili z Talmudu prze­rażających złorzeczeń przeciwko Chrystusowi, Matce Boskiej, przeciwko gojom, których się nazywa „bydłem”, ich – Żydów, własnością! Pisali przed wojną o tym m.in. ks. dr Trzeciak, obszernie tu cytowany ks. prof. Pranajtis, ks. Kruszyński i wielu innych355, ale wznowienia ich książek obecnie są piętnowane jako akty polskiego „antysemityzmu”.

Rozpoczął tę Canossę Sobór Watykański II w Deklaracji o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich, przepraszając je za wszelkie „niestosowne akty”. Autorzy Deklaracji nie sprecyzowali, co w istocie oznacza słowo „antysemityzm”. Na skutek tego Żydzi dopominają się obecnie oczyszczenia Pisma Św. z „antyse­mickich naleciałości”, a także „dekanonizacji” niektórych świętych. Dopominał się tego m.in. etniczny koczownik ks. prof. Michał Czajkowski i kilku innych harcowników antypolonizmu w Episkopacie opanowanym przez „mojżeszowych”.

Wiadomo dziś, że soborowy projekt Nostra aetete pisało dwóch Żydów: je­den jawny – Józef Lichten396 przyjaciel Jana Pawła II oraz mason kardynał A. Bea J. Lichten stwierdzał potem z żydowską hucpą: Po raz pierwszy w historii soborów najwyższy Synod Kościoła użył słowa ,, antysemityzm ” i przeciwstawił mu się bez zastrzeżeń .

Jan Paweł II oficjalnie potem potępił „antysemityzm”.

Autor książki: Kiedy papież prosi o przebaczenie… przytacza wypowiedź Jana Pawła II skierowaną do ks. Germano Patalaro tuż po wyborze papieża: nie ma ekumenizmu bez wyznania win, bez przekazania sobie znaku pokoju i wza­jemnego przebaczenia. Kiedy Żydzi poproszą katolików o przebaczenie, za ich zbrodnie komunistyczne oraz obelgi w Talmudzie?

Początkiem festiwalu przeprosin stał się list Jana Pawła II z 1994: Refleksje na temat Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, adresowany do kardynałów. Dziwnym trafem ów list, traktowany przez papieża jako wewnętrzny, szybko przedostał się do prasy, co przypomina m.in. przedwczesne opublikowanie wywiadu z kard. Siri, które praktycznie przekreśliło jego szansę na wybór na papieża. Papież pisał w tym liście: Wojny religijne, trybunały Inkwizycji, inne formy nieprzestrzegania praw człowieka (…) trzeba, aby Kościół (…) z własnej inicjatywy dokonał rewizji ciemnych aspektów swej historii…

Wybitny pisarz katolicki Vittorio Messori nazwał treść tego listu oszczerczą wobec Kościoła katolickiego.

Kolejnym etapem papieskiej Canossy był list apostolski Tertio millenio ad­veniente. Wzywał cały Kościół do rachunku sumienia, aby wziął na siebie cały ciężar grzechu swoich synów.

Sprzeciwił się temu wyzwaniu nawet kardynał Biffi w liście pasterskim do wiernych swojej diecezji w Bolonii. Dokonał w nim rozróżnienia pomiędzy grzechami osobistymi katolików, a Niepokalanym Kościołem jako Mistycz­nym Ciałem Chrystusa: Kościół jako Ciało Mistyczne nie ma grzechów!

Stanowisko kard. Biffiego poparli: kard. Angelo Sodano, biskup Como, Sandro Maggiolini. Daremnie. Papież niczego nie skorygował. Nie odniósł się do treści ich protestu.

Za co najczęściej przepraszał i przeprasza Jan Paweł II? Za:

– wyprawy krzyżowe

– wojny religijne

– Inkwizycję

– procesy Galileusza, Lutra, Husa, Kalwina, Zwinglego

– „dyktatury” kościelne

– rasizm oraz integryzm

– handel niewolnikami

– walki plemienne w Ruandzie^

– za mafię włoską599

Papież pośrednio przeprosił za „grzech” Piusa XI! Jaki? Za jego potępienie ekumenizmu! Złożył kwiaty na grobie luterańskiego pastora, organizatora w Sztokholmie konferencji ekumenicznej. To właśnie ta konferencja skłoniła Stolicę Apostolską do potępienia ekumenizmu w 1928 roku.

W Edynburgu (1982), gdzie w 1910 roku odbył się ekumeniczny Kongres Misyjny, Jan Paweł II złożył hołd jego uczestnikom i ubolewał, że wtedy za­brakło na tym kongresie katolików!

Osobny rozdział ekspiacji za „winy Kościoła” to przepraszanie za heretyka M. Lutra. Dowodem rehabilitacji i apoteozy heretyka było odmówienie przez Jana Pawła II modlitwy ułożonej przez Lutra w ostatnich latach jego heretyckiego życia. W Niemczech (czerwiec 1996 roku) papież z ubolewaniem mówił o winie katoli­ków za konflikt z Lutrem: to tak, jakby Kościół odszedł od Lutra, a nie odwrotnie.

Jan Paweł II powiedział w Skandynawii w 1988 roku, że każda ekskomunika ustaje z chwilą śmierci obłożonego nią człowieka. Oznaczało to, że papież już nie uznaje Lutra za ekskomunikowanego.

Czy jednak śmierć heretyka i odszczepieńca anuluje jego herezje i szko­dy wyrządzone tejże jedności Kościoła, w imię której papież kajał się za stosu­nek swych poprzedników do Lutra i luteranizmu? Dlaczego nie żądał od protestantów przeproszenia Kościoła za rozłam luterański?

Powołując się na „wolność i tolerancję religijną” Jan Paweł II w Cze­chosłowacji (1990) i w Czechach w 1995 roku deklarował rewizję stosunku Kościoła do Jana Husa – założyciela protestantyzmu, ekskomunikowanego i skazanego na śmierć w 1411 roku.

Wcześniej jeszcze, podczas wizyty w Szwajcarii w 1984 roku Jan Paweł II nawiązując do rocznic urodzin Kalwina i Zwinglego zapewniał, że nie sposób zaprzeczyć elementom teologii duchowości (tych heretyków – H.P), które utrzy­mują między nami głębokie więzi i że wyznawcy owego Kościoła Reformowanego w Szwajcarii wreszcie sporządzą obiektywną historię tej burzliwej epoki w imię braterskiej miłości.

Święty Jan Sarkand został zamordowany przez protestantów za odmowę ujawnienia tajemnicy spowiedzi. Kanonizacja tego męczennika rozwścieczyła protestantów na całym świecie. Papież łagodził skutki kanonizacji przepra­szając za krzywdy wyrządzone protestantom przez katolików. Za mord na J. Sarkandzie protestanci nie przepraszali.

Co do kajania się przed Żydami, kluczowe były odwiedziny Jana Pawła II w synagodze rzymskiej 13 kwietnia 1986 roku – pierwsza w historii wizyta pa­pieża w synagodze400. W przemówieniu powołał się na soborową Nostra aetete. W imieniu Kościoła katolickiego kajał się za „antysemityzm”. Nazwał Żydów „starszymi braćmi w wierze”.

W sierpniu 1981 roku w liście do przewodniczącego Konferencji Episkopatu USA Jan Paweł II wyraził ubolewanie za cierpienia Żydów doznane od wiernych Kościoła katolickiego. Nie doczekaliśmy się nigdy najmniejszej próby skruchy Żydów za niezliczone cierpienia katolików, za ich zbrodnie wobec katolików, rozbijanie Kościoła, za przywództwo nad zgubną dla Kościoła masonerią za organizowanie rzezi katolików w rewolucjach: francuskiej, meksykańskiej, hisz­pańskiej, bolszewickiej…

Na zakończenie Synodu Ekumenicznego w grudniu 1991 roku, papież dał asumpt do późniejszych niekończących się oskarżeń pod adresem katolików i episkopatów o rzekomą „obojętność na Holokaust”, nazywając to obojętnością wobec prześladowania Żydów i Holokaustu.

Autor omawianej tu książki wspomina o wymownym incydencie. Jan Paweł II miał w swoim przemówieniu podczas jednej z wizyt w Niemczech wziąć w ob­ronę Piusa XII. Miał już gotowy tekst przemówienia. Jednak tego fragmentu nie przeczytał. Potem Watykan wyjaśniał to „brakiem czasu”.

Okazuje się, że katolicy i muzułmanie wierzą w tego samego („jedynego”) Boga. Jan Paweł II powiedział to w Nigerii 14 lutego 1982 roku i w Maroku, 19 sierpnia 1982:

Wielbimy Boga i wyznajemy całkowite poddanie się Mu. Tak więc prawdziwie możemy się nazywać wzajemnie braćmi i siostra­mi przez wiarę w jedynego Boga.

Najbardziej spektakularnym, zarazem najbardziej samobiczującym się aktem upokarzania Kościoła katolickiego za jego „grzechy” w ciągu wieków, była konferencja i uroczystości związane z powstałym w marcu 2000 roku na ży­czenie Jana Pawła II dokumentem „Pamięć i pojednanie”. Przygotowała go Mię­dzynarodowa Komisja Teologiczna.

W proklamacji i prezentacji tego 70-stronicowego dokumentu wzięli udział główni globalizatorzy katolicyzmu:

– Jozeph kard. Ratzinger – prefekt Kongregacji Nauki Wiary;

– Roger kard. Etchegaray (Francuz) – przew. Głównego Komitetu Wielkiego Jubileuszu;

– o. Georges Cottier – teolog papieski;

– ks. Bruno Forte – teolog, przew. podkomisji, która sporządziła ten dokument.

Na wstępie podkreślono, że dokument nie należy do Magisterium Kościoła i nie jest częścią papieskiego nauczania. Stanowi on pogłębioną refleksję teolo­giczną związaną z Jubileuszem i procesem „oczyszczania pamięci”.

Podczas tego uroczystego „oczyszczania”, oczyszczano Kościół katolicki z jego win. Na pierwszy ogień poszedł „antysemityzm”. Autorzy ekspiacyjnych przemówień niemal ze szlochem wyznawali winy Kościoła. Kard. J. Rat­zinger uroczyście zapalił siedmioramienny świecznik – menorę. Kolejno kajali się za grzechy wobec Żydów pozostali inspiratorzy ekspiacyjnej uroczystości.

Potem, 12 marca, w „Dniu Przebaczenia”, papież odprawił w Bazylice św. Piotra Mszę św. ekspiacyjną, ze specjalnie przygotowaną liturgią i wezwaniami wygłaszanymi kolejno przez kardynałów i biskupów40/. Kard. Etchegaray modlił się za grzechy, które „rozerwały jedność ciała Chrystusa”, tylko nie wiadomo dlaczego akurat podobne modły wnosił papież Kościoła katolickiego „rozerwanego” przed wiekami przez schizmatyckie herezje Lutra, Kalwina i innych. Kard. Cassidy – przewodniczący Papieskiej Rady Popierania Jedności Chrześcijan, kajał się w imieniu Kościoła katolickiego i pozostałych za grzechy wobec Izrae­la, nie próbując wyjaśnić, kiedy judaizm i Talmud przestaną wreszcie nazy­wać Chrystusa bękartem, Matkę Boską nierządnicą, a gojów, zgodnie z etymologią słowa „goim” – bydlętami. I próżno byłoby oczekiwać przeprosin Żydów za wielowiekowe zbrodnie przeciwko Kościołowi, przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej.

Zaledwie cztery lata przed ekspiacyjnymi modłami w Bazylice św. Pawła, Jan Paweł II powiedział w Brazylii, co przypomniała „Gazeta Wyborcza” z 13 III 2000:

Przepraszaliśmy już wiele razy. Ciekawe, że to zawsze pa­pież i Kościół katolicki proszą o przebaczenie, podczas gdy inni milczą. A może tak właśnie powinno być?

Papież wkrótce sam udzielił odpowiedzi na to retoryczne pytanie, poddając się fali „festiwalu przepraszań”, z kulminacją w 2000 roku.

Fala płaczliwych przeprosin rozlała się następnie po narodowych episkopatach. Kard. Bernard Law – arcybiskup Bostonu, przewodniczył takiej ekspiacji w Kate­drze Świętego Krzyża. Podobnie postąpił abp Wiednia Christoph kard. Schonborn.

Wszędzie dominował w tym samooskarżaniu „duch ekumenizmu” i szacun­ku dla innych religii. Dał on znać o sobie i w Polsce. Poseł Marek Jurek – „zatro­skany”, „profesjonalny” katolik polskojęzycznych mediów, uzasadniał te przeprosiny gdzie mógł. J. Korwin Mikke, naczelny „Najwyższego Czasu” w ar­tykule o prowokacyjnym tytule Schyłek papiestwa (18 III 2000) pytał, czy prze­prosiny za niesłusznie niegdyś rzucane ekskomuniki obejmują także kardynała Lefebvre’a, który w ramach wystarczająco uzasadnionej konieczności wyświę­cił czterech biskupów i szerzył odprawianie Mszy Trydenckiej. Pytań Korwina- Mikke nikt oczywiście poważnie nie traktował, jest to bowiem „koczowniczy” showman, dla poklasku gotów do najbardziej karkołomnych sofizmatów.

Jako złowieszcze memento dla rozszalałego bezkrytycznego ekumenizmu i przepraszania za wszystko, czyli za samo jeszcze istnienie Kościoła, musimy przywołać wypowiedź pewnego dygnitarza masońskiego skierowaną do kardy­nała Pitry z Wiednia – a był dopiero rok 1889:

Narody katolickie muszą być roztarte na proch przez naro­dy protestanckie. Kiedy się to stanie, wystarczy jeszcze tchu, by doprowadzić do zagłady protestantyzm^0„.

Minęło od tego czasu zaledwie kilkanaście lat, kiedy wybuchła pierwsza wo­jna światowa. W jej wyniku zostały „roztarte na proch” dwa mocarstwa chrześci­jańskie w centrum Europy (Austria i Rosja), zwłaszcza Rosja zamieniona na żydomasońskie „Imperium Szatana”, uprzednio dokonując rękami rosyjskich gojów ludobójczej rzezi duchowieństwa prawosławnego i katolickiego i wielu mi­lionów wiernych prawosławia i katolicyzmu.

Ekumenizm szaleje pod hasłami pokoju, braterstwa, solidarności. Tym­czasem polska wersja solidarności – „Solidarność”, ukochane dziecię Jana Pawła II, Zbigniewa Brzezińskiego i masońskiego syjonizmu, szybko przeszła w swoje przeciwieństwo. W antysolidarność ludzi; w wojnę wszystkich ze wszystkimi; wojnę z religią katolicką; wojnę z moralnością; wojnę z wychowa­niem katolickim; wojnę z wartościami „chrześcijańskiej Europy”; w wojnę z pol­skością a nade wszystko w wojnę z rodziną jako podstawową komórką ludzkości. Juan Donoso Cortes (1809-1853) już 150 lat temu wypowiedział złowieszcze zdanie o tym słowie-wytrychu: „solidarność”:

Moje zdziwienie wzrasta, kiedy dostrzegam, że ci sami lu­dzie, którzy zaręczają solidarność wszystkich ludzi, zaprzeczają solidarności w rodzinie, co jest równoznaczne stwierdzeniu, że bracia są wrogami i że nie powinni być zjednoczeni więzami braterstwa*03.

Czy zdziwienie Jana Pawła II nie wzrastało w miarę upływu tych 20 lat od czasu, kiedy słowo „solidarność” stało się w polskiej praktyce zaprzeczeniem sa­mej semantyki tego słowa?

Czy Jan Paweł II nie wiedział, jakie siły stoją za tą ruiną Polski i „koniem trojańskim” tej ruiny – za Jego ukochaną „Solidarnością”?

Na koniec tego rozdziału coś z groteski, tragifarsy, tak naprawdę to z poni­żającej patologii. Izraelskie pismo „Haarec” z 7 sierpnia 2003 roku opisało wizy­tę w Polsce żydowskich emigrantów – biznesmenów, którzy przed 1968 rokiem mieszkali w Szczecinie. Żydzi przybyli tam w sprawach wyłącznie biznesowych. Tymczasem wojewoda Zygmunt Meyer witając Żydów: nieoczekiwanie powiedział, że polskie (komunistyczne) władze dopuściły się wobec Żydów nieprawości, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Jest nam wstyd z tego powodu.

Uczestnik tego spotkania Max Klajman, tak oto skomentował tę wypowiedź wojewody Meyera:

Byliśmy zszokowani. Przybyliśmy mówić o interesach, a on nagle zaczął nas prosić o przebaczenie!

My nie jesteśmy zszokowani. To już norma kundlizmu, utrwalanego od 1989 roku.

Asia epidemiaHenryk Pająkprzepraszam
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Jak oswaja się Polaków aby nie reagowali na przypadki pedofilii ?

Strona główna > Polska > Jak oswaja się Polaków aby nie reagowali na przypadki pedofilii ? Jak oswaja się Polaków aby nie reagowali na przypadki pedofilii ? a303 Polska 0

Aby Polacy stali się obojętni wobec pedofilii, promuje się homoseksualizm i inne zaburzenia seksualne.

Seks z dziećmi jest dla zdecydowanej większości Polaków nie do zaakceptowania. Dlatego pedofile i deprawatorzy za wszelką cenę próbują oswoić całe nasze społeczeństwo z pozostałymi zboczeniami i dewiacjami seksualnymi, aby ludzie zaakceptowali je jako coś normalnego i przestali na nie reagować. Dzięki temu Polacy mają stać się obojętni również wobec molestowania seksualnego dzieci.

W tym celu szczególnie promuje się w Polsce homoseksualizm, który jest z pedofilią ściśle związany.
Celem tzw. parad równości jest oswojenie Polaków z zaburzeniami seksualnymi.

W całym kraju organizowane są tzw. „parady równości” lub „marsze tolerancji”, których zadaniem jest wzbudzenie pozytywnych uczuć wobec zaburzeń seksualnych. W Europie Zachodniej i Ameryce tego typu parady są niezwykle obsceniczne i wulgarne. Dzieci są zmuszane w ich trakcie do oglądania nagich genitaliów oraz praktyk sadomasochistycznych.

Twitter / fair use

strangebillions.com / fair use

egaliteetreconciliation.fr / fair use

W Polsce nie ma na to przyzwolenia społecznego, więc deprawatorzy na „paradach równości” nie pokazują tak wulgarnych scen, tylko odwołują się do współczucia i starają się wmówić Polakom, że: „każdy ma prawo kochać” oraz że „to prywatna sprawa, co ktoś robi w sypialni”. Wszystko po to, aby nasz naród zaczął być obojętny i bierny wobec dewiacji i zaburzeń seksualnych.

Tę obojętność widać już teraz. Na temat „parad równości” często słyszymy, że „przecież oni tylko maszerują z tęczowymi flagami, co w tym złego?” albo, że „trzeba być tolerancyjnym dla innych poglądów”. To efekt propagandy ocieplania wizerunku deprawatorów, na którą każdego roku lobby deprawatorów przeznacza dziesiątki milionów złotych.

Następnie próbuje się wymusić na społeczeństwie akceptację dla praktyk homoseksualnych, przedstawiając je już nie jako „odmienne poglądy”, ale jako coś dobrego, przyjemnego i normalnego. Dwóch homoseksualistów zaczyna się określać mianem „rodziny”, takiej samej jak małżeństwo mężczyzny i kobiety. Związki homoseksualne promuje się w telewizji, gazetach i mediach społecznościowych.

Wszystko po to, aby przygotować grunt pod legalizację w Polsce tzw. małżeństw homoseksualnych i umożliwić homoseksualistom adopcję dzieci.
Homoseksualiści stanowią ok. 2% społeczeństwa. Są jednak odpowiedzialni nawet za 40% wszystkich przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci. Potwierdzają to liczne badania naukowe i statystyki. (37)

Wszystko zaczyna się niewinnie, od paradowania po ulicy z tęczowymi flagami i lekcji w szkole o „różnorodności” i „tolerancji”. Później będzie przymusowe oglądanie gołych ekshibicjonistów na „marszach równości” oraz nauka masturbacji i wyrażania zgody na seks w przedszkolu. W kolejnym kroku zostaną zalegalizowane „małżeństwa” homoseksualne i zezwoli się im na adopcję dzieci. A na końcu nikt nie będzie reagował na gwałty, których pedofile będą się masowo dopuszczać na rozbudzonych seksualnie dzieciach.

To wszystko już niedługo może być w Polsce obowiązkowe!

WARSZAWA

18 lutego 2019 roku prezydent stolicy Rafał Trzaskowski podpisał tzw. Warszawską Deklarację LGBT (38), przygotowaną przez lobby homoseksualne. Deklaracja ma charakter uroczystego, politycznego zobowiązania prezydenta wobec homoseksualistów. Co zakłada?

Wprowadzenie we wszystkich stołecznych szkołach „edukacji” seksualnej i zajęć oswajających dzieci z homoseksualizmem. Dodatkowo, w każdej warszawskiej szkole ma być zatrudniona osoba, której celem będzie pilnowanie „praw homoseksualistów” na terenie placówki!

„Edukacja” seksualna w warszawskich szkołach ma być prowadzona na podstawie Standardów Edukacji Seksualnej WHO, które rozbudzają dzieci seksualnie i zakładają naukę masturbacji oraz wyrażania zgody na seks. Organizacje należące do lobby homoseksualnego i LGBT nie kryją swojego zadowolenia z przyjęcia Deklaracji.

GDAŃSK

W 2018 roku władze Gdańska przyjęły napisany przez lobby LGBT „Model na rzecz Równego Traktowania”, który zakłada wprowadzenie w gdańskich szkołach „edukacji” seksualnej opartej o Standardy Edukacji Seksualnej WHO.

Z materiałów „edukacyjnych”, przygotowanych na potrzeby realizacji tego programu, uczniowie gdańskich szkół dowiedzą się m.in., że:

„Większość ludzi, kobiet i mężczyzn, masturbuje się. Masturbacja to jeden z normalnych i zdrowych przejawów seksualności, zarówno samodzielnie, jak i w relacji.” (39)

Dowiedzą się także, że homoseksualizm jest czymś całkowicie naturalnym i dobrym oraz poznają przysługujące im „prawa seksualne”.

POZNAŃ

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak przeznaczył w 2018 roku 200 000 złotych na organizację zajęć dotyczących „przeciwdziałania dyskryminacji” w szkołach na terenie miasta. (40) Według oficjalnych zapowiedzi władz Poznania, celem programu jest budowanie wśród uczniów postaw akceptacji i otwartości dla „inności”.

O jaką „inność” chodzi? W opublikowanym przez Jacka Jaśkowiaka „pomocniku dydaktycznym”, przeznaczonym do wdrażania programu w szkołach, wymieniono listę polecanych organizacji, które przeprowadzają zajęcia z „edukacji antydyskryminacyjnej”.

7 z 8 wymienionych organizacji to instytucje związane z kulturową lewicą, której celem jest upowszechnienie w Polsce homoseksualizmu i aborcji. Środowisko to prowadzi aktywny lobbing polityczny na rzecz legalizacji w Polsce tzw. „małżeństw” homoseksualnych z możliwością adopcji dzieci oraz organizuje zajęcia dla dzieci, których celem jest oswojenie uczniów z homoseksualizmem.

Opublikowano za: https://stronazycia.pl/stop-pedofilii/poradnik/jak-oswaja-sie-polakow-aby-nie-reagowali-na-przypadki-pedofilii/

Od Redakcji KIP:
Polecamy zapoznanie się ze stroną https://stronazycia.pl skąd pochodzi powyższy artykuł.

Jestem nauczycielem – co mogę zrobić?

1. W Twojej szkole lub klasie mogą odbyć się zajęcia deprawujące seksualnie dzieci i możesz w ogóle nie być tego świadomym. Tzw. edukatorzy seksualni działają podstępnie i robią wszystko, aby ukryć swoje prawdziwe intencje i zamiary. Najczęściej przedstawiają się jako eksperci od takich tematów, jak:

edukacja seksualna, antykoncepcja, profilaktyka ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową (np. HIV i AIDS), dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender.

Często określają się jako pedagodzy, wychowawcy czy psycholodzy oraz legitymują się dyplomami uczelni wyższych lub kursów z zakresu edukacji i wychowania. Wszystko po to, aby uśpić Twoją czujność i zdobyć Twoje zaufanie. Ich oferta na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo merytoryczna, wartościowa i pozytywna. Zawsze uważaj, jeśli zetkniesz się z ofertą dotyczącą powyższych zagadnień.

2. Sprawdzaj każdą osobę i każdą organizację, która chce przedstawić swoją ofertę dla Twojej szkoły lub klasy. Zawsze poproś o dokładną ofertę na piśmie z wyszczególnieniem i opisem poruszanych tematów i zagadnień. Dowiedz się również, kogo reprezentuje dana osoba lub czym zajmuje się organizacja lub instytucja. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, nie wpuszczaj takiej osoby lub organizacji do szkoły lub skontaktuj się z nami.

3. Najlepiej po prostu unikaj organizacji jakichkolwiek wydarzeń na terenie swojej szkoły, które są związane z przedstawioną powyżej tematyką. Jeżeli chcesz zorganizować dla swoich uczniów dobre i wartościowe zajęcia, uczące dojrzałości i odpowiedzialności, skontaktuj się z nami – przekażemy Ci kontakty do sprawdzonych i zaufanych osób.

4. Jeśli jesteś dyrektorem, zorganizuj spotkanie z nauczycielami, na którym opowiesz im o problemie „edukacji” seksualnej. Wręcz im nasze broszury. Jeśli potrzebujesz ich więcej, możesz je zamówić za pomocą strony stoppedofilii.pl/zamow-poradnik. Dowiedz się również, jakie poglądy na temat „edukacji” seksualnej oraz jaki stosunek do takich tematów, jak: rodzina, homoseksualizm, aborcja, czystość przedmałżeńska itp., mają Twoi nauczyciele. Wielokrotnie zdarzały się w Polsce przypadki, że „edukatorów” seksualnych do szkoły wpuścił nauczyciel, nie informując w ogóle o tym fakcie dyrekcji. Deprawacyjne lekcje mogą się odbywać w Twojej szkole, a Ty możesz o niczym nie wiedzieć. Jeśli jesteś nauczycielem, porozmawiaj o problemie deprawacji dzieci z innymi nauczycielami z Twojej szkoły i rozdaj im naszą broszurę.

5. Sprawdź ofertę zajęć pozalekcyjnych, które są dostępne dla dzieci z Twojej szkoły (kina, teatry, kluby, organizacje młodzieżowe itp.). Dlaczego to ważne? W ostatnich latach byliśmy świadkami m.in. projektu filmowego odbywającego się w wielu miastach Polski, w ramach którego dzieci wychodziły ze szkoły na film o „miłości” dwóch homoseksualnych nastolatków, będący narzędziem propagandowym lobby LGBT. Tytuł filmu, który jest kompletnie nieznany szerszej publiczności, nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Pamiętamy również przypadki, gdy organizacja aktywistów homoseksualnych wynajmowała od szkół hale na potrzeby organizacji turnieju sportowego. Organizatorzy nie informowali dyrekcji, że turniej organizowany w ich szkole przeznaczony będzie dla homoseksualistów, którzy będą korzystać z tych samych szatni co dzieci na WF, a cała impreza reklamowana będzie pornograficznym plakatem.

Za: https://stronazycia.pl/stop-pedofilii/poradnik/jestem-nauczycielem-co-moge-zrobic/

Jestem rodzicem – co mogę robić aby ratować dzieci?

1. Pamiętaj o najważniejszym – do zwycięstwa zła potrzeba tylko tego, aby ludzie dobrzy nic nie robili.

„Edukatorzy” seksualni, deprawatorzy i pedofile chcą, abyś nie interesował się tym, co się dzieje w szkole czy przedszkolu Twojego dziecka. Wykorzystanie bierności oraz braku wiedzy i zaangażowania rodziców to ich najgroźniejsza broń i największa przewaga, dzięki której zdeprawowali już setki dzieci w całej Polsce. Być może jutro będą w szkole Twojego dziecka…

2. Wystarczy jeden zaangażowany i zdeterminowany rodzic, aby zatrzymać działania deprawatorów seksualnych w całej szkole.

3. Za pomocą strony stoppedofilii.pl/zamow-poradnik zamów komplet egzemplarzy naszej broszury, który rozdasz dyrekcji, nauczycielom, rodzicom i znajomym.

4. Umów się na spotkanie z dyrektorem szkoły. Jeśli możesz, zabierz ze sobą innych rodziców, którzy już teraz są świadomi zagrożenia. Dobrze by było, aby byli to członkowie rady rodziców. Poproś dyrektora o konkretną odpowiedź na pytania:

– Czy na terenie szkoły prowadzone są lekcje/zajęcia/warsztaty/apele/pogadanki/projekcje filmów itp. na takie tematy, jak:

edukacja seksualna, antykoncepcja, profilaktyka ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową (np. HIV i AIDS), dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender?

– Jeśli tak, to kto w szkole (nauczyciel, wychowawca, pedagog, psycholog) za nie odpowiada?

– Czy znany jest szczegółowy plan lub program takich zajęć? Jeśli tak, poproś o jego udostępnienie. Jeśli nie, a zajęcia odbywają się w szkole, to dlaczego nie jest znany? Poproś o bezzwłoczne przedstawienie Ci programu.

– Kto prowadzi lub będzie prowadził takie zajęcia? Czy tego typu zajęcia są lub będą prowadzone przez osoby lub instytucje spoza szkoły? Jeśli tak, to kto to dokładnie jest? (imię, nazwisko, organizacja)

– Czy dzieci będą wychodziły razem ze szkołą/klasą na zajęcia pozaszkolne (do teatru, kina, instytucji publicznych, siedzib stowarzyszeń i fundacji itp.) dotyczące powyższej tematyki? Jeśli tak, to gdzie konkretnie będą się one odbywać, kto będzie je organizował oraz jaki dokładnie będzie ich program?

5. Złóż u dyrektora szkoły oświadczenie, w którym nie wyrażasz zgody na udział Twojego dziecka w jakichkolwiek zajęciach zahaczających o powyższą tematykę oraz domagasz się każdorazowego informowania o próbach przeprowadzenia tego typu zajęć w szkole. Zrób kopię dokumentu, którą wręczysz wychowawcy klasy. Pobierz wzór na: https://stoppedofilii.pl/oswiadczenie

6. Przekaż dyrektorowi naszą broszurę i zachęć go do lektury. Wyjaśnij mu swoje zaniepokojenie problemem seksualizacji dzieci i działaniami „edukatorów” seksualnych w szkołach. Powiedz, że będziesz przyglądać się sytuacji w waszej szkole i zamierzasz uświadomić innych rodziców na temat tego zjawiska. Wyraź nadzieję, że na terenie tej placówki nie będzie dochodziło do tego typu sytuacji.

7. Umów się na rozmowę z wychowawcą klasy i przeprowadź z nim podobną rozmowę, zadając mu powyższe pytania oraz wręcz mu kopię oświadczenia złożonego u dyrekcji. To ważne, aby porozmawiać zarówno z dyrektorem, jak i z wychowawcą – działają na różnych szczeblach i zajmują się w szkole innymi sprawami, często nie znając szczegółów na temat tego, co dzieje się w poszczególnych klasach (dyrektor) lub mając niewystarczające informacje o planach i kierunkach działań dydaktycznych całej szkoły (nauczyciel i wychowawca). Wychowawcy również przekaż naszą broszurę i opowiedz mu o problemie deprawacji seksualnej dzieci.

8. Wejdź do pokoju nauczycielskiego i zostaw tam kilka egzemplarzy broszury oraz rozdaj ją przebywającym tam nauczycielom i zachęć ich do zapoznania się z tym materiałem. Powiedz im, że rozmawiałeś już o tej sprawie z dyrektorem szkoły.

9. To bardzo ważny punkt – zabierz głos na zebraniu rodziców i krótko opowiedz wszystkim zebranym o „edukacji” seksualnej i metodach działań deprawatorów na podstawie naszej broszury. Nie martw się, jeśli nie czujesz się dobrze w wystąpieniach publicznych lub jeśli boisz się, że coś przeoczysz lub niedokładnie opiszesz. Najważniejsze, aby zabrać głos i dotrzeć z prawdą do innych rodziców, którzy być może nie mają żadnego pojęcia o zagrożeniu. Twoje wystąpienie może być dla wielu jedyną szansą, aby dowiedzieć się prawdy o deprawacji. Dzięki Tobie będą mogli reagować, gdy w przyszłości pojawi się zagrożenie. A może część rodziców wie o wszystkim lub przynajmniej słyszała o problemie, ale się boi i czeka na pierwszą osobę, która publicznie wystąpi przeciwko seksualizacji dzieci? Bądź tą pierwszą osobą. Zachęć innych rodziców do składania pisemnych oświadczeń do dyrekcji i wychowawcy. Koniecznie rozdaj rodzicom obecnym na zebraniu naszą broszurę oraz wzory oświadczeń.

10. Monitoruj na bieżąco to, co dzieje się w szkole. Na zebraniach rodziców dopytuj o każdy nowy projekt lub propozycję zajęć dla klasy, nawet jeśli bezpośrednio nie łączy się ona z potencjalnie niebezpiecznymi tematami. Dlaczego to ważne? Jeden z naszych sympatyków usłyszał na zebraniu w szkole swojej córki, że dzieci pójdą w tym roku z klasą na wiele filmów do kina. Wychowawczyni jednym tchem wymieniła tytuły tych filmów, wśród których był m.in. „Dywizjon 303” oraz znane filmy dla dzieci. Tytuł jednego z filmów nie budził podejrzeń, ale nasz sympatyk nigdy wcześniej o nim nie słyszał. Gdy zapytał, o czym jest ta produkcja, nauczycielka odpowiedziała, że o… homoseksualnej „miłości” dwóch nastoletnich chłopców! To propaganda skierowana do dzieci i młodzieży, przygotowana przez lobby LGBT.

11. Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, w ogóle nie wysyłaj swojego dziecka na zajęcia, które budzą Twoje podejrzenia.

12. Gdy już przeprowadzisz rozmowę z dyrektorem, wychowawcą i innymi rodzicami, podziel się tym z nami. Napisz nam krótko, gdzie działasz, jak inni zareagowali na informacje o deprawacji, co udało Ci się osiągnąć? Nasz adres e-mail: [email protected]

Spełnienie powyższych punktów zajmie naprawdę niewiele Twojego czasu. Efekt tych działań może być jednak ogromny – uchronisz swoje dziecko przed deprawacją seksualną, która mogłaby na nim odcisnąć tragiczne piętno do końca życia.

Jak reagować, gdy coś złego już się dzieje w szkole?

1. Po pierwsze pamiętaj, że jesteśmy z Tobą. Jeżeli wiesz o niebezpiecznym zjawisku w szkole lub przedszkolu Twojego dziecka i potrzebujesz naszego wsparcia, wypełnij formularz kontaktowy albo skontaktuj się z nami e-mailem lub telefonicznie.

2. Możemy Cię wesprzeć w zakresie:
– dostarczenia merytorycznych informacji na temat deprawacji seksualnej dzieci,
– pomocy prawnej,
– nagłośnienia medialnego i społecznego w przypadku seksualnej deprawacji dzieci w Twojej szkole,
– wywierania presji na szkołę, aby odwołała deprawacyjne zajęcia.

Działania naszej organizacji nie odniosą jednak pożądanego skutku, jeśli zabraknie zaangażowania i determinacji po Twojej stronie. W szkole swoich dzieci to Ty musisz działać. My zrobimy, co w naszej mocy, aby Cię wesprzeć, jeśli będziesz tego potrzebować.

3. Jeśli widzisz, że coś złego dzieje się w szkole (np. zaplanowano zajęcia z „edukatorami” seksualnymi w klasie Twojego dziecka), w pierwszej kolejności skontaktuj się z innymi rodzicami i poinformuj ich o zdarzeniu. Dobrze, jeżeli w przeszłości zabrałeś głos na zebraniu rodziców i wcześniej ostrzegłeś ich przed tym zjawiskiem. Zmobilizuj co najmniej kilku rodziców, którzy zareagują razem z Tobą. Byłoby dobrze, aby te osoby wchodziły w skład rady rodziców lub rady klasowej.

4. W kilka osób pójdźcie do nauczyciela odpowiedzialnego za organizację danego wydarzenia (jeśli jest to zdarzenie ogólnoszkolne, to do dyrektora) i wnieście swój sprzeciw. Wytłumaczcie nauczycielowi, z czym wiąże się „edukacja” seksualna i deprawacja seksualna dzieci, schowana pod płaszczykiem fachowo brzmiących zajęć o „tolerancji” lub „dojrzewaniu”. Dajcie nauczycielowi egzemplarz naszej broszury. W wielu przypadkach w ten sposób (poprzez pokazanie prawdy) uda się zapobiec deprawacyjnym zajęciom.

5. Jeżeli to nie pomoże, stanowczo zażądajcie odwołania zajęć. Pójdźcie z tą sprawą do dyrektora szkoły i, jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, złóżcie u niego oświadczenie o niewyrażaniu zgody na udział Waszych dzieci w tego typu przedsięwzięciach. Przekażcie dyrektorowi egzemplarz naszej broszury i uświadomcie go na temat prawdy o „edukacji” seksualnej, domagając się odwołania szkodliwych lekcji.

6. Jeśli jest to jeszcze możliwe, zabierzcie głos na zebraniu rodziców oraz zainteresujcie sprawą szkolną radę rodziców.

7. Jeżeli dyrekcja i nauczyciele za wszelką cenę chcą przeprowadzić zajęcia, skontaktujcie się z nami:

e-mail: [email protected]
tel. +48 608-594-158

Za: https://stronazycia.pl/stop-pedofilii/poradnik/jestem-rodzicem-co-moge-robic-aby-ratowac-dzieci/

Oświadczenie dla rodziców przeciwko lekcjom LGBT w szkołach

Fundacja Pro-prawo do życia przygotowała antypedofilskie oświadczenie dla rodziców i zachęca do składania go u dyrektorów szkół i przedszkoli. To odpowiedź na forsowanie tzw. „edukacji” seksualnej według Standardów WHO przez homoseksualne lobby LGBT.

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski podpisał deklarację LGBT, której celem jest wprowadzenie we wszystkich stołecznych szkołach „edukacji” seksualnej według Standardów WHO i zajęć oswajających dzieci z homoseksualizmem. Władze Warszawy nie kryją także, że planują rozszerzyć tego typu „edukację” również na przedszkola. 4 latki maj uczyć się o masturbacji, 6 latki o wyrażaniu zgody na seks a 9 latki na temat pierwszych doświadczeń seksualnych i orgazmu

Podobne plany wobec dzieci mają władze Gdańska, gdzie w ubiegłym roku przyjęto tzw. Model na rzecz Równego Traktowania, zakładający „edukację” seksualną na terenie szkół w tym mieście. O próbach wprowadzania „edukacji” seksualnej słychać również w innych miastach i miejscowościach w całej Polsce. Co więcej, „edukatorzy” seksualni już od dawna wchodzą do szkół na terenie całego kraju pod pozorem organizowania zajęć o „tolerancji”, „dyskryminacji” czy „dojrzewaniu”. W praktyce, w trakcie tego typu lekcji oswaja się dzieci z patologiami seksualnymi, w szczególności z homoseksualizmem.

Aby pomóc rodzicom obronić dzieci przed zgorszeniem, Fundacja Pro-prawo do życia przygotowała oświadczenie, które można złożyć u dyrektora szkoły i wychowawcy. Dzięki temu dokumentowi, rodzice z góry nie wyrażają zgody na uczestnictwo swoich dzieci w lekcjach, warsztatach, spotkaniach, apelach, pogadankach itp a także w wyjściach pozaszkolnych, które związane są z obszarem działań tzw. „edukatorów” seksualnych. Za pomocą oświadczenia rodzice zobowiązują również szkołę do informowania z wyprzedzeniem na temat wszelkich podejrzanych zajęć aby móc reagować poprzez nieposyłanie dziecka na lekcje.

Wzór oświadczenia można pobrać ze strony: www.stoppedofilii.pl/oswiadczenie.
Na stronie www.stoppedofilii.pl można również znaleźć darmowy poradnik dla rodziców dotyczący przeciwdziałania pedofilii w szkołach i przedszkolach swoich dzieci.

Za: https://stronazycia.pl/oswiadczenie-dla-rodzicow-przeciwko-lekcjom-lgbt/

19.02.2020

a303
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

V Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Strona główna > Polska > V Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych V Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych a303 Polska, Wyróżnione 5

Szanowni Państwo serdecznie zapraszamy na: V Hajnowski Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych – Niedziela 23 lutego godz. 13.00

Jak co roku, ulicami Hajnówki przejdzie marsz gromadzący polskich patriotów, dla których ważne jest zachowanie pamięci o naszych Bohaterach-Żołnierzach Wyklętych-Niezłomnych. Jak co roku będziemy składać hołd wojownikom, którzy nie odłożyli broni po zakończeniu wojny. Walczyli nadal, słusznie uznając nasz kraj za zagrożony. Chcemy, aby marsz był jak najbardziej godny naszych bohaterów. Szanowni Państwo po marszu ok. godziny 13.00 serdecznie zapraszamy na koncert Norberta „Smoły” Smolińskiego polskiego muzyka, kompozytora, wokalisty i autora tekstów, założyciela i lidera zespołu Contra Mundum. Koncert – żywa lekcja historii odbędzie się w Hajnowskim Domu Kultury.
UWAGA ! PATRZ TAKŻE http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2020/02/iv-marsz-ciszy-w-hodzie-zonierzom.html Za: https://www.facebook.com/podlaskiprzeglad/photos/a.1115317471975250/1417072331799761/?type=3&theater Za: http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2020/02/v-hajnowski-marsz-pamieci-zonierzy.html 21.02.2020 a303 białoruska żydokomunaczerwona hajnówkaMarsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Polskojęzyczna Eurosodoma – Kara za prawdę o aborcji. Mariusz Dzierżawski i Bawer Aondo-Akaa skazani

Strona główna > Polska > Polskojęzyczna Eurosodoma – Kara za prawdę o aborcji. Mariusz Dzierżawski i Bawer Aondo-Akaa skazani Polskojęzyczna Eurosodoma – Kara za prawdę o aborcji. Mariusz Dzierżawski i Bawer Aondo-Akaa skazani a303 Polska 0

Mariusz Dzierżawski i Bawer Aondo-Akaa zostali po raz kolejny skazani przez sądy za pokazywanie Polakom prawdy o aborcji – poinformowała Anna Szczerbata z Fundacji Pro – Prawo do Życia.

„Mariusza Dzierżawskiego skazano za antyaborcyjną kampanię samochodową prowadzoną w Warszawie, m.in. pod Szpitalem Orłowskiego, przed stołecznym ratuszem oraz w pobliżu warszawskich liceów. W wyniku tej akcji, prowadzonej dzięki wsparciu darczyńców Fundacji Pro – Prawo do Życia, informacja o tym, czym jest i jak wygląda aborcja dotarła do tysięcy osób” – podkreśliła Anna Szczerbata.

Jak dodała, informacja ta w szczególności przez ponad 2 lata docierała do wszystkich pacjentów wchodzących do Szpitala Orłowskiego, w którym jeszcze do niedawna mordowano najwięcej nienarodzonych dzieci w Polsce. – Jak dowiedzieliśmy się w połowie ubiegłego roku, liczba aborcji w tej placówce drastycznie zmalała. Istotne było także docieranie z prawdą o aborcji do młodzieży licealnej, która jest szczególnie narażona na aborcyjną propagandę – podkreśliła.

Sąd inaczej ocenił tą działalność. „Za ratowanie życia maleńkich dzieci i budowę świadomości Polaków Mariusz Dzierżawski został zmuszony przez sąd do zapłaty 1200 zł kary. Jego oskarżycielami byli warszawscy policjanci, którym przeszkadzało pokazywanie prawdy na ulicach stolicy” – czytamy w komunikacie.

Skazany został także Bawer Aondo-Akaa, wolontariusz Fundacji, który od urodzenia porusza się na wózku. „Po raz kolejny doniosła na niego aborcyjna aktywistka, która wszczęła sprawę sądową z powodu antyaborcyjnego billboardu, którego wywieszenie koordynował Bawer. Grafikę, przedstawiającą czym jest i jak wygląda aborcja, widziały tysiące ludzi przewijających się przez jedną z górskich miejscowości. Bawer musi teraz zapłacić blisko 2 tys. zł grzywny oraz kosztów postępowania sądowego” – podała Anna Szczerbata.

Póki co, za tego typu działalność grożą w Polsce jedynie grzywny, przy czym Bawer Aondo-Akaa tylko w ciągu jednego miesiąca został zmuszony do zapłaty dwóch takich kar. Obecnie toczą się przeciwko niemu jeszcze dwa procesy. Mariusz Dzierżawski ma ich osiem a wszyscy działacze Fundacji łącznie ponad 30. – Wolontariusze Fundacji Pro – Prawo do Życia co chwilę słyszą kolejne wyroki. Na szczęście większość spraw sądowych dobrze się kończy. Do tej pory Fundacja wygrała aż 111 procesów sądowych – dodała Anna Szczerbata.

MA

Za: https://www.pch24.pl/kara-za-prawde-o-aborcji–mariusz-dzierzawski-i-bawer-aondo-akaa-skazani,74115,i.html 20.02.2020

Za: https://www.pch24.pl/kara-za-prawde-o-aborcji–mariusz-dzierzawski-i-bawer-aondo-akaa-skazani,74115,i.html

a303 judeosatanistyczne prześladowania chrześcijanmasowe mordy nienarodzonych dziecipolskojęzyczny satanizmskładanie ofiar Molochowi
Read the full article – wolna-polska.pl