Świat

Wielka Brytania. Zabezpieczenia na serze, maśle i mięsie. Są towarami “wysokiej wartości”

joosm29ak5p2ff1jnkm1ud7dgxee5dss.jpg


Trudno im spiąć domowy budżet, więc wchodzą do brytyjskich sklepów i kradną podstawowe produkty takie jak masło, opakowania z serem czy mleko dla niemowląt. Sieci handlowe reagują na inflacyjny kryzys na Wyspach, zabezpieczając spożywcze towary chipami. Zdarza się nawet, że notorycznym złodziejom zakazuje się wchodzić do swoich placówek.

Niemal 10 funtów, czyli ponad 50 złotych, płacą Brytyjczycy za duże, 750-gramowe pudełka z masłem Lurpak w niektórych sklepach. Jeszcze niedawno kosztowało ono 5,90 funtów.

 

Dodatkowo zarządzający supermarketami zamontowali na opakowaniach zabezpieczenia antykradzieżowe. Dotyczy to także sera, mięsa czy mleka dla niemowląt.

 

Ludziom brakuje pieniędzy. Posuwają się do kradzieży

Jak informuje “Daily Mail”, towary te uznano za “wysokiej wartości”, bo ich cena znacznie wzrosła w ciągu roku. Nietypowe działania sklepu zauważyli klienci, którzy w mediach społecznościowych zamieścili zdjęcia spożywczych produktów opasanych chipami mającymi powstrzymywać złodziejów.

 

ZOBACZ: Inflacja w Polsce. Prezydent Andrzej Duda mówi o “zaciskaniu zębów”. Donald Tusk odpowiada

 

Dziennikarze ustalili, że zabezpieczenia pojawiły się, gdyż pogarszająca się sytuacja gospodarcza nie tylko na Wyspach, ale i w kontynentalnej Europie, skłania coraz więcej osób do kradzieży. Na nowe zjawisko zareagowały sieci takie jak Aldi, Sainsbury’s czy Tesco.

 

To niejedyne kroki właścicieli sklepów. “Daily Mail” podaje, że w mieście Cambridgeshire jeden z klientów nie może wchodzić do żadnego sklepu Co-op po tym, jak ukradł mięso, produkty do zmywania naczyń, kawę i lody o wartości ponad 460 funtów.

 

– Presja finansowa na domowe budżety do końca 2022 roku będzie się tylko nasilać – przestrzegł szef Sainsbury’s, nawiązując do “najgorszego kryzysu inflacyjnego w Wielkiej Brytanii” od lat 70. XX wieku.

Tesco bez ketchupu. Sieć pokłóciła się z dostawcą

Handlowcy mają też inne kłopoty. Media ustaliły, że sieci Tesco kończą się zapasy ketchupu i fasolki po bretońsku, ponieważ między nią a producentem z USA wybuchł spór.

 

ZOBACZ: Wzrost cen w sklepach. Zakupy droższe o 18 proc. niż rok temu

 

Mimo to część sklepów nie chce wyłącznie odstraszać klientów, traktując ich jak potencjalnych złodziejów. Próbuje – jeśli tylko się da – obniżać ceny, zwłaszcza na wyroby spożywcze.

 

Ponadto wspomniane wcześniej masło Lurpak nie wszędzie kosztuje aż tyle, bo “Daily Mail” odnalazło takie samo opakowanie po niższej cenie.

wka/zdr/polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Leave a Comment