imalopolska

najnowsze wiadomości

Polska

“Interwencja”. Groźna samowola budowlana. Nakazano ją rozebrać 27 lat temu

z7ddy8tzgwgc1d1w4di5rwiyjs3a9umd.jpg


Państwo Nowiccy mieszkają we Wrocławiu. Dla pana Andrzeja to dom rodzinny. Pamięta, że jeszcze w liceum, jego ojciec dogadał się z sąsiadem na postawienie dwóch lekkich garaży na granicy działek. Problemy pojawiły się, gdy sąsiad swój zaczął rozbudowywać. Najpierw Prezydent Wrocławia, a później Naczelny Sąd Administracyjny uznał to za samowolę budowlaną i nadbudowę kazał rozebrać.

 

– To były takie dwa etapy rozbudowy u sąsiada. Zdaje się, że w 1995 roku moja mama po raz pierwszy skargę do PINB-u. Sąsiad się odwoływał, ale chyba w 1997 roku to się uprawomocniło. I sąsiad dostał nakaz rozbiórki tego, co zbudował oraz części tarasu, który też dobudował. Bo nasz garaż, który stoi też na granicy był wolnostojący. W tej chwili nie jest wolnostojący, niszczeje przez to, że styka się z samowolnie rozbudowanym tarasem, który jest wybudowany bez fundamentów – opowiada Andrzej Nowicki.

 

– Tak naprawdę jest to czysta samowola budowlana. Nie ma tutaj sztuki budowlanej, nie ma na to projektu, że jest to zrobione zgodnie, więc trudno czuć się tutaj bezpiecznie – dodaje Edyta Nowicka.

Ściana grozi zawaleniem. Sąsiad nic sobie nie robi z kar

Stojąca od lat samowola budowlana wpływa na zabudowania państwa Nowickich. Ich garaż już raz był remontowany, podjazd jest w opłakanym stanie, a ściana na granicy grozi zawaleniem. Dlatego Powiatowy Inspektor Nadzoru budowlanego nakazał jej zabezpieczenie do momentu, aż zostanie rozebrana. Nowiccy mieliby natychmiastowo naprawić swój podjazd.

 

– Natomiast jeszcze jako ciekawostkę powiem, że próbowałem też rozmawiać z firmą, która miała naprawiać ten podjazd i właściciel firmy powiedział, że jeżeli będzie zrywał stary beton z podjazdu, to on się boi, że ta ściana przy podjeździe rzeczywiście runie – mówi Andrzej Nowicki.

 

ZOBACZ: Wielka Brytania. Dzieci pomalowały niebieską kredką 230-letni posąg. Władze muzeum przerażone

 

Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego parokrotnie nakładał na sąsiada grzywnę z uwagi na nierealizowanie rozbiórki. Ale na nic kary, gdy sąsiad nie ma majątku. Nie da się też zlicytować nieruchomości, bo wpisano w księgi liczne służebności. 

 

– Urzędnicy wymierzyli grzywnę na przymuszenie. Jedną, potem drugą i ta mitręga urzędnicza trwa 28 lat od momentu, kiedy nastąpiło naruszenie prawa. A lada moment jest 30-lecie, to można byłoby jakiś jubileusz zrobić, chyba tort im postawić w PINB-ie, że tak skutecznie działają – ironizuje pan Andrzej.

Urzędnicy nakazali rozwiązać sprawę lata temu. “Nie znam szczegółów”

Reporterzy “Interwencji” bezskutecznie umówić się na spotkanie z Powiatowym Inspektorem Nadzoru Budowlanego we Wrocławiu. Z kolei w dokumentach dotyczących sprawy, znaleźliśmy pismo od jego wojewódzkiego odpowiednika, który nakazuje natychmiastowe załatwienie sprawy. Pismo sprzed 17 lat.

 

– Pisze do państwa wojewódzki inspektor, że wyznaczył organowi I instancji dodatkowy termin załatwienia sprawy samowolnej budowy garażu i nie został on dotrzymany. Wystąpiliście państwo o informację w tej sprawie i wiem, że ona jest przygotowywana. Pewnie się wytłumaczymy, tylko ja nie znam szczegółów tej sprawy i trudno mi się odnieść do tych zarzutów. Natomiast wiem, że pan dyrektor zlecił przygotowanie takiej informacji, wyjaśnień dla państwa, natomiast przed kamerą nie chce się wypowiadać – usłyszeli reporterzy “Interwencji” w biurze Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego.

 

ZOBACZ: USA: Wściekła się na lotnisku. Dwóch ochroniarzy wylądowało w szpitalu

 

W odpowiedzi przesłanej nam przez biuro Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego czytamy, że teraz chce on zrealizować tzw. wykonanie zastępcze. Oznacza to, że ze środków przyznanych przez swojego wojewódzkiego odpowiednika rozbierze budynek. Tych na razie nie przyznano wystarczająco dużo, więc sprawa jest w toku.

 

– Dla mnie bez wątpienia to opieszałość, a nawet to jest bezczynność urzędników. Ja już praktykuje 20 lat, nie spotkałam się nigdy z taką sprawą, żeby tak była prowadzona, a zwłaszcza, że tu występuje zagrożenie zdrowia i życia – podkreśla Marta Kawecka, prawnik reprezentująca państwa Nowickich.

Nie chcą rozebrać samowoli. Za pomyłkę winią urząd

Sąsiedzi państwa Nowickich nie zgodzili się wystąpić przed kamerą. Jako argument za nierozebraniem nadbudowy garażu przez 27 lat podają błędny adres, który początkowo wpisano w decyzji.

 

Reporter: Jest wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który mówi o tym, że musicie państwo rozebrać ten budynek.

 

Sąsiedzi: Rozbiórka dotyczy tylko części budynku. Słupków z przodu, jak i tych nadbudowanych na dachu tych…

 

Reporter: Ale tych nadbudowanych na dachu elementów, też państwo nie rozebraliście?

 

Sąsiedzi: No tak.

 

Reporter: Właśnie, o to chciałem zapytać, dlaczego?

 

Sąsiedzi: Dlatego, że jest zły adres podany. Jak poprawi urząd adres, my to wykonamy. Na pewno.

“Nie wiem, w jakim kraju my żyjemy”

Ten adres nie ma praktycznie żadnego znaczenia w sprawie, dlatego podany tam jest numer działki, adresat, czyli zobowiązany do rozbiórki. Tam, gdzie dokonała się ta samowola. Także to są nieprawdziwe twierdzenia – odpowiada Marta Kawecka, prawnik, reprezentująca państwa Nowickich.

 

– Ta sytuacja daje poczucie takiej niemocy. Niby mamy prawo, mamy państwo, prokuraturę, sądy, a mamy samowolę budowlaną. Nie wiem, w jaki kraju my żyjemy – podsumowuje Edyta Nowicka.

 

Materiał wideo można zobaczyć TUTAJ.

Jakub Hnat/jkm/”Interwencja”

Czytaj więcej


Source link

Leave a Comment