imalopolska

najnowsze wiadomości

October 2023

Polska

Dominika Tarczyńska laureatką nagrody Green Changer

4tbv9gsqgvixahdr4rj3jckj5iu3a7mi.png


Nagrody “Green Changer” przyznano po raz pierwszy. Tegoroczni laureaci będą stanowili kapitułę kolejnej edycji. 

 

Podczas uroczystej gali PRECOP 28 uhonorowano “osoby, autorów projektów i instytucje promujące aktywność na rzecz klimatu i zrównoważonego stylu życia oraz przedsięwzięcia, projekty i pomysły służące środowisku”.

Laureaci “Green Changer”

W gronie laureatów znalazła się prowadząca program “Czysta Polska” Dominika Tarczyńska. Na antenie telewizji edukuje w temacie ekologii i ochrony środowiska. Łączy wiedzę i dziennikarski profesjonalizm z darem przekonywania.

 

ZOBACZ: Aplikacja Czysta Polska: Pobierz za darmo i bądź eko!

 

Pozostali laureaci to Wiktoria Jędroszkowiak, aktywistka klimatyczna i działaczka społeczna, dziennikarz naukowy dr Tomasz Rożek, prof. Maciej Nowicki, laureat największej w Europie nagrody w ochronie środowiska Deutscher Umweltpreis, Paulina Górska, propagatorka świadomej i odpowiedzialnej konsumpcji.

 

WIDEO: Dominika Tarczyńska laureatką nagrody “Green Changer”

 

 

– PRECOP 28 to nie tylko konferencja przygotowująca do tegorocznego szczytu klimatycznego COP28 w Dubaju. To przede wszystkim przestrzeń, w której spotyka się polityka, biznes i nauka, by oprócz rozmów o zmianie klimatu wypracować też realne działania. Za tymi działaniami stoją ludzie – politycy, naukowcy, aktywiści, ale też i przedstawiciele biznesu. To oni są motorem zmian, podsuwają dobre przykłady i pomysły, przekonują i dzielą się swoją dobrą energią – powiedział Wojciech Kuśpik, prezes grupy PTWP.

 


“Doceniajmy tych, którzy podejmują realne działania”

Tegoroczną nagrodę “Green Changer” otrzymało także miasto Katowice. “Jest ono miejscem ważnych wydarzeń związanych ze zrównoważonym rozwojem i polityką klimatyczną. Katowice współorganizowały Światowe Forum Miejskie, Szczyt Cyfrowy ONZ – IGF, a przede wszystkim Szczyt Klimatyczny – COP24 w 2018 roku. Wydarzenie to stanowiło dla miasta impuls do podjęcia ważnych działań i pozytywnych zmian” – przekazano.

 


 

– Doceniajmy tych, którzy podejmują realne działania, a nie tylko mówią o tym, co należy zrobić – mówił Kamil Wyszkowski, przedstawiciel krajowy i dyrektor wykonawczy United Nations Global Compact Network Poland, cytowany w komunikacie. – Najczęściej bowiem jest tak, że kiedy ktoś dużo robi, to nie ma czasu na autopromocję. Tym bardziej trzeba to docenić, bo ci, którzy rzeczywiście zajmują się ratowaniem planety, ratowaniem gatunków, promocją wiedzy, najczęściej doświadczają osamotnienia, spotykają się z krytyką, doświadczają wypalenia.

 

ZOBACZ: “Czysta Polska”. Jak Polsat wspiera ekologię. “Dla dzieci, dla przyszłych pokoleń”

 

“Drugim wyróżnionym podmiotem została firma Vive Textile Recycling, która w praktyce realizuje to, o czym wielu jedynie mówi – ideę gospodarki cyrkularnej. Przedsiębiorstwo jest liderem branży recyklingu tekstyliów w Polsce i Europie. Dziennie sortuje ponad 300 ton towaru, a za cel stawia sobie stuprocentowe wykorzystanie odzieży używanej wykorzystanie odzieży używanej” – czytamy w informacji United Nations Global Compact Network Poland.

red/ Polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Świat

Holandia. Władze Alkmaar: Potępiamy zachowanie Legii Warszawa

467sjutofehw4a5jjjdm8xi2r7cp7ac3.png


Z oświadczenia władz i służb z holenderskiego Alkmaar dowiadujemy się, że “ze względu na uroczystości odbywające się w centrum Alkmaar z okazji 450. rocznicy Odsieczy Alkmaar, w mieście nie było możliwości przyjęcia przyjezdnych kibiców piłki nożnej”.

 

Jak stwierdzili, ustalono, że goście z Polski będą musieli uzyskany w Warszawie voucher wymienić na bilet na stadionie zaprzyjaźnionego ADO Den Haag. Jednak – jak twierdzą Holendrzy – niewielu kibiców zdecydowało się na to rozwiązanie. 

Holendrzy: Kibice szturmowali bramę wjazdową

Autorzy oświadczenia twierdzą również, że przed meczem “kibice Legii Warszawa szturmowali bramę wjazdową” i zachowywali się agresywnie w stosunku do policji. “Podczas tej akcji jeden z funkcjonariuszy stracił przytomność, dwóch innych zostało lekko rannych” – przekazano. Wówczas policja miała użyć gazu, by chronić siebie i stewardów zatrudnionych na stadionie.

 

Dodano, że podczas szturmu kibice Legii zabrali policji kilka pałek i gaz pieprzowy, a ich agresja przyczyną “eskalacji działań policji”. Władze miasta i służby rozpoczęły dochodzenie, by ustalić, kto jest odpowiedzialny za stosowanie przemocy wobec funkcjonariuszy. Zaapelowano też, by osoby, które posiadają zdjęcia i nagrania ze zdarzenia przekazały je odpowiednim organom. 

 

ZOBACZ: Legia Warszawa lepsza w meczu o Superpuchar Polski 2023

 

“Kibice, którzy stosują nadmierną i niedopuszczalną przemoc wobec policji i stewardów, nie są mile widziani w naszym mieście. Badamy wraz z zainteresowanymi stronami, czy i w jaki sposób możemy zakazać gościom o takim profilu ryzyka udziału w europejskich zawodach” – przekazała cytowana w oświadczeniu burmistrz miasta Anja Schouten. 

 

“Policja jest po to, aby zapewnić sprawny przebieg zawodów, które cieszą się dużą popularnością. To straszne, że koledzy doznają kontuzji.” – powiedział z kolei szef lokalnej policji, Hamit Karakus. Dodał, że Legia Warszawa okazała się nierzetelnym partnerem i nie wywiązała z zawartych umów, a polskie władze zamiast krytykować działania holenderskich służb powinny pomóc im w ustaleniu podejrzanych. “Ta rażąca przemoc wobec funkcjonariuszy policji jest niedopuszczalna i zdecydowanie ją potępiam” – przekazał.

Holenderska prokuratura: Zawodnicy podejrzani o poważne przestępstwa

Dalej w oświadczeniu czytamy, że dwóch zawodników Legii Warszawa doznało kontuzji i potrzebowali pomocy medycznej. Później zostali aresztowani i są podejrzani o napaść.

 

Dodano, że autokar Legii nie mógł odjechać z powodu kibiców opuszczających stadion. Holendrzy tłumaczą, że zawodnicy musieli zostać na stadionie ze względu na własne bezpieczeństwo. “Wielu zawodników i urzędników najwyraźniej nie zgodziło się z tym i użyło przemocy” – dodano.

 

ZOBACZ: Atak na Legię Warszawa w Alkmaar. Prezes Mioduski: Policja groziła szturmem na autobus

 

Przekazano, że na na krążących w mediach społecznościowych zdjęciach, które pokazują policję stojącą wokół autobusu, są funkcjonariusze, którzy pojazd ochraniali, a także mieli zatrzymać dwóch podejrzanych graczy.

 

“Decyzja prokuratury o aresztowaniu zawodników nie została podjęta lekkomyślnie i została wcześniej omówiona z policją. Są to podejrzani o poważne przestępstwa, które prokuratura – jak w każdym przypadku – dokładnie oceni – przekazała Prokurator Generalna Digna van Boetzelaer. Polskim mediom zarzuciła z kolei, że kreują wrażenie, iż zawodnicy są ofiarami działań policji,choć wcale tak nie jest. 

Legia Warszawa: Policjanci z niewyjaśnionych przyczyn zaatakowali piłkarzy

Przypomnijmy, że według relacji władz polskiego klubu tamtejsi policjanci z niewyjaśnionych przyczyn zaatakowali piłkarzy. Jak relacjonował na konferencji Legii Warszawa rzecznik klubu w pewnym momencie zostały zamknięte drzwi, przez które kadra miała wyjść do autokaru.

 

ZOBACZ: Mateusz Morawiecki reaguje na skandal po meczu Legii Warszawa. “Poleciłem MSZ pilne działania”

 

– Czekaliśmy, prosiliśmy, sytuacja się nie zmieniała. Następnie ze strony służb ochrony pojawiły się zachowania agresywne. Naruszenie nietykalności cielesnej zawodników, sztabu, przedstawicieli klubu, które zostały eskalowane, tak, jeszcze raz podkreślę, przez służby porządkowe – zaznaczył Bartosz Zasławski. 

 

W sobotę do polskiego MSZ zostanie wezwana Ambasador Królestwa Niderlandów w związku z “dyskryminacyjnymi działaniami holenderskich służb wobec obywateli RP m.in. na terenie miasta Alkmaar”.

 

Więcej o sprawie można przeczytać tutaj.

Polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Sport

AZ Alkmaar – Legia Warszawa. Relacja i wynik na żywo

s24ehfx7nbe14v4y9ybujxaai6bn2e9h.jpg


AZ Alkmaar dostał się do europejskich pucharów dzięki czwartej pozycji w lidze w poprzednim sezonie. Wówczas w 34 meczach zdobył 67 punktów (20 zwycięstw, siedem remisów, siedem porażek) i został wyprzedzony przez Feyenoord Rotterdam – 82, PSV Eindhoven – 75 oraz Ajax Amsterdam – 69.

 

Grę w eliminacjach Ligi Konferencji Europy rozpoczął od 3. rundy, w której wygrał z andorskim FC Santa Coloma (1:0, 2:0). Awans do fazy grupowej holenderska ekipa wywalczyła po wyeliminowaniu norweskiego SK Brann Bergen, ale dopiero po konkursie “jedenastek” (1:1, 3:3; karne 6-5), czyli w podobnych okolicznościach, jak Legia uporała się z duńskim FC Midtjylland.

 

ZOBACZ TAKŻE: Piotr Zieliński po meczu z Realem: Zapłaciliśmy za błędy

 

W niedzielę AZ Alkmaar pokonał Fortunę Sittard 4:0 i po siedmiu kolejkach ma 19 pkt oraz fenomenalny bilans bramkowy: 20-3. Liderem Eredivisie jest PSV, które wygrało wszystkie mecze.

 

Najbliższy rywal wicemistrza Polski rozpoczął rywalizację w fazie grupowej Ligi Konferencji od wyjazdowej porażki 3:4 z bośniackim Zrinjskim Mostar. Goście do przerwy prowadzili już 3:0, lecz w drugiej połowie miejscowi zdobyli cztery gole. Dwie bramki zdobył były zawodnik Pogoni Szczecin – Zvonimir Kozulj. Była to na razie jedyna porażka Alkmaar w sezonie.

 

Według portalu Transfermarkt najdroższym piłkarzem w kadrze holenderskiego klubu jest grecki napastnik Vangelis Pavlidis, który w tym sezonie zdobył w lidze dziewięć bramek i zanotował trzy asysty. 24-latek jest wiceliderem klasyfikacji strzelców Eredivisie, w której z dorobkiem 10 trafień prowadzi Santiago Gimenez z Feyenoordu.

 

Bramkarzem AZ jest Mathew Ryan. Reprezentant Australii przez cztery lata grał w Premier League w barwach Arsenalu Londyn i Brighton&Hove Albion. W 2021 roku przeniósł się do Realu Sociedad San Sebastian, a rok później przeszedł do FC Kopenhaga. W duńskim klubie przegrał rywalizację z Kamilem Grabarą i w styczniu przeniósł się do Holandii.

 

Filarem defensywy AZ Alkmaar jest Portugalczyk Alexandre Penetra. 22-letni stoper latem dołączył do holenderskiego klubu z portugalskiego Famalicao za 4,20 mln euro. W linii środkowej warto zwrócić uwagę na ofensywnego pomocnika Svena Mijnansa, skrzydłowego Jensa Odgaarda i defensywnego pomocnika Jordy’ego Clasiego.

 

W AZ Alkmaar gra 19-letni napastnik Ruben van Bommel – syn Marka van Bommela, wielokrotnego reprezentanta Holandii, wicemistrza świata z 2010 roku. Jego ojciec jest obecnie trenerem zespołu Royal Antwerpia, a wcześniej prowadził m.in. PSV Eindhoven i VfL Wolfsburg.

 

AZ Alkmaar założono w 1967 roku. Najlepszy w historii klubu był sezon 1980/81. To wtedy AZ zdobył pierwsze w historii mistrzostwo Holandii oraz doszedł do finału Pucharu UEFA, którym przegrał z Ispwich Town (0:3, 4:2). Po raz drugi triumfował w Eredivisie w sezonie 2008/09. Ma w dorobku też cztery Puchary Holandii (1978, 1981, 1982, 2013) i krajowy Superpuchar (2009).

 

Historia rywalizacji polsko-holenderskiej w europejskich pucharach jest bardzo długa i sięga sezonu 1969/70, kiedy doszło to dwóch takich batalii. W Pucharze Miast Targowych Ajax dwukrotnie pokonał Ruch Chorzów, a w półfinale Pucharu Europy Legia nie dała rady Feyenoordowi Rottrerdam.

 

Na łączną liczbę 41 meczów polskie kluby odniosły tylko osiem zwycięstw, notując sześć remisów i ponosząc aż 27 porażek. W ostatnich latach Legia Warszawa dwukrotnie trafiła na Ajax Amsterdam w 1/16 finału Ligi Europy – w sezonie 2014/15 przegrała w dwumeczu 0:1 i 0:3, natomiast dwa lata później odpadła po bezbramkowym remisie i porażce 0:1.

 

W sezonie 2011/12 stołeczna drużyna zmierzyła się z PSV Eindhoven w fazie grupowej Ligi Europy i poniosła dwie porażki (0:3, 0:1), natomiast w sezonie 2002/03 dwukrotnie pokonała FC Utrecht (4:1, 3:1) w 1. rundzie Pucharu UEFA.

 

AZ Alkmaar tylko raz był rywalem polskiego zespołu. W sezonie 2004/05 zwyciężył we Wronkach Amikę 3:1 w grupie Pucharu UEFA, kiedy w tej fazie rozgrywano tylko po jednym spotkaniu z danym rywalem.

 

AZ swoje mecze rozgrywa na AFAS Stadion, który może pomieścić 19 478 widzów. W holenderskim klubie w sezonie 1996/97 grał Krzysztof Bociek, wychowanek Stali Mielec i młodzieżowy reprezentant Polski.

 

Relacja i wynik na żywo meczu AZ Alkmaar – Legia Warszawa od godz. 21:00 na Polsatsport.pl.

KN, PAP

Przejdź na Polsatsport.pl


Source link

Polska

Nadleśnictwo Baligród. Rozpoczęło się bekowisko. To okres godowy danieli

qhuh91or4r8rm7auzwnx98hdwqm3ucu9.png


W polskich lasach trwa okres godowy danieli. Charakterystycznym odgłosem wydawanym przez te zwierzęta jest “beczenie” – stąd nazwa “bekowisko”. Lasy Państwowe zachęcają do posłuchania tego niezwykłego dźwięku.

“Po zakończonym rykowisku jeleni, w lesie czas na nowy repertuar – bekowisko – czyli miłosne zaloty danieli” – przekazano na profilu Lasów Państwowych w mediach społecznościowych.

Jak dodano, odgłosy danieli wydawane w okresie godowym określane są jako beczenie – stąd też nazwa bekowisko.

 

Nadleśnictwo Baligród i Lasy Państwowe zachęciły do posłuchania tych niezwykłych dźwięków.

 

Okres godowy u danieli. Bekowisko jest skomplikowanym rytuałem

“Na początku rui byki danieli tworzą w ziemi specjalne wgłębienia zwane kołyskami lub też rujowiskami, do których oddają mocz i stopniowo je pogłębiają” – napisały Lasy Państwowe.

 

Dodano, że dołki po pewnym czasie nabierają bardzo mocnego “aromatu”, który dla ludzi cuchnie.

 

ZOBACZ: Grzyb porażający jemiołę. Odkrycie Polaków może uratować lasy

 

Jak przekazano, byki gromadzą przy sobie z reguły do ośmiu łań i bronią do nich dostępu. Samce w czasie walk, choć mniejsze od swych krewniaków – jeleni – są od nich znacznie waleczniejsze.

 

“Jednakże ze względu na specyficznie ukształtowane poroże danieli, ich walki o wiele rzadziej kończą się tragicznie, niż u jelenia szlachetnego” – poinformowano.

Lasy Państwowe zaznaczyły, że daniel nie jest w Polsce gatunkiem rodzimym. Do kraju został sprowadzony już w XIII wieku. Był hodowany w parkach, skąd w późniejszym czasie rozprzestrzenił się na lasy.

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Świat

Wielka Brytania. Kolejna teoria związana z Stonehenge obalona. Zbadano pochodzenie jednego z głazów

9aotoj7aw39ygq9r31rnokiwnwdwk3zm.jpg


Stonehenge to słynna megalityczna budowla. Znajduje się w pobliżu miasta Salisbury, na południu Wielkiej Brytanii.

 

Kręgi z pionowo ustawionych kamieni powstały w okresie neolitu – ok. 2950–2900 p.n.e. Naukowcy od lat próbują ustalić, w jaki sposób ludziom z tamtej epoki udało się przetransportować tak wielkie skały i zbudować z nich tak wysokie konstrukcje.

 

Do tej pory sądzono, że wszystkie skały z wewnętrznego kręgu, pochodzą z miejsca oddalonego o ok. 240 km, z formacji Old Red Sandstone w zachodniej Walii. Ale naukowcy podejrzewają, że ta teoria nie jest prawdziwa.

Tajemnica Stonehenge. “Kamień Ołtarzowy” może być unikalnym głazem

Badacze z Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Aberystwyth w Wielkiej Brytanii przedstawili najnowsze ustalenia. Wynika z nich, że “Kamień Ołtarzowy”, znajdujący się w centrum kręgów, pochodzi z innego miejsca niż reszta głazów z wewnętrznego kręgu.

 

Kamień 80, bo taką ma oficjalną nazwę, miał być największym z tzw. niebieskich kamieni Stonehenge. Teraz jednak, po wnikliwych badaniach, podano, że być może głaz ten w ogóle nie należy do tej grupy.

 

Jednocześnie uczeni przyznają, że nie są w stanie stwierdzić, skąd pochodzi ten kamień.

 

ZOBACZ: Wielka Brytania: Elektryczne auto porwało właściciela. Nie dało się go zatrzymać

 

Autorzy przyznali, że centralny kamień Stonehenge, nie pochodzi nawet z tego samego miejsca, co kamienie tworzące zewnętrzny krąg. Te głazy z kolei pozyskiwano lokalnie.

 

Jak przekazali badacze, “Kamień Ołtarzowy” rzeczywiście może być unikalnym głazem z budowli. Budowniczowie Stonehenge mogli przetransportować go z miejsca, którego dotychczas nikt nie brał pod uwagę. 

Czytaj więcej


Source link

Kultura

Sztokholm. Literacka Nagroda Nobla 2023 przyznana

gnwuumxgigtf99ux3njeuty4t4p6u23r.jpg


W czwartek przyznano Literacką Nagrodę Nobla 2023. Uhonorowany to norweski pisarz Jon Fosse “za nowatorskie sztuki i prozę, które dają wyraz niewysłowionemu”.

Jon Fosse to urodzony w 1959 roku w Haugesund pisarz i dramaturg. Uznawany jest za jednego z najwybitniejszych współczesnych dramatopisarzy norweskich.

 

Fosse pisze w języku nynorsk czyli “nowonorweskim”, jednym z dwóch oficjalnych standardów piśmienniczych języka norweskiego.

 

Literacka Nagroda Nobla 2022

W zeszłym roku Literacką Nagrodę Nobla Francuzka Annie Ernaux. Wyróżnienie przyznano za “odwagę i kliniczną ostrość, z jaką odkrywa korzenie, wyobcowanie i zbiorowe ograniczenia pamięci osobistej”. “W twórczości bezustannie i pod różnymi kątami przygląda się życiu naznaczonemu licznymi problemami związanymi z płcią, językiem i klasą społeczną” – dodała Akademia.
 
Annie Ernaux, urodzona w 1940 roku, tworzy krótkie, autobiograficzne powieści, w których analizuje emocje człowieka. Pojawiają się w nich również motywy feministyczne.

 

ZOBACZ: Literacka Nagroda Nobla 2022. Laureatką Annie Ernaux

 

Nobel to nie pierwszy laur w karierze Ernaux. W 1984 roku otrzymała Nagrodę Renaudot, a pięć lat temu – Nagrodę im. Marquerite Yourcenar. Z kolei w 2019 roku jej powieść “Lata” weszła na krótką listę tytułów nominowanych do Nagrody Bookera.

Literacka Nagroda Nobla: Uhonorowani Polacy i Polki

Literacka Nagroda Nobla przyznawana jest od 1901 roku. Wśród 119 dotąd nagrodzonych pisarzy znalazło się jedynie 17 kobiet. 

 

Decyzję o tym, kto ją otrzyma, podejmuje Akademia Szwedzka – taka była wola fundatora nagrody, przemysłowca i wynalazcy dynamitu Alfreda Nobla.

 

Pierwszym, który otrzymał literackiego Nobla, był francuski poeta Sully Prudhomme. Stało się to w 1901 roku, a cztery lata później wyróżnienie otrzymał Polak Henryk Sienkiewicz.

 

Wśród naszych rodaków nagrodzonych tym Noblem są również Władysław Reymont (1924), Czesław Miłosz (1980), Wisława Szymborska (1996) oraz Olga Tokarczuk (za 2018, przyznana w 2019).

an/ac/polsatnews.pl

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Polska

Interwencja. Ojca uważają za kata. Dzielą z nim podwórko

cgxtwxwkwum7656kr8qcdtatam9q2411.png


Pani Renata z Tomaszem P. wzięła ślub 27 lat temu. Mają siedmioro dzieci. Najstarsze ma 26 lat, a najmłodsze siedem. Mieszkają w małej miejscowości Duczki w woj. mazowieckim. Ich życie z mężem i ojcem to wieloletni koszmar, o którym opowiedzieli ekipie “Interwencji”. 

 

– To było jedno wielkie piekło i nikomu tego nie życzę. Niejednokrotnie próbowałem popełnić samobójstwo, bo myślałem, że coś to pomoże, że ludzie na oczy przejrzą  – mówi zrozpaczony syn Artur.

Ojciec katował rodzinę. Nie zamierzają wybaczyć 

– Czekam na dzień, kiedy zobaczę klepsydrę z jego nazwiskiem. Bo nie sądzę, że te sprawy szybko się skończą. Mimo wszystko nie radzimy sobie, w ósmej klasie, tego nikt z rodziny nie wie, ale zaczęłam się sama okaleczać  – przyznaje córka Amelia.

 

– Dostawaliśmy różnymi przedmiotami, na przykład paskami od siników, gumami. Dał nam życie, ale co z tego jak je zabrał każdemu z osobna poprzez kłótnie, krzyki. To, że byliśmy przez niego bici  – dodaje syn Adrian.

 

ZOBACZ: “Interwencja”: Wymknął się w środku nocy. Szukają go od miesięcy

 

Jak twierdzi rodzina Tomasz P. latami znęcał się nad nimi. Warunki do życia w domu były koszmarne. – Strasznie krzyczał na wszystko, wywierał presję, trzeba było dostosować się we wszystkim – wspomina pani Renata.

 

– Mam 23 lata, a biurko w pokoju dalej jest moim azylem, to jest miejsce, gdzie robię wszystko. Nie mam w domu innego miejsca – dodaje córka Anna.

Rozwód nie przyniósł ukojenia 

Sześć lat temu pani Joanna powiedziała “dość”. Kobieta, przy wsparciu ośrodka pomocy społecznej, rozpoczęła starania o rozwód. Ruszyła też sprawa o znęcanie.

 

– Najmłodszy Adaś ma stwierdzoną niepełnosprawność na tle emocjonalnym, córka jako 14-latka trafiła do szpitala z silną nerwicą, a ordynator mnie zapewnia, że powiadomi sąd. Niestety żadnego pisma nie otrzymaliśmy – wspomina pani Renata.

 

ZOBACZ: “Interwencja”: Bój o odprawy. Firma nie odpowiada na wezwania do zapłaty

 

Rok temu małżonkowie rozwiedli się, a Tomasz P. został skazany za znęcanie się nad żoną na 6 miesięcy w zawieszeniu na trzy lata.

 

Tomasz P. został skazany, ale rodzinie nie daje spokoju. Mężczyzna zamieszkał w baraku obok domu, a dzieci wciąż boja się ojca i nie chcą z nim dzielić jednego podwórka.    

 

– Tego człowieka boję się całe życie. Bałem się za dziecka i boje się teraz, bo jest na podwórku, bo się kręci, bo jest obok – mówi o ojcu Anna.

 

– Jesteśmy więźniami w swoim rodzinnym domu – dodaje Adrian.

Wspólna działka z katem 

Rodzina chciałaby w końcu spokojnie żyć. Toczy się wciąż sprawa o podział majątku, gdyż dom i działki są wspólną własnością, którą otrzymali po ślubie. Razem z najstarszymi dziećmi ekipa “Interwencji” próbowała porozmawiać z Tomaszem P. i nakłonić go do wyprowadzki. 

   

Reporterka: Został jest pan skazany! I uważa pan, że może dalej tu mieszkać, że to jest dobre dla dzieci?

 

Tomasz P.: Ale jestem skazany za znęcanie się nad żoną, a nie dziećmi.

 

Reporterka: Czy wie pan, co przeżywają dzieci? Chce pan to usłyszeć w końcu?

 

Tomasz P.: Tak, poproszę.

 

Dziecko: Co było w domu, co nam robiłeś? Żonę wyzywałeś od k**** i wszystkiego, co najgorsze. Dzieciaki płakały, a ciebie to bawiło i dalej krzywdziłeś.

 

Reporterka: Czy może się pan wyprowadzić?

 

Tomasz P.: Wyprowadzę się, jak się skończą sprawy.

 

– Boję się, bo on jest nieobliczalny – podsumowuje syn Artur.

 

Materiał dostępny na stronie “Interwencji”.

Interwencja/Żanetta Kołodziejczyk-Tymochowicz/”Interwencja”

Czytaj więcej


Source link

Kultura

Finał porwania psów Lady Gagi. Gwiazda pop zaoszczędzi sporą sumę

nuicncjthd4jmp3japcs3q843e1v82wq.jpg


Lady Gaga doczekała się finału dramatycznej sprawy. Znana piosenkarka pop nie musi płacić nagrody za zwrócenie jej psów – orzekł amerykański sąd. Gwiazdę pozwano o niewypłacenie pół miliona dolarów znaleźnego kobiecie, która zwróciła jej dwa uprowadzone czworonogi. Problem w tym, że rzekoma “znalazczyni” psów sama uczestniczyła w ich uprowadzeniu.

Jennifer McBride pozwała amerykańską piosenkarkę w lutym. Jako przyczynę podała niezapłacenie jej pół miliona dolarów nagrody za zwrócenie dwóch skradzionych buldogów Lady Gagi. Dodatkowo kobieta ubiegała się o półtora miliona dolarów odszkodowania

 

Sąd uznał, że piosenkarka nie musi przekazywać powódce żadnych środków. Śledztwo wykazało, że McBride działała w porozumieniu z ludźmi, którzy dwa lata wcześniej zaatakowali wyprowadzającego psy piosenkarki Ryana Fischera.

 

ZOBACZ: “Depp kontra Heard”. Nowy dokument Netflixa o procesie dekady

 

Mężczyzna został postrzelony w klatkę piersiową, co Biuro Prokuratora Okręgowego hrabstwa Los Angeles określiło “aktem przemocy dokonanym z zimną krwią” – donosi serwis BBC. Napastnicy uprowadzili dwa należące do gwiazdy pop buldożki francuskie, trzeci piesek uciekł i został znaleziony przez policję. 

“Porwanie” psów Lady Gagi. Zamieszana w kradzież żądała znaleźnego

McBride, razem z czterema innymi zamieszanymi w napaść osobami, została oskarżona o próbę zabójstwa. W grudniu ubiegłego roku jeden z porywaczy, James Howard Jackson, został skazany na 21 lat więzienia za usiłowanie morderstwa.

 

ZOBACZ: USA. Dwulatka sama wyszła z domu. Zaopiekowały się nią psy

 

Kobieta utrzymywała, że chciała jedynie zapewnić psom opiekę – zwróciła skradzione pupile dwa dni po porwaniu, zaraz po tym, jak Lady Gaga publicznie zaoferowała wysoką nagrodę za oddanie jej buldogów. 

 

Sędzina uznała, że pozywająca piosenkarkę kobieta “ma nieczyste ręce” i nie może czerpać korzyści materialnych, będąc zamieszana w przestępstwo. 

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Świat

Pakistan. Rząd wyrzuca niemal dwa miliony Afgańczyków. Muszą opuścić domy

uwfrws6yk7t91irexjxwnemra3pkwijv.jpg


Z Pakistanu do końca października muszą wyjechać wszyscy obywatele Afganistanu, którzy nie mają uregulowanego statusu pobytu w kraju – poinformowało biuro premiera Shehbaza Sharifa. Na platformie X władze podały: “Dzisiejsze kluczowe decyzje obejmują usunięcie nielegalnych cudzoziemców przebywających w Pakistanie, sformalizowanie procedur ruchu granicznego oraz nielegalną imigrację”.

Ruch Islamabadu dotyczy prawie dwóch milionów Afgańczyków, którzy przebywają obecnie na terytorium Pakistanu. Większość z nich uciekła z kraju przed wojną lub talibami, którzy w 2021 roku zdobyli stolicę państwa – Kabul.

Rząd Pakistanu reaguje na ostatnie ataki terrorystyczne

Decyzja została podjęta tydzień po samobójczym ataku bombowym na meczet w mieście Mastung. W momencie zamachu w świątyni odbywały się uroczystości religijne. Zginęło 55 osób, a ponad 100 zostało rannych. W oficjalnym komunikacie sam atak nie jest wspomniany, ale do problemu terroryzmu odniósł się jednak minister spraw wewnętrznych Pakistanu Sarfraz Bugti.

 

ZOBACZ: Pakistan: Atak w pobliżu meczetu. Wiele ofiar śmiertelnych i rannych

 

Szef resortu podał, że od stycznia na terenach przygranicznych doszło do 24 ataków zamachowców samobójców. Winę za ponad połowę z nich przypisał bojownikom działającym na terytorium Afganistanu.

Rząd w Kabulu określił decyzję Islamabadu jako “nieakceptowalną” i wezwał sąsiada do jej ponownego przemyślenia. Talibowie podkreślili również, że nie mają nic wspólnego z organizacjami odpowiedzialnymi za ataki w Pakistanie.

1,7 mln Afgańczyków musi opuścić Pakistan

W ciągu trwającego od dekad konfliktu w Afganistanie do sąsiedniego Pakistanu uciekły miliony osób. Według danych ONZ w kraju przebywa obecnie 1,3 mln Afgańczyków ze statusem uchodźcy, a dodatkowe 880 tysięcy uzyskało pozwolenie na pobyt.

Mimo to 1,7 mln uciekinierów nie ma jednak uregulowanego prawnie statusu. Nie oznacza to wcale, że przebywają w kraju nielegalnie. Wystarczy, że formalności związane z przyznaniem im statusu uchodźcy nie zostały jeszcze zakończone.

 

ZOBACZ: Porwanie czy adopcja? Międzynarodowy spór o sierotę z Afganistanu

Zgodnie z międzynarodowymi paktami prawo do uzyskania schronienia w obcym kraju ma każdy człowiek. Jednak, w obliczu decyzji pakistańskiego rządu, te niespełna dwa miliony osób muszą do końca października wyjechać z kraju.

Minister Sarfraz Bugti ogłosił, że jeśli nie zrobią tego dobrowolnie, to zostaną deportowani. Zapowiedział również utworzenie specjalnej agencji zajmującej się identyfikowaniem i konfiskatą dóbr i aktywów Afgańczyków przebywających w kraju bez odpowiednich zezwoleń.

Afgańscy urzędnicy w Pakistanie twierdzą, że władze rozpoczęły łapanki ich obywateli jeszcze zanim decyzja rządu została ogłoszona. W ciągu ostatnich dwóch tygodni zatrzymanych miało zostać ponad 1000 osób – zarówno posiadających pozwolenia na pobyt, jak i tych bez uregulowanego statusu.

Nowe zasady na granicy. Wjazd tylko z paszportem lub wizą

Od 1 listopada w życie mają również wejść nowe obostrzenia dotyczące wjazdu do Pakistanu z Afganistanu. Wpuszczane będą jedynie osoby legitymujące się za pomocą paszportu lub wizy.

 

ZOBACZ: Afganistan: Talibowie zakazują kobietom wstępu do parku narodowego. “Zwiedzanie to nie obowiązek”

To istotna zmiana, ponieważ do tej pory Afgańczycy mogli przekraczać granice okazując dowód tożsamości. Teraz będą musieli się ubiegać o paszport lub wizę. Proces przyznawania dokumentów trwa wiele miesięcy, a odpowiednie urzędy mają duże zaległości.

Jeśli tylko nowe zasady będą przestrzegane, istotnie ograniczy to przepływ ludności między krajami.

Czytaj więcej


Source link

Kultura

Śmierć Bohdana Gadomskiego. Opiekunowie dziennikarza skazani

4dk3dz7aug3u2w6m9vebehnbx72zbq97.jpg


Śmierć Bohdana Gadomskiego. Kara więzienia dla opiekunów

W sądzie w Łodzi zapadły dwa wyroki w sprawie śmierci Bohdana Gadomskiego. Borys Ł. ma spędzić w więzieniu rok i pięć miesięcy, a jego żona – Halina K.-Ł. – trzy miesiące. Kobieta ma również przez dziewięć miesięcy pracować społecznie. Opiekunów dziennikarza oskarżono m.in. o podanie podopiecznemu za dużej dawki insuliny, co miało doprowadzić go do hipoglikemii i śmierci.

Winni nieumyślnego spowodowania śmierci Bohdana Gadomskiego – orzekł w środę skład pod przewodnictwem sędziego Tomasz Krawczyk w Sądzie Okręgowym w Łodzi, cytowany przez PAP. 

 

Sąd skazał Borysa Ł. na rok i pięć miesięcy więzienia, a Halinę K.-Ł. na trzy miesiące więzienia oraz dziewięć miesięcy prac społecznych.

“Każdorazowo lek był podawany w sposób nieprawidłowy”

Jak zaznaczył sąd, każdorazowo lek był podawany nieprawidłowo, lecz dawki insuliny aplikowane przez oskarżoną nie narażały życia pokrzywdzonego. Po jednej z dawek podanych przez Borysa Ł., znacznie przekraczającą normę, Gadomski już się nie obudził.

 

ZOBACZ: Katowice: Śmiertelne potrącenie 19-latki. Wyrok ws. kierowcy autobusu

 

– W ocenie sądu zostawiony sam sobie oskarżony mógł się pomylić i podał za dużo leku. W szczególności istnieje możliwość, że zasugerował się podziałką na ampułce – tłumaczył sędzia Krawczyk. Dodał, że zachowanie oskarżonego po wezwaniu pogotowia, wskazywało na to, że nie zdawał on sobie sprawy, że podał zbyt dużą dawkę leku.

 

Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżonych nie było w środę na sali. Obie strony zapowiedziały złożenie apelacji po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku.

Śmierć dziennikarza. Opiekunowie nie przyznawali się do winy

Bohdan Gadomski zmarł 24 marca 2020 roku. Po śmierci szpital, w którym przebywał dziennikarz, złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Jak wykazała sekcja zwłok, do zgonu doszło w wyniku skrajnej hipoglikemii, wywołanej prawdopodobnie przedawkowaniem insuliny.

 

Sprawa przed Sądem Okręgowym w Łodzi dot. śmierci łódzkiego dziennikarza toczyła się od półtora roku. Na ławie oskarżonych zasiadła para jego opiekunów, którzy mieli zająć się 71-letnim, schorowanym i nieposiadającym bliższej rodziny dziennikarzem po jego wyjściu ze szpitala. Niedługo przed śmiercią Gadomski sporządził testament, w którym zapisał im cały swój majątek.

 

ZOBACZ: Śmierć Bohdana Gadomskiego. Jest akt oskarżenia w sprawie śmierci dziennikarza

 

Prokuratura Łódź-Górna oskarżyła 57-letniego Borysa Ł. o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć. Natomiast 53-letnia żona oskarżonego Halina K.-Ł. odpowiadała za narażenie dziennikarza na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Żadne z oskarżonych nie przyznało się do winy.

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link