May 2022

Ciekawostki

Uzależnienie od smartfona wpływa na jakość snu

0006D01QXT9UK8FJ-C411.jpg


Uzależnienie od smartfona skutkuje słabym snem – wynika z badania opublikowanego w piśmie naukowym “Frontiers in Psychiatry”. Eksperci wymieniają sposoby walki z nadmiernym używaniem smartfonu czy internetu i radzą, co zrobić, by poprawić jakość snu.

Badacze przyjrzeli się korzystaniu ze smartfonów przez 1043 studentów w wieku od 18 do 30 lat w londyńskim King’s College. Naukowcy poprosili studentów osobiście i online o wypełnienie dwóch kwestionariuszy dotyczących jakości ich snu i korzystania ze smartfonów.

Używając 10-pytaniowego formularza, który został opracowany do oceny uzależnienia od smartfonów u dzieci, prawie 40 proc. studentów uniwersytetu zakwalifikowało się jako uzależnieni od smartfonów – wynika z badania.

Okazało się to zgodne z innymi zgłoszonymi badaniami w populacjach młodych dorosłych na całym świecie, gdzie odsetek uzależnionych wynosi 30-45 proc. – napisali autorzy badania. “Późna pora korzystania z telefonu była również istotnie związana z uzależnieniem od smartfona, przy czym korzystanie z telefonu po godzinie pierwszej w nocy wiązało się z trzykrotnie większym ryzykiem” – napisali autorzy badania.

Studenci, którzy zgłosili, że bardzo często korzystają z telefonów komórkowych, w kwestionariuszach zaznaczyli również słabą jakość snu. Jest to zgodne z wcześniejszymi badaniami, które wykazały, że nadmierne korzystanie ze smartfonów w nocy wiąże się z trudnościami w zasypianiu, skróceniem czasu trwania snu i zmęczeniem w ciągu dnia. Jest to prawdopodobnie spowodowane tym, że korzystanie ze smartfonów przed snem może opóźniać rytm okołodobowy, czyli normalny rytm snu i czuwania organizmu – podaje CNN.

“Zasada nr jeden to żadnych komputerów, telefonów komórkowych ani palmtopów w łóżku i co najmniej godzinę przed snem” – powiedział CNN dr Vsevolod Polotsky, który kieruje podstawowymi badaniami nad snem w oddziale medycyny płuc i intensywnej terapii w amerykańskim Johns Hopkins University School of Medicine. A to dlatego, że “każde źródło światła LED może dodatkowo tłumić poziom melatoniny”. Melatonina, wydzielana w 24-godzinnym rytmie okołodobowym, jest często określana jako “hormon snu”, ponieważ śpimy lepiej w nocy, kiedy jej poziom jest najwyższy.

“To jest badanie przekrojowe i jako takie nie może prowadzić do żadnych jednoznacznych wniosków na temat korzystania z telefonu jako przyczyny obniżonej jakości snu” – uważa Bob Patton, cytowany przez CNN wykładowca psychologii klinicznej na Uniwersytecie w Surrey. “Daje jednak pewne przekonujące dowody, że sposób korzystania ze smartfona i związane z tym konsekwencje to ważne czynniki w odniesieniu do pojawiającego się zjawiska ‘uzależnienia od smartfonów” – przyznał Patton, który prowadzi na uniwersytecie grupę badawczą ds. uzależnień od narkotyków, alkoholu oraz ds. zachowań uzależniających.

Z kolei Andrew Przybylski, starszy pracownik naukowy i profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie Oksfordzkim, nie zgodził się z tym, że nauka zatwierdziła wszelkie “tak zwane uzależnienie od smartfonów, ponieważ nie jest ono uznawane przez żaden światowy organ zdrowia i nie jest zaburzeniem psychiatrycznym”. Badacz zalecił ostrożność w wyciąganiu wniosków na podstawie omawianego badania.

Jego autorzy przyznali, że nie jest ono doskonałe, ale stwierdzili: “Jeśli uzależnienie od smartfonów byłoby przedmiotem zainteresowania klinicznego, osoby korzystające z telefonów po północy lub używające ich przez cztery lub więcej godzin dziennie prawdopodobnie byłyby w grupie wysokiego ryzyka”.

Uzależnienie od telefonu komórkowego jest również znane jako nomofobia – określenie na strach przed brakiem możliwości korzystania z telefonu komórkowego czy innego inteligentnego urządzenia – podaje CNN.

Eksperci mają kilka wskazówek, jak poradzić sobie z nadmiernym używaniem smartfonu czy internetu: trzeba zaplanować przerwy w pracy, a także wyłączać telefon o określonych porach dnia, np. podczas spotkań, obiadu, zabawy z dziećmi i oczywiście jazdy samochodem – podaje stacja.

Eksperci radzą, by nie korzystać z aplikacji na urządzeniach mobilnych, usunąć z telefonu aplikacje mediów społecznościowych, takie jak Facebook czy Twitter, i zaglądać do nich tylko z laptopa. Specjaliści zalecają też przełączyć kolory ekranu komórki na czerń i biel, gdyż kolory są bardziej wciągające. Polecają zastąpić czas spędzany na używaniu smartfona zdrowszymi czynnościami, takimi jak medytacja czy interakcja z prawdziwymi ludźmi, nie zabierać telefonu komórkowego do łóżka oraz używać staromodnego budzika zamiast alarmu z komórki.

Nie czekaj do ostatniej chwili, pobierz za darmo program PIT 2020 lub rozlicz się online już teraz!


Source link

Kultura

ZUS, OFE, PPK – przyszłe emerytury Polaków

DOC.20210302.38618067.1.jpg


Starzenie się społeczeństw, odczuwalne zwłaszcza w krajach rozwiniętych gospodarczo, wynika przede wszystkim ze znacznego w ostatnich dekadach wzrostu długości życia i zmniejszenia się wskaźnika dzietności. Spowodowało to odwrócenie tzw. piramidy demograficznej, w której tradycyjnie szeroką podstawę tworzyli ludzie młodzi, a wyższe piętra zajmowały grupy osób starszych, coraz mniej liczne z wiekiem. W tej sytuacji repartycyjne systemy emerytalne nie mogą spełniać należycie swojej roli, gdyż coraz mniejsza liczba osób w wieku produkcyjnym nie jest w stanie zapewnić utrzymania ciągle zwiększającej się liczbie emerytów, dożywających coraz to późniejszego wieku. Powoduje to konieczność modyfikacji systemów emerytalnych i zmiany wzorców oszczędzania, co ma miejsce na całym świecie od ponad 20 lat. Podejmowane działania koncentrują się przy tym na:

• wydłużaniu okresu aktywności zawodowej (np. w Polsce było to do 67 lat), w celu zmiany proporcji między liczbą płacących składki emerytalne, a liczbą emerytów;

• zamianie systemu zdefiniowanego świadczenia, na system zdefiniowanej składki, aby uzależnić wysokość pobieranych świadczeń od kwoty zgromadzonych oszczędności emerytalnych;

• uzupełnianie systemu o mechanizmy długoterminowego oszczędzania w kapitałowych funduszach emerytalnych, w których uczestnictwo może być obowiązkowe (jak np. w otwartych funduszach emerytalnych (OFE) do 2014 roku w Polsce) lub dobrowolne, czego przykładem są w Polsce Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE), czy Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK).

W poszczególne krajach obowiązują różne rozwiązania, poczynając od emerytur wypłacanych z budżetu państwa niezależnie od wysokości zgromadzonych składek a kończąc na systemach, w których państwo niczego nie zapewnia lub zabezpiecza jedynie świadczenia na poziomie minimum socjalnego. W wielu krajach (np. USA) istnieją od dawna wyspecjalizowane prywatne instytucje, zajmujące się inwestowaniem oszczędności emerytalnych. Są to fundusze inwestycyjne i emerytalne oraz różnego rodzaju ubezpieczenia. Oferują one produkty finansowe o różnej stopie zwrotu z inwestycji i ryzyku, które można indywidualnie dopasować do klienta, uwzględniając jego wiek, dochody i awersję do ryzyka.

Generalnie, przy istniejącej tendencji zmian struktury demograficznej rola systemów repartycyjnych będzie marginalizowana z powodu coraz to mniejszych składek wpływających do systemu (w Polsce – do ZUS). Warto zauważyć, że w Polsce na początku tego milenium stopa zastąpienia wynagrodzeń emeryturą wynosiła 80%, aktualnie wynosi 50%, a przewiduje się, że w ciągu kolejnych 10-15 lat spadnie do 30%, co może zostać jeszcze przyspieszone z powodu pandemii COVID-19. Zatem dostatnie życie po okresie aktywności zawodowej wymaga wieloletniego indywidualnego oszczędzania na starość. Badania, prowadzone w krajach OECD, wykazały ogromne zróżnicowanie wzorców oszczędzania, a także struktury i zasobów oszczędności.

Oszczędności gospodarstw domowych wyjaśniane są za pomocą różnych teorii, wśród których najbardziej popularną jest hipoteza cyklu życia, opisująca zwyczaje ludzi związane z wydawaniem i oszczędzaniem w ciągu trwania całego ich życia. Teoria wskazuje, że w różnym wieku ludzie mają różne potrzeby, a możliwości gromadzenia środków na starość pojawiają się dopiero w wieku średnim, kiedy dochody są wyższe, a podstawowe potrzeby życiowe – zaspokojone. Z badań prowadzonych w Polsce wynika, że potrzeba gromadzenia oszczędności na starość nie jest dostrzegana przez większą część społeczeństwa, jakkolwiek powszechnie poziom wypłacanych emerytur postrzegany jest jako niski.

Oszczędzanie długoterminowe powinno uwzględniać zmianę wartości pieniądza w czasie, dlatego trzymanie oszczędności w przysłowiowej pończosze nie jest działaniem racjonalnym. Instytucje państwowe (np. ZUS) waloryzują zgromadzone składki emerytalne za pomocą, wyznaczonego przez rząd wskaźnika, który powinien (ale nie musi) uwzględniać wzrost kosztów utrzymania. Natomiast w przypadku inwestowania oszczędności na rynku finansowym, wartość zgromadzonego kapitału jest powiększana o zwrot z inwestycji. W taki właśnie sposób funkcjonują m. in. fundusze emerytalne. Pamiętać jednak należy, że stopa zwrotu z inwestycji na rynku finansowym może być zarówno dodatnia, jak i ujemna. Dlatego głównym zadaniem zarządzających jest realizowanie efektywnej polityki inwestycyjnej, co w przypadku funduszy emerytalnych sprowadza się do dodatkowych zabezpieczeń ich portfeli tak, aby nie generowały strat w okresach dekoniunktury.

Dlatego też powstałe w 1999 r. w Polsce OFE, miały w swoich portfelach znaczący udział bezpiecznych instrumentów finansowych, emitowanych lub gwarantowanych przez Skarb Państwa, a odsetek instrumentów ryzykownych w ich portfelach był ustawowo ograniczony. Taka struktura inwestycji, wprawdzie nie gwarantowała spektakularnie wysokich stóp zwrotu, ale okazała się być efektywną w ciągu kilkunastu lat funkcjonowania OFE.

Potwierdziły to symulacje przeprowadzone dla lat 1999-2013 uwzględniające różne udziały akcji i obligacji skarbowych w ich portfelach. Warto dodać, że OFE, w przeciwieństwie do większości funduszy inwestycyjnych, nigdy – nawet w okresie kryzysu finansowego – nie straciły na swoim kapitale, a jedynie zmniejszył się poziom zwrotów wypracowanych przez lata ich działalności. Co więcej, z przeprowadzonych badań wynika, że w okresie funkcjonowania do 2014 r. wypracowały one wyższe zwroty niż otwarte fundusze inwestycyjne prowadzące podobną jak OFE politykę inwestycyjną.

Przepisy wprowadzone w życie w 2014 r. istotnie zmieniły ustawową strukturę portfeli OFE poprzez zakaz inwestowania w instrumenty emitowane i gwarantowane przez Skarb Państwa.

Dodatkowo, OFE pozbawiono 51,5% aktywów i wprowadzono tzw. „zasadę suwaka”, co spowodowało całkowitą marginalizację tej formy gromadzenia oszczędności emerytalnych. Ostateczna likwidacja OFE ma rozpocząć się 1 czerwca 2021 r. co oznacza, że odtąd cała składka emerytalna przekazywana będzie do ZUS i natychmiast wypłacana na bieżące emerytury, pozostając w systemie jedynie jako zapis księgowy i zobowiązanie Państwa względem przyszłych emerytów.

W miejsce praktycznie nieistniejących już OFE wprowadza się sukcesywnie PPK, będące dobrowolnym programem długoterminowego oszczędzania. Zgodnie z ideą PPK, oszczędności mają być zarządzane przez wybrane instytucje finansowe tworzące rodzaj funduszy emerytalnych. Przy czym, wprowadzono (czego brakowało w OFE) tzw. wielofunduszowość, czyli zróżnicowanie struktury portfeli inwestycyjnych w zależności od wieku oszczędzających.

Portfele bardziej ryzykowne, ale i dające szanse na większe stopy zwrotu, oferuje się młodszym uczestnikom programu, natomiast w przypadku osób zbliżających się do wieku emerytalnego – portfele zachowawcze. Dodatkową zachętą do oszczędzania w PPK są dopłaty pracodawców i budżetu państwa do odkładanego przez pracowników kapitału, tak jak zachętą do gromadzenia środków w IKE i IKZE są ulgi podatkowe od, rokrocznie limitowanych przez rząd, kwot wpłat na konta emerytalne.

Oczywistym jest pytanie czy te zachęty ze strony państwa są wystarczające, aby Polacy byli skłonni do indywidualnego gromadzenia oszczędności na emeryturę. Zwłaszcza, że wielokrotne modyfikacje zasad działania systemu emerytalnego znacząco nadwyrężyły zaufanie społeczeństwa do stabilności tego systemu i do rządowych planów długoterminowego oszczędzania.

Istotną kwestią jest również czy przy przewidywanym spadku stopy zastąpienia, obowiązkowe składki na emeryturę nie powinny zostać obniżone, a limity wpłat na indywidualne konta typu IKZE (do których stosowane są ulgi podatkowe) – znacząco podwyższone. Ogromną niewiadomą jest również ewentualna zmiana zachowań oszczędnościowych implikowanych pandemią COVID-19. W szczególności czy doświadczenia pracowników i przedsiębiorców wynikające z wymuszonego zawieszania działalności gospodarczej przełożą się na większą skłonność do oszczędzania i zmniejszenie poziomu zadłużenia.

Prof. dr hab. Dorota Witkowska

Prof. dr hab. Dorota Witkowska aktualnie pracuje w Katedrze Zarządzania Finansami Przedsiębiorstwa UŁ. Jest naukowcem z 40-letnim doświadczeniem zawodowym, zdobywanym oprócz Uniwersytetu Łódzkiego również w Politechnice Łódzkiej, SGGW w Warszawie, na Uniwersytecie Georga-Augusta w Getyndze, Shanghai Lixin University of Accounting and Finance, Shandong University of Finance and Economics (Jinan) i University of Johannesburg.

Dwukrotnie była stypendystką Fulbrighta w USA: w Princeton i Filadelfii (UPenn) oraz DAAD w Getyndze. Uczestniczyła w 21 grantach badawczych finansowanych przez rząd Polski i UE – w 13 projektach jako główny wykonawca i kierownik projektu. Jest autorką lub współautorką 13 monografii, 17 podręczników, ponad 265 recenzowanych artykułów i rozdziałów. Jest członkiem wielu międzynarodowych gremiów naukowych.

ORCID iD 0000-0001-9538-9589

Pełny życiorys i bibliografia znajdują się w zasobach OPI NAUKA POLSKA https://nauka-polska.pl/#/profile/scientist?id=121… ID:12159

KONTAKT:

e-mail: [email protected]

Źródło informacji: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego

 


Source link

Polska

Hiszpański dziennik chwali Polskę. Za “ocenzurowanie cenzorów z Google i Facebooka”

vfbmgo19vub9yh9fmifqrt9r9wdiftii.jpg


Autor artykułu, wydawca gazety, dziennikarz i przedsiębiorca Eulogio Lopez odniósł się w niedzielę do polskiego projektu ustawy w sprawie ochrony wolności słowa w internecie, opracowanego przez ministerstwo sprawiedliwości i powołał się na wypowiedzi polskiego ministra sprawiedliwości, Zbigniewa Ziobro oraz na informacje PAP.

 

Chcą wymazać idee chrześcijaństwo

 

W rozmowie dziennikarz stwierdził, że pod pozorem walki z fake newsami, wielkie firmy technologiczne “chcą z internetu wymazać idee chrześcijańskie i Kościół”. – Chodzi o wolność ideologiczną w internecie – podkreślił.

 

ZOBACZ: Gates i Soros odpowiedzialni za pandemię? Tak uważa peruwiański sąd

 

Lopez przypomniał, że do tej pory niewiele krajów, jak Australia i Kanada, odważyło się przeciwstawić firmom bigtech, i to “tylko z powodów finansowych, gdyż te firmy manewrują, aby płacić mniej podatków”. Dopiero polski rząd podjął problem kontrolowania wolności słowa dogłębnie, tzn. nie tylko od strony fiskalnej, ale także ideologicznej – stwierdził. – Polska zdecydowała się karać grzywną cenzurę bigtech w ich obsesji, aby wymazać z internetu Jezusa”. – U podstaw problemu leży lewicowa poprawność polityczna i tzw. Nowy Porządek Światowy (NOM), dla których wrogami są Jezus i Kościół – podkreślił.

 

– Polska zdecydowała się ocenzurować cenzora – internetowy oligopol – Google, Facebooka, Twittera i YouTube. Jednak jeszcze okaże się, czy to zostanie przeprowadzone – dodał.

 

“Mowa nienawiści”

 

Według wydawcy „La Hispanidad”, firmy bigtech nie cenzurują jawnie chrześcijańskich idei, ale robią to poprzez blokowanie wiadomości uznawanych przez nie za „mowę nienawiści”. W Hiszpanii tzw. “przestępstwo nienawiści” może być karane do 4 lat pozbawienia wolności, np. za sprzeciwianie się ideologii gender czy brak zgody na NOM.

 

ZOBACZ: Mówił o “wirusie LGBT”, teraz sprawdza podręczniki. Lewica domaga się odwołania

 

– Jeżeli ktoś broni życia, to dla nich znaczy, że nienawidzi dokonujących aborcji, a jeżeli opowiada się za małżeństwem jako związkiem między kobietą i mężczyzną, to znaczy, że jest homofobem – stwierdził.

 

Lopez podkreślił, że niedawno socjalistyczny rząd Hiszpanii opowiedział się za wolnością słowa i aby ta nie była karana więzieniem. Doszło do tego w związku z obroną lewackiego rapera, Pablo Hasela, skazanego na pozbawienie wolności za wychwalanie terroryzmu i lżenie instytucji państwowych.

 

– Co w takim razie z „przestępstwem mowy nienawiści”, wielkiego „postępu” lewicy XXI w., które przewiduje karę więzienia? – zapytał.

 

Soros finansuje niszczenie chrześcijan?

 

– Zgodnie z takim rozumowaniem ze strony Google, Facebooka i Twittera, można powiedzieć wszystko, ale są rzeczy, których nie można powiedzieć, bo nie są poprawne politycznie i będą ocenzurowane. Ocenzurowywane jest zaś wszystko to, co chrześcijańskie – zauważył.

 

ZOBACZ: Soros: UE musi przeciwstawić się Polsce i Węgrom

 

Według Lopeza, instytucja Open Society George’a Sorosa z hiszpańską siedzibą w Barcelonie, nie ukrywa, że finansuje politykę weryfikowania treści internetowych we wszystkich krajach, a zwłaszcza katolickich.

 

– Polacy zdecydowali się temu przeciwstawić i będą karali grzywną sieci społecznościowe cenzurujące z powodów ideologicznych, w tym chrześcijańskich – podsumował.

 

– Polsko, nasza nadziejo. Oczekujemy, że zrealizujesz ten zamiar. Za każdym razem, kiedy Google cenzuruje to, co uważa za politycznie niepoprawne, ocenzurujmy Google – zaapelował.

rsr/ PAP, polsatnews

Czytaj więcej


Source link

Świat

Nawalny, Trump, Thunberg i Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. 329 zgłoszeń do Pokojowego Nobla

0009VP9O1YS59UKB-C411.jpg


Do Pokojowej Nagrody Nobla zgłoszono w tym roku 329 kandydatur – podał Norweski Komitet Noblowski. To trzecia najwyższa liczba nominacji w historii nagrody.

Jak podkreślono w komunikacie, 329 kandydatur to 234 osoby oraz 95 organizacji działających na rzecz pokoju na świecie. W ubiegłym roku zgłoszono 317 kandydatur. Rekord padł w 2016 r., gdy nominowano 376 osób lub organizacji.

Nominacje pozostają tajne przez 50 lat, ale ich autorzy mogą sami je ujawniać. W tym roku ankieta przeprowadzona wśród norweskich parlamentarzystów wykazała, że wśród zgłoszonych kandydatur są: rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny, aktywistka klimatyczna Greta Thunberg oraz Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) i jej program sprawiedliwego podziału szczepionek COVAX.

Jeden z norweskich polityków ogłosił, że zaproponował kandydaturę ruchu Black Lives Matter.

Ponadto nominowani zostali: były prezydent USA Donald Trump, NATO, Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców (UNHCR) czy Międzynarodowa Stacja Kosmiczna (ISS).

Media w Polsce informowały, że do Pokojowej Nagrody Nobla zgłoszone zostało Stowarzyszenie Sędziów Polskich “Iustitia”.

Termin nadsyłania zgłoszeń upływa 31 stycznia każdego roku. Mają do nich prawo m.in. dotychczasowi laureaci Pokojowej Nagrody Nobla, naukowcy oraz członkowie parlamentów narodowych. Mogą to zrobić tradycyjną pocztą lub za pośrednictwem internetu. Norweski Instytut Noblowski sprawdza nadesłane propozycje i dopiero na początku marca Norweski Komitet Noblowski podaje informacje o liczbie zgłoszonych kandydatur.

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla ogłoszony zostanie na początku października w Oslo.


Source link

Kultura

Banksy wraca z nowym muralem. Dzieło pojawiło się na ścianie więzienia

dtw71tbag6ofmqi3evd8xsehb3ck9cqy.jpg


Grafika pojawiła się na ścianie nieczynnego więzienia w weekend. Ostatni więzień opuścił jego mury w 2013 roku, a budynek został wystawiony na sprzedaż przez rząd w 2019 roku. Poinformował o tym portal “Street Art News”.

 

BBC podaje, że lokalni działacze walczą o to, aby dawne więzienie stało się ośrodkiem sztuki, a nie zostało przeznaczone na mieszkania.

 

ZOBACZ: Niemiecka organizacja zabrała uchodźców z łodzi Banksy’ego. Na pokładzie było ciało

 

Na ścianie widzimy postać mężczyzny trzymającego się kliku powiązanych ze sobą fragmentów materiału. Pod jego nogami zwisa maszyna do pisania. 

 

 

Eksperci nie mają wątpliwości

 

Nie ma jeszcze stuprocentowej pewności, że dzieło wykonał Banksy, ponieważ artysta nie pochwalił się nim na swoim instagramowym profilu. Jednak eksperci nie mają wątpliwości. 

 

Pomiędzy 1895 a 1897 rokiem w więzieniu w Reading przebywał słynny pisał Oscar Wilde. W tym czasie powstał utwór “Ballad of Reading Gaol” czyli Ballada o więzieniu w Reading. Jej treść odzwierciedlała brutalność ówczesnego systemu karnego.

 

Wilde został skazany po ujawnieniu jego romansu z lordem Alfredem Douglasem, brytyjskim pisarzem, poetą i tłumaczem. 

 

ZOBACZ: Najnowsze dzieło Banksy’ego zniknęło, zanim pojawiło się w internecie

 

O artyście było głośno także kilka dni wcześniej, kiedy jego mural przedstawiający dziewczynkę używającą opony od roweru jako pierścienia do hula-hoop został w zdjęty wraz z fragmentem elewacji z jednego budynków w Nottingham w środkowej Anglii i sprzedany kolekcjonerowi.

 

W środę z samego rana specjalna ekipa, która już wcześniej wycinała ze ścian budynków dzieła Banksy’ego, bezpiecznie usunęła znajdujący się tam od połowy października zeszłego roku mural.

 

Masa kontrowersji

 

Sprawa wzbudziła jednak spore kontrowersje. Nabywca John Brandler powiedział stacji BBC, że zapłacił za mural “sześciocyfrową kwotę”, co oznacza co najmniej sto tysięcy funtów i – jak twierdzi – uratował go przed zniszczeniem, które byłoby nieuchronną konsekwencją umieszczenia przez władze miejskie na nim osłony z pleksiglasu. Brandler, który ma już kilka innych dzieł Banksy’ego, zapowiedział, że nowo nabyty mural trafi wystawę poświęconą sztuce ulicznej w muzeum w Bury St Edmunds.

 

Władze Nottingham przyznały, że są rozczarowane tym, iż dzieło Banksy’ego zniknęło z miasta, ale nie były w stanie temu zapobiec. Skontaktowały się z Pest Control, biurem zachowującego anonimowość artysty, ale nie zgodził się on na przeniesienie muralu w inne miejsce, więc decyzja o jego sprzedaży należała do właściciela budynku.

 

Ale przeniesienie muralu – nawet jeśli go ratuje przed zniszczeniem – jest zaburzeniem koncepcji artysty. Banksy nieprzypadkowo namalował go na budynku koło znaku drogowego, do którego przypięty był stary, zdezelowany rower bez tylnego koła. Nie przypadkiem też na lokalizację wybrał Nottingham, miasto mające długą tradycję w produkcji rowerów, choć większość z tamtejszych firm już nie istnieje.


msl/ml/ Street Art News, PAP

Czytaj więcej


Source link

Zdrowie

Wideokomentarz GPW: 2020 rekordowym rokiem dla ETF-ów z GPW

Kadr.jpg


• Coraz większym zainteresowaniem inwestorów cieszą się fundusze ETF.

• W 2020 roku ETF-y notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) zanotowały rekordową wartość obrotów.

• Łączny obrót ETF-ami wzrósł o 339,4% rdr do 768,2 mln zł.

• Od lutego 2021 r. na GPW notowany jest ETF na indeks Nasdaq-100 – pierwszy polski fundusz inwestycyjny typu ETF na zagraniczny indeks.

• W dniach 2-4 marca 2021 r. odbędzie się konferencja poświęcona inwestowaniu pasywnemu Warsaw Passive Investment Conference.

Inwestowanie pasywne zyskuje coraz większe grono zwolenników na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW). Dla ETF-ów notowanych na warszawskim parkiecie 2020 rok był rokiem rekordowym. Łączna wartość obrotów na tych instrumentach wyniosła w 2020 roku 768,2 mln zł – niemal 3,5 razy więcej niż w 2019 roku. Natomiast liczba zawartych transakcji – 118 tys. – była w minionym roku niewiele mniejsza niż suma transakcji z poprzednich 10 lat.

Od lutego 2021 r. na GPW notowany jest ETF na indeks Nasdaq-100: „Jest to pierwszy polski fundusz inwestycyjny tego typu, który replikuje indeks zagraniczny. Indeks Nasdaq-100 skupia 100 największych amerykańskich spółek z branży technologicznej notowanych na giełdzie Nasdaq w USA. Nowością w tym instrumencie jest wbudowane zabezpieczenie ryzyka kursowego. Oznacza to, że jeżeli kurs złotego do dolara amerykańskiego się zmieni, to nie wpłynie na wartość inwestycji” – podkreśla Izabela Olszewska, członek Zarządu GPW w cotygodniowym „Wideokomentarzu GPW” zamieszczonym na oficjalnym kanale Giełdy w mediach społecznościowych.

Na GPW obecnie notowanych jest osiem ETF-ów, w najbliższym roku GPW spodziewa się poszerzenia oferty tych instrumentów. „Tytuły uczestnictwa funduszy typu ETF notowane są jak akcje – można je kupić i sprzedać na warszawskim parkiecie. Obrót tymi instrumentami wspomagany jest przez animatora rynku. Fundusze ETF precyzyjnie replikują zmiany indeksu, na którym się opierają – dlatego też inwestowanie poprzez fundusze ETF nazywane jest inwestowaniem pasywnym” – tłumaczy Izabela Olszewska.

Inwestowaniu pasywnemu poświęcona będzie organizowana już po raz drugi konferencja Warsaw Passive Investment Conference, która potrwa od 2 do 4 marca 2021 r. W tym roku, ze względu na pandemię koronawirusa, będzie mieć formułę zdalną. „Podczas paneli dyskusyjnych oraz prezentacji uznanych ekspertów, polskich i zagranicznych, będziemy pokazywać jakie są walory inwestowania pasywnego dla grup inwestorów o różnym poziomie akceptowanego ryzyka” – zapowiada Izabela Olszewska, członek Zarządu GPW.

Zapraszamy do rejestracji na Warsaw Passive Investment Conference.

„Wideokomentarze GPW” zamieszczane są na oficjalnym koncie Giełdy na portalu YouTube.

Grupa Kapitałowa GPW (GK GPW) prowadzi platformy obrotu akcjami, obligacjami skarbowymi i korporacyjnymi, instrumentami pochodnymi, energią elektryczną i gazem ziemnym oraz dostarcza indeksy i wskaźniki referencyjne, m.in. WIBID i WIBOR. W 2018 r. Agencja indeksowa FTSE Russell zakwalifikowała polski rynek kapitałowy do grona rynków rozwiniętych. Prowadzone przez GK GPW rynki są największymi w Europie Środkowej i Wschodniej. Więcej informacji na www.gpw.pl

Źródło informacji: Zespół Prasowy GPW

 


Source link

Kultura

Nowy sezon “Gliniarzy” od 1 marca. Aktorzy zdradzają: “będzie grubo”

7852bg5bnj5r21znohdi91a3id13bkne.jpg


W nowych odcinkach “Gliniarzy” poważnie zagrożone będzie również życie Natalii, w którą wciela się Ewelina Ruckgaber. Policjantka zostanie zakładniczką podczas napadu na bank. Poza działaniami na terenie Warszawy śledczy będą przejmować najtrudniejsze sprawy od oddziałów policji w podmiejskich wsiach i miasteczkach, co zmusi ich do konfrontacji z zupełnie nowym typem przestępczości.

 

– Te historię są troszkę podszyte tym, co mogło się wydarzyć. Scenarzyści na pewno inspirują się wydarzeniami wziętymi w życia – przyznała w Polsat News Ewelina Ruckgaber.

 

Jak dodała, bohaterka, którą rolę odgrywa, “w tym sezonie osiągnie apogeum wszelkich tarapatów”, w jakie może wpaść.

 

“Kaliber spraw będzie dość duży”

 

Dziesiąty sezon serialu to ponadto powrót innych dobrze znanych detektywów i ich codziennych problemów. Dowiemy się, czy Natalia i Kuba (Piotr Mróz) pozostaną parą w życiu prywatnym, a także, czy żonie Krystiana (gra go Tomasz Skrzypniak) uda się utrzymać zagrożoną ciążę.

 

ZOBACZ: Najlepszy rok w historii Polsat News

 

Poznamy także dalsze losy związku Olgierda (Arkadiusz Krygier) i Łucji (Marta Lewandowska). Wokół ich relacji pojawi się piękna Dagmara – w jej roli Marta Bartczak. 

 

– Scenarzyści postarali się, aby 10. sezon był z przytupem. Przez poprzednich 550 odcinków dużo widzieliśmy, ale to, co udało nam się nagrać przez kolejne 60 epizodów… będzie grubo. Kaliber spraw będzie dość duży – zapewnił Arkadiusz Krygier.

 

WIDEO: Arkadiusz Krygier i Ewelina Ruckgaber o nowych odcinkach “Gliniarzy”

  

 

Na czele komendy nadal będzie stał Szwarc (Zbigniew Kozłowski). Czy przestanie wreszcie uprzykrzać pracę wydziału? Z kolei informatyk policyjna Żaneta Kujawska (odgrywana przez Monikę Miller) stoczy walkę z duchami przeszłości. To tylko niektóre problemy, z którymi przyjdzie się zmierzyć bohaterom “Gliniarzy”.

 

Ekipa “Gliniarzy” to nie tylko detektywi

 

Tytułowi bohaterowie to trzy pary policyjnych detektywów: Olgierd Mazur i Krystian Górski, Natalia Nowak i Kuba Roguz oraz Adam Bogusz i Weronika Grot, a także naczelnik Wydziału Kryminalnego Piotr Zarębski (Dariusz Dłużewski) i komendant Centralnego Biura Policji Robert Szwarc.

 

W zespole są też policyjni informatycy – poza Żanetą, policjantom pomaga również Darek Szymczak (Michał Głowacki). W ekipie są także technicy kryminalistyki: Jan Wójcik (Bartosz Winiarski) i Aneta Kwaśny (Magdalena Soczawa) oraz aspiranci – Stefan Dobosz (Robert Szewczyk), Maja Brzeska (Lea Oleksiak) i Michał Rafalski (Łukasz Strzałka), jak i patomorfolog Danuta Wszołek (Aleksandra Fronczak).

 

Przy najniebezpieczniejszych akcjach pomagają im uzbrojeni po zęby antyterroryści. Natomiast w skomplikowanych śledztwach, gdy brakuje poszlak, pomoże im świetnie zorientowany w przestępczym półświatku policyjny tajniak Artur Król (Przemysław Saleta).

 

Po kilku sezonach do ekipy “Gliniarzy” wraca także aspirant Krzysztof Chrobociński (Radosław Rutkowski).

 

Przed bohaterami serialu szereg nowych wyzwań, które wymagać będą sprytu, inteligencji i kreatywności. Jak sobie z nimi poradzą? Przekonamy się już od 1 marca, od poniedziałku do piątku, o godzinie 17:00 w Polsacie.

wka/ml/ polsatnews.pl

Czytaj więcej


Source link

Sport

Ankieta Serwisu Samorządowego PAP: 79 proc. samorządowców w związku z pracą zdalną pracuje podczas czasu wolnego

pap_20210115_1HL.jpg


Fot. PAP/Marcin Bielecki

79 proc. samorządowców w związku z pracą zdalną zdarza się pracować podczas czasu wolnego. Zdecydowana większość chciałaby już wrócić do pracy stacjonarnej w urzędzie – wynika z ankiety Serwisu Samorządowego PAP. Problemem okazał się dostęp do dokumentacji i komfort pracy.

Na początku listopada ubiegłego roku ze względu na epidemię koronawirusa w urzędach administracji publicznej wprowadzona została praca zdalna. Sprawdziliśmy, jak to rozwiązanie w sprawdza się w samorządach.

Kiedy i jak długo?

Z naszej ankiety wynika, że niemal trzy czwarte samorządowców (73 proc.) w związku z epidemią pracowała bądź pracuje zdalnie. Jednak większość urzędników zadeklarowało, że wykonuje w ten sposób obowiązki sporadycznie (55 proc.). Kilka razy w tygodniu pracę zdalną wykonuje 30 proc. ankietowanych, od poniedziałku do piątku pracuje w ten sposób jedynie 11 proc., podczas gdy 5 proc. robi to raz w tygodniu.

Dla nieco ponad połowy ankietowanych (51 proc.) praca zdalna nie zmieniała czasu, jaki poświęcają na obowiązki służbowe. Natomiast więcej niż co trzeci respondent (36 proc.) musi pracować więcej, a jedynie 12 proc. pracowników deklaruje, że w związku z pracą poza urzędem pracuje mniej.

Na pytanie, czy w związku z pracą zdalną zdarzyło się im pracować podczas czasu wolnego, 79 proc. respondentów odpowiedziało, że tak, przy czym dla 44 proc. były to sporadyczne przypadki, natomiast ponad jednej trzeciej urzędników (35 proc.) zdarza się to często. Tylko co piąty urzędnik (21 proc.) nie musi pracować w czasie czasu wolnego.

Sprzęt, dokumenty i komunikacja

Z ankiety wynika też, że jedynie nieco ponad połowa urzędników (52 proc.) podczas pracy zdalnej ma dostęp do wszystkich potrzebnych narzędzi; 44 proc. pracowników samorządowych ma z tym problem, a 4 proc. uznało, że nie ma na ten temat zdania.

Pracownicy samorządowi spytani, jakich narzędzi nie zapewnił im pracodawca, najczęściej odpowiadali, że mają zapewniony sprzęt (42 proc.). Natomiast ci, którzy go nie mają, wskazywali na brak komputera (28 proc.) i telefonu (12 proc.). 17 proc. wskazań dotyczyło odpowiedzi „inne”, wśród których powtarzały się: drukarka, internet czy skaner.

Problemem okazał się natomiast dostęp do dokumentacji – 56 proc. urzędników podczas pracy zdalnej nie ma dostępu do wszystkich potrzebnych dokumentów; 40 proc. zadeklarowało, że ma taki dostęp, a 4 proc. ankietowanych nie ma w tej kwestii zdania.

Urzędnicy, chcąc skontaktować się z innymi pracownikami, najczęściej dzwonią (48 proc.), nieco rzadziej piszą maile (38 proc.) używają komunikatorów (8 proc.) czy komunikatorów wewnętrznych (3 proc.).

Pracownicy samorządowi spytani o ocenę efektywności zdalnego kontaktu między pracownikami w skali od 1 do 5, gdzie 1 oznacza, że zdalny kontakt jest zupełnie nieefektywny, a 5 – bardzo efektywny, najczęściej wskazywali 3 (31 proc.). Nieco mniej wskazań zdobyło 4 w pięciostopniowej skali (30 proc.). Dla 20 proc. osób ta forma kontaktu jest bardzo efektywna – zaznaczali 5. Natomiast niezadowolenie wyraziło 20 proc. ankietowanych, z czego 14 proc. wskazało 2, a 6 proc. najniższą możliwą ocenę na skali – 1.  

W ocenie samorządowców praca zdalna spowodowała spadek komfortu ich pracy. 53 proc. ankietowanych odpowiedziało, że zdalnie pracuje się im gorzej niż w urzędzie, 33 proc. uznało, że jest lepiej, a 14 proc. nie ma na ten temat zdania.  

Praca zdalna na dłużej?

Samorządowcy chcieliby już wrócić do pracy stacjonarnej w urzędzie – 47 proc. całkowicie, 38 proc. częściowo. Jedynie 8 proc. nie chce wracać do urzędów, a kolejne 7 proc. nie ma na ten temat zdania.

Urzędnicy uważają przy tym, że zdalna praca odbija się negatywnie na klientach urzędów. 60 proc. ankietowanych stwierdziło, że zdalna praca urzędników nie jest komfortowa dla klientów, a tylko 17 proc. uznało, że taka jest. 23 proc. ankietowanych nie zajęło stanowiska w tej sprawie.

Samorządowcy zapytani, co cenią w pracy zdalnej, mogąc zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź, najczęściej odpowiadali, że oszczędność czasu przez brak dojazdów do pracy (59 proc.), spokój (52 proc.), elastyczność czasu pracy (44 proc.) i możliwość opieki nad dzieckiem (26 proc.). Pozytywów nie widzi 14 proc. ankietowanych. (Można było zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź, dlatego wyniki nie sumują się do 100 proc.).

Natomiast najbardziej w pracy zdalnej urzędnikom przeszkadza brak kontaktu z ludźmi (58 proc.). Jestem mniej aktywny – taką odpowiedź zaznaczyło 24 proc. ankietowanych. Brak odpowiedniej przestrzeni do pracy jest problemem dla 22 proc. badanych, 15 proc. ankietowanych zaznaczyło, że nie może się skupić na pracy. Natomiast negatywnych stron takiego rozwiązania nie dostrzega 23 proc. urzędników.

Większość ankietowanych uważa, że po ustaniu pandemii urzędnicy powinni mieć możliwość pracy zdalnej (55 proc.), przeciwnego zdania jest 35 proc. badanych, a 10 proc. nie ma zdania na ten temat.

W badanu internetowym przeprowadzonym w dniach 19-26 lutego br. wzięło udział 607 osób, z których 48 proc. zadeklarowało, że zajmuje stanowisko urzędnicze, 20 proc. kierownicze, 15 proc. respondentów jest sekretarzami.

Dziękujemy za udział w ankiecie!

kic/

Źródło informacji: Serwis Samorządowy PAP

 


Source link