imalopolska

najnowsze wiadomości

May 2021

Kultura

Ludwika Ogorzelec z nagrodą im. Lecha Kaczyńskiego. “Posiada niezwykły walor”

3jyhh1m1h8nks5sueq1mejyo8oq8puip.jpg


Nagrodę im. Lecha Kaczyńskiego wręczono na XI edycji kongresu Polska Wielki Projekt, zorganizowanego na warszawskim Zamku Królewskim. Wydarzenie odbywa się pod hasłem “XXI wiek – Bezpieczeństwo – Kultura”.

 

Laureatką została rzeźbiarka Ludwika Ogorzelec. Wręczający nagrodę wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński uznał, iż to dla niego “wielki zaszczyt”. Jak przypomniał, dzieła laureatki są “znane w świecie”, a także “nowe oraz oryginalne”.

 

– Jest pani kimś niezwykłym na polskiej i zagranicznej scenie artystycznej, dokonała pani rzeczy wielkich – mówił.

“To ważny moment w historii tej nagrody”

Prezes PiS zauważył, że Ogorzelec posiada “niezwykły walor”. Jak wyjaśnił, poza byciem artystką ma w młodzieńczym życiorysie “fragment walki o wolną Polskę”. Nawiązał wówczas do działalności laureatki w Solidarności Walczącej, organizacji opozycyjnej założonej w PRL przez Kornela Morawieckiego.

 

ZOBACZ: Polski film po raz pierwszy w historii “nagrodzony” Złotą Maliną

 

– To niezwykłe, że osoba, wydawałoby się skoncentrowana na zupełnie innych sprawach, podjęła się tej trudnej, niełatwej, ryzykownej walki – dodał Jarosław Kaczyński, gratulując “uczynienia czegoś, czego w Polsce niewiele osób by potrafiło”. 

 

Zdaniem wicepremiera, nagrodzona rzeźbiarka “nie szukała wsparcia różnego rodzaju głównych nurtów”, a mimo to potrafiła “przebić się na światowej scenie artystycznej”.

 

– To też jest coś, co niezmiernie rzadko się zdarza i wymaga wielkiego talentu, silnego charakteru oraz siły przekonań. To ważny moment w historii tej nagrody i przedsięwzięcia Polska Wielki Projekt – podsumował prezes PiS.

Premier: Ogorzelec pierwsza na świecie tworzy z taką odwagą

Następnie głos zabrał premier Mateusz Morawiecki. Przypomniał, że patron nagrody mawiał, iż “tradycja i nowoczesność nie muszą się wykluczać”. – Myślę, że widać to w twórczości artystycznej Ludwiki Ogorzelec – powiedział.

 

W opinii szefa rządu, dzieła Ogorzelec łączą w sobie “linię historii, tradycję wielu nauk oraz dziedzin” a także sięgają w przyszłość i kolejne pokolenia.

 

– Używa różnych materiałów, jest więc artystką potrafiącą łączyć ze sobą różne siły kultury, natury, chaos z porządkiem, wprowadza ten ład, poszukuje go. To coś absolutnie wyjątkowego na rzeźbiarskim firmamencie. Pierwsza na świecie zaczęła tworzyć z taką odwagą i  podziwia się to na wszystkich kontynentach. (Jej dzieła) zaczynają być doceniane także w Polsce – wyliczał Mateusz Morawiecki.

 

ZOBACZ: Kaczyński: celem każdego polskiego patrioty jest silne, poważne polskie państwo

 

Później nawiązał do lat szkolnych Ludwiki Ogorzelec. – Jako ósmoklasistka zaprotestowała przeciwko akademii szkolnej z okazji 50. rocznicy rewolucji październikowej. Była zadziorna oraz niepokorna, to jej zostało. Gdy w 1985 roku wyjechała jako łączniczka do Francji, nie spodziewała się pewnie, że kolejne dekady przyjdzie jej żyć na obczyźnie i być łącznikiem z Zachodem. Za tą rolę chciałbym podziękować – powiedział premier.

 

“Polacy potrzebują takich dzieł-drogowskazów”

 

Morawiecki przypomniał wówczas kolejny cytat z Lecha Kaczyńskiego o tym, że “nie można poprzestać tylko na walce o polską rację stanu”. – Jeśli skoncentrujemy się tylko na niej, a nie na kulturze, będzie to niewystarczające. Wtedy nie stworzymy państwa i społeczeństwa korzystającego z tego, co najpiękniejsze w kulturze i historii – ocenił.

 

Jak przyznał, w dziełach Ogorzelec – poza tym, co chciała przekazać ich autorka i czego poszukuje – dostrzega “pewnego rodzaju polski ład, którego w naszym kraju potrzebujemy”.

 

– To ład narodu oddychającego pełną piersią; państwa potrafiącego samemu się rządzić i doskonalić swoje instytucje, oferującego nowe obszary wolności, jak i poszukiwania prawdy, piękna i dobra. Polacy potrzebują takich dzieł-drogowskazów – podsumował szef rządu.

Nagroda im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego

Nagroda im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przyznawana jest wybitnym polskim twórcom, których dzieła przyczyniają się do lepszego zrozumienia historii i tradycji Polski oraz stanowią cenną inspirację na przyszłość.

 

Organizatorem kongresu jest Fundacja Polska Wielki Projekt. Ideą kongresu – jak wskazują jego organizatorzy – jest debata nad strategicznymi wyzwaniami rozwojowymi, stojącymi przed Polską w najbliższych dekadach.

 

ZOBACZ: Polski Ład a rodziny. “Silna inwestycja w przyszłość”

 

Fundacja Polska Wielki Projekt prowadzi działalność społeczną, edukacyjną, kulturalną, artystyczną oraz informacyjną. Promuje i popularyzuje najważniejsze polskie osiągnięcia gospodarcze, społeczne, naukowe, kulturalne, techniczne i technologiczne oraz dziedzictwo polskie i europejskie. Współpracuje z wieloma polskimi i zagranicznymi instytucjami i mediami.

 

Wśród panelistów oraz moderatorów znaleźli się przedstawiciele świata nauki, biznesu, instytucji publicznych, w tym m.in.: szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Krzysztof Szczerski, prezes GPW Marek Dietl, prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał Kuczmierowski, prezes PZU Anna Janiczek, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego Wojciech Gielerak, prezes Banku Pekao S.A. Leszek Skiba, prezes zarządu Fundacji im. Stefana Batorego Edwin Bendyk, doradca prezydenta, socjolog Andrzej Zybertowicz czy wiceszefowa resortu kultury, Generalny konserwator zabytków Magdalena Gawin.

jo/zdr/wka/PAP/polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Świat

USA: Joe Biden przedstawił budżet na 2022 rok

000B2X1S6RA6YE37-C411.jpg


Przyszłoroczny budżet Stanów Zjednoczonych ma wynieść sześć bilionów dolarów – wynika z projektu przedstawionego przez prezydenta USA Joe Bidena. Budżet zakłada m.in. darmowy college dla wszystkich, ogromne inwestycje w infrastrukturę czy wsparcie dla rodzin wychowujących dzieci.

“Najlepszy sposób na rozwój naszej gospodarki nie jest z góry na dół, ale z dołu do góry. (…) Nasz dobrobyt tworzą ludzie, którzy wstają każdego dnia, ciężko pracują, wychowują swoje rodziny, płacą podatki, służą swojemu krajowi i są wolontariuszami w swoich społecznościach” – podkreślił Biden w budżetowym przesłaniu.

W projekcie mieści się m.in. obliczona na osiem lat propozycja administracji w wysokości 2,3 bln dolarów rocznie na infrastrukturę, plan przeznaczony dla amerykańskich rodzin wartości 1,8 bln oraz sięgające 1,5 bln wydatki operacyjne Pentagonu i krajowych agencji.

Jak wyszczególnia ABC, projekt przewiduje nowe programy na wzmocnienie “gospodarki opiekuńczej”, opiekę nad dziećmi i osobami starszymi. 437 mld w ciągu 10 lat ma zapewnić bezpłatne przedszkola dla wszystkich trzy- i czterolatków oraz dwa lata bezpłatnego college’u dla wszystkich Amerykanów. 225 mld dofinansowałoby opiekę nad dziećmi, aby umożliwić wielu osobom płacenie maksymalnie 7 proc. ich dochodów za wszystkie dzieci poniżej piątego roku życia.

Kolejne 225 mld dolarów w ciągu następnej dekady stworzyłoby krajowy program urlopów rodzinnych i medycznych. 200 mld zapewniłoby trwałość podwyżek dotacji w ramach ustawy Baracka Obamy o opiece zdrowotnej.

ABC przypomina argumenty Bidena, że podwyżki podatków pokryłyby koszty jego inicjatyw w ciągu następnych 15 lat, w tym 2 bln dolarów od korporacji dzięki ograniczeniu zagranicznych preferencji podatkowych i podniesieniu podatków do 28 proc.

Wzrost wydatków federalnych stanowiłby 25 proc. wielkości całej gospodarki, a podwyżki podatków po ich wprowadzeniu zbliżyły by się do 20 proc. jej wysokości.

“Prognozowany ogromny deficyt odzwierciedla rząd, którego dług stale się kumuluje i który przekroczył 28 bln dolarów, po tym jak ponad 5 bln zostało już zatwierdzonych w ramach pakietu COVID-19. Wymagałaby by to od rządu pożyczania około 50 centów na każdego dolara, którego wydaje w tym i następnym roku” – zwraca uwagę ABC.

Republikański senator Richard Shelby charakteryzował projekt Bidena m.in. jako “plan wyższych podatków, nadmiernych wydatków i nieproporcjonalnych priorytetów finansowania”. Ocenił, że “całkowicie lekceważy to dług wynoszący ponad 28 bln dolarów, a mimo to w jakiś sposób wciąż ogranicza fundusze na bezpieczeństwo narodowe”.

Według ABC plan Bidena doprowadziłby do szybkiego zrównania długu publicznego z wielkością gospodarki i wkrótce przekroczyłby rekordowe od II wojny światowej poziomy zadłużenia w stosunku wysokości do produktu krajowego brutto. Stałoby się tak mimo proponowanych podwyżek podatków w ciągu dekady o ponad 3 bln dolarów, w tym stawki podatku od osób prawnych z 21 do 28 proc., zwiększenia stawek od zysków kapitałowych dla najlepiej zarabiających i przywrócenia najwyższego progu podatkowego dla osób fizycznych do 39,6 proc.

Projekty budżetów prezydenckich podlegają zatwierdzeniu przez Kongres USA. Obie jego izby kontrolują z niewielką przewagą demokraci.


Source link

Polska

Pierwszy w historii. Andrzej Bargiel zdobył sześciotysięcznik i zjechał z niego nartach

52gieiwh1iw8yw3rzysec1otyrpyc7po.jpg


Po długiej pandemicznej przerwie Andrzej Bargiel postanowił wrócić w wysokie góry. 19 kwietnia wraz z zespołem wyruszył na podbój dwóch sześciotysięczników w Pakistanie w ramach “Karakoram Ski Expedition”.

 

– Chodziło o to, żeby po prostu trochę poeksplorować, a też przy okazji tej wyprawy dostrzec jakieś potencjalne cele, które możemy w przyszłości zrealizować, dotrzeć w jakieś nowe, dzikie doliny. To jak najbardziej się udało – powiedział reporterowi “Raportu” Andrzej Bargiel, narciarz wysokogórski, zdobywca szczytów Laila Peak i Yawash Sar II.

 

 

– Mieliśmy superekipę, była nas piątka i byliśmy zgraną ekipą, pomimo że każdy był wtedy na innym etapie przygotowania fizycznego – wspomniał Jakub Gzela, operator kamery i drona.

 

Kolejne dni to podróż busem ze stolicy Pakistanu Islamabadu przez Gilgit aż do miejsowości Shimshal. Potem pozostał już tylko “spacerek po górach”.

 

WIDEO: Materiał “Raportu” – Andrzej Bargiel opowiada, jak zjeżdża się z “dachu świata”

 

  

 

Aby dotrzeć do celu potrzebowali wielu dni 

– Trekking był dosyć wyczerpujący, ponieważ szliśmy pod Yawash Sar, pod samą ścianę pięć dni. Cztery dni szliśmy do miejsca, gdzie mieliśmy bazę i jeszcze potem z bazy mieliśmy jeszcze jeden dzień trekkingu pod samą ścianę. Każdy miał ciężki plecak – powiedział “Raportowi” Jędrzej Baranowski, freerider, wspinacz, zdobywca szczytu Laila Peak.

 

Sama droga do sześciotysięczników uświadamiała polskiej ekspedycji, że poznają dziki świat, w którym natura dyktuje warunki.

 

 

– Przechodziliśmy przez taką przełęcz, która miała pięć tysięcy (m. n.p.m) i po przekroczeniu tej przełęczy podążaliśmy po śladach śnieżnej pantery. Robi to wrażenie, bo naprawdę widać odbite łapy i ślady takiego dużego ogona. Rozmawiałem z lokalnymi ludźmi i mówią, że nawet zdarzają się sytuacje, że pantery atakują jaki, które żyją w dolinach – dodał Jędrzej Baranowski.

 

– To było niesamowite. Zresztą, zobaczenie pantery śnieżnej to zawsze było moje marzenie i niestety się nie udało. Myślę, że nie jest to takie proste – wspomina Andrzej Bargiel.

Pierwszy w historii

30 kwietnia Andrzej Bargiel ogłosił, że zdobył – niezdobyty do tej pory – szczyt Yawash Sar II, z którego zjechał na nartach. Polski himalaista po raz pierwszy wspinał się w parze. Jego towarzysz Jędrzej Baranowski w pewnym momencie musiał zrezygnować z wejścia na szczyt. Nie była to dla niego łatwa decyzja. Ale nie chce mówić “niestety”. Poczuł, że bezpieczeństwo jest dla niego ważniejsze.

 

 

– Moje tempo wspinaczki spadało. Dotarłem do takiego miejsca w ścianie, które było bezpieczne i stwierdziłem, żeby tego ryzyka nie zwiększać i nie zatrzymywać Andrzeja. Stwierdziłem, że zostanę w tym bezpiecznym miejscu – wspomina.

 

Decyzję kolegi zrozumiał zdobywca dwóch sześciotysięczników.

 

– Ten strach ogranicza nas przed robieniem jakichś szaleństw i taki mechanizm u mnie działa, że jeżeli się boję, to znaczy, że nie czuję, że nie kontroluję sytuacji i wtedy tego po prostu nie robię. Czasem mamy gorszy dzień, słabiej się czujemy, nie czujemy, że nam wszystko wychodzi i trzeba potrafić wtedy odpuścić – wyznał Andrzej Bargiel.

 

 

Mówi się, że Laila Peak to jedna z najpiękniejszych gór na świecie. Ale i jedna z najbardziej niedostępnych, nawet dla wzroku.

 

– Nawet gdzieś tam w zasięgu drona nie widzieliśmy tego najbardziej charakterystycznego szczytu, czyli tej rakiety. Dopiero podczas ataku chłopcy zobaczyli ścianę, zobaczyli swoją drogę podejścia, a my mogliśmy zobaczyć to piękno tej góry – powiedział Jakub Gzela, operator kamery i drona.

“Nigdy w życiu czegoś takiego nie widziałem”

– Naprawdę, to jest wyjątkowe miejsce, ta ekspozycja na 2 tys. metrów przewyższenia robi niesamowite wrażenie i po prostu czuć, że jest stromo i to jest kawał góry – skomentował Andrzej Bargiel.

 

– Widok ze szczytu jest bardzo ładny. Widać kilka ośmiotysięczników, na przykład K2 i Broad Peak. Dla mnie to było superdoświadczenie, bo nigdy w życiu nie widziałem tak dużych szczytów – powiedział Jędrzej Baranowski, zdobywca szczytu Laila Peak.

 

10 maja Andrzej Bargiel i Jędrzej Baranowski jako pierwsi Polacy stanęli na wierzchołku Laila Peak. Ze względu na pogodę musieli się bardzo spieszyć.

 

– Okno (pogodowe-red.) szybkie, więc musieliśmy się szybko wspinać. Nie było czasu zakładać obozów. Ta kopuła szczytowa była oblodzona i uznałem, że tak jest bezpieczniej – skomentował Andrzej Bargiel.

 

 

– Cała wspinaczka zajęła nam około dziewięciu godzin i tak naprawdę nie robiliśmy sobie jakoś dużo przerw. Na ostatnie 150 metrów zdecydowaliśmy się zostawić narty pod szczytem i ruszymy na ten szczyt już bez nart. Raz żeby po prostu zredukować wagę, a dwa, że warunki na to nie pozwalały. Na kopule szczytowej było mało śniegu. Były takie fragmenty, że nie dałoby się zjechać na nartach – mówi Jędrzej Baranowski, zdobywca szczytu Laila Peak.

Nerwowe oczekiwanie i szczęśliwy finał

Reszta ekipy czekała na dwóch himalaistów w bazie. To były nerwowe godziny, bo w górach, może wszystko się wydarzyć. Jeden błąd może mieć fatalne konsekwencje. Ale, jak wspominają koledzy zdobywców Laila Peak, świadomość, że koledzy wracają do bazy, jest bezcenna. A chwila dotarcia to wielka radość. 

 

– Jest to zarazem duża ulga, bo wiemy, że już wracają do bazy, że są coraz niżej, że są w coraz bardziej bezpiecznych miejscach. Po zjeździe do bazy jest to niesamowita radość! Wszyscy się cieszymy! Nie zapomnę tego uczucia jak zjechali na dół. Już wiedzieliśmy, że wszystkie szczyty zaliczone i zeszło z nas ciśnienie – wspomniał Jakub Gzela, operator kamery i drona.


Source link

Kultura

Steven Seagal dołączył do nowej rosyjskiej partii. W sobotę oficjalnie przyjęcie

5iku4mzbcq6o3p2pj87tr88v215inusr.jpg


Steven Seagal dołączy do partii “Sprawiedliwa Rosja – Za Prawdę”. Aktor ma zajmować się sprawami środowiska, a zwłaszcza walką ze skażeniem środowiska. 

Steven Seagal należał wcześniej do partii “Za Prawdę” rosyjskiego pisarza Zachara Prilepina – jednego z ugrupowań, które ma za zadanie rozpraszać głosy opozycji, mogące zagrozić rządzącej “Jednej Rosji”.

 

W połowie zeszłego roku partia Prilepina zaproponowała przeprowadzenie referendum w sprawie przyłączenia do Rosji obszarów ukraińskiego Donbasu kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów, a także separatystycznych regionów na terenie Gruzji i Mołdawii: Abchazji, Osetii Południowej i Naddniestrza.

 

Zachar Prilepin sam brał udział w walkach po stronie separatystów w Donbasie. W lutym partia “Sprawiedliwa Rosja” i “Za prawdę” połączyły się. 

 

ZOBACZ: Rzecznik Kremla o słowach prezydenta Dudy: bardzo źle odnosimy się do takiej retoryki

 

– Na posiedzeniu Izby Poselskiej planujemy wręczyć Stevenowi Seagalowi legitymację zjednoczonej partii. Wcześniej był członkiem partii “Za prawdę”, a teraz wstąpił do “Sprawiedliwej Rosji – Za Prawdę” – powiedział jeden z liderów nowej partii Zachar Prilepin.

 

Aktor będzie zajmował się sprawami środowiska, a zwłaszcza walką ze skażeniem środowiska. 

 

Amerykańskiemu aktorowi, znanemu głównie z filmów akcji, prezydent Rosji Władimir Putin nadał w listopadzie 2016 roku rosyjskie obywatelstwo.

 

We wrześniu mają się odbyć wybory do Dumy Państwowej w Rosji.

wys/grz/tass.com/Polsatnews.pl

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Sport

Media: Simone Inzaghi ma poprowadzić Inter Mediolan

ae9btajdn7sph9m27s4tvmuh8r9d53fz.jpg


Mimo przerwania dziewięcioletniej hegemonii Juventusu Turyn, zdobycia pierwszego od 2010 roku mistrzostwa Włoch oraz wiążącego go z Interem kontraktu Conte i klub postanowili się za obopólną zgodą rozstać. Według mediów w Italii wszystko wskazuje, że jego następcą będzie Simone Inzaghi, który miał już uzgodnić warunki dwuletniej umowy.

 

ZOBACZ TAKŻE: Cristiano Ronaldo pożegnał się z Juventusem Turyn?

 

Wieczorem szkoleniowiec oficjalnie poinformował, że kończy przygodę z Lazio. – Z wielkimi emocjami chciałem poinformować, że 30 czerwca moja cudowna przygoda z Lazio dobiegnie końca. Dziękuję klubowi, prezesowi, piłkarzom, kibicom i wszystkim, którzy towarzyszyli mi przez 22 lata, jakie spędziłem tu jako zawodnik i trener – powiedział Inzaghi.

 

Inzaghi-piłkarz trafił do Lazio w 1999 roku. Zdobył z tym klubem mistrzostwo kraju oraz trzykrotnie Puchar Włoch. Zakończył karierę piłkarską w 2010 roku. Później trenował młodzież, a w kwietniu 2016 roku przejął pierwszy zespół.

 

Pod jego wodzą stołeczna drużyna raz triumfowała w Coppa Italia i dwukrotnie sięgnęła po Superpuchar Włoch, zadebiutowała również w Lidze Mistrzów.

 

Stacja Sky Italia przekazała, że w środę 45-letni Inzaghi, trzy lata młodszy brat Filippo Inzaghiego, osiągnął z szefem klubu Claudio Lotito porozumienie ws. przedłużenia umowy, ale zmienił zdanie po propozycji w Mediolanu.

 

“Respektujemy zmianę stanowiska trenera, a wcześniej piłkarza, którego nazwisko przez wiele lat kojarzyło się z Lazio i wieloma sukcesami Biancocelesti” – napisał klub w oświadczeniu.

 

Inter ma już w piątek ogłosić porozumienie z Inzaghim. Dwuletnia umowa zagwarantuje mu zarobki w wysokości czterech milionów euro za sezon.

 

Conte prowadził Inter przez dwa sezony, a jego kontrakt obowiązywał do czerwca 2022 roku. Według włoskich mediów 51-letni szkoleniowiec był niezadowolony z decyzji właściciela klubu, chińskiej firmy Suning i prezesa Stevena Zhanga, którzy w obliczu strat finansowych wywołanych pandemią COVID-19 i brakiem spodziewanych wpływów z Ligi Mistrzów (drużyna odpadła po fazie grupowej) zamierzają obniżyć zarobki o 20 procent i osiągnąć zysk w wysokości 100 mln euro na rynku transferowym, prawdopodobnie sprzedając co najmniej jednego z czołowych zawodników.

 

Conte jako piłkarz był m.in. wicemistrzem świata z reprezentacją Włoch w 1994 roku. Jako trener zdobył trzykrotnie tytuł mistrza Italii z Juventusem Turyn (2012-14), a z Chelsea Londyn – mistrzostwo Anglii (2017). W poprzednim sezonie dotarł z Interem do finału Ligi Europy.

MC, PAP


Source link

Polska

Sąd Najwyższy zajmie się w piątek sprawą “prawa do oddychania czystym powietrzem”

bqsm1ryrca4akrjw6y7smipcne8yfyad.jpg


– Pozytywna odpowiedź mogłaby uruchomić lawinę pozwów wobec Skarbu Państwa od obywateli żyjących tam, gdzie stężenie smogu jest najwyższe – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy. Zdaniem RPO, “możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym”.

Zadośćuczynienie za używanie zanieczyszczonego powietrza

Sprawa wyniknęła na kanwie jednej z tzw. spraw smogowych, które toczą się przed polskimi sądami. Chodzi o procesy cywilne, w których powodowie domagają się uznania naruszenia dóbr osobistych i zadośćuczynień od Skarbu Państwa w związku z naruszeniem ich praw do korzystania z niezanieczyszczonego powietrza.

 

ZOBACZ: Łódzkie. Wypadli z balkonu podczas montażu rolet. Śmigłowiec LPR przetransportował ich do szpitala

 

W jednej z takich spraw, która trafiła pierwotnie do Sądu Rejonowego w Rybniku przeciwko Skarbowi Państwa – Ministrowi Klimatu i Ministrowi Aktywów Państwowych – powód domagał się 50 tys. zł zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dóbr osobistych.

 

Rybnicki sąd w maju 2018 r. oddalił powództwo uznając, że nie jest dobrem osobistym wskazane przez powoda prawo do życia w czystym środowisku. Apelacja od tamtego wyroku wpłynęła do Sądu Okręgowego w Gliwicach.

Decyzja ma znaczenie

W końcu listopada 2019 r. gliwicki sąd rozpoznając sprawę zapowiedział skierowanie do SN pytania prawnego. – Zapowiadana decyzja Sądu Okręgowego w Gliwicach pozwoli na przesądzenie kwestii mającej znaczenie dla szeregu spraw toczących się przed sądami powszechnymi w całej Polsce, w tym dla wielu prowadzonych w Prokuratorii Generalnej – przekazywała wtedy Prokuratoria.

 

Zapowiadane wówczas pytanie prawne SO sformułował w styczniu 2020 r. i w końcu marca ub.r. wpłynęło ono do SN.

 

Pytanie to brzmi: “Czy prawo do życia w czystym środowisku umożliwiającym oddychanie powietrzem spełniającym standardy jakości określone w przepisach powszechnie obowiązującego prawa, w miejscach, w których osoba przebywa przez dłuższy czas, w szczególności w miejscu zamieszkania, stanowi dobro osobiste podlegające ochronie?”.

 

ZOBACZ: “Der Spiegel”: Białoruś wezwała samolot Ryanaira do lądowania przed otrzymaniem maila

 

– Wydaje się, że prawo do wolnego od takich zanieczyszczeń powietrza, wszakże niezbędnego do życia, należy zakwalifikować jako ściśle związane z osobą fizyczną, istota człowieczeństwa i natura człowieka, niezbywalne i skuteczne w stosunku do innych osób, a zatem spełniające wskazane przesłanki dobra osobistego – zaznaczył w uzasadnieniu pytania gliwicki sąd. Jak dodał, nie istnieje zamknięty spis dóbr osobistych i w orzecznictwie “odkrywane są ciągle nowe postacie dóbr osobistych”.

 

Jak jednocześnie podkreślono w tym uzasadnieniu, “oceny, czy to prawo stanowi dobro osobiste, nie powinno się dokonywać z punktu widzenia konsekwencji finansowych dla państwa”.

“Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa”

Gliwicki sąd zwrócił uwagę, że dotychczas w podobnych sprawach zapadały rozbieżne wyroki. Zdarzały się już jednak orzeczenia nakazujące wypłaty kilku lub kilkunastu tys. zł zadośćuczynień na cele charytatywne. W sądach – na różnych etapach – toczą się procesy w takich sprawach. Głośne były m.in. pozwy, jakie do stołecznych sądów wnosiły osoby znane publicznie, m.in. aktorzy Grażyna Wolszczak i Jerzy Stuhr.

 

ZOBACZ: Sąd ws. kontrolerów ze Smoleńska. “Dotychczas zgromadzony materiał dowodowy nie jest wystarczający”

 

Do postępowania przed Sądem Okręgowym w Gliwicach w końcu 2018 r. przystąpił RPO Adam Bodnar wnosząc o uwzględnienie apelacji. – Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – ocenił Rzecznik. Jak dodał “w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo; nie sposób więc przyjąć, że mieści się to w ramach powszechnie akceptowalnej miary”.

 

Pierwotnie SN miał zająć się tym zagadnieniem w marcu br., wówczas jednak rozprawa została odwołana z powodu pandemii koronawirusa. Posiedzenie trojga sędziów Izby Cywilnej SN w tej sprawie wyznaczono więc na piątek 28 maja na godz. 9. Sędzią sprawozdawcą będzie Marta Romańska.

aml/PAP

Czytaj więcej


Source link

Świat

Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego ma podjąć śledztwo ws. samolotu Ryanaira

421d3gwerw7nyoip33g8b6mx2exf7kzi.jpg


Według informacji przekazanej przez MI, po wysłuchaniu wyjaśnień strony białoruskiej i stanowisk przedstawionych przez Polskę, Litwę i Irlandię, zdecydowana większość członków Rady kierunkowo poparła stanowisko o podjęciu przez ICAO badania sprawy incydentu na Białorusi. Oznacza to, że badanie przedmiotowego incydentu będzie rzetelnie przeprowadzone przez niezależną agendę wyspecjalizowaną ONZ – zaznaczono.

Nadzwyczajne posiedzenie ICAO

Jak podaje ministerstwo premier Mateusz Morawiecki wyraził podczas ostatniego posiedzenia Rady Europejskiej oczekiwanie, że zostanie przeprowadzone niezależne śledztwo, które ma odpowiedzieć na pytania powstałe po incydencie lotniczym z 23 maja. W nawiązaniu do tego stanowiska strona polska złożyła wniosek w sprawie podjęcia przez ICAO śledztwa mającego na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia.

W czwartkowym posiedzeniu Rady ICAO Polskę reprezentowali szef resortu infrastruktury Andrzej Adamczyk oraz prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego Piotr Samson.

 

Nadzwyczajne posiedzenie Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego zostało zwołane na czwartek, by przyjrzeć się sprawie samolotu pasażerskiego Ryanair “porwanego” przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Eksperci spodziewają się, że następstwem posiedzenia będzie śledztwo w sprawie wydarzeń.

 

Organizacji Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego (International Civil Aviation Organization, ICAO) to licząca 36 członków instytucja ONZ zajmująca się bezpieczeństwem w ruchu lotniczym. Pilnuje ona przestrzegania tzw. Konwencji Chicagowskiej z 1944 roku, regulującej zasady tranzytu powietrznego w krajach członkowskich, do których należy także Białoruś.

Nadzwyczajne spotkanie ICAO

W czwartek ICAO zebrała się na nadzwyczajnym zgromadzeniu, by przedyskutować sprawę lotu FR4978, który zawrócony został przez Białoruś na lotnisko w Mińsku. Podczas nieplanowanego lądowania aresztowani przez białoruskie władze zostali białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz i jego dziewczyna, Rosjanka Sofia Sapega.

 

ZOBACZ: “Der Spiegel”: Białoruś wezwała samolot Ryanaira do lądowania przed otrzymaniem maila

 

Cytowani przez brytyjski dziennik “The Guardian” eksperci prawni jeszcze przed decyzją stwierdzili, że międzynarodowe śledztwo w tej sprawie jest nieuniknione i że Białorusi grozi usunięcie z ICAO. Poparcie takiej decyzji przez większość członków ma być możliwe, jeśli głowa państwa zdecyduje się podtrzymać areszt dla Pratasewicza i Sapegi.

 

Elmar Giemulla, prawnik specjalizujący się w prawie lotniczym, który reprezentował rodziny czterech spośród ofiar zestrzelenia nad Ukrainą samolotu MH-17, spodziewa się pełnego zgromadzenia w odpowiedzi na wyniki śledztwa, które ma zostać zarządzone przez ICAO.

Belavia bez akredytacji?

Do dotychczasowych międzynarodowych reperkusji zawrócenia rejsowego samolotu należą decyzje poszczególnych krajów, by omijać przestrzeń powietrzą Białorusi. Wielka Brytania zawiesiła pozwolenie linii lotniczych Belavia na operowanie, co w praktyce oznacza, że przestrzeń powietrzna kraju jest zamknięta dla narodowego przewoźnika Białorusi.

 

ZOBACZ: Merkel: tłumaczenia ws. przymusowego lądowania samolotu Ryanaira są niewiarygodne

 

Gdyby konsekwencje poszły dalej i kraj został usunięty z listy członków ICAO, oznaczałoby to dla niego kolejne komplikacje. Zarówno samoloty, jak i obsługa lotnisk należących do Białorusi nie miałaby automatycznej akredytacji ze strony innych operatorów.

 

– Rolą ICAO nie jest kogokolwiek karać. Problemem jest ryzyko naśladownictwa. Jeśli ICAO zareaguje łagodnie, to może zachęcić innych autokratów na świecie, a takich nie brakuje, by ignorować i pomijać społeczność międzynarodową. Jeśli to się rozniesie, możemy zapomnieć o międzynarodowym lotnictwie – powiedział Giemulla.

 

– Decyzja Rady ICAO to sukces Polski. Większość państw poparła nasz wniosek, dzięki czemu będzie możliwe przeprowadzenie niezależnego dochodzenia w sprawie incydentu lotniczego na Białorusi – powiedział Samson, cytowany w komunikacie polskiego Ministerstwa Infrastruktury. Według zapowiedzi przewodniczącego Rady ICAO, ostateczna decyzja Rady w tej sprawie zostanie ogłoszona w przyszłym tygodniu – dodano w komunikacie.

pdb/The Guardian/polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Polska

Dogrywka i karne na Polsat Plus Arenie Gdańsk. Villarreal zwycięzcą Ligi Europy

4i8e2cdbqwyfbpcs4iptzk1axka2p51u.jpg


Villarreal po raz pierwszy w historii triumfował w piłkarskiej Lidze Europy, która zastąpiła Puchar UEFA. W środowym finale, który rozegrano w Gdańsku, hiszpański zespół pokonał Manchester United 11-10 w rzutach karnych. Po 90 i 120 minutach był remis 1:1.

Hiszpańskie media podsumowując rozegrany w środę w Gdańsku finał piłkarskiej Ligi Europy zgodnie podkreślają, że spotkanie było niezapomnianym pojedynkiem z udziałem dwóch równych sobie ekip: hiszpańskiego Villarrealu i angielskiego Manchesteru United.

Relacjonująca finał z Gdańska rozgłośnia Radio Marca uznała pojedynek za emocjonujące widowisko, z wysoką dynamiką przez całe 90 minut i dogrywkę, zakończone ostatecznie dramaturgią niezwykle wyrównanych rzutów karnych. Te ostatecznie wygrał Villarreal 11-10.

 

Hiszpańska stacja odnotowała, że pomimo niespełna 10 tys. ludzi zgromadzonych na gdańskim stadionie wreszcie kibice mogli poczuć się jak w warunkach przed pandemią na “dużej arenie” i na meczu, który określają szeregiem superlatyw.

 

“To jedno z pierwszych takich wydarzeń sportowych o tak dużej randze, podczas którego kibice mogli na żywo podziwiać swoich piłkarskich idoli w dobie pandemii” – oceniła “Radio Marca”, nazywając środowy finał LE “meczem niezapomnianym, pięknym i pełnym emocji”.

 

Hiszpańskie dzienniki sportowe na swoich stronach internetowych wskazują, że niespodzianką środowego spotkania było dzielne “stawienie czoła” faworyzowanemu Manchesterowi United przez skromny Villarreal.

 

Zarówno “As”, jak i “Marca” wskazują, że głównym autorem sukcesu hiszpańskiej drużyny był jej szkoleniowiec Unai Emery.

 

Obie gazety przypominają, że Emery “jest specjalistą od wygrywania finałów LE, a przed środowym spotkaniem miał już na swoim koncie trzy takie trofea zdobyte z Sevilla FC.

 

Z kolei portal “20 Minutos” twierdzi, że w środę Villarreal bronił piłkarskiego honoru Hiszpanii pod nieobecność w finałach LE i LM futbolowych potęg z tego kraju, takich jak Real i Atletico Madryt, czy FC Barcelona.

 

“Zespół z liczącego zaledwie 50 tys. mieszkańców miasta i jedynie dwiema dekadami doświadczenia w elicie piłkarskiej Hiszpanii i Europy (…) był w tym roku jedyną ekipą z naszego kraju, która dostała się do finału rozgrywek europejskich” – podsumował “20 Minutos”.


Source link

Świat

Aleksiej Nawalny oskarża władze więzienne o cenzurę. “Wycięte artykuły z gazet”

000BN3A01JLC0014-C411.jpg


Aleksiej Nawalny – rosyjski opozycjonista odbywający wyrok więzienia – oskarżył w środę w sądzie władze więzienne o cenzurę przynoszonych mu gazet, budzenie w nocy i niedostarczanie wysyłanych mu książek.

Nawalny, występujący przez łącze wideo, ubrany był w strój więzienny i według świadków wyglądał na wychudzonego, choć uśmiechnął się, gdy pojawił się na ekranie.

– Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, gdy otwieram gazety i widzę, że wycięto całe artykuły – zeznał w sądzie. – Korespondencja jest oczywiście ocenzurowana, ale nie przeszkadza mi to, że ktoś czyta (moje) listy. Jednak dlaczego wycinają artykuły z gazet, tego nikt nie może zrozumieć – zaznaczył.

Nawalny poinformował sąd, że byłby gotów wycofać skargę, jeśli władze kolonii karnej obiecają zaprzestać cenzurowania gazet.

Opozycjonista skarżył się również, że więzienie nie udostępniło mu książek przesłanych przez krewnych, w szczególności Koranu, do czego miał prawo, jako że jest to dzieło religijne, mimo że sam nie jest muzułmaninem.

Nawalny oskarżył również służby więzienne o budzenie go w nocy, co uzasadnia się tym, że został zakwalifikowany jako osadzony, co do którego zachodzą podejrzenia, że może zbiec. – Nie ma obiektywnych danych potwierdzających, że przygotowuję się do ucieczki. To absurdalna decyzja – ocenił.

Zdaniem Nawalnego budzenie jest również powodem, dla którego schudł siedem kilogramów w więzieniu, zanim jeszcze rozpoczął zakończony miesiąc temu strajk głodowy. Władze kolonii oświadczyły, że działają zgodnie z rosyjskim prawem.

W poniedziałek i wtorek na koncie prowadzonym w imieniu Nawalnego na Instagramie pojawiły się informacje, że wszczęto wobec niego kolejne trzy sprawy karne. Według śledczych Nawalny “stworzył organizacji non-profit, która narusza prawa obywateli”, ukradł darowizny przesłane do założonej przez siebie Fundacji Walki z Korupcją oraz dopuścił się obrazy sędzi Wiery Akimowej, która skazała go na karę grzywny za zniesławienie kombatanta wojennego.

Nawalny, którego w sierpniu 2020 roku próbowano otruć bojowym środkiem chemicznym, przebywa w kolonii karnej w Pokrowie w obwodzie włodzimierskim, gdzie ma spędzić około 2,5 roku z odwieszonej kary za rzekome malwersacje finansowe.


Source link

Świat

Rodzice Ramana Pratasiewicza apelują o pomoc w uratowaniu syna

x2g9b23fok7uuu7ps2ib71w2ckisjcni.jpg


Natalia Pratasiewicz mówi w wywiadzie dla francuskiej agencji, że nie spała od dwóch nocy, ściskając telefon w dłoniach, w nadziei, że dostanie wiadomość od syna. – Proszę, błagam, wzywam całą społeczność międzynarodową, aby go uratowała – apeluje.

“Oni go zabiją”

– To tylko reporter, to tylko dzieciak… Proszę, uratujcie go. Oni go zabiją – dodaje.

 

ZOBACZ: Nieoficjalnie: Pratasiewicz nie ubiegał się o azyl w Polsce

 

46-letnia Natalia i jej mąż 48-letni Dzmitry uważają, że ich syn może przebywać w areszcie białoruskich tajnych służb. “Prawnik próbował się z nim dzisiaj spotkać, ale nie mógł. Nadal nie wiemy, czy on tam jest, jaki jest jego stan, jak się czuje” – mówi Dzmitry, były wojskowy.

 

– Jednym ze sposobów, w jaki nasze władze stosują tortury, jest nieinformowanie rodziny o tym, gdzie przetrzymywani są krewni – podkreśla.

 

Rodzice Ramana Pratasiewicza pozostają w bliskim kontakcie z matką jego partnerki Sofii Sapiegi, studentki prawa w Wilnie, która została wraz z nim aresztowana w niedzielę w Mińsku.

 

Według rodziców białoruskiego opozycjonisty w przekazie wideo, opublikowanym w poniedziałek przez białoruskie władze, wyraźnie widać było ślady pobicia ich syna. Dzmitry zwraca uwagę, że jego syn wyglądał na wyjątkowo zdenerwowanego, miał braki w uzębieniu i siniaki po lewej stronie twarzy i szyi.

 

– Film był wyraźnie wyreżyserowany. Został nakręcony pod presją i nie można uwierzyć w to (co syn mówi na nagraniu – red.), ale przynajmniej pokazuje to, że nasz syn żyje – mówi.

Rodzina przeprowadziła się do Polski

Rodzice Ramana przeprowadzili się do Polski w ubiegłym roku, po stłumieniu protestów, które miały miejsce na Białorusi po zakwestionowanych wyborach prezydenckich w sierpniu 2020 roku.

 

ZOBACZ: Białoruś. Rząd w Mińsku zdecydował o zamknięciu ambasady w Kanadzie

 

Według nich ich syn czuł się bezpiecznie w Unii Europejskiej, najpierw w Polsce, gdzie przeprowadził się w 2019 roku, a potem na Litwie. Ojciec tłumaczy, że Raman w Grecji przebywał na wakacjach ze swoją partnerką i “nie mógł przewidzieć takich konsekwencji”.

 

– Był na pokładzie samolotu zarejestrowanego w kraju UE i leciał z kraju UE do innego kraju UE – podkreśla Dzmitry, który z zadowoleniem przyjął decyzję UE o nowych sankcjach wobec Białorusi. Wierzy, że to “może pomóc radykalnie zmienić sytuację”. – Myślę, że pomoże to uwolnić mojego syna – przekonuje.

 

Łamiącym się głosem dodaje: “Mój syn, ten młody człowiek chciał tylko powiedzieć prawdę o sytuacji. Nie zrobił nic złego”. 

jo/ PAP

Czytaj więcej


Source link