Polska

Nauczanie zdalne, dezynfekcja, krótsze lekcje. Minister edukacji o początku roku

avftbpt336jyesajbqmay5uhtum3gv5o.jpg


Ponad 100 osób na kwarantannie w szkole w Nysie, zdalna nauka w klasie w Suwałkach i zakażony nauczyciel w Działdowie, kwarantanna w jednej z najlepszych szkół średnich w Warszawie – to tylko niektóre miejsca w Polsce, w których w ostatnich dniach potwierdzono przypadki koronawirusa u uczniów lub pracowników. Część placówek nie otrzymała zgody sanepidu na zmianę trybu nauczania.

 

ZOBACZ: Koronawirus w polskich szkołach. Setki osób na kwarantannie [LISTA]

 

W razie wystąpienia w szkole zakażenia koronawirusem szkoły na wniosek dyrektora, w porozumieniu z organami prowadzącymi i przy pozytywnej opinii inspektora sanitarnego, mogą na czas określony przejść na system mieszany (łączący kształcenie stacjonarne oraz kształcenie na odległość), bądź całkowicie na nauczanie zdalne.

 

Minister edukacji poinformował w poniedziałek, że takich miejsc jest “zaledwie kilkadziesiąt”.

 

– Już pierwsze dane z ubiegłego tygodnia pokazujące ja wygląda powrót do szkół, czy są placówki, które całkowicie przeszły na nauczanie zdalne, czy ewentualnie na model mieszany – tak jak mówiłem w ubiegłym tygodniu – takich placówek jest bardzo, bardzo mało. I podobnie jest według stanu na dzień dzisiejszy. Gdybyśmy to procentowo próbowali ująć to prawie 100 proc. placówek funkcjonuje w trybie stacjonarnym, czyli przytłaczająca większość z nich – mówił.

 

– Część z placówek już po pierwszych kilku dniach, kiedy po decyzji państwowego inspektora sanitarnego przeszła na nauczanie zdalne, wróciła już od poniedziałku z powrotem do nauczania stacjonarnego. Niektóre nowe placówki pojawiły się wśród tych, które funkcjonują inaczej niż w systemie stacjonarnym – mówił Piontkowski. Podał, że zarówno w trybie zdalnym, jak i mieszanym pracuje poniżej 0,01 proc. wszystkich placówek.

Piontkowski powiedział, że według nowych wytycznych resortu “kształcenie zdalne będzie mniej więcej trwało tyle, ile czas potrzebny na kwarantannę”. – Szacujemy, że przerwa w nauce stacjonarnej nie powinna trwać dłużej niż dwa tygodnie. W niektórych przypadkach taka przerwa trwała zaledwie kilka dni – dodał.

Poinformował także, że “rząd zdecydował się kolejny raz na zakupienie środków dezynfekujących”. – Między marcem a czerwcem było to 3,5 mln litrów, a teraz dostawy będą jeszcze większe, bo sięgną 5 mln litrów – powiedział.

 

Nauczanie zdalne

Piontkowski podał, że ministerstwo zdrowia uruchomiło aplikację, przez którą szkoły mogą ubiegać się o dostarczenie płynu. – Podobnie z maseczkami. Kilkadziesiąt milionów maseczek trafi do polskich placówek edukacyjnych, by tam, gdzie będzie taka potrzeba, zwłaszcza w przestrzeniach wspólnych, dodatkowo zabezpieczyć uczniów i nauczycieli – dodał.

Planowany jest także zakup kilkudziesięciu tysięcy termometrów bezdotykowych.

Minister powiedział także o wprowadzeniu nowych elementów, które mają “ułatwić funkcjonowanie szkół w okresie nauczania zdalnego”.

 

ZOBACZ: Strajkujący rodzice wygrali. Nie przeniosą szkoły w Sosnówce

– W przypadku nauczania indywidualnego część zajęć, na wniosek rodzica, szkoła nie może narzucić takiego trybu, może odbywać się w trybie zdalnym, jeśli ma to uzasadnienie epidemiczne, np. chorobą przewlekłą dziecka – tłumaczył minister.

Drugim elementem jest “możliwość skracania zajęć”. – Wprowadziliśmy w okresie przechodzenia na kształcenie zdalne jednoznaczną możliwość skracania lekcji. Będą mogły trwać minimum 30 minut, ale nie dłużej niż 60 – powiedział Piontkowski.

prz/ Polsat News, PAP


Source link

Leave a Comment