Sport

Charles Leclerc i Carlos Saintz pojadą w Grand Prix Belgii ze zmodernizowanym silnikiem

75yov5xhqxo2413dbnta9pvpu6hby2ub.jpg


Binotto jednak ostrzega przed zbyt wielkim optymizmem z tym związanym, a dotyczącym osiągów.

 

– Nie sądzę, aby spodziewany pewien wzrost mocy jednostki przełożył się natychmiast na osiągi. Ale i tak myślę, że będziemy mieli powody do zadowolenia – przyznał Binotto.

 

Po przerwie letniej Grand Prix Belgii będzie ostatnim wyścigiem, podczas którego można wprowadzić modernizację elektroniki i baterii w bolidach. Od 1 września – jak zdecydowała FIA – nie będzie to już możliwe. Wcześniej od 1 stycznia 2022 zablokowano możliwość wprowadzania zmian m.in. w bloku silnika, turbosprężarce i układzie wydechowym.

 

ZOBACZ TAKŻE: Formuła 1: Książe Monako Albert walczy o utrzymanie wyścigu w Monte Carlo

 

Jednostki napędowe obecnie stosowane w F1 mają bez większych zmian być używane w F1 do końca sezonu 2025. Nowe rewolucyjne regulacje dotyczące silników FIA zapowiada od sezonu 2026.

 

Silniki Ferrari stosowane w tym roku sprawiają sporo problemów. Awarie jednostki spowodowały, że Leclerc, który był liderem na początku sezonu, spadł w klasyfikacji generalnej na drugą lokatę i już traci do prowadzącego Holendra Maxa Verstappena z Red Bulla 80 pkt. Sainz jest piąty, mając 102 pkt straty do lidera.

 

Także w klasyfikacji konstruktorów Ferrari jest na drugiej pozycji, a lider – Red Bull – zgromadził o 97 pkt więcej.

 

Binotto nie kryje, że zmodernizowane silniki mają w drugiej części sezonu umożliwić kierowcom teamu zniwelowanie przewagi punktowej, jaką dotychczas wypracował lider cyklu Verstappen. Jeżeli w Belgii i w następnych wyścigach GP na początku września w Holandii i we Włoszech to się nie uda, to szansę walki o tytuł z Red Bullem spadną praktycznie do zera.


Source link

Leave a Comment