admin

admin

Kultura

Badania Kantar: chcemy żyć zdrowo

3_11.jpg


Eksperci Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej informują, że bezsporny jest związek między poprawą jakości zdrowotnej spożywanej żywności, a stanem zdrowia populacji. Rzeczywiście też wśród najczęstszych błędów żywieniowych wymienia się zbyt małą ilość owoców i warzyw. W tym kontekście badamy jak wygląda dieta Polaków, co jest dla nas ważne i do czego aspirujemy?

Zdrowie na talerzu

W 2021 roku jedynie 17% Polaków odżywiało się zgodnie z zaleceniami dietetyków – połowę każdego ich posiłku stanowiły warzywa i owoce. 57% Polaków ma dietę zbyt ubogą w warzywa i owoce. U 37% pojawiały się one w przynajmniej połowie posiłków (choć to za mało). 20% badanych jadło bardzo mało warzyw i owoców, a nawet nie jadło ich wcale.

Aspiracje

57% Polaków chciałoby zmienić swoją dietę. Jak? Przede wszystkim chcielibyśmy jeść więcej owoców (38%) i warzyw (37%). Dla 16% dobrym pomysłem byłoby częstsze spożywanie soków owocowych i warzywnych, a 9% skłania się ku przetworom.

Domowe przetwory i samodzielna uprawa

W domach ponad połowy Polaków (51%) samodzielnie przygotowuje się przetwory. Najczęściej są to kiszonki (36%) i owocowe dżemy, powidła i konfitury (21%). Prawie co trzeci Polak (30%) uprawia owoce i warzywa na własny użytek. Uprawiamy warzywa i owoce najczęściej w przydomowym ogrodzie (15%). Robią to przedstawiciele wszystkich grup społecznych.

Dieta a odporność

Pandemia pomogła nam zrozumieć rolę odżywiania. Już ponad połowa Polaków (58%) zwraca uwagę na to, żeby sposób odżywiania wzmacniał odporność. Aż 16% wpływem diety na odporność zainteresowało się w związku z pandemią koronawirusa. 15% robi to regularnie od dawna, 5% dba o odporność głównie jesienią i wiosną, a 22% robi to nieregularnie. Pytamy zatem, na czym polega zdrowe odżywianie? Dwie trzecie Polaków (64%) twierdzi, że odporność organizmu w największym stopniu można zwiększyć jedząc świeże warzywa i owoce. 17% wskazuje na przetwory z owoców i warzyw, a 15% na warzywa i owoce gotowane. Doceniamy kiszonki (48%), czosnek, cebulę, tzw. naturalne antybiotyki (46%). Blisko połowa Polaków postrzega je jako produkty zwiększające odporność. Co bardzo ciekawe, jedynie co piąty ankietowany (19%) wymienia tu suplementy diety dostępne w aptece.

Najlepsze witaminy mają owoce i warzywa

Warzywa i owoce są dla Polaków najpopularniejszym źródłem witamin. Większość z nas (81%) robi coś, żeby zapewnić sobie odpowiedni poziom witamin w organizmie. Najpopularniejszym sposobem na zapewnienie sobie witamin jest jedzenie warzyw i owoców (71%).

Czas na polskie superowoce

Rośnie świadomość korzyści z codziennego spożywania owoców o wyjątkowych walorach prozdrowotnych. Wśród owoców jagodowych Kantar wyróżnił cztery gatunki. Truskawka, ulubiony owoc Polaków, zyskała w mijającym sezonie 1 mln odbiorców, borówka wysoka 2,5 mln nowych konsumentów. Dwa młode i bardzo przyszłościowe gatunki, których Polska jest największym producentem na świecie, to jagoda kamczacka i minikiwi. Ona zyskały już wierną grupę blisko 4 mln konsumentów. Więcej o liderach i obiecujących nowościach sezonu 2021 w materiale 👉 Ulubione i nowe owoce w diecie Polaków.

„Narodowe badania konsumpcji warzyw i owoców” realizowane są przez KANTAR we współpracy z agencją INSPIRE smarter branding. Projekt jest realizowany pod honorowym patronatem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Finansowany jest ze środków Funduszu Promocji Owoców i Warzyw.

Źródło informacji: Krajowy Związek Grup Producentów Owoców i Warzyw

 


Source link

Zdrowie

Gaz w Europie drożeje, działania rządu złagodzą podwyżki rachunków

1_43.jpg


Ponad 80 proc. gazu zużywanego w Polsce pochodzi z zagranicy. To dlatego krajowa cena błękitnego paliwa jest ściśle powiązana ze światowymi cenami tego surowca, które na giełdach biją obecnie wszelkie rekordy. Efektem są znaczące podwyżki cen gazu w całej Europie, w tym także w Polsce. Działania osłonowe wprowadzone przez polski rząd złagodzą podwyżki dla gospodarstw domowych korzystających z gazu ziemnego.

Jesienią 2021 roku ceny na europejskich giełdach paliw poszybowały, osiągając w październiku historyczny rekord: cena za 1 MWh gazu wyniosła 116,02 euro i była prawie 900 proc. wyższa niż rok wcześniej (13,15 euro). Kluczowy wpływ na wysokość rachunków za gaz w Polsce mają notowania błękitnego paliwa na Towarowej Giełdzie Energii. W miarę nadchodzącej zimy ceny nie przestawały rosnąć, osiągając na TGE tuż przed Świętami Bożego Narodzenia poziom 770 zł za 1 MWh gazu ziemnego. Ceny gazu w Polsce są ściśle powiązane z trendami na rynkach europejskich, przede wszystkim z rynkami niemieckim i holenderskim. Dlatego drożyzna za granicą przekłada się na cenę paliwa na TGE, a następnie na cenę paliwa, które wykorzystujemy do gotowania posiłków i ogrzewania mieszkań.

Jak doszło do tak ogromnych podwyżek? Cena na giełdzie to wypadkowa dostępności surowca (podaży) i zapotrzebowania odbiorców (popytu). Do Europy zaczęło docierać mniej gazu z kierunku wschodniego, a zapasy gazu w europejskich magazynach są wyjątkowo niskie, a więc kupujący konkurują ze sobą o surowiec, a to podbija jego ceny. Na obecny koszt gazu wpływ ma także ożywienie gospodarek, zwłaszcza Chin i innych krajów azjatyckich, po okresie spowolnienia związanego z COVID-19. Na to wszystko nałożyła się dłuższa niż zwykle zima 2020/21 oraz inne czynniki pogodowe – np. bezwietrzny wrzesień spowodował mniejsze dostawy energii elektrycznej z elektrowni wiatrowych, które trzeba było zastąpić elektrowniami zasilanymi gazem. Znaczący wpływ na cenę gazu miała również polityka Gazpromu, który odpowiada za ok. 40 proc. dostaw gazu do Europy. W ostatnich miesiącach rosyjska firma dostarczała do Unii Europejskiej tylko tyle gazu, ile przewidują jej umowy długoterminowe, mimo że wcześniej sprzedawała dodatkowe ilości tego paliwa, które pokrywały dodatkowe zapotrzebowanie. Zaś tuż przed świętami Gazprom zupełnie wstrzymał dostawy gazu do Niemiec poprzez biegnący przez Polskę gazociąg Jamał-Europa, co jeszcze bardziej podbiło ceny gazu na zachodnich giełdach.

Rosnące ceny na giełdzie powodują, że firmy ponoszą większe koszty zakupu gazu, który następnie sprzedają klientom. W ramach działalności handlowej muszą uwzględnić ten koszt w cenie gazu dla odbiorców i stąd podwyżki rachunków. 

„Przy takich wzrostach, a one momentami bywały nawet na poziomie 900 procent rok do roku, musielibyśmy część tej podwyżki przełożyć na odbiorców indywidualnych. Nie ma w Polsce takiego podmiotu, który mógłby na siebie wziąć cały ciężar tak wysokich podwyżek, bo to w skali kraju są dziesiątki miliardów złotych” – powiedział Paweł Majewski, prezes zarządu PGNiG SA, której spółka zależna PGNiG Obrót Detaliczny podnosi od stycznia 2022 roku rachunki za gaz.

Ostatecznie taryfy stosowane przez firmy sprzedające gaz dla gospodarstw domowych zatwierdza Urząd Regulacji Energetyki. Jego zadaniem jest dopilnować, aby proponowane przez te firmy podwyżki miały uzasadnienie w ponoszonych przez nie kosztach, a więc nie były nadmierne.

Aby złagodzić podwyżki cen gazu dla gospodarstw domowych, rząd i parlament przygotowały pakiet działań pomocowych, które spowodują, że zmiany na rachunkach klientów będą mniej dotkliwe. Po pierwsze zmiana Prawa Energetycznego umożliwia firmom gazowym rozłożenie kosztów zakupu paliwa na kilka lat, co ma zapobiec przerzuceniu tych kosztów od razu na klientów i pozwala uniknąć skumulowanych, jednorazowych podwyżek. Zakup gazu w celu odsprzedaży klientom to największy koszt, jaki ponoszą dostawcy tego paliwa. Gdyby nie nowe przepisy, firmy sprzedające gaz gospodarstwom domowym, musiałyby zaproponować wielokrotnie większą podwyżkę cen.

Po drugie, wdrożenie przez rząd tarczy antyinflacyjnej pozwoliło Ministerstwu Finansów obniżyć stawkę podatku VAT na gaz z 23 do 8 procent przez okres pierwszych trzech miesięcy 2022 roku, co przełoży się na złagodzenie podwyżek rachunków za okres zimowy, kiedy jest największe zapotrzebowanie na błękitne paliwo. Dodatkowo na przyszły rok planowany jest specjalny dodatek osłonowy na pokrycie rosnących rachunków za energię, który może wynieść w zależności od gospodarstwa domowego od 400 zł do 1150 zł. 

„Bez tych działań i bez zatwierdzonej przez rząd tarczy antyinflacyjnej podwyżki rachunków dla klientów musiałyby być wielokrotnie wyższe. Dzięki odpowiedzialnej postawie parlamentarzystów, szybkiej reakcji rządu i zmianie przepisów mogliśmy ograniczyć wzrost ceny samego gazu do 83 procent, a całego rachunku dla odbiorcy indywidualnego średnio do 54 procent – powiedział prezes PGNiG. – Jesteśmy spółką giełdową i musimy działać w interesie akcjonariuszy, ale w trosce o klientów bardzo doceniamy działania podejmowane przez rząd, nie tylko zmianę Prawa Energetycznego, ale i tzw. tarczę antyinflacyjną – m.in. obniżenie VAT na energię elektryczną i gaz. Te działania chronią odbiorców przed drożyzną i ogólnoświatowym impulsem inflacyjnym” – podkreślił Paweł Majewski.

Źródło informacji: PGNiG
 


Source link

Sport

Jak sprawdzić jakość suplementów diety przed ich zakupem? (komunikat)

ZDR-logo.jpg


Fot. Materiały prasowe nadawcy komunikatu

Czy wiesz, że suplementy diety to środki spożywcze, które nie są lekami? Z pewnością dla wielu osób będzie to sporym zaskoczeniem! Jeśli chcesz kupić suplement, który został na pewno przebadany, to warto odwiedzić stronę www.badamysuplementy.pl i zapoznać się z niezależnymi wynikami badań, które przeprowadziła Fundacja Badamy Suplementy – prokonsumencka organizacja, sprawdzająca skład suplementów diety.

W gąszczu reklam, kodów rabatowych oferowanych przez celebrytów i instagramerów, zniżek i promocji ciężko o trzeźwą ocenę jakości reklamowanych produktów, a tym bardziej o rzetelną wiedzę, jaki produkt trafia w nasze ręce. Suplementy bowiem nie są „lekiem na całe zło”, a ich skład może wcale nie być taki, jaki znajdziemy na opakowaniu pięknie zapakowanego produktu. Należy pamiętać, że przed dopuszczeniem suplementów do sprzedaży, nie ma obowiązku wykonywania badań laboratoryjnych. Wiedzieliście o tym?

Jako konsumenci nie jesteśmy jednak bezradni. Fundacja Badamy Suplementy (www.badamysuplementy.pl) wzięła sobie za cel przebadanie dostępnych na polskim rynku suplementów diety, ocenę ich składu i sprawdzenie wszelkich nieprawidłowości.

Fundacja Badamy Suplementy – cele działalności

Fundacja Badamy Suplementy została założona przez Macieja Szymańskiego w 2019 roku. Szymański w 2017 r. zapoznał się z raportem Najwyższej Izby Kontroli, w którym napisano, że w przebadanych suplementach diety wykryto między innymi bakterie kałowe oraz substancje psychoaktywne. Wtedy właśnie narodziła się idea, że konieczne jest sprawdzenie innych suplementów. W ten sposób powstała prokonsumencka organizacja strażnicza, zajmująca się wykonywaniem analiz laboratoryjnych najpopularniejszych suplementów diety.

Fundacja bada suplementy pod kątem:

  • zawartości składników zadeklarowanych przez producenta na etykiecie produktu – czy skład jest zgodny z wynikami badań laboratoryjnych,
  • zanieczyszczeń metalami ciężkimi (rtęć, ołów, kadm),
  • zanieczyszczeń mikrobiologicznych (liczba drożdży i pleśni, obecność gronkowców koagulazo-dodatnich, Escherichia coli, Salmonella, ogólna liczba drobnoustrojów),
  • wskaźnika TOTOX –  ten element jest sprawdzany w przypadku kwasów tłuszczowych (TOTOX daje obraz „świeżości oleju”), a im niższa jest zawartość tego wskaźnika, tym lepiej.

Celem Fundacji Badamy Suplementy jest dokładna analiza produktów, które można kupić w aptekach stacjonarnych i internetowych, a także sklepach oraz na portalach aukcyjnych. Organizacja działa na rzecz konsumentów, nie reklamuje produktów, nie poleca ich, tylko pełni funkcję strażnika i badacza na słabo uregulowanym rynku suplementów diety.

Do najważniejszych atrybutów Fundacji należą:

  • niezależność badań i obiektywność,
  • całkowita bezstronność,
  • aktywizm konsumencki.

Warto wejść na stronę Fundacji: www.badamysuplementy.pl oraz zajrzeć do mediów społecznościowych: (facebook.com/badamysuplementy, instagram.com/badamysuplementy) są tam omawiane badane suplementy oraz prezentowane porady dotyczące zdrowego stylu życia i suplementacji.

W jaki sposób Fundacja wybiera suplementy do badań i skąd finansuje badania?

W pierwszej fazie działalności Fundacji Badamy Suplementy, badania były finansowane ze zbiórek i zrzutek publicznych. To sami konsumenci finansowali badania, aby dowiedzieć się, jaki jest prawdziwy skład suplementów diety. Obecnie organizacja korzysta z dotacji z Narodowego Instytutu Wolności (program PROO) czyli oznacza to, że działania statutowe są finansowane przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Dzięki finansowaniu otrzymanemu z NIW działania Fundacji Badamy Suplementy dotarły do szerokiego grona odbiorców, konsumentów i producentów suplementów diety.

Wszystkie suplementy nabywane przez Fundację do badań kupowane są w sklepach i aptekach internetowych, a także portalach aukcyjnych, czyli dokładnie tak jak robią to konsumenci. Po zakupie są wysyłane bezpośrednio do laboratorium, gdzie są pierwszy raz otwierane. Dzięki temu Fundacja zachowuje transparentność i obiektywność. Dotychczas organizacja przebadała następujące grupy suplementów diety: magnez, żelazo, omega-3, witamina B, C, D, suplementy dla kobiet w ciąży i odżywki białkowe (wyniki prezentowane  poniżej).

Fundacja Badamy Suplementy wydaje cyklicznie raporty dotyczące przebadanych grup suplementów, w których, oprócz prezentacji wyników badań najpopularniejszych produktów, znajdziesz również kompendium użytecznej wiedzy dietetycznej:

W ostatnim raporcie przebadano sześć popularnych suplementów dla kobiet w ciąży, przedstawiając wyniki na stronie i w mediach społecznościowych, co spotkało się z ogromnym zainteresowaniem ze strony osób obserwujących. Decyzję o badaniu suplementów dla kobiet ciężarnych podjęto po prośbach przesyłanych do Fundacji Badamy Suplementy przez przyszłe i obecne mamy.

Produkty dla kobiet ciężarnych zbadano pod kątem:

  • zawartości składników aktywnych tj.: kwasów DHA i EPA, witamin D, E, B6 i B12 oraz kwasu foliowego, choliny, selenu, żelaza i jodu,
  • wskaźnika TOTOX – kiedy oleje rozkładają się i utleniają tworzą nowe produkty uboczne, które nie występują w świeżym oleju – pomiar liczby nadtlenkowej i anizydynowej pozwoli obliczyć wskaźnik TOTOX, który da nam obraz “świeżości oleju” (im niższa wartość wskaźnika TOTOX, tym lepiej). Na wielkość wskaźnika TOTOX może mieć wpływ również data produkcji, czyli czas, który minął od produkcji do momentu kupienia i przebadania suplementu, sposób przechowywania,
  • zanieczyszczenia metalami ciężkimi (rtęć, ołów, kadm),
  • zanieczyszczenia mikrobiologicznego – to badanie pozwoliło sprawdzić liczbę drożdży i pleśni, obecność gronkowców koagulazo-dodatnich, Escherichia coli, Salmonelli, Listeria monocytogenes oraz ogólną liczbę drobnoustrojów.

Przykładowe wyniki badań jednego z przebadanych suplementów dla kobiet w ciąży, które znajdziesz na stronie Fundacji:

Na stronie badamysuplementy.pl przedstawiana jest również analiza składników użytych w danym suplemencie, zredagowana przez dietetyka klinicznego, a także ocena każdego produktu wystawiana przez Fundację Badamy Suplementy. Dlatego szukaj produktów przebadanych przez Fundację Badamy Suplementy (www.badamysuplementy.pl).

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Source link

Zdrowie

Bez szczepienia w ciąży? Zaszczep się! W przeciwnym razie dużo ryzykujesz

1_41.jpg


Fot. PAP

Jeżeli jesteś w ciąży i zakazisz się koronawirusem, masz 20-krotnie wyższe ryzyko ciężkiej niewydolności oddechowej. Nie będzie ona obojętna dla twojego rozwijającego się dziecka – ostrzega prof. Katarzyna Kosińska-Kaczyńska, z-ca ordynatora Oddziału Położniczo-Ginekologicznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie. Podkreśla, że szczepienie jest bezpieczne i bardzo skuteczne, w dodatku chroni nie tylko przyszłą mamę, ale również jej dziecko po urodzeniu.

Czy szczepienia w ciąży są bezpieczne?

Szczepionki stosowane obecnie można podzielić na te, które zawierają żywe drobnoustroje o osłabionej zjadliwości oraz zawierające nieżywe patogeny lub ich fragmenty (np. białka, toksyny). Do tych drugich możemy zaliczyć też szczepionki zawierające materiał genetyczny, czyli szczepionki mRNA. Ogólna zasada mówi, że szczepionek żywych nie powinno się stosować u kobiet ciężarnych, ponieważ mogą stanowić zagrożenie dla płodu. Jest to np. szczepionka przeciw ospie wietrznej czy różyczce.

Natomiast szczepienia oparte na podawaniu fragmentów drobnoustrojów, które to same nie mogą spowodować choroby, można stosować w ciąży, a niektóre są nawet wskazane. Np. zaleca się szczepienie przeciw grypie sezonowo u wszystkich kobiet w ciąży oraz szczepienie przeciw krztuścowi szczepionką z acellularnym komponentem krztuścowym po 28 tygodniu ciąży – nie tylko w celu ochrony kobiety, ale przede wszystkim jej dziecka już po urodzeniu. Organizm zaszczepionej kobiety wytwarza przeciwciała, które potrafią przechodzić przez łożysko, dzięki czemu nowonarodzone dziecko jest chronione przeciwciałami mamy. Zalecamy również szczepienie przeciw koronawirusowi szczepionką mRNA.

Czy prowadzono badania nad bezpieczeństwem podania kobietom w ciąży szczepionki przeciwko COVID-19?

Nie ma żadnych przesłanek teoretycznych ani wynikających z badań na zwierzętach co do szkodliwego wpływu szczepionek przeciw wirusowi SARS-CoV-2 w ciąży. Szczepionka ta jest dostępna od ponad roku. Ten czas pozwolił na zbieranie danych na temat szczepienia kobiet w ciąży oraz karmiących piersią. Wiemy na pewno, że szczepienie zmniejsza ryzyko zakażenia kobiety. Wytworzone przeciwciała przechodzą przez łożysko i mogą również wykazywać działanie ochronne dla dziecka już po jego urodzeniu.

Ponieważ sama ciąża jest czynnikiem, który może znacznie pogorszyć przebieg zakażenia SARS-CoV-2, korzyści ze szczepienia znacznie przewyższają ryzyko działań niepożądanych po szczepieniu. W związku z tym zalecamy szczepienie wszystkim kobietom w ciąży i karmiącym piersią. Na świecie zbierane są dane dotyczące stosowania szczepionek mRNA w ciąży. Nie wykazano w nich, aby przyjęcie szczepionki powodowało ryzyko poronienia czy porodu przedwczesnego. Jest to szczepienie bezpieczne, a działania niepożądane, które mogę po nim występować, nie stanowią zagrożenia dla ciąży, płodu czy karmienia piersią. Natomiast zachorowanie na COVID w ciąży wiąże się z dużym ryzykiem wcześniactwa.

Czy wiadomo ile ciężarnych na świecie i w Polsce zostało zaszczepionych?

Nie ma dostępnych danych dotyczących wyszczepienia ciężarnych na świecie. Takie rejestry prowadzą niektóre kraje. W USA zaszczepionych jest około 30 proc. ciężarnych, ale tylko 18 proc. zaszczepiło się w trakcie ciąży. 1/4 ciężarnych zaszczepiono w Anglii. Również w Polsce odsetek wyszczepienia wśród kobiet w ciąży jest o wiele za niski. Kobiety ciężarne traktujemy jako grupę wysokiego ryzyka ciężkiego przebiegu COVID. Jeżeli jesteś w ciąży i zarazisz się koronawirusem, masz 20-krotnie wyższe ryzyko ciężkiej niewydolności oddechowej. Nie będzie ona obojętna dla twojego rozwijającego się dziecka. Trudno mi zrozumieć dlaczego grupa tak wrażliwa na zakażenia i tak podatna na jego powikłania jest tak słabo zabezpieczona przez szczepienia.

Proszę więc wyraźnie powiedzieć: dlaczego kobiety, które planują ciążę lub już w niej są powinny się szczepić przeciwko COVID-19?

Ponieważ jest to szczepienie bezpieczne i bardzo skuteczne. Jest to najskuteczniejsza metoda zapobiegania zakażeniu. Szczepienie przed ciążą lub w ciąży chroni przyszłą mamę, ale również jej dziecko po urodzeniu. Przeciwciała wytworzone po szczepieniu mają zdolność przechodzenia przez łożysko i mogą utrzymywać się w organizmie dziecka jeszcze długo po porodzie, nadal je chroniąc. Ochrona przed zakażeniem i przed ciężkim przebiegiem COVID w ciąży jest też o tyle istotna, iż przebieg zachorowania wśród ciężarnych często jest gwałtowny i ciężki.

Prowadzę oddział, w którym od roku leczymy ciężarne chorujące na COVID i muszę przyznać, że tak ciężkich i powikłanych przebiegów zakażenia nie widzieliśmy w poprzednich falach. Także liczba leków, które możemy stosować w ciąży, jest ograniczona, więc możliwości naszej terapii koronawirusa są mniejsze. Zalecam moim pacjentkom zrobić wszystko, aby zabezpieczyć się przed zakażeniem, ponieważ ryzyko związane z zachorowaniem w ciąży jest bardzo duże.

Czy ma znaczenie jaką szczepionką zostanie zaszczepiona ciężarna?

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników (PTGP) rekomenduje szczepienie kobiet w ciąży szczepionkami mRNA oraz wektorowymi. Jednak najwięcej dostępnych danych dotyczy skuteczności i bezpieczeństwa szczepionek mRNA – przede wszystkim dlatego, iż są to szczepionki dominujące w USA. W związku z tym, jeśli jest możliwy wybór szczepionki, rekomendowana jest typu mRNA.

W którym momencie trwania ciąży najlepiej się szczepić?

PTGP, wydając rekomendacje dotyczące szczepień w kwietniu 2021r, zalecało wykonanie szczepienia po okresie organogenezy (czyli po 10 tygodniu ciąży), w przypadku braku pilnych wskazań do szczepienia. Od tego czasu sytuacja uległa radykalnej zmianie. W związku z dużą liczbą zakażeń oraz powstawaniem kolejnych, bardziej zakaźnych szczepów wirusa, moim zdaniem obecnie mamy wyłącznie pilne wskazania do szczepienia. Po za tym zwiększyła się nasza wiedza, dotycząca bezpieczeństwa szczepień. W związku z tym towarzystwa światowe zalecają obecnie przyjęcie szczepionki w dowolnym momencie trwania ciąży, podczas karmienia piersią, a nawet w okresie starania się o ciążę. Przykładowo Królewskie Towarzystwo Ginekologów i Położników w Wielkiej Brytanii zaleca szczepienie każdej kobiecie w ciąży, niezależnie od trymestru, oraz przyjmowanie trzeciej dawki przypominającej trzy miesiące po drugiej dawce.

Czy zdarzają się powikłania poszczepienne groźne dla dziecka?

W USA zgromadzono dane dotyczące ponad 178 tysięcy kobiet, zaszczepionych w czasie ciąży. Nie wynika z nich, by szczepienie miało negatywny wpływ na ciążę lub dziecko. Po szczepieniu często zdarzają się działania niepożądane, ale zwykle o niewielkim znaczenia klinicznym, takie jak ból w miejscu podania. Jeżeli wystąpi gorączka, temperaturę należy obniżać stosując paracetamol. Żadne z opisanych powikłań poszczepiennych nie były groźne dla płodu czy nowonarodzonego dziecka.

Z czym musi się liczyć ciężarna, u której zostanie zdiagnozowany COVID w trakcie porodu?

Przebieg zakażenia SARS-CoV-2 w ciąży niejednokrotnie jest ciężki. W organizmie kobiety ciężarnej zachodzi szereg zmian, które się do tego przyczyniają. Znacznie powiększona macica przemieszcza narządy jamy brzusznej, zmniejszając objętość płuc i wpływając na wydolność oddychania.

W obecnej fali widzimy często gwałtowne i szybkie pogarszanie się stanu chorujących pacjentek w ciąży. Zdarza się, że jednego dnia podczas obchodu rozmawiamy i żartujemy z pacjentką, a w ciągu kilku dni czy godzin rozwija ona już tak nasiloną niewydolność oddechową, że wymaga zaintubowania i respiratora. Udowodniono również, iż zakażenie koronawirusem wiąże się z ryzykiem porodu przedwczesnego. Jeżeli zaś urodzi się wcześniak, który nie tylko wymaga intensywnej opieki medycznej, ale jest również szczególnie narażony na zakażenia, kontakt z niezaszczepionymi rodzicami może być dla niego ryzykowny. Często trzeba więc rozdzielić dziecko mamą.

Czy zaszczepiona kobieta można bezpiecznie karmić piersią dziecko?

Zaszczepiona kobieta może nie tylko bezpiecznie karmić, ale wraz ze swoim mlekiem przekazuje dziecku również swoje przeciwciała przeciwko wirusowi. Niemowlę korzysta więc nie tylko ze wszelkich dobrodziejstw naturalnego karmienia, ale i dodatkowego zabezpieczenia przez zakażeniem. Zalecane jest także szczepienie się podczas okresu karmienia piersią, w tym przyjmowanie trzeciej przypominającej dawki szczepionki.

Rozmawiała Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Prof. Katarzyna Kosińska-Kaczyńska, ginekolog,

Absolwentka Akademii Medycznej w Warszawie. Na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym uzyskała stopień doktora, a następnie doktora habilitowanego. Profesor Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego. Od kilkunastu lat zajmuje się opieką nad kobietami w ciąży, przede wszystkim powikłanej i wielopłodowej. Specjalista w zakresie ginekologii i położnictwa oraz perinatologii czyli medycyny matczyno-płodowej. Wieloletnia wykładowczyni uniwersytecka. Obecnie zastępca ordynatora Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Bielańskiego, prowadzi Oddział Patologii Ciąży. Prywatnie podróżniczka, zacięta w zwiedzaniu świata i poznawaniu innych kultur.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Source link

Kultura

Eksperci OZŚWM prezentują raport nt. nieinwazyjnej, domowej wentylacji mechanicznej

DOC.20211223.41183613.2.jpg


Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej (OZŚWM) zlecił przygotowanie niezależnego raportu, którego autorzy, bazując na danych świadczeniodawców przesłanych wcześniej do Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), otrzymali całkowicie inne wyniki.

25 listopada Rada ds. Taryfikacji przyjęła stanowisko dotyczące raportu AOTMiT, w którym jego autorzy rekomendują obniżenie wyceny świadczenia nieinwazyjnej domowej wentylacji mechanicznej odpowiednio o: 16, 29 i 62% w stosunku do wyceny tej samej Agencji z 2016 roku. Wg świadczeniodawców zrzeszonych w Związku zarówno stanowisko Rady, jak i sam raport, na którym jest ono oparte, są nierzetelne. Dlatego władze Związku zleciły przygotowanie niezależnego raportu profesjonalnemu podmiotowi specjalizującemu się w wycenach kosztów świadczeń zdrowotnych. Raport został przygotowany w oparciu o nowy standard rachunku kosztów, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie zaleceń dotyczących standardu rachunku kosztów u świadczeniodawców (Dz.U. 2020 poz. 2045). Równolegle świadczeniodawcy zadecydowali o wstrzymaniu przyjęć od 6 grudnia do końca roku nowych dorosłych pacjentów wymagających respiratoterapii w domu. Zwrócili się też do Ministra Zdrowia z inicjatywą spotkania w celu wypracowania rozwiązania, które umożliwi dalszy rozwój świadczenia, a nie jego eutanazję, jak ocenili propozycję zawartą w raporcie AOTMiT i stanowisku Rady ds. Taryfikacji.

Te same dane, kompletnie różne wyniki

„Zdecydowaliśmy się powierzyć dane naszych świadczeniodawców zespołowi ekspertów z firmy FORMEDIS z Poznania ze względu na ich ponad 30-letnie doświadczenie na rynku analizy kosztów usług medycznych – mówi dr Robert Suchanke, prezes zarządu Ogólnopolskiego Związku Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej. – Żeby uniknąć jakichkolwiek zarzutów dotyczących metodologii, poprosiliśmy naszych członków, by dla uzyskania pełnego efektu porównawczego przesłali do analityków dokładnie te same dane, które wcześniej trafiły do AOTMiT-u”.

Każdy świadczeniodawca podpisał klauzulę poufności danych wrażliwych, co oznacza, że zarówno władze Związku jak i poszczególne podmioty nie miały możliwości wglądu do przesłanych informacji.

„Wnioski z raportu potwierdzają zarzuty, jakie pojawiły się praktycznie od momentu upublicznienia raportu AOTMiT-u” – mówi dr Robert Suchanke.

Jak wynika z lektury raportu FORMEDIS, wycena analizowanych procedur:

· dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie powyżej 16 godz. na dobę:

jest o +43% wyższa od aktualnie obowiązującej stawki NFZ,

jest aż o +111% wyższa od rekomendowanej taryfy w raporcie AOTMiT,

· dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie 8-16 godz. na dobę:

jest o +23% wyższa od aktualnie obowiązującej stawki NFZ,

jest aż o +115% wyższa od rekomendowanej taryfy w raporcie AOTMiT,

· dla procedury obejmującej pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie poniżej 8 godzin na dobę:

jest o -22% niższa od aktualnie rekomendowanej stawki NFZ,

jest aż o +254% wyższa od rekomendowanej taryfy w raporcie AOTMiT.

Ponadto zlecony przez OZŚWM raport wskazuje na wybiórcze stosowanie się przez AOTMiT do Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 października 2020 r. w sprawie zaleceń dotyczących standardu rachunku kosztów u świadczeniodawców (Dz.U. 2020 poz. 2045).

„Mamy kolejne potwierdzenie naszych obaw, że proponowana wycena świadczeń zarekomendowana w stanowisku Rady ds. Taryfikacji z 25 listopada, oparta jest na nierzetelnych i nieprawdziwych danych. Oczywiście raport zlecony przez Związek opiera się na materiale zebranym wyłącznie od członków Związku, ale stanowią oni ponad połowę wszystkich zrealizowanych osobodni w tych trzech konkretnych świadczeniach. Należy także wyraźnie podkreślić, że zebrane dane pochodzą z lat 2019-2020 i nie obejmują mijającego roku, w którym musimy się mierzyć z niespotykanym od wielu lat wzrostem kosztów” – wylicza prezes Suchanke i dodaje: – od początku listopada, gdy zapoznaliśmy się z raportem AOTMiT, apelowaliśmy do prezesa Agencji o spotkanie i wyjaśnienie metodologii liczenia zastosowanej przez Agencję. Niestety bez rezultatów”.

W Związku zrzeszone są różne podmioty

Wg Katarzyny Baj, dyrektora Biura Zarządu OZŚWM, świadczeniodawcy zrzeszeni w Związku reprezentują bardzo różne organizacyjne formy prawne oraz skalę ich działalności, co ma wpływ na ponoszone koszty. W strukturach OZŚWM znajdują się duże podmioty z zagranicznym kapitałem, spółki krajowe, ale także organizacje pozarządowe, które prowadzą hospicja domowe. Są to między innymi Wielkopolskie Stowarzyszenie Wolontariuszy Opieki Paliatywnej „Hospicjum Domowe” czy Stowarzyszenie „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”.

„Jako pierwsza organizacja w Polsce podjęliśmy się stałej domowej opieki nad dziećmi oddychającymi przy pomocy respiratorów. Dziś świadczymy ją także pacjentom dorosłym i choć proponowane zmiany w niewielkim stopniu obejmują naszą działalność, to w pełni solidaryzujemy się ze stanowiskiem Związku. Nie ma naszej zgody na krzywdzące propozycje Agencji” – mówi Jacek Czajczny ze Stowarzyszenia „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”.

AOTMiT zabrał głos

Choć od apelu skierowanego przez OZŚWM do Ministerstwa Zdrowia o spotkanie mijają już trzy tygodnie, resort milczy. 15 grudnia Związek otrzymał natomiast pismo od prezesa AOTMiT. Świadczeniodawcy dowiedzieli się z niego jedynie, że „na ostatnim etapie projekty taryf poddane są pod dyskusję przez Radę ds. Taryfikacji, która jest ciałem doradczym i ma za zadanie, na podstawie informacji przygotowanych przez Agencję, proponować kierunki zmian taryf, opiniować ich wysokość i wskazywać wariant, który powinien zostać przyjęty (…). Rada może zlecać dokonanie dodatkowych analiz i przeliczeń, a także modyfikować wysokość taryf w oparciu o wspomniane wcześniej brane pod uwagę aspekty”. W piśmie brak natomiast jakichkolwiek odniesień do argumentów merytorycznych Związku.

„Analizując tę odpowiedź widać niestety, jak niefrasobliwie procedowane są sprawy dotyczące naszego zdrowia. Rada nie powinna pomijać kryteriów, które zna – licząc, że będą inne czynniki, które Minister Zdrowia weźmie pod uwagę i zmieni taryfy – mówi Jacek Czajczny i dodaje, że pomimo różnorodności, członkowie Związku dysponują najnowszym sprzętem najwyższej jakości, najkrótszym czasem włączenia i sprawdzonym zapleczem szkoleniowym dla bliskich opiekujących się w domu pacjentami. – Dla nas, i jestem przekonany, że również dla pozostałych członków, bezpieczeństwo i komfort pacjenta oraz jego bliskich to bardzo istotna wartość dodana świadczenia, a dla państwa ogromne oszczędności w obszarze kosztów pośrednich społecznych. Niestety Rada ds. Taryfikacji nie wzięła pod rozwagę uwag merytorycznych naszego środowiska”.

Przyszłość świadczenia

Według Marcina Warzechy, sekretarza zarządu OZŚWM, pismo do Związku z odpowiedzią prezesa AOTMiT to nic innego, jak próba zastopowania publicznych wystąpień świadczeniodawców, którzy po decyzji o zawieszeniu przyjęć nowych pacjentów stoją przed kolejnym trudnym wyborem dotyczącym dalszego funkcjonowania. Rosną niewypłacone przez NFZ nadwykonania za 2021 rok, a przesyłane aktualnie do świadczeniodawców plany rzeczowo-finansowe na rok 2022 są tożsame z tymi sprzed roku i wcześniejszych lat.

„To, co proponują nam wojewódzkie oddziały NFZ, ma się nijak do aktualnej liczby pacjentów pozostających pod opieką członków naszego Związku. Znowu mamy do czynienia z powielaniem poziomów sprzed roku i wcześniejszych lat. Dla świadczeniodawców zrzeszonych w Związku oznacza to wejście w nowy rok od razu z przekroczonym kontraktem. Szacujemy, że spośród ponad 9 tys. pacjentów pozostających pod opieką domową co najmniej 1/4 nie jest uwzględniona w planach rzeczowo-finansowych na 2022 rok” – mówi Marcin Warzecha.

„Podstawowym zadaniem Agencji w procesie taryfikacji jest dokonanie wyceny adekwatnej do kosztów leczenia ponoszonych przez świadczeniodawców oraz niezależnej od płatnika (NFZ)” – tak brzmi zapis z wniosków pokontrolnych Najwyższej Izby Kontroli dot. wyceny świadczeń opieki zdrowotnej opublikowanych 24 sierpnia 2021 roku. Czy raport AOTMiT dotyczący propozycji nowych taryf dla nieinwazyjnej domowej wentylacji mechanicznej spełnia te kryteria, skoro przewodniczącym Rady ds. Taryfikacji pozostaje prezes NFZ, a w jej skład wchodzą jeszcze inni przedstawiciele płatnika, w tym wiceprezes Funduszu?

„Niestety w trakcie ostatniego miesiąca zawiodłem się na Agencji. Raport przygotowany na zlecenie Związku zrobił na świadczeniodawcach duże wrażenie swoim profesjonalizmem i co ważne, w przeciwieństwie do opracowania AOTMiT, ten raport literalnie trzymał się zaleceń dotyczących nowego standardu rachunku kosztów u świadczeniodawców zapisanych w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 26 października 2020 r. – podsumowuje sekretarz zarządu OZŚWM Marcin Warzecha i dodaje: – Jest mi przykro, że muszę takie rzeczy wypowiadać pod adresem rządowej agencji, która powinna być instytucją zaufania publicznego”.

Raport dostępny na http://wentylacja-mechaniczna.org.pl/uploads/Formedis.pdf

KONTAKT:

Robert Suchanke (prezes zarządu)

tel. 606 861 500

Marcin Warzecha (sekretarz zarządu)

tel. 516 976 946

Jacek Czajczny

Stowarzyszenie „Łódzkie Hospicjum dla Dzieci – Łupkowa”

tel. 661 108 701

Katarzyna Baj

dyrektor Biura Zarządu

tel. 733 157 920

Źródło informacji: Ogólnopolski Związek Świadczeniodawców Wentylacji Mechanicznej

 


Source link

Sport

Szybki test antygenowy LumiraDx w kierunku COVID-19 i grypy A/B uzyskuje oznaczenie CE

Test_Pack_2021_CoV_2_Flu_75.jpg


LONDYN, 23 grudnia 2021 r. /PRNewswire/ — LumiraDx (Nasdaq: LMDX), firma diagnostyczna nowej generacji, której produkty przeznaczone są dla punktów opieki, ogłosiła dziś, że jej szybki test antygenowy w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B uzyskał oznaczenie CE. Mikroprzepływowe badanie immunofluorescencyjne jest w stanie szybko zweryfikować potencjalne zakażenie u pacjentów podejrzanych o grypę i/lub COVID-19, pomagając w identyfikacji i różnicowaniu podstawowej przyczyny choroby układu oddechowego oraz w podejmowaniu decyzji dotyczących leczenia w punkcie opieki. Testy w kierunku chorób układu oddechowego dostępne na platformie LumiraDx obejmują: firmowe testy SARS-CoV-2 Antigen, SARS-CoV-2 Antibody i SARS-CoV-2 Antigen Pool, które uzyskały oznaczenie CE odpowiednio w sierpniu 2020 r., wrześniu 2020 r. i marcu 2021 r.

W przypadku SARS-CoV-2 test wykazuje pozytywną zgodność procentową do 95,5% i negatywną zgodność procentową do 99,2% w porównaniu z testem RT-PCR, w oparciu o dane kliniczne zebrane w terminie od 0 do 12 dni od wystąpienia objawów**. W przypadku grypy test wykazał pozytywną zgodność procentową na poziomie 83,3% (grypa A) i 80% (grypa B) oraz negatywną zgodność procentową na poziomie 97,5% (grypa A) i 95,3% (grypa B) w stosunku do RT-PCR, w oparciu o retrospektywne próbki zebrane w sezonie grypowym 2019-2020. Firma rozpoczęła prospektywne badania kliniczne w celu określenia skuteczności klinicznej swojego produktu.

Wkrótce rozpoczną się dostawy testu antygenowego LumiraDx w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B. Test staje się dostępny w krytycznym momencie, ponieważ Europa wkroczyła w sezon chorób układu oddechowego, który zwykle trwa od listopada do kwietnia, jednocześnie nadal borykając się z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19. Test antygenowy w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B pomaga odróżnić wirusowe zakażenia układu oddechowego SARS-CoV-2 od grypy, a także rozróżnić grypę A od grypy B. Jest to ważne, ponieważ objawy tych chorób są do siebie zbliżone, a ustalenie rodzaju podstawowej infekcji jest niezbędne do określenia odpowiednich interwencji i leczenia. Antygeny wirusa SARS-CoV-2, grypy A i grypy B są identyfikowane bezpośrednio na podstawie próbek wymazu z nosa pobranych od osób, u których lekarz podejrzewa zakażenie COVID-19 lub wirusem grypy.

Ron Zwanziger, dyrektor generalny LumiraDx, wyjaśnił:

„Nasz test w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B opiera się na tej samej technologii mikrofluidycznej, jaką zastosowano w naszym wysoce czułym teście SARS-CoV-2 Ag, który wykazał wiodącą na rynku skuteczność kliniczną. W bieżącym sezonie mamy do czynienia nie tylko z wzrostem zachorowań na COVID-19 z wariantem Omikron, ale także po raz pierwszy od początku pandemii zaczynamy obserwować aktywność grypy w całym regionie europejskim. Szybka identyfikacja podstawowej przyczyny choroby układu oddechowego jest ważna dla podjęcia odpowiednich decyzji klinicznych, przyczyniając się do poprawy wyników leczenia i przepływu pacjentów”.

„W podstawowej opiece zdrowotnej możliwość podejmowania szybkich decyzji, gdy u pacjenta pojawiają się objawy ze strony układu oddechowego, to doskonałe rozwiązanie. Pojedynczy test przeprowadzony w punkcie opieki, który pozwoli nam zidentyfikować i wiarygodnie ustalić, czy mamy do czynienia z COVID-19 czy grypą, jest właśnie tym, czego potrzebujemy” ‒ stwierdził dr Matthew Fay, dyrektor ds. badań klinicznych w Affinity Care i główny konsultant medyczny w The Willows Medical Practice w Wielkiej Brytanii.

W ubiegłym miesiącu firma LumiraDx ogłosiła, że w oparciu o szczegółową analizę konkretnych mutacji w wariancie Omikron, uzyskano pewność, że mutacje te nie będą miały wpływu na wyniki testów antygenowych i molekularnych firmy.

LumiraDx

LumiraDx (Nasdaq: LMDX) jest firmą diagnostyczną nowej generacji, której produkty przeznaczone są dla punktów opieki oraz która przekształca środowiskową opiekę zdrowotną. Założona w 2014 r., LumiraDx produkuje i komercjalizuje innowacyjną platformę diagnostyczną, która obsługuje szeroką gamę testów wykonywanych w punktach opieki o skuteczności porównywalnej do testów laboratoryjnych. Testy diagnostyczne LumiraDx są użytkowane przez rządy i wiodące instytucje opieki zdrowotnej w laboratoriach, ośrodkach pomocy doraźnej, gabinetach lekarskich, aptekach, szkołach i miejscach pracy, na potrzeby badań przesiewowych, diagnozowania i monitorowania zdrowia i chorób. LumiraDx posiada na rynku i w fazie rozwoju ponad 30 testów obejmujących choroby zakaźne, choroby układu krążenia, cukrzycę i zaburzenia krzepnięcia ‒ wszystkie dostępne na Platformie LumiraDx. Ponadto, LumiraDx posiada kompleksową ofertę szybkich, dokładnych i niedrogich rozwiązań w zakresie testów na COVID-19, przeznaczonych dla różnorodnych podmiotów – od laboratoriów po punkty opieki.

LumiraDx ma siedzibę w Wielkiej Brytanii i zatrudnia ponad 1600 pracowników na całym świecie. Bardziej szczegółowe informacje na temat LumiraDx i Platformy LumiraDx są dostępne na stronie: www.lumiradx.com

Informacja dotycząca wypowiedzi prognozujących

Niniejsza informacja prasowa zawiera wypowiedzi prognozujące w rozumieniu ustawy o reformie prywatnych sporów w sprawie papierów wartościowych z 1995 r. (United States Private Securities Litigation Reform Act), w tym wypowiedzi dotyczące rezultatów i korzyści płynących z zastosowania testów antygenowych w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B. Wypowiedzi te wiążą się z ryzykiem, niepewnością i innymi czynnikami, które mogą spowodować, że rzeczywiste wyniki, poziomy aktywności, rezultaty lub osiągnięcia będą w znacznym stopniu odbiegać od informacji wyrażonych lub sugerowanych w wypowiedziach prognozujących, w tym między innymi ogólne warunki gospodarcze, polityczne i biznesowe; wpływ COVID-19 na działalność i wyniki finansowe LumiraDx; utrzymanie zatwierdzenia EUA dla testu antygenowego w kierunku SARS-CoV-2 i grypy A/B oraz czynniki omówione w części „Czynniki ryzyka” w informacji dla akcjonariuszy i prospekcie emisyjnym złożonym zgodnie z zasadą 424B(3) w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd („SEC”) w dniu 10 września 2021 r. oraz w innych dokumentach złożonych w SEC. Chociaż LumiraDx uważa, że każda z wypowiedzi prognozujących zawartych w niniejszym komunikacie prasowym posiada rozsądną podstawę, ostrzega ona jednocześnie, że wypowiedzi te opierają się na połączeniu faktów i czynników obecnie jej znanych oraz na przewidywaniach dotyczących przyszłości, co do których nie może mieć pewności. LumiraDx nie przyjmuje zatem zobowiązania do aktualizacji lub weryfikacji informacji zawartych w niniejszym komunikacie prasowym, czy to w wyniku pojawienia się nowych informacji, przyszłych zdarzeń lub okoliczności, czy też w inny sposób.

* Nie wszystkie testy są dostępne we wszystkich krajach i regionach świata. Dodatkowe informacje na temat dostępności produktów można znaleźć na stronie: www.lumiradx.com

** Zob. wkładka dot. produktów LumiraDx SARS-CoV-2 & Flu A/B, aby uzyskać bardziej szczegółowe informacje.

Zdjęcie – https://mma.prnewswire.com/media/1715566/Test_Pack_2021_CoV_2_Flu_75.jpg

Logo – https://mma.prnewswire.com/media/1675669/LumiraDx_Logo.jpg

Źródło: LumiraDx

KONTAKT:

Colleen McMillen

e-mail: [email protected]

Źródło informacji: PR Newswire

 


Source link

Zdrowie

Psychoterapeutka radzi co robić, kiedy pomaganie jest ciężarem

aa_2.jpg


Fot. PAP/Jacek Turczyk/Zdjęcie ilustracyjne

Przymus pomagania odbiera nam dobrą energię potrzebną do działania. Gdy więc nie można inaczej, warto znaleźć sposób, który pozwoli nam podjąć świadomy wybór, pogodzić się z tą decyzją i czerpać z niej także coś da siebie – radzi psychoterapeutka Katarzyna Miller.

Niemal każdemu zdarza się w życiu taki moment, gdy musi zrobić coś dla kogoś. Czasem jesteś jedynym dzieckiem obłożnie chorej matki, albo rodzina uznała, że tylko ty możesz zająć się ciotką, która leży unieruchomiona po wypadku. Największy problem pojawia się wtedy, gdy z tą niesamodzielną osobą nie mamy dobrego kontaktu. Bywa często, że w dodatku osoba, nad którą podejmujemy się opieki, nie okazuje wdzięczności, czasami z racji swojej choroby, a otoczenie uważa, że wcale nie mamy tak źle, no i w końcu to nasz obowiązek.

Psychoterapeutka Katarzyna Miller radzi, by zdobyć się wówczas na szczerą rozmowę, uświadomić mamie, siostrze, wujkowi sytuację, zawalczyć o czas dla siebie. Jej zdaniem może warto powiedzieć wprost: „Czy wyobrażasz sobie, że przez kilka dni do ciebie nie przychodzę? Nie robię ci zakupów, obiadów, prania?”. Zwrócić uwagę, że „dziękuję” raz na jakiś czas byłoby miłe.

Zawsze dokonujesz wyboru

Psycholożka podkreśla jednak, że trzeba w tych trudnych sytuacjach być też uczciwym wobec siebie – jeśli już się na to decydujesz, musisz mieć świadomość, że tak wybierasz. Bo wbrew pozorom zawsze mamy wybór.

„Nie jest tajemnicą, że nie najlepiej dogadywałam się ze swoją mamą. Ale kiedy mocno się zestarzała i była w ośrodku dla przewlekle chorych, umówiłam się sama ze sobą, że to ja będę do niej jeździła, odwiedzała ją tam i robiła to, co trzeba w takiej sytuacji. Więc choć to było dla mnie trudne, załatwiłam wszystkie sprawy, nosiłam prezenty dla pielęgniarek, dbałam żeby mama miała tam jak najlepiej. Choć tego nie lubiłam, regularnie do niej jeździłam, bo tak się ze sobą umówiłam. Wytłumaczyłam sobie, że dużo gorzej bym się czuła, gdybym tego nie robiła, miałabym poczucie, że dla swojej wygody zostawiłam w potrzebie starszą osobę, która ma tylko mnie. Nie spotkało mnie za to nigdy dobre słowo, ale ja na to nie czekałam, więc nie byłam rozczarowana. Ważne było dla mnie to, że robiłam to dlatego, że ja tak postanowiłam i to był mój wybór” – opowiada.

Wskazuje, że brzemię pomagania bierze się z wychowania w domu, gdzie szacunek wyrażany był przez dystans i posłuszeństwo, udawanie i życie pod olbrzymim ciężarem stereotypów. Wzrastanie w takich warunkach może powodować, że relacje nie są bliskie i pełne zaufania. Trudno wówczas oczekiwać, że decyzja o tym, by robić coś dla osoby, z którą nawet za bardzo nie chcemy spędzać czasu, będzie łatwa.

Może się wówczas pojawić poczucie winy, tym bardziej, że zdaniem Katarzyny Miller w naszej kulturze „wciskanie” innych w poczucie winy zdarza się bardzo często. Według niej rozszerzanie zakresu powinności pasuje wielu osobom z naszego otoczenia: rodzicom, szefom, a nawet przyjaciołom. Zwalnia ich z odpowiedzialności i pozwala na zmniejszenie poczucia winy po ich stronie. Otoczenie może więc wmawiać wówczas, że coś musimy, że coś nie wypada, że mamy obowiązek. Kluczowe pytanie, jakie sobie wówczas warto zadać samemu sobie: czego my sami oczekujemy w tej rzeczywistości, w której przyszło nam żyć?

Nie zawsze można pomóc

Psychoterapeutka podkreśla, że warto pamiętać, że nie zawsze da się pomóc i istnieją obiektywne przyczyny, z powodu których pomoc innym bywa trudna: może cię na to nie stać (bo nie możesz porzucić lub znacząco ograniczyć pracy), nie możesz poświęcić tyle swojego czasu (bo zaniedbasz swoje obowiązki wobec innych zależnych od ciebie osób), nie chcesz rezygnować z siebie (bo czas dla siebie jest potrzebny do zachowania równowagi w życiu). Opieka nad obłożnie chorym wiąże się rezygnacją z czegoś „swojego”.

Niezbędna jest także współpraca i wsparcie ze strony innych, a z tym – gdy ktoś jest w trudnej sytuacji czy chorobie – bywa trudno.Katarzyna Miller apeluje, by pamiętać, że nie wszystko zależy od ciebie i nie możesz mieć z tego powodu poczucia winy.

„20 lat pracowałam z alkoholikami. Oni wszyscy potrzebują pomocy, ale nie wszyscy potrafią tę pomoc przyjąć. Niektórzy byli tak zwanymi wdzięcznymi pacjentami, czyli cieszyli się z tego, że czegoś się nauczyli i mieli cudowne efekty terapii. Ale byli i tacy, którzy wychodzili z gabinetu i za rogiem wracali do picia. Czy miałam czuć się temu winna? Brać to na siebie? Że może nie wszystko zrobiłam, że może nie najlepiej? Ale jeśli faktycznie zrobiłam wszystko co umiałam, jak potrafiłam najlepiej – poczucie winy byłoby bez sensu” – tłumaczy.

Przestań być śmiertelnie poważny

Z problemem przymusu pomagania zmagają się też zawodowi opiekunowie. To szalenie obciążająca praca, zarówno psychicznie jak i fizycznie. Ale podobnie bywa w codziennym życiu, np. w opiece nad dziećmi, kiedy jesteśmy przeciążeni pracą i różnymi życiowymi problemami.

Psychoterapeutka radzi, by korzystać w takim momencie z daru zabawy: zanim rzucimy się w wir obowiązków domowych, warto posiedzieć ze swoimi pociechami na kanapie, “potarmosić się i pośmiać z czegoś”. Jej zdaniem może być to trudne dla niektórych, ale w tej sytuacji warto przekraczać własne zahamowania.

„Musimy zdać sobie sprawę, że zabawa czy wypoczynek są leczące i warto korzystać z tej formy spędzania czasu – także ze swoimi podopiecznymi, ktokolwiek to jest. Jeżeli opiekujemy się kimś obłożnie chorym, kto nie może już czytać czy nawet nic oglądać, można z nim np. pośpiewać, przypominać sobie jakieś fajne historie z przeszłości czy nawet z dzieciństwa, pośmiać się z tych opowieści. Chodzi o to, żeby pozwolić sobie na zdjęcie uwagi z choroby, z obowiązku, bo to czasami nie pozwala nam się wyluzować, przytłacza nas, często nadaje zbytniej powagi. Bardzo polecam wszystkim film „Nietykalni”, w którym sparaliżowany milioner zatrudnia do opieki młodego chłopaka z przedmieścia, który właśnie wyszedł z więzienia. To film, na którym od początku do końca śmiejemy się choć temat przewodni jest poważny” – mówi Katarzyna Miller.

Jak polubić trudnego pacjenta

„Jeśli nasz podopieczny jest wyjątkowo męczący, czasem trzeba go po prostu >>opieprzyć<<” – uważa psycholożka.

Ale zaraz potem dodaje, że w następnej kolejności warto mu powiedzieć, że co prawda bywa okropny, ale ma śmieszną minę kiedy się złości. I ciekawe jaką będzie miał, gdy się uśmiechnie.

„I że nie dostanie herbatki dopóki tego nie zrobi. To często rozładowuje sytuację. Bo nie chodzi o to, żeby tą osobę lekceważyć, tylko żeby spotkać się z nią jak z człowiekiem. Ja dużo jeżdżę taksówkami i często spotykam tam nadąsanych facetów, którzy w ogóle się do mnie nie odzywają. Mówię wtedy: >>Boże, taki piękny mężczyzna, a tak się złości. Brzuch pana boli?<< A on na to: >>Boli<<. Wtedy mówię: >>A, to rozumiem, faktycznie taki pan zgnieciony za tą kierownicą siedzi cały dzień, to nie dziwne<<. Wtedy on odpowiada: >>Właśnie, od dawna już myślę żeby zmienić samochód<<. I tak ta rozmowa jakoś zaczyna się toczyć, nawiązuje się nić porozumienia. I od razu jest łatwiej” – opowiada Katarzyna Miller.

Wracając do zawodowych opiekunów: zdaniem psychoterapeutki, jeśli już zdecydowaliśmy się na tego rodzaju pracę, trzeba zrobić coś, żeby nam się podobała, a samo odczuwanie „misji” nie rozładuje frustracji.

„Kiedy pracowałam z alkoholikami, byłam bardzo pyszna, zawsze obstawiałam, któremu uda się wyjść z nałogu, a któremu nie. Po czym okazywało się, że te diagnozy czasem były totalnie nietrafione. Wtedy zrozumiałam, że nie można być Panem Bogiem w niczyjej sprawie, że muszę być cierpliwa i otwarta. A nawet pozwolić sobie na rozczarowanie i coś w rodzaju żałoby za osobę, w którą w jakimś sensie zainwestowałam, a ona mnie zawiodła” – uważa psycholog.

Porozmawiajmy o zdrowym egoizmie

Żeby dobrze się kimś opiekować, niezależnie od tego, czy dlatego, że w takiej osobistej trudnej sytuacji się znaleźliśmy, czy też jest to nasz zawód, musimy zrozumieć, że nie możemy poświęcać się drugiej osobie 24 godziny na dobę. Jeśli jesteś z drugą osobą non stop – bo z nią mieszkasz – znajdź sobie jakiś swój azyl.

„To może być choćby toaleta – miejsce, gdzie każdy raz na jakiś czas musi pójść. Więc idziesz do toalety i oddalasz się na Malediwy. Masz czas tylko dla siebie. Zamykasz oczy i już tam jesteś. Choćby na pięć minut” – radzi terapeutka.

Ale nawet siedząc przy łóżku chorej osoby nie trzeba być na niej skupionym cały czas. Róbmy sobie świadome przerwy, odrywajmy myśli do czegoś miłego, czegoś co nas relaksuje. To pomoże nam przetrwać. Może warto nauczyć się i powtarzać sobie w trudnych chwilach modlitwę o pogodę ducha napisaną przez Reinholda Niebuhra odmawianą na zakończenie nabożeństwa kościelnego w niedzielę: „Boże, użycz mi pogody ducha, abym znosił to czego zmienić nie mogę, odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę i mądrości, abym odróżniał pierwsze od drugiego”.

A jeżeli czujemy się wykorzystywani, trzeba mówić jasno, że nie życzysz sobie dobrych rad, tylko działania. Katarzyna Miller podkreśla, że zdrowego egoizmu trzeba się uczyć i choć czasem to ciężka praca, to warto. Daje jeszcze jedną radę opiekunom, posługując się metaforą śluzy, czyli mechanizmu służącego do ograniczenia przepływu wody w kanale lub rzece, wyrównującego poziom wody, dzięki czemu można ona przepłynąć z jednego zbiornika do drugiego spokojnie, nie wpadając do niego z impetem. Psychoterapeutka radzi, by w życiu przechodzić płynnie pomiędzy zajęciami. Jak?

„Taką śluzą może być przejście przez park podczas drogi do domu, zatrzymanie się na filiżankę kawy, kupienie sobie jakiegoś drobiazgu, przystanięcie na pogawędkę z sąsiadką – cokolwiek, co sprawia wam przyjemność. Jeśli nasze zmysły są zmęczone, jeśli nasze ciało jest spięte – potrzebny jest nam relaks” – tłumaczy.

Co zatem zrobić? Położyć się na chwilę odpoczynku, wziąć gorący prysznic, posłuchać muzyki. Psychoterapeutka wyznaje, że sama podczas prysznica w sytuacji napięcia wyobraża sobie, jak wszystkie moje troski, smutki, nieprzyjemności spływają wraz z wodą.

„I kiedy wychodzę spod prysznica, jestem już w innym stanie” – zdradza Katarzyna Miller.

Pomaga też skupienie uwagi na kimś lub na czymś w swoim otoczeniu: na psie, którego można pogłaskać, na kwietniku zasadzonym na rondzie itp.

„Chodzi o to, aby wyjąć swoją uwagę z zaklętego kręgu myślenia: znowu szef miał nadmierne wymagania, a Agata z biurka obok miała focha. Gdy zmieniamy miejsce, (nawet w wyobraźni), jesteśmy gdzie indziej i nie musimy się już tym zajmować” – wyjaśnia psycholożka.

Zdaje sobie sprawę, że to trudne. Ale radzi, by uczyć się dostrzegać drobiazgi, które mogą zachwycać. Na przykład: „Nie ma już liści na drzewach, ale te gołe gałęzie tak pięknie wyglądają na tle nieba”.

„Namawiam na ucieczkę w stronę piękna, oglądanie albumów, wirtualne chodzenie po muzeach, słuchanie audiobooków, muzyki. Takie oderwanie od rzeczywistości nie dość, że wzbogaca, to jeszcze pozwala nabrać dystansu” – uważa aktorka Agnieszka Matysiak, moderatorka spotkań Opiekunowie Opiekunom.

Kiedy zaś drobne sposoby na poprawę nastroju nie działają, nie należy zwlekać z szukaniem profesjonalnej pomocy. Opiekunowie osób obłożnie chorych są szczególnie narażeni na depresję. A depresja jest chorobą, którą należy i da się leczyć.

Źródło informacji: Serwis Zdrowie


Source link

Zdrowie

Republika czytających ludzi, czyli o fenomenie Dyskusyjnych Klubów Książki

DOC.20211223.41185953.1.jpg


Dyskusyjne Kluby Książki to program Instytutu Książki – narodowej instytucji kultury powołanej przez Ministra Kultury do promocji polskiej literatury na świecie oraz popularyzacji książek i czytelnictwa w kraju – który funkcjonuje od 2006 roku. I choć od momentu jego zainicjowania mija 15 lat, program wciąż rozwija się dynamicznie, a w jego ramach regularnie w całym kraju rzesze czytelników spotykają się, aby dyskutować o literaturze

Idea projektu

Strategicznymi celami programu są: promocja kultury literackiej i czytelnictwa, ożywienie i integracja środowisk skupionych wokół bibliotek publicznych, zachęcenie nowych użytkowników do korzystania z bibliotek publicznych oraz inspirowanie bibliotekarzy do kreowania mody na czytanie. Celem programu jest również popularyzacja idei Dyskusyjnych Klubów Książki w środowiskach do tej pory niezaangażowanych w ruch. Projekt adresowany jest przede wszystkim do czytelników korzystających z bibliotek publicznych.

Dyskusyjne Kluby Książki mają charakter inkluzywny. Programowi przyświeca założenie, że potrzebne są miejsca, w których można swobodnie rozmawiać o wspólnie czytanych książkach, oraz że nie trzeba być specjalistą (np. filologiem, krytykiem literackim czy bibliotekarzem), by czerpać przyjemność z tych rozmów. Dlatego też klubowicze DKK należą do wszystkich grup wiekowych i społecznych, mieszkają zarówno w wielkich miastach, jak i małych wsiach, wykonują różne zawody i mają różne zainteresowania, czytają kilkadziesiąt bądź kilka książek rocznie. Tym, co łączy tę zróżnicowaną społeczność, jest czerpanie przyjemności z czytania i dyskusji na temat literatury.

Spotkania i dyskusje o książkach mają charakter nieformalny. Aby zapewnić komfortowe warunki do swobodniej dyskusji na temat literatury, do minimum zostały ograniczone kwestie formalne. Klubowicze spotykają się w wybranym przez siebie miejscu, z wybraną przez siebie częstotliwością, jednak zazwyczaj nie rzadziej niż raz na dwa miesiące. Spotkaniom klubowym bliżej do rozmowy dobrych znajomych przy kawie niż oficjalnej konferencji.

Kluby mają swobodę w wyborze lektur, które chcą czytać i omawiać. Choć program w swoich pierwotnych założeniach miał umożliwiać czytelnikom przede wszystkim obcowanie z polską literaturą najnowszą, to ani Instytut Książki, ani biblioteki wojewódzkie, które pełnią funkcję koordynującą, nie nakazują klubom czytania określonych pozycji.

Dyskusyjne Kluby Książki działają przy bibliotekach publicznych, mogą także działać przy innych instytucjach (np. bibliotekach szkolnych, bibliotekach pedagogicznych, bibliotekach uczelni wyższych, bibliotekach parafialnych, domach kultury, przedszkolach, aresztach, więzieniach, klubach sportowych, fundacjach, stowarzyszeniach itp.) we współpracy z biblioteką publiczną.

Uzupełnieniem programu DKK są spotkania autorskie, dające możliwość osobistego spotkania klubowiczów z autorami czytanych przez siebie książek, szkolenia i wykłady dotyczące literatury najnowszej, konkursy na recenzję i wiele innych cennych inicjatyw, których organizatorami są instytucje prowadzące kluby, biblioteki wojewódzkie i Instytut Książki.

Skala programu i finansowanie

Obecnie w całej Polsce działa 1756 Dyskusyjnych Klubów Książki (596 klubów dla dzieci i młodzieży oraz 1160 klubów dla dorosłych), które skupiają niemal 19000 stałych członków. Do momentu wybuchu pandemii rocznie odbywało się ponad 14500 spotkań klubowych oraz ponad 900 spotkań autorskich. Na przykład w 2019 r. klubowicze mieli okazję porozmawiać z 305 autorami. Rocznie na potrzeby klubów zostaje zakupionych około 24000 woluminów.

Te imponujące statystki byłyby jednak niemożliwe do osiągnięcia, gdyby nie wieloletnie zaangażowanie finansowe Instytutu Książki. Aby zapewnić klubom stabilne podstawy funkcjonowania, Instytut corocznie realizuje program dotacyjny dla wojewódzkich bibliotek publicznych, które pełnią funkcję koordynatorów programu na terenie swojego województwa bądź regionu. W 2021 r. Instytut Książki przeznaczył na ten cel 1800000,00 zł, która to kwota w formie dotacji celowej została przekazana przez MKiDN.

W pierwszej połowie 2021 r. Dyskusyjne Kluby Książki wciąż mierzyły się z trudnościami wynikającymi z trwającej pandemii koronawirusa, która zamroziła życie społeczne i jednocześnie uderzyła w sedno programu DKK, czyli bezpośrednie spotkania czytelników ze sobą (regularne spotkania klubowe), czytelników z autorami (spotkania autorskie) oraz czytelników z ekspertami (np. szkolenia, warsztaty, wykłady). Kierując się troską o dalsze funkcjonowanie programu, IK, za zgodą MKiDN, w czasie pandemii wprowadził szereg ułatwień i modyfikacji do regulaminu programu dotacyjnego, zintensyfikował również działania w przestrzeni internetowej.

Czytelniczy fenomen

Dyskusyjne Kluby Książki w Polsce nie powstały w kulturalnej próżni. Dlatego też, choć sam model funkcjonowania Dyskusyjnych Klubów Książki został zaczerpnięty z tradycji amerykańskich i brytyjskich, to przyjął się w naszym kraju doskonale, o czym świadczą tysiące aktywnych klubowiczów.

Wszystkich, którzy chcieliby dołączyć do tej rosnącej z roku na rok grupy i otrzymać więcej informacji na temat DKK, Instytut Książki zachęca do odwiedzenia swojej strony internetowej i kontaktu z koordynatorami wojewódzkimi programu. Republika czytających ludzi czeka na nowych obywateli!

Źródło informacji: Instytut Książki

 


Source link

Kultura

PKO Leasing i Masterlease załatwią dopłatę do leasingu pojazdów elektrycznych

DOC.20211221.41165064.1.jpg


Fot. PKO BP (1)

PKO Leasing i Masterlease podpisały z Bankiem Ochrony Środowiska umowę dotyczącą realizacji rządowego programu „Mój elektryk”. Dzięki temu od stycznia 2022 r. będzie można uzyskać dopłatę do kosztów leasingu i wynajmu długoterminowego nowych aut osobowych oraz dostawczych z napędem elektrycznym lub wodorowym.

Z początkiem 2022 r. rusza przyjmowanie wniosków do programu „Mój elektryk”. W ramach programu PKO Leasing oferuje klientom biznesowym uzyskanie dotacji do leasingu pojazdów elektrycznych, znacznie pomniejszających miesięczną ratę leasingową. Masterlease dodatkowo umożliwi nabycie pojazdu elektrycznego z dofinansowaniem również klientom indywidualnym.

„Sektor MŚP napędza rozwój zielonej motoryzacji na rodzimym rynku. To bardzo ważny sygnał dla firm leasingowych i CFM (ang. Car Fleet Management – zarządzanie flotą), które powinny wskazywać klientom zalety ekologicznych i nowoczesnych rozwiązań w motoryzacji, proponować im dopasowaną ofertę finansowania, a także dodatkowe możliwości wsparcia, w tym wypadku rządowego” – przekonuje Paweł Pach, prezes PKO Leasing.

Dane z raportu „Floty pojazdów kluczem do elektromobilności”, opracowanego przez PKO Leasing we współpracy z Masterlease i Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alernatywnych (PSPA), pokazują, że 90 proc. przedsiębiorców chce finansować pojazdy elektryczne w ramach leasingu i wynajmu długoterminowego, zamiast kupować je za gotówkę.

„Elektryfikacją transportu w Polsce interesują się przede wszystkim przedsiębiorstwa i to w tym segmencie spodziewamy się największego ruchu. Jesteśmy na to przygotowani, bo finansowanie i obsługa flot samochodowych w korporacjach i sektorze MŚP to od lat trzon naszej działalności – zaznacza Tomasz Jabłoński, prezes Masterlease.

Budżet programu „Mój elektryk” na lata 2021-2026 wynosi 700 mln zł, z czego 500 mln zł w ciągu 5 lat dofinansuje nabycie ok. 35 tys. nowych samochodów osobowych i dostawczych z napędem elektrycznym lub wodorowym w leasingu oraz wynajmie długoterminowym.

Auta elektryczne będą dostępne od ręki na wspólnej platformie PKO Leasing i Masterlease – Automarket.pl. Oferta obejmie kilkudziesięciu dealerów różnych marek, a liczba aut będzie sukcesywnie zwiększana.

Dodatkowo w ofercie PKO Leasing i Masterlease, będzie wkrótce możliwe nabycie ładowarki EV z dofinansowaniem.

Wysokość przyznanej dotacji w ramach programu „Mój elektryk” zależy od tego, czy wnioskodawca jest przedsiębiorcą, czy osobą fizyczną (z Kartą Dużej Rodziny lub bez niej). Pozostałe kryteria dotyczą rodzaju, wartości i rocznego przebiegu pojazdu.

Firmy mogą uzyskać dofinansowanie do 27 tys. zł na samochód osobowy, jeśli spełnione zostaną dwa warunki: maksymalna cena pojazdu nie przekroczy 225 tys. zł oraz wnioskodawca zadeklaruje min. 15 tys. km rocznego przebiegu. Natomiast w przypadku braku deklaracji dot. przebiegu kwota dotacji wyniesie 18750 zł.

Dofinansowanie dla samochodów dostawczych sięga od 50 do 70 tys. zł, w zależności od zadeklarowanego przebiegu.

PKO Leasing i Masterlease oferują przedsiębiorcom zainteresowanym uzyskaniem dotacji w ramach programu „Mój elektryk” załatwienie wszelkich formalności.

„Wprowadzamy zasadę >>jednego okienka<<. Po naszej stronie leży dopełnienie formalności i kontakt z operatorem programu – Bankiem Ochrony Środowiska, a przyznana dotacja zostanie rozdystrybuowana przy pomocy firmy leasingowej” – wyjaśnia Maciej Matelski, dyrektor Biura Kompetencji ds. Rynku Samochodów Osobowych PKO Leasing.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

 


Source link

Sport

Znamy laureatów konkursu „Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu”

DOC.20211221.41165190.35926069_1_crop_300x168_6fd86cdf_CPO.jpg


“Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu” – logo

Poznaliśmy laureatów konkursu „Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu”, który Polska Agencja Prasowa zorganizowała we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim w ramach programu edukacji ekonomicznej. Na konkurs nadesłano aż 189 prac.

Wyniki ogłoszone zostały w poniedziałek, 20 grudnia, podczas uroczystej konferencji, która odbyła się w siedzibie PAP. Uczestnicy łączyli się z naszym Centrum Prasowym online. Wydarzenie było transmitowane na stronie Serwisu Samorządowego PAP i oglądało je 200 osób. Relację wideo znajdziecie Państwo poniżej.

„Zwycięzcy to autorzy prac, w których najlepiej  – zdaniem naszego jury – zostały zaprezentowane zagadnienia, związane z obrotem gotówkowym i bezgotówkowym oraz rolą Narodowego Banku Polskiego w tym zakresie” – mówili prowadzący konferencję dziennikarze PAP, Anna Piotrowska i Mateusz Kicka.

Konkurs przebiegał w trzech kategoriach wiekowych: dorośli pracujący z dziećmi i młodzieżą, uczniowie szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych oraz uczniowie szkół podstawowych. Młodsi uczestnicy nadesłali m.in.: wiersze, komiksy, prezentacje, plakaty, filmy, audycje, zdjęcia szkolnych wystaw, gry planszowe i terenowe. Dorośli przesłali scenariusze lekcji oraz projekty autorskich pomocy dydaktycznych.

W kategorii dorosłych pracujących z dziećmi trzecie miejsce zajęła Bogumiła Borek z Kielc za scenariusz lekcji dla uczniów szkoły średniej pod hasłem „Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu”. Drugie miejsce przyznano Agnieszce Sławińskiej z Sochaczewa, która również przygotowała scenariusz lekcji dla szkoły ponadpodstawowej.

Pierwsze miejsce zajęła pani Grażyna Modrzewska z Ostródy. Jej scenariusz lekcji dla uczniów  szkoły średniej „Strony pełne faktów, czyli bankowe zmagania o kolejne wyzwania” został najwyżej oceniony przez jury konkursu.

Serwis Samorządowy PAP

„Mój scenariusz opracowałam na zasadzie lekcji wirtualnej. Uczniowie wchodzą do sali i dowiadują się, że dzisiaj na zajęciach odwiedzą Narodowy Bank Polski i dzięki temu będą rozwiązywać zadania i szyfry. Ich lekcja będzie kreatywnym poznawaniem tego banku. Celem było też to, żeby uczniowie sami pracowali i sami dochodzili do tej wiedzy” – powiedziała Grażyna Modrzewska podczas uroczystej konferencji.

W kategorii uczniów szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych miejsce trzecie zajęła Dominika Dudzińska z Miejskiej Górki za komiks „Tajemniczy papierek z przeszłości”. Drugie miejsce przypadło Nikoli Puskarczyk z  Chrzanowa, która stworzyła film edukacyjny „Bankowość to nie nowość”.

Na pierwszym miejscu w tej kategorii znalazła się Michalina Moszyńska z I Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Siedlcach, która zgłosiła do konkursu swój film edukacyjny.

„W zasadzie chciałam zamieścić cały temat konkursu w jednym, krótkim filmiku i myślę, że mi się to udało poprzez informacje, znalezione na stronie Narodowego Banku Polskiego. Połączyłam to w jedną całość i przedstawiłam od początku, jak wyglądały płatności kiedyś, a jak wyglądają teraz. Pokazałam całą ich drogę” – wyjaśniła Michalina.

Laureaci konkursu „Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu” w kategorii najmłodszej, obejmującej uczniów szkół podstawowych, okazali się niezwykle kreatywni. Trzecie miejsce zajął Stefan Żukowski ze Szkoły Podstawowej im. Zakonu Pijarów w Warszawie, który stworzył grę planszową „Płacę gotówką i bezgotówkowo”. Drugie miejsce uzyskała Weronika Kozerska ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Siewierzu, która nadesłała animację komputerową. Główną rolę gra w niej plastelinowy ludzik, który prowadzi widza przez historię polskiego pieniądza.

Pierwsze miejsce w kategorii uczniów szkół podstawowych zajęły Natalia Tarkowska i Izabela Zięba ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Jarosławiu, które samodzielnie zrealizowały film o bankowości. Jego głównymi postaciami są dwa ludziki z plasteliny.

„Chciałyśmy pokazać dwóch mężczyzn, którzy mają odmienne zdanie: jeden jest za gotówkową, a drugi bezgotówkową formą płatności. Chciałyśmy przedstawić funkcje Narodowego Banku Polskiego oraz argumenty po stronie płatności gotówkowej i bezgotówkowej” – tłumaczyły podczas konferencji.

Jury uznało, że praca Natalii i Izabeli jest „dobrym połączeniem fajnego przekazu z konkursem” oraz „bardzo ciekawą, pracochłonną i urozmaiconą formą”.

W konkursie „Wiem jak w banku. Wszystko o pieniądzu” za zajęcie pierwszego miejsca uczniowie szkół podstawowych otrzymali nagrody w wysokości 1000 zł, drugiego miejsca 750 zł, zaś trzeciego – 500 zł. W kategorii szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych nagrodą za pierwsze miejsce było 1500 zł, za drugie 1200, a za trzecie 750 zł. Dla dorosłych za zdobycie pierwszego miejsca przewidziano 2000 zł, drugiego 1500 zł, a za trzecie 1000 zł.

Najlepsze prace, które nadeszły na konkurs, zostaną opublikowane na podstronie: https://samorzad.pap.pl/kategoria/wiem-jak-w-banku.

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP

 


Source link