June 2022

Technologie

Nie żyje Mariusz Kosman szermierz i trener

fencing-4297989_960_720.jpg


W dniu 2 listopada odszedł z tego świata utalentowany trener polskiej szermierki Mariusz Kosman. Miał 66 lat.

Zmarły był wybitnym talentem trenerskim i zasłużył się dla polskiego sportu prowadząc kadrę narodową. W przeszłości był prezesem AZS Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie oraz aktywnym członkiem Polskiego Związku Szermierczego.

Szermierka była jego pasją, bowiem jeszcze zanim został trenerem Mariusz Kosman sam aktywnie uprawiał tą dyscyplinę osiągając liczne sukcesy, także te nagradzane medalami. W roku 1982 wywalczył brąz na mistrzostwach Polski, a po dwóch latach taki sam rezultat powtórzył, ale tym razem w szermierce drużynowej.

Po zakończeniu kariery jako szermierz podjął prace jako trener prowadząc przez pewien czas kadrę narodową. Wśród jego najbardziej znanych zawodniczek jest Danuta Dmowska-Andrzejuk, była minister sportu, a także Magdalena Grabowska oraz Katarzyna Trzópek.

W swojej karierze trenerskiej poprowadził do mistrzostwa Polski kadrę juniorów w kategorii indywidualnej oraz męską drużynę AZS-AWF Warszawa. Stał też na czele kadry narodowej seniorów oraz kobiecej sekcji juniorskiej. W 2005 roku jego podopieczna Danuta Dmowska zdobyła indywidualne mistrzostwo świata w grupie seniorów, a cztery lata później jego drużyna zdobyła wicemistrzostwo świata. W tych samych latach prowadzone przez niego drużyny zdobyły tytuł wicemistrza Europy, a w 2004 roku reprezentacja pod jego kierownictwem uplasowała się na trzecim miejscu Mistrzostw Europy zdobywając brązowy medal. Z kolei w 2010 roku jego kolejna podopieczna Małgorzata Piekarska wywalczyła indywidualne wicemistrzostwo Europy.

W sumie prowadzeni przez trenera Kosmana zawodnicy i drużyny zdobywali medale mistrzostw świata i europejskich w każdej kategorii wiekowej. Zgarnęli także łącznie 27 złotych krążków w ogólnopolskich mistrzowskich zmaganiach. Za całość pracy i wszystkie wybitne osiągnięcia Mariusz Kosman otrzymał honorowe odznaczenie Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

Jego śmierć to niewątpliwie dotkliwa strata dla polskiego sportu.


Source link

Polska

Adam Niedzielski: szczególna uwaga na zagadnienie kontaktu z wracającymi z Afryki

pcp2x3n1r8xk9hpd2a87ey5r6a8av5ec.jpg


“Poleciłem GIS zwrócenie szczególnej uwagi w prowadzonych wywiadach epidemicznych na zagadnienie kontaktu z osobami wracającymi z Afryki” – napisał minister zdrowia Adam Niedzielski.

“Szczególnie z RPA, gdzie mutacja odpowiada za 100 proc. nowych zakażeń” – dodał polityk.

“Dodatnie próbki będą badane w laboratoriach pod kątem genomu wirusa” – poinformował w piątek na Twitterze szef resortu zdrowia.

“Niepokojący” nowy wariant COVID-19

 

Wpis ministra podlinkowany jest informacją na temat nowego koronawirusa opublikowaną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

 

Światowa Organizacja Zdrowia wykryty w państwach południowej Afryki nowy wariant koronawirusa wskazała jako “niepokojący”. Specjaliści WHO analizujący nowy wariant określili go jako odmianę wysoce zaraźliwą. Poprzednim umieszczonym w tej kategorii wariantem koronawirusa był dominujący obecnie na świecie wariant Delta.

 

Nowa odmiana koronawirusa znana dotychczas jako B.1.1.529 otrzymała nazwę greckiej litery Omikron.

 

Wariant B.1.1529 został wykryty 11 listopada w Botswanie. Trzy dni później potwierdzono jego obecność w organizmie pacjenta w RPA. Został także zidentyfikowany u 36-latka, który 13 listopada wrócił z Afryki Południowej do Hongkongu.

 

ZOBACZ: Koronawirus. Ograniczenia w ruchu lotniczym po wykryciu nowego wariantu koronawirusa

 

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przekazała w piątek na Twitterze, że Komisja “proponuje wstrzymanie lotów z południa Afryki ze względu na budzący obawy wariant wirusa B.1.1.529.”

 

Wielka Brytania w południe w piątek zawiesiła loty z RPA, Namibii, Zimbabwe, Lesoto, Botswany i Eswatini (dawniej Suazi). Wstrzymanie lotów początkowo przewidziane jest do niedzieli rano, a później wyjechać z tych krajów będą mogli tylko obywatele i rezydenci Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Będą jednak musieli odbyć 10-dniową płatną kwarantannę w hotelu.

 

WHO podała, że w skali globu odnotowano dotąd nieco poniżej 100 przypadków wariantu Omikron, głównie w RPA i Botswanie


Source link

Świat

Koronawirus w Wielkiej Brytanii. Dobowy bilans zakażeń powyżej 50 tysięcy

000B0KY8JBWPSVYA-C411.jpg


Od trzech tygodni liczba wykrywanych każdego dnia zakażeń systematycznie rośnie, choć procentowo nie są to aż tak duże wzrosty jak w wielu innych krajach europejskich. W ciągu ostatnich siedmiu dni stwierdzono łącznie 309,3 tys. infekcji, czyli o 10 proc. więcej niż w poprzednich siedmiu.

Zauważalnie natomiast spadają bilanse zgonów. Wprawdzie bieżący jest minimalnie – o trzy – wyższy od tego z poprzedniego piątku, ale łączna liczba za ostatnie siedem dni – 877 – jest o 15,5 proc. mniejsza niż była w poprzednich siedmiu.

W piątek minister zdrowia Sajid Javid mówił, że w Wielkiej Brytanii nie potwierdzono jeszcze żadnego przypadku nowego wariantu – nazwanego przez WHO Omikron – ale jak zastrzegł, jest bardzo prawdopodobne, że znajduje się on już także w innych krajach poza tymi, gdzie go wykryto.

Od początku pandemii w Wielkiej Brytanii stwierdzono już 10,07 mln zakażeń, z powodu których zmarły 144 593 osoby. Pod względem wykrytych zakażeń Wielka Brytania zajmuje czwarte miejsce na świecie, pod względem zgonów – siódme.

Do tej pory pierwszą dawkę szczepionki przeciw COVID-19 otrzymało 50,87 mln osób, drugą – 46,25 mln, a dawkę przypominającą – 16,78 mln. Stanowi to odpowiednio 88,5 proc., 80,4 proc. i 29,2 proc. mieszkańców powyżej 12. roku życia.




Source link

Kultura

Aktor Jacek Braciak: mam transpłciowego syna

zmkzqerohtxgsf43adtc9ijrvk72ws9s.jpg


– Miałem kiedyś córkę Jadwigę, a teraz mam syna Konrada. Myślę, że moje dzieci to ludzie wolni – wyznał na łamach “Zwierciadła” aktor Jacek Braciak, ujawniając tym samym, że jedno z jego dzieci jest transpłciowe. Jak dodał, “czasem trudno pogodzić się z wieloma rzeczami, ale należy to zrobić”. – Kłania się zasada, której ja już też hołduję: miłość jest bezwarunkowa – dodał.

W grudniowym wydaniu miesięcznika “Zwierciadło” ukazał się wywiad z Jackiem Braciakiem. Dziennikarka pisma zapytała go m.in., czy jego trzy córki “są wolnymi kobietami”. Aktor odpowiedział, że “jest ojcem dwóch córek i syna”.

 

ZOBACZ: Senat. Morawska-Stanecka zawiadomiła prokuraturę ws. wypowiedzi Krzysztofa Kasprzaka o osobach LGBT

 

– Dlatego że moja córka okazała się mężczyzną w swojej istocie, w swoim wnętrzu, myśleniu, więc w tej chwili mam syna. Miałem kiedyś córkę Jadwigę, a teraz mam syna Konrada. I tak, myślę, że moje dzieci to ludzie wolni – wyjaśnił.

Jacek Braciak: czasem trudno się pogodzić z wieloma rzeczami, ale trzeba to zrobić

Jak dodał aktor, starał się szanować wybory swoich dzieci, jak i “oduczyć samego siebie myślenia typu ‘Byłoby lepiej, gdybyś…'”. – Dla mnie byłoby lepiej, ale czy dla nich? Czasem trudno pogodzić się z wieloma rzeczami, ale należy to zrobić – dodał.

 

Jak mówił Braciak, “z tym, że ktoś chce żyć na swój rachunek, mimo że jest moim dzieckiem, dla którego chcę najlepiej, bardzo je kocham, także należy się pogodzić”. – Tu kłania się zasada, której ja już też hołduję: miłość jest bezwarunkowa – stwierdził.

 

ZOBACZ: Warszawa. Manifestacja Koalicji Antyfaszystowskiej przeszła ulicami stolicy

 

Na wyznanie Jacka Braciaka zwrócił uwagę magazyn osób LGBTQ “Replika”. W tym roku na jego łamach dziennikarz Piotr Jacoń również przyznał, że jedno z jego dzieci jest transpłciowe.

 

 

Jacek Braciak ma 53 lata, urodził się w lubuskim Drezdenku. Znany jest m.in. z filmów “Kler”, “Wołyń”, “Róża”, “Pod mocnym aniołem”, “Drogówka”, jak i seriali “Rodzinka.pl”, “Miodowe lata”, “Ludzie Chudego” czy “Kasia i Tomek”.

wka/bas/Polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Polska

Zmarła była biathlonistka Adrianna Piller

grave-2036220_960_720.jpg


Kolejna w ostatnim czasie dotkliwa strata dla polskiego sportu. We czwartek 4 listopada Polski Związek Biathlonu poinformował o śmierci byłej biathlonistki Adrianny Piller. Sportsmenka miała zaledwie 42 lata.

Kobieta niejednokrotnie reprezentowała nasz kraj na zawodach w biathlonie. Duże sukcesy odnosiła już w młodości, bowiem stawała nawet na podium podczas Mistrzostw Świata Juniorów oraz Uniwersjady, gdzie startowała jeszcze pod swoim nazwiskiem panieńskim Babik.

Wśród juniorów

Adrianna Piller swoją życiową przygodę z biathlonem rozpoczęła we wczesnych latach 90-tych XX wieku, pod czujnym okiem trenera Józefa Pawlika, a później braci Szyda. Występowała wówczas w barwach klubu KS Biathlon Wałbrzych i reprezentując go zdobyła w 1998 roku mistrzowski juniorski tytuł w sprincie. Wówczas miała już na swoim koncie także medal seniorskich letnich Mistrzostw Świata w biathlonie zdobyty rok wcześniej, w 1997. Wtedy też startując w sztafecie wraz z Magdaleną Grzywą, Iwoną Grzywą oraz Dorotą Grucą zdobyła brąz. W kolejnej edycji tej samej imprezy, tym razem w Osrblie, także udało jej się stanąć na najwyższym stopniu podium, ale w sprincie indywidualnym.

Sportsmenka odniosła również sukcesy zimą. Podczas uniwersjady 1998/99 zdobyła srebrny krążek w biegu na 15 km oraz ponownie brąz w sztafecie z Agatą Suszką oraz Iwoną Daniluk. Ten sam rezultat uzyskała po kilku tygodniach na Mistrzostwach Świata Juniorów tym razem w sztafecie z Magdaleną Grzywą i Magdaleną Gwizdoń.

Oficjalna reprezentacja seniorów

Adrianna Babik aż dziewięć razy reprezentowała Polską w zawodach w ramach Pucharu Świata. Pierwszy raz startowała w styczniu 1997 roku nie mając jeszcze 18-tu lat. Wówczas w sprincie w Ruhpolding zajęła 92 miejsce, natomiast w biegu drużynowym wspólnie z Agnieszką Wanżewicz, Magdaleną Gwizdoń oraz Sylwią Ziemianin zakończyła bieg z jedenasta lokatą. Indywidualnie najlepszy w swojej karierze start pucharowy zaliczyła w tych samych zawodach dwa lata później kończąc sprint na 42 pozycji.

W sezonie 1998/99 w sztafecie zajęła w Oberhofie miejsce szóste oraz siódmą pozycję w klasyfikacji Mistrzostw Świata w Kontiolahti. W obu biegach w tym sezonie startowała w sztafecie razem z Agatą Suszką, Anną Stera oraz Magdaleną Gwizdoń. Kariera w biathlonie zakończyła się dla Adrianny Piller z powodów zdrowotnych w 1999 roku. W ostatnich latach wróciła jednak do tego sportu, jednakże nie jako uczestniczka zawodów a jako sędzia.

Komunikat o śmierci sportsmenki przekazał Polski Związek Biathlonu we czwartek 4 listopada, nie informując jednak o przyczynach. Uroczystości pogrzebowe Adrianny Piller odbyły się dwa dni później w sobotę 6 listopada. Była biathlonistka została pochowana na cmentarzu w Czarnym Borze.

Brak informacji o przyczynie śmierci budzi, wobec podobnych niewyjaśnionych zgonów w ostatnim czasie, nie pozbawione zasadności podejrzenie o związek ze szczepieniem na covid. Nie ma jednak potwierdzonych informacji na temat tego czy była biathlonistka przyjęła preparat, czy też nie. Ani lekarze ani rodzina nie udzielają żadnych informacji w tym temacie.


Source link

Sport

Losowanie baraży MŚ 2022. Transmisja TV i stream online

sa4vdy9g1e6rbc7dghw7fxnmf652kwx2.JPG


Czy trafimy na potęgę? A może los będzie dla nas łaskawy i uda się wylosować niżej notowany zespół. Nie zmienia to jednak faktu, że reprezentację Polski czeka bardzo trudne zadanie, ponieważ nie znalazła się w gronie drużyn rozstawionych. Wszystko przez porażkę w ostatnim meczu kwalifikacyjnym z Węgrami. To mocno skomplikowało sytuację.

 

Polacy znaleźli się w grupie zespołów niezostawionych. To oznacza, że już w półfinale możemy trafić na takich potentatów jak Portugalia czy Włochy. W gronie potencjalnych rywali są również Szwecja, Szkocja, Rosja i Walia.

 

Zobacz także: Iwańczyk: PZPN ścina budżet o 30 proc. Brak awansu na mundial to 70 mln zł mniej!

 

Warto zaznaczyć, że Polacy oprócz braku rozstawienia i trafienia na teoretycznie niżej notowanego adwersarza, stracili również atut własnego boiska i barażowy półfinał rozegrają na wyjeździe. Dopiero ewentualny awans do drugiej, finałowej rundy może sprawić, że podopieczni Paulo Sousy zagrają u siebie, ponieważ wówczas o tym, kto będzie gospodarzem zadecyduje losowanie.

 

W barażach udział bierze 12 reprezentacji – sześć rozstawionych (Portugalia, Szwecja, Włochy, Szkocja, Rosja, Walia), które uzyskały najlepszy dorobek punktowy z drugich miejsc w swoich grupach eliminacyjnych oraz sześć nierozstawionych – cztery z drugich miejsc w grupach eliminacyjnych (Turcja, Polska, Macedonia Północna, Ukraina) oraz dwie, które wygrały swoje grupy w Lidze Narodów, a nie zajęły pierwszego lub drugiego miejsca w kwalifikacjach (Austria, Czechy).

 

Sześć par powalczy w jednym meczu o awans do finałowej rundy, w której trzy drużyny wywalczą przepustki na mistrzostwa świata.

 

Baraże zostaną rozegrane 24 i 25 marca (półfinały) oraz 28 i 29 marca (finały).

 

Reprezentacje rozstawione: Portugalia, Szkocja, Włochy, Rosja, Szwecja, Walia

Reprezentacje nierozstawione: Polska, Macedonia Północna, Turcja, Ukraina, Macedonia Północna, Austria, Czechy

 

 

Transmisja z ceremonii losowania baraży MŚ 2022 od godz. 17:00 w Polsacie Sport News oraz Polsacie Box Go i na Polsatsport.pl.

KN, Polsat Sport

Przejdź na Polsatsport.pl


Source link

Zdrowie

Coraz więcej zagrożeń dla francuskich policjantów

gendarmerie-6162958_960_720.jpg


Służba w policji we Francji z tygodnia na tydzień staje się coraz bardziej ryzykowna. Lawinowo rośnie w tym kraju liczba funkcjonariuszy, którzy składają wnioski o opiekę i ochronę w związku z otrzymywanymi groźbami. Rodzi się zatem pytanie, czy kraj, w którym nawet funkcjonariusze służb porządkowych potrzebują ochrony dla siebie i swoich rodzin ma szansę przetrwać na dłuższą metę.

Coraz więcej zagrożonych policjantów

Od sierpnia ubiegłego roku już około 750 policjantów musiało skorzystać z nagłej pomocy z powodu realnych gróźb użycia wobec nich i ich rodzin przemocy. System tzw „nagłej pomocy” działa we Francji już od półtora roku a funkcjonariuszy potrzebujących tego typu wsparcia wciąż przybywa. Nastały więc trudne czasy, kiedy to sami stróże prawa i porządku potrzebują ochrony.

Jest już niemal codziennością, że w różnych miejscach miejscach kraju policja jest wciągana w rozmaite zasadzki zwłaszcza w leżących na obrzeżach miasta podmiejskich osiedlach. Funkcjonariusze padają ofiarami napaści, gróźb czy nękania. Nagminnie też są ujawniane są ich dane personalne oraz adresy zamieszkania ich rodzin. Codziennie konfrontują się z coraz brutalniejszą przestępczością, bandami, gangami czy rozbudowanymi sieciami dilerskimi. Coraz często całe oddziały funkcjonariuszy wysyła się na ulice miast celem walki z ruchami społecznym takimi jak np „żółte kamizelki” bądź ruchy walczące z segregacją sanitarną.

Nie jest to jedyny problem. Od wielu już lat w szeregach mundurowych lawinowo wzrasta fala samobójstw i prób samobójczych. Coraz więcej pracowników policji i innych służb zwraca się o pomoc do grup wsparcia, które powstały około półtora roku temu. 750-iu policjantów od sierpnia 2020 roku oznacza, że każdego miesiąca jest to średnio 50-iu mundurowych a dwóch dziennie. Dane te więc są zatrważające. Wysoki odsetek, bo nawet 25% tych zgłoszeń, dotyczy sytuacji dotyczących bezpośredniego zagrożenia w życiu prywatnym i rodzinnym z powodu wykonywanego zawodu.

Groźby pod adresem policjantów nierzadko kierują nawet zawistni, albo będący na bakier z prawem sąsiedzi. W jednym z departamentów, Seine-et-Marne, dealerzy jednego z gangów narkotykowych oferowali aż pól miliona euro nagrody za głowę policjanta, a na ulicach w wielu miejscach nierzadko pojawiają się nawet plakaty z danymi adresowymi policjantów.
W związku z zagrożeniami francuskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych powołało półtora roku temu specjalną platformę dedykowaną zagrożonym z rozmaitych powodów policjantom. Jak dotąd z pomocy w postaci pilnej zmiany miejsca zamieszkania potrzebowało około 10-iu funkcjonariuszy i związanego z tym wręczenia mu nowego przydziału.


Source link

Świat

Swiatłana Cichanouska dla Polsat News: trudno przewidzieć, co zrobi nieprzewidywalny dyktator

1pgsa5bo2rrocso1uqke1oxt8hguyw9h.jpg


W czasie swojego przemówienia mówiła pani eurodeputowanym, że ich działania w obronie uciskanych Białorusinów nie są wystarczające? Co więcej powinni robić?

Przede wszystkim zachodnie demokracje powinny zrozumieć, z kim mają do czynienia: z dyktatorem i okrutnym człowiekiem, który gra życiem nie tylko swoich ludzi, ale również tych z innych państw. Wykorzystuje ich życie, by wywierać presję na Europę za to, że ta wspiera ruchy demokratyczne na Białorusi. Myślę, że każdy wie, iż dyktator zna tylko język siły, dlatego Europa powinna używać swojego, czyli sankcji, politycznej i gospodarczej izolacji. Taka presja moim zdaniem powinna polegać na wspólnych i mocnych karach wymierzonych w sektory białoruskiej gospodarki.

 

Musicie zrozumieć, że oczywiście naszym celem nie jest zrujnowanie białoruskiej gospodarki, ale naprawdę chcemy odzyskać naszych najbliższych, chcemy doprowadzić do rozmów, które pozwolą na przeprowadzenie nowych wyborów i odbudowy Białorusi. Czyli ta unijna reakcja powinna z jednej strony opierać się o dotkliwe kary, a z drugiej o mocne wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego. Tylko takie dwukierunkowe działanie pozwali nam przetrwać i obalić tę dyktaturę.

 

ZOBACZ: Białoruś. Wspólne loty patrolowe z Rosją wzdłuż granicy. “Dla zapobieżenia naruszenia”

Czy sankcje albo groźba ich zaostrzenia mogą powstrzymać kryzys migracyjny na granicy? A nawet jeśli tak się stanie, to czy będziemy musieli przygotować się na kolejne kryzysy wywoływane przez Łukaszenkę?

Tak. Myślę, że kryzys migracyjny (my nazywamy go kryzysem na granicy) można rozwiązać, możemy sobie z nim poradzić. Ale jeśli reżim wciąż będzie sprawował władzę przy pomocy siły i przemocy, to może powodować w Europie inne zagrożenia, takie jak zwiększony przemyt narkotyków do Unii, a nawet wypadki nuklearne. Zawsze podkreślam, że tylko upadek tego reżimu pozwoli Unii Europejskiej na uniknięcie wszelkich innych gróźb i zagrożeń przez niego kreowanych. Z tego co wiem, w piątym pakiecie unijnych sankcji mają być takie rozwiązania, które pozwolą na ograniczenie napływu migrantów na granice, uniemożliwią na przykład ich przywóz liniom lotniczym Belavia czy innym przewoźnikom. Komu dokładnie – o tym zdecydują unijni politycy.  Ale chcę jeszcze raz zaznaczyć, tylko prawdziwa presja gospodarcza może wpłynąć na zmianę zachowania tego reżimu.

 

WIDEO: Cichanouska dla Polsat News: rozmawiałam z Merkel po jej telefonie do Łukaszenki

 

A jak ocenia pani to, w jaki sposób Unia Europejska i polskie władze do tej pory próbowały rozwiązać kryzys migracyjny? Czy nie popełniono błędów typowych dla polskich czy europejskich władz?

Polska jest naszym sąsiadem, dlatego w pełni rozumiem, co wy teraz czujecie. Wiem, że musicie bronić nie tylko polskiej, ale również unijnej granicy. Widzę, że jesteście bardzo krytykowani przez organizacje humanitarne, obrońców praw człowieka, za nieodpowiednie traktowanie migrantów. Ale krytykować zawsze jest łatwo, gdy nie od ciebie zależy znalezienie rozwiązania problemu. Rządzący w Polsce rozumieją, że migranci są zakładnikami reżimu, ale to dzięki nim on próbuje wywierać presję na Polskę, mścić się za polskie wsparcie dla sił demokratycznych na Białorusi. Kryzysem na granicy białoruski reżim chce wymóc na Unii Europejskiej wszczęcie z nim rozmów i uznanie go za prawowitą władzę.

 

ZOBACZ: Granica z Białorusią. Nocny atak migrantów. “Ponad 200 osób forsowało granicę”

Nie obawia się pani o to, że ten kryzys uprawomocni Łukaszenkę? Angela Merkel już do niego dzwoni, a Putin ma namawiać go do rozmów z opozycją.

Rozmawiałam z kanclerz Merkel tuż po jej telefonie do Łukaszenki i zostałam zapewniona, że rozmowa została przeprowadzona tylko w związku z sytuacją humanitarną migrantów na granicy, nie miała nic wspólnego z uprawomocnieniem czy uznaniem Łukaszenki. Niemieckie i unijne stanowisko w tej sprawie jest niezmienne, nikt nie będzie rozmawiał z tym przestępcą.

Czego jeszcze możemy się po nim spodziewać? Jakich reakcji na unijne kary, na groźbę zaostrzonych sankcji? Czy mimo to będzie kontynuował swoje prowokacje, biorąc pod uwagę, że stoi za nim Putin? Łukaszenka może łatwo nie rezygnować.

Trudno jest przewidzieć, co może zrobić nieprzewidywalna osoba. Trzeba przede wszystkim dać mu do zrozumienia, że żadne z jego działań nie sprawi, że zostanie w Unii potraktowany jako równy partner do rozmów, nikt nie będzie z nim rozmawiał o kryzysie politycznym na Białorusi. To on najpierw musi pokazać, że zależy mu na takich rozmowach, wypuszczając na wolność więźniów politycznych. Dopiero wtedy możemy zacząć dialog na temat przekazania władzy i organizacji nowych wyborów na Białorusi.

pdb/ sgo/Polsat News

Czytaj więcej


Source link

Technologie

Bunt imigrantów w ośrodku w Wędrzynie

refugees-1030249_960_720.jpg


We czwartek 25 listopada w ośrodku dla nielegalnych imigrantów w Wędrzynie w województwie lubuskim wybuchł bunt. Znajdujący się tam mężczyźni próbują nieustannie forsować postawione bariery i uciec, dziś jednak zrobiło się niebezpiecznie.

Informację o niszczeniu ogrodzenia i licznych próbach ucieczki nielegalnych przybyszy potwierdziła rzecznik Straży Granicznej por. Anna Michalska. W internecie krąży już nagranie, na którym widać próbę wydostania się przetrzymywanych tam mężczyzn, trudno jednak ostatecznie stwierdzić, czy jest ono prawdziwe.

Bunt imigrantów

Jak podaje informator serwisu wpolityce.pl kilkuset zgromadzonych tam migrantów raz za razem próbuje sforsować ogrodzenie ośrodka i uciec, aby się przedostać na zachód do Niemiec. Spośród 600 osób znajdujących się obecnie mężczyzn w Wędrzynie około setki zachowuje się bardzo agresywnie, niszczą ogrodzenia oraz wybijają szyby w budynkach na terenie ośrodka. Zgodnie z informacja rzecznik Straży Granicznej z całej grupy 358 osób to obywatele Iraku.

To właśnie wspomniana grupa 100 mężczyzn w czwartek zaczęła wykazywać większą agresywność. Na szczęście żaden z cudzoziemców nie posiada niebezpiecznych narzędzi, ale ponieważ w budynkach ośrodka są różne meble zdesperowani i zdecydowani na wszystko migranci usiłują użyć właśnie ich.

Wzmocnione siły na miejscu

W związku z buntem na miejsce wezwano dodatkowe oddziały policji oraz straży granicznej między innymi z komendy w Krośnie Odrzańskim a także straż pożarna. Rozpoczęły się też negocjacje z cudzoziemcami żeby się uspokoili.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rzecznika prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim Marcina Maludego w stan gotowości postawiono także jednostki na północy regionu. Bunt miała wszcząć grupa około 150 osób. Dojść miało do próby podpalenia wyposażenia ośrodka i ucieczki.

Ośrodek znajdujący się w Wędrzynie został utworzony jako tymczasowe miejsce służące zatrzymaniu napływających imigrantów po tym, jak nasiliła się fala imigrantów na polsko – białoruskim odcinku granicy. Miejsce to jest filią Strzeżonego Ośrodka dla Cudzoziemców i podlega bezpośrednio pod Nadodrzański Oddział Straży Granicznej z Krosna Odrzańskiego. Znajdują się tam tylko mężczyźni, zgodnie z postanowieniem sądu.

Kryzys migracyjny na granicy wciąż narasta i na chwilę obecną nie widać perspektyw na jego rychłe zakończenie.


Source link

Kultura

Afera w łódzkiej filmówce. Komisja opublikowała raport

rr1w1f35n5j4mncx6zi8nz98i7krgd73.jpg


W opublikowanym w czwartek raporcie poinformowano, że w roku akademickim 2020/2021 zgłoszono zarzuty wobec 27 nauczycieli akademickich, 2 osób zatrudnionych na podstawie umowy cywilnoprawnej i jednego recenzenta biorącego udział w postępowaniach awansowych. Było to 5 kobiet i 25 mężczyzn. 

 

ZOBACZ: “Epatowanie podnieconą, ciemną energią”. Rektor filmówki odpowiada ws. spotkania z Polańskim

 

“Większość zgłoszeń dotyczyła przemocy słownej, tworzenia presji psychicznej, zastraszania, ośmieszania, przekroczenia granic dozwolonej krytyki” – poinformowała Komisja Antymobbingowa i Antydyskryminacyjna. Zapewniono, że w zakresie skargi mobbingowej prowadzona jest kontrola Państwowej Inspekcji Pracy.

Rozwiązano umowy o pracę z wykładowcami łódzkiej filmówki

“W przypadku trzech wykładowców Pani Rektor skierowała wniosek do Rzecznika Dyscyplinarnego o wszczęcie odpowiedniej procedury.
Rzecznik podjął decyzję o wszczęciu postępowań wyjaśniających” – przekazano w komunikacie. 

 

Jak dodano, w oparciu “o zapisy Kodeksu Pracy Pani Rektor podjęła decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę z jednym wykładowcą. Niezależnie od tej decyzji, sprawa jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez Rzecznika Dyscyplinarnego. Na wniosek Rzecznika do prokuratury zostało złożone zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa”.

 

ZOBACZ: Warszawa. Molestowanie i gwałt w pojazdach zamawianych przez aplikację

 

“Trzech wykładowców zostało odsuniętych od prowadzenia zajęć ze studentami w roku akademickim 2021/22. Zostali oni zobowiązani do odbycia odpowiednich szkoleń – współpraca w przyszłości zależy od rezultatu tych szkoleń” – wskazano. 

Przypadki “przedawnienia karalności”

W raporcie czytamy, że “trzech nauczycieli wyraziło wolę zmiany metod pracy ze studentami i będą prowadzić zajęcia fakultatywne, w których studenci uczestniczą z wyboru. Zajęcia ewaluowane będą na koniec roku akademickiego 2021/2022”.

 

Poinformowano, że dwóch wykładowców złożyło wypowiedzenie. W jednym przypadku rektor podjęła decyzję o nieprzedłużaniu umowy. “W sprawie pracownika niebędącego nauczycielem akademickim zostało złożone do prokuratora zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa” – czytamy w komunikacie. 

 

Przekazano też, że w dwóch przypadkach Rzecznik Dyscyplinarny odmówił wszczęcia postępowania wyjaśniającego z powodu przedawnienia karalności. “Obecnie Rzecznik prowadzi postępowania wyjaśniające w trzech sprawach. Na chwilę obecną, w ramach ww. czynności, Rzecznik przesłuchał 33 świadków. Zgodnie z terminem ustawowym, postępowania wyjaśniające Rzecznika w ww. sprawach zakończą się do końca stycznia 2022 roku” – poinformowano. 

Co zmieni się w łódzkiej filmówce po aferze?

Komisja przedstawiła także wnioski “o charakterze naprawczym”. Znalazły się wśród nich:

  1. Uważna obserwacja zachowań kadry akademickiej;
  2. Podjęcie efektywnych działań mających na celu przeciwdziałanie dyskryminacji i innym niewłaściwym zachowaniom noszącym znamiona mobbingu w przyszłości;
  3. Okresowe przeprowadzanie anonimowych ankiet;
  4. Przygotowanie wewnętrznych procedur skargowych dla osób zatrudnionych i studiujących;
  5. Promocję wewnętrznych procedur skargowych, aby osoby zatrudnione i studiujące dowiedziały się o nich i korzystały z zawartego w nich trybu skargowego, zanim podejmą decyzję o wstąpieniu przeciwko uczelni na drogę sądową;
  6. Zwrócenie szczególnej uwagi na praktykę spożywania alkoholu przez nauczycieli akademickich z osobami studiującymi, zarówno w trakcie oficjalnych, służbowych imprez, jak również po zajęciach bez takich.

Sprawa mobbingu, przemocy fizycznej i psychicznej oraz zmuszania do rozbieranych scen i przyzwolenia na poniżanie studentów została nagłośniona przez jedną z absolwentek Łódzkiej Szkoły Filmowej. “Rektor wpadał w furię i nazywał mnie »pier****ną szmatą, k***ą« – pisała w marcu Anna Paliga.

 

Treść oskarżenia zamieściła także w mediach społecznościowych. Jak stwierdziła wówczas, uczelnia nie zapewnia studentom poczucia bezpieczeństwa i zasad etyki. “Absolwenci nie wiedzą, jakie są ich prawa jako aktorów, jak można bronić się przed mobbingiem, wykorzystaniem seksualnym na planie, a przemocowe przekraczanie swoich granic psychicznych i fizycznych uważają za niezbywalną część zawodu” – dodała.

 

ZOBACZ: Oscary 2021. Jest nominacja dla Polaka

 

Według niej, na wydziale aktorskim panuje “absurdalne i niszczące” przekonanie, że studentów należy “łamać” i “przyzwyczajać do zaciskania zębów”, a także, że doświadczanie przemocy pomoże im w zostaniu lepszymi aktorami. 

 

“Uderzył studentkę w twarz”

 

Paliga opisała kilka sytuacji, do których miało dochodzić w czasie zajęć ze studentami. Aktorka wymienia nazwiska wykładowców, którzy to mieli dopuścić się nadużyć.

 

“Elementarne zadania aktorskie I rok, dr hab. Mariusz Jakus widząc studenta stojącego poza pozycją, wpadł w furię i rzucił w grającą grupę krzesłem, które wybiło dziurę w suficie, po czym z pięściami ruszył na rzeczonego studenta. Przed uderzeniem powstrzymał się w ostatnim momencie, widząc grupę chowającą się w kątach sali. Później Jakus wielokrotnie deprecjonował jego pracę wmawiając mu, że do niczego się nie nadaje i nigdy nie zostanie aktorem” – napisała.

 

Kolejna sytuacja miała mieć miejsce w czasie zajęć z roli współczesnej na III roku. Próby miały odbywać się w szkole do 5 rano. “Dr Grzegorz Wiśniewski uderzył studentkę w twarz tak mocno, że z nosa trysnęła jej krew. Do przerażonego partnera scenicznego dziewczyny powiedział »tak to powinieneś grać, ucz się«. Kiedy Jagoda Szelc opowiedziała o tym zdarzeniu w wywiadzie po premierze „Monumentu”, sprawa została skrzętnie przemilczana zarówno przez władze uczelni, jak i władze wydziału” – przekazała Paliga.

 

“Jeśli chcesz zostać aktorem, to musisz cierpieć”

 

Oskarżenia padły także pod adresem prof. Bronisława Wrocławskiego, który – jak opisała aktorka – wyciągnął studentkę na środek sceny, po czym pogryzł ją od dłoni do szyi na oczach całej grupy, po to żeby pokazać drugiemu studentowi, jak gra się pożądanie.

 

“Sceny współczesne II rok, dr Grażyna Kania zmusiła studentkę do rozebrania się w trakcie egzaminu. Przed samym pokazem, kiedy moja koleżanka wciąż stawiała opór padło sformułowanie »Albo zdejmiesz stanik, albo wyrzucę cię z uczelni«. Pani ta nie przestała pracować na wydziale. Została zaproszona do pracy z innym rokiem na warsztatach prowadzonych w trakcie ich wolnych weekendów. Warsztaty były obowiązkowe” – pisała.

 

Kolejna sytuacja miała dotyczyć Waldemara Zawodzińskiego, dyrektora łódzkiego Teatru Jaracza. “Przeprowadził zajęcia z pierwszym rokiem, na których nakazał studentom stanąć w parach w samych cielistych majtkach naprzeciwko siebie i mówić o tym, co nie podoba się im w ciele swojego partnera. Miało to ich nauczyć, że aktor musi konfrontować się ze swoimi kompleksami. Studenci nie zostali zapytani o zgodę na takie ćwiczenie podług zasady »jeśli chcesz zostać aktorem, to musisz cierpieć«. Była to dla nich na tyle duża trauma, że fuksowany przez nich rok (mój rok) musiał nosić przy tabliczkach z imieniem i nazwiskiem cieliste majtki na znak protestu” – przekazała Anna Paliga.

Szanowni Państwo, na wczorajszej Małej Radzie Programowej Łódzkiej Szkoły Filmowej przedstawiłam swoje stanowisko wobec…


Opublikowany przez Anna Paliga Środa, 17 marca 2021

 

“To kropla w morzu nadużyć” 

 

Ostatnie opisane zdarzenie dotyczy prac nad przedstawieniem dyplomowym studentów IV roku. “Prof. dr hab. Mariusz Grzegorzek, rektor naszej szkoły, wielokrotnie, niemalże codziennie przez okres trwania prób wpadał w furię i nazywał mnie »pier****ną szmatą, ku**ą«. Poniżał zarówno mnie, jak i moich kolegów w obecności całej grupy i pracowników technicznych. Najmniejszy błąd wprowadzał go w stan niepowstrzymanej agresji słownej potęgowanej przedpremierowym stresem. O wszystkim szczegółowo dowiedział się ode mnie prorektor Michał Staszczak. Usłyszałam, że »nie umiem zaciskać zębów, a powinnam« i że »jestem zbyt miękka na ten zawód«. Skończyło się to dla mnie załamaniem nerwowym, tabletkami przeciwlękowymi i długotrwałą terapią” – poinformowała aktorka.

 

Zdaniem Anny Paligi sytuacje te “to tylko kropla w morzu nadużyć”, które miały mieć miejsce na wydziale aktorskim. “To temat rzeka – wystarczy kuluarowo zacząć ten temat w gronie studentów, a historie płyną lawinowo” – dodała.

 

Uczelnia wszczęła postępowanie 

 

Sprawa trafiła na biurko pełnomocnik rektora ds. przeciwdziałania dyskryminacji Moniki Żelazowskiej. Władze Szkoły Filmowej w Łodzi wszczęły w wtedy  postępowanie antymobbingowe i antydyskryminacyjne w związku z oskarżeniami o stosowanie przez jej pedagogów przemocy słownej i fizycznej wobec studentów. 

 

– Byliśmy bardzo poruszeni, gdy Ania (Paliga – red.), która jest już absolwentką naszej szkoły, przedstawiła na radzie programowej swoje stanowisko dotyczące nadużyć wobec studentów; wytoczyła naprawdę ciężkie działa. Tego wystąpienia wysłuchała m.in. pełnomocniczka rektora ds. przeciwdziałania dyskryminacji Monika Żelazowska, która od momentu jego upublicznienia jest w stałym kontakcie z Anią Paligą i wspiera ją – powiedział Krzysztof Brzezowski z Biura Promocji łódzkiej Szkoły Filmowej.

 

Samorząd studencki wyraził współczucie

 

“W imieniu samorządu chcemy wyrazić swoje współczucie dla Ani oraz wszystkich studentów, którzy doświadczyli nadużyć i przemocy. Mamy nadzieję, że ten przygnębiający moment stanie się katalizatorem dla podjęcia zdecydowanych zmian na Wydziale Aktorskim oraz zapoczątkuje dyskusję na temat przemocy i Uczelni” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu Samorządu Studentów Szkoły Filmowej w Łodzi. 

 

W odpowiedzi na wypowiedź i publikację absolwentki Wydziału Aktorskiego oświadczenie wydała również Rektorka Szkoły Filmowej w Łodzi, dr hab Milenia Fiedler.  

“Niedopuszczalne zachowania” w Szkole Filmowej w Łodzi

“Jako Rektorka – pełniąca funkcję od września 2020 roku – oświadczam, że w Szkole Filmowej w Łodzi niedopuszczalne są zachowania, które noszą znamiona molestowania czy przemocowego traktowania Studentów i Studentek, i nie będą tolerowane.” – przekazała w oświadczeniu. 

 

Jak czytamy, uczelnia zobowiązała się m.in do zbadania skali problemu, przeanalizowania funkcjonowania Komisji Antymobbingowej i Antydyskryminacyjnej oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych. 

 

“Na koniec chciałabym wyrazić współczucie wobec wszystkich Studentek i Studentów, którzy kiedykolwiek doznali krzywdy i zostali z nią sami. Postaramy się, żebyście nigdy nie szli sami i same. Przepraszamy i prosimy Was o zaufanie i wsparcie w procesie wypracowania lepszego świata.” – pisała wówczas Fiedler.

msl/ sgo/polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link