June 2022

Sport

PlusLiga: Koniec fatalnej serii Jurajskich Rycerzy! Indykpol AZS pokonany w Zawierciu

bo635npnx7zqtzd4td25wwzutcrvk511.jpg


W pierwszej partii zawiercianie szybko uzyskali przewagę (8:4). Rywale odrobili straty (11:11), ale później gospodarze odzyskali inicjatywę, odskakując na pięć oczek (18:13). Olsztynianie nie rezygnowali, w końcówce popisali się serią wygranych akcji zwieńczoną asem serwisowym Wojciecha Żalińskiego i złapali punktowy kontakt (23:22). Chwilę później gospodarze mieli jednak piłkę setową, którą wykorzystali za drugim podejściem, gdy Piotr Orczyk zaatakował po bloku rywali (25:23). Goście lepiej przyjmowali, ale popełnili w całym secie aż o sześć błędów więcej od zawiercian i to przesądziło o ich porażce.

 

Zobacz także: Siatkarski roller-coaster w Kędzierzynie. Mistrzowie Polski wciąż bez porażki

 

Po wyrównanym początku drugiej partii (8:8, 12:12), inicjatywę przejęli zawiercianie. Odskoczyli na kilka oczek (18:15 – po asie serwisowym Patryka Niemca, następnie 20:16). Piotr Orczyk wywalczył piłkę setową (24:21), ale skuteczny atak Damiana Schulza i punktowa zagrywka Robberta Andringi pozostawiły ekipę Indykpolu AZS w grze. Nie na długo jednak. Przestrzelona zagrywka przyjmującego gości ustaliła wynik na 25:23.

 

Set numer trzy toczył się do pewnego momentu po myśli olsztynian (0:3, 4:7, 10:13). Od stanu 11:14 gospodarze zabrali się jednak do roboty. Błyskawicznie odrobili straty (14:14), a po dwóch skutecznych atakach Orczyka uzyskali prowadzenie 17:15. Jurajscy Rycerze zmierzali po zwycięstwo, a przeciwnicy nie ułatwiali sobie zadania, nadal popełniając sporo błędów własnych. Blok na Żalińskim dał gospodarzom piłkę meczową, a Mateusz Malinowski atakiem z drugiej linii zakończył to spotkanie (25:20).

 

Najwięcej punktów: Piotr Orczyk (13) – Aluron CMC Warta; Wojciech Żaliński (13), Mateusz Poręba (10), Damian Schulz (10) – Indykpol AZS. MVP: Piotr Orczyk.

 

Aluron CMC Warta Zawiercie – Indykpol AZS Olsztyn 3:0 (25:23, 25:23, 25:20)

 

Warta: Piotr Orczyk, Patryk Niemiec, Mateusz Malinowski, Garrett Muagututia, Gualberto Flavio, Maximiliano Cavanna – Michał Żurek (libero) oraz Grzegorz Bociek, Gjorgi Gjorgiev, Paweł Halaba. Trener: Igor Kolakovic.

AZS: Mateusz Poręba, Damian Schulz, Wojciech Żaliński, Dmytro Teryomenko, Przemysław Stępień, Ruben Schott – Jędrzej Gruszczyński (libero) oraz Robbert Andringa, Kamil Droszyński, Remigiusz Kapica, Javier Concepcion. Trener: Daniel Castellani.

RM, Polsat Sport


Source link

Świat

6 tys. euro za dostanie się do Europy. Włoska policja rozbiła gang przemytników imigrantów

dz8wbq5oe6an2tz25mnqx8jxgyfinu4h.jpg


19 osób aresztowała w sobotę we Włoszech policja, która rozbiła gang przemytników nielegalnych imigrantów, sprowadzanych do tego kraju oraz innych państw na północy Europy. Grupa miała powiązania z przestępczymi klanami w Grecji i Turcji – podali śledczy.

Operację wymierzoną w przemytników przeprowadzono w kilku włoskich regionach na wniosek prokuratury w Katanii na Sycylii. Aresztowań dokonano w Bari w Apulii, w Ventimiglii na granicy z Francją, a także w Mediolanie i Turynie.

 

Grupa przestępcza przemycała do Włoch, Francji i dalej na północ Europy nielegalnych imigrantów szlakami z Afganistanu, Pakistanu, Iranu i innych krajów. Wśród zatrzymanych, jak poinformowano, są Włosi, a także Kurdowie z Iraku i Afgańczycy. Każdy imigrant płacił 6 tysięcy euro.

 

ZOBACZ: Udawali homoseksualizm, żeby dostać azyl? Nawet kilkaset przypadków w Holandii

 

Jedną z baz gangu było Bari, gdzie fabrykowano dokumenty potwierdzające, że imigranci mieli stały adres zamieszkania, co jest wymogiem otrzymania prawa pobytu.

 

Dochodzenie rozpoczęło się w 2018 roku po tym, jak na Sycylię przypłynęło 10 łodzi z imigrantami. Ustalono, że wyruszyły one z wybrzeży Grecji i Turcji, a nie jak większość pontonów i łodzi z Libii. Śledczy odkryli wtedy stały szlak przemytu ludzi na włoskie brzegi.

dk/ PAP

Czytaj więcej

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Zdrowie

Detoks narkotykowy – co to jest? – Wolna Polska – Wiadomości

29aa62053a5dc7744b0f9be154db093f


Narkotyki to jedna z najbardziej niebezpiecznych i toksycznych substancji, jakie uzależniają i powodują wiele uszkodzeń w ciele człowieka. Nadużywanie ich może prowadzić do wielu poważnych konsekwencji. Niestety statystyki pokazują, że coraz więcej młodych osób sięga po narkotyki, a dostęp do nich staje się coraz bardziej powszechny. Pierwszym krokiem do wyjścia z uzależnienia jest detoks. Na czym polega i jak go przeprowadzić?

  1. Detoks od narkotyków – na czym polega?
  2. Detoks pod okiem specjalisty
  3. Ile trwa detoks po narkotykach?

Detoks od narkotyków – na czym polega?

Narkotyki mogą prowadzić do osłabienia układy odpornościowego, niszczenia układu nerwowego czy zarażenia wirusem HIV. Trudno jest zerwać z nałogiem, jednak nie jest to niemożliwe. W przypadku chęci naprawy swojego życia i powrotu do normalności warto przede wszystkim przeprowadzić detoks od narkotyków. W trakcie uwalniania się od substancji psychoaktywnych pojawia się zjawisko odstawienia, czyli tak zwany zespół abstynencyjny, który często uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Objawia się następującymi elementami: pojawieniem się drgawek, wymiotów i bóli głowy. Często osoba uzależniona ma biegunkę. Dodatkowo pojawiają się stany lękowe oraz uczucie niepokoju, w takich wypadkach narkoman chce sięgnąć po kolejną dawkę i właśnie temu należy zapobiec. Dlatego detoks powinien być przeprowadzony pod okiem specjalistów, np. https://superdetoks.pl/odtrucia-narkotykowe.html.

Detoks pod okiem specjalisty

Sam proces detoksykacji jest procesem medycznym, dlatego ważna jest pomoc lekarza. Przede wszystkim należy sprawdzać, jak reaguje organizm. W związku z występowaniem biegunek należy cały czas nawadniać organizm, dodając przy tym odpowiednie mikroelementy. Przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu detoksu pacjent musi być dokładnie przebadany. Każdy przypadek powinien być rozpatrywany indywidualnie. Czasami lekarze dobierają lekarstwa, robią badania EKG. Oprócz tego prowadzona jest również pomoc psychologiczna. Najlepiej przeprowadzić cały proces w specjalnym ośrodku, gdzie funkcjonuje całodobowa opieka medyczna. Detoks narkotykowy to czasem jedyna szansa na wyjście z uzależnienia. Kolejny etap wiąże się z terapią.

Ile trwa detoks po narkotykach?

Trudno ocenić, ile trwa detoks po narkotykach. Wszystko zależy od organizmu danej osoby, jego ogólnego stanu oraz zdolności do regeneracji. Szacuje się, że najczęściej pełen detoks trwa minimalnie 2 tygodnie. Jeśli pacjent był uzależniony od opiatów, to całą procedura może się wydłużyć nawet do miesiąca.


Source link

Świat

Szef wywiadu USA: Chiny są największym zagrożeniem od czasu drugiej wojny światowej

000AM5L12RPBF5I6-C411.jpg


Dyrektor Wywiadu Narodowego USA John Ratcliffe ocenił na łamach dziennika “Wall Street Journal”, że Chiny są “największym zagrożeniem dla demokracji i wolności” od czasu drugiej wojny światowej. Jego zdaniem Pekin chce zdominować świat “gospodarczo, militarnie i technologicznie”.

Władze USA wpisały największego chińskiego wytwórcę czipów SMIC i giganta naftowego CNOOC na czarną listę instytucji rzekomo kontrolowanych przez armię ChRL. 

Chiny stanowczo sprzeciwiają się temu posunięciu, które poważnie zaszkodzi interesom i wizerunkowi USA – oceniła rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chunying, wzywając Waszyngton, aby przestał “nadużywać koncepcji bezpieczeństwa narodowego”.

Amerykańskie ministerstwo obrony dopisało w czwartek w sumie cztery chińskie firmy do listy instytucji, które uznaje za należące do chińskiego wojska lub przez nie kontrolowane.

Łącznie zestawienie wydłużyło się do 35 podmiotów. Sama obecność na liście nie oznacza automatycznie żadnych sankcji, ale zgodnie z dekretem prezydenta USA Donalda Trumpa w przyszłości amerykańskim inwestorom nie będzie wolno kupować papierów wartościowych tych firm.

Trump nasilił działania przeciwko Chinom w okresie poprzedzającym przejęcie władzy w Stanach Zjednoczonych przez prezydenta-elekta Joe Bidena. W czwartek Departament Stanu USA ogłosił, że administracja w Waszyngtonie zaostrzyła restrykcje dotyczące wydawania wiz członkom Komunistycznej Partii Chin i ich rodzinom, aby “chronić kraj przed szkodliwym wpływem” tej partii.

Dyrektor Wywiadu Narodowego USA John Ratcliffe ocenił natomiast na łamach dziennika “Wall Street Journal”, że Chiny są “największym zagrożeniem dla demokracji i wolności” od czasu drugiej wojny światowej. Jego zdaniem Pekin chce zdominować świat “gospodarczo, militarnie i technologicznie”.

Władze ChRL odpierają oskarżenia ze strony członków administracji Trumpa, zarzucając im “zimnowojenną mentalność” i próby powstrzymania wzrostu Chin w obawie o utratę przez USA hegemonii na świecie.

Z Kantonu Andrzej Borowiak 


Source link

Kultura

Wciągające światy Jerzego Kędziory – wydarzenia.interia.pl

000ASJMNOEYL62ST-C411.jpg


Rzeźby balansujące Jerzego “Jotki” Kędziory podróżują po całym świecie. Tam, gdzie się pojawią, hipnotyzują przechodniów swoimi umiejętnościami akrobatycznymi i wyczuciem równowagi. Wydają się być rękawicą rzuconą Newtonowi. Nieoczywiste, wymykające się, przynajmniej dla oka, prawom fizyki.

Poczesna. Dom i pracownia artysty. Rzeźby balansują na linach, gdy mistrz rozświetla wnętrze, spawając im kręgosłupy, lub pochyla się nad szklanym stołem, powołując je do życia na papierze.

Kładka ojca Bernatka. Do niedawna jeszcze dziesięć figur, przyciągających oko przechodnia sztuczkami wykonywanymi nad przejściem łączącym Podgórze z Kazimierzem. Trupa balansjerów, którzy stali się jednym z najbardziej fotogenicznych symboli Krakowa.

Bydgoszcz. Przechodzący przez rzekę – rzeźba odsłonięta 4 maja 2004 roku, symbolizująca wejście Polski do Unii Europejskiej.

Szpital w Kobierzynie. Przestronna hala – pracownia. Nad wejściem akrobata z krzesłem, wewnątrz fragmenty postaci, częściowo przygotowane kadłuby, ręce, glina.

Berlin. Figury poruszające pacjentów Koenig Elizabeth Klinik. I nie tylko. Art-terapia rzeźbami Kędziory dociera również do Czech.

Dubaj. Imponująca wystawa zderza się z ikonoklazmem islamskim, czyli zakazem przedstawiania w sztuce między innymi ludzi.

Amsterdam, Nowy Jork, Wenecja. I tak dalej.

Wreszcie Częstochowa i powstające właśnie na odnawianym Starym Rynku wielkie teatrum rzeźb, które będzie można oglądać już w drugiej połowie grudnia.

Postaci Jerzego Kędziory wchodzą w dialog z tłumem, ożywiają to, co wydaje się surowe. Zmuszają widza do spojrzenia w górę, zatrzymania się, zamyślenia i zadania sobie pytania: jak to możliwe?

To ten rodzaj rzeźb, które hipnotyzują – jak francuski linoskoczek Philippe Petit, który w 1974 roku przeszedł po linie rozciągniętej między wieżami World Trade Center, osoba, będąca jedną z inspiracji w twórczości artysty.

Gdy podczas wystawy w Old Westbury Gardens w 2019 roku Jerzy Kędziora i Philippe Petit poznali się osobiście, obaj, po dłuższej rozmowie, stwierdzili zgodnie: jesteś wariatem! Wtedy linoskoczek zgodził się, by artysta odtworzył go w rzeźbie. Petit powstanie w dwóch wersjach – jedna trafi do Częstochowy, druga zostanie przygotowana z myślą o Nowym Jorku.

Jerzy Kędziora wciąga widza do swojego świata. Nie tylko przez temat czy formę. Stawia nas w pozycji wymagającej aktywności – zarówno fizycznej, jak i intelektualnej. Jesteśmy tymi, którzy patrzą na rzeźby balansujące z perspektywy żabiej.

Tu cień rzeźby staje się zupełnie odrębnym bytem, alter ego rzuconym gdzieś na ziemię czy ścianę budynku. Ta rozłączność, paradoksalnie, wpłynęła na możliwość pokazania wystawy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Realistyczne, czasem nagie postacie balansujące zmusiły kuratorów wystawy do szukania interpretacji, która pozwoliłaby ominąć panujący w islamie zakaz przedstawiania w sztuce między innymi ludzi i zwierząt. Ktoś wytłumaczył, że w przypadku braku połączenia figury z cieniem nie mamy do czynienia z przedstawieniem żywej istoty.

Ale wystawa w Dubaju była również trudna z innych względów. Jak w atrakcyjny sposób pokazać rzeźby wśród budynków rządowych, w przestrzeni, do której niezbyt często zaglądają zwykli turyści? W przestrzeni chłodnej, odpersonalizowanej, nasyconej błękitami i szmaragdami szkła sterylnych drapaczy chmur? To było wyzwanie.

Rzeźby balansujące są zarówno ludźmi zatrzymanymi w ruchu, jak i rzeźbami wprawionymi w ruch.

– Muszę myśleć kilkoma torami. Pierwsze: motyw i forma, a drugie to jakiś spektakularny rodzaj ruchu i ustawienia – mówi Jerzy Kędziora.

Zainstalowanie rzeźb to z reguły skomplikowane przedsięwzięcie, praca na wysokościach. Tu wjeżdżają dźwigi, podnośniki, drabiniaste ruszty, a czasem wkraczają i alpiniści. Trzeba brać pod uwagę nie tylko ciężar rzeźby, ale również ciężar samej liny, sąsiedztwo budynków, wody czy po prostu wiatr.

I wydawać by się mogło, że bez obliczeń się to nie uda. 

– Stosuję fizykę taką, powiedzmy, przednewtonowską, intuicyjną… Kiedyś naukowcy, którzy przyglądali się moim rzeźbom, powiedzieli: lepiej, żeby nie było tu naszych studentów, bo nie będziemy wiedzieli, jak im to wszystko wytłumaczyć. Innym razem znajomi z Politechniki Częstochowskiej przyglądali się, jak ustawiam rzeźby. Udawałem, że coś przeliczam na kartce, żeby ich podpuścić. Podeszli, patrzą na te notatki i mówią: Jurek, to nie tak – tu trzeba wektor, tu wektor… Przeliczyli wszystko, a i tak się nie zgadzało, nie wypalało. 

Bo na oko nie mogło się zgadzać. 

– Przecież wiedziałem, jak można oszukać – jak każdy dobry handlowiec. Tu się dołoży czopkę, tam szczyptę materii. I mówię do tych fizyków, doktorantów – gdzieście duszę w tych obliczeniach umieścili? Bo moje rzeźby mają duszę. No więc nigdy nie sprawdzają się takie zimne obliczenia. Ich obliczenia.

Czy mamy do czynienia ze sztuką, która wymyka się fizyce i matematyce? 

– No jak to – obrusza się rozbawiony artysta: komputer w głowie, rentgen, intuicja.

Żeby nie wejść w konflikt z Newtonem, rzeźbiarz w swojej pracowni, która w pewnym sensie jest pracownią alchemiczną, ożywia postacie, nadając im stosowny ciężar.

Rzeźby balansujące wykonane są z kompozytów syntetycznych, składających się w tym przypadku z żywic usztywniających szklane czy węglowe maty i różnych wypełniaczy, przede wszystkim z mączki marmurowej albo pyłu mosiężnego czy miedzianego. Wpływ na ich ułożenie mają różnego rodzaju balasty, przeciwwagi i równoważniki.

Dziś rzeźby balansujące czyta się jednak zupełnie inaczej niż w 1997 roku, kiedy z pracowni artysty wyszły pierwsze “fantomy ludzkich postaci w skrajnie powyginanych pozach, uczestnicy sztafety zmiany systemowej”. Wówczas figury zmuszone do balansowania były utworami publicystycznymi, które przez kontekst społeczno-polityczny zaczęły dopełniać zbiorowy portret Polaka czasu transformacji ustrojowej wtedy realizowany.

– To miał być pewien rys człowieka czasu transformacji. Liczyłem, że powstanie pięć rzeźb. Ale później, jak skończyłem tę serię, ktoś mi powiedział: nie wygłupiaj się, rób takie rzeźby! Zacząłem więc szukać postaci, które są bardziej do tej liny przynależne. I tak zrobiłem kilku sportowców, cyrkowców czy akrobatów. Cóż mógłbym jeszcze powiedzieć… Nie lubię mnożyć bytów na siłę. Można oczywiście złapać srokę za ogon, ale ja się za szybko nudzę.

– Pewien grafik sprowokował mnie na wystawie w Świeradowie i zapytał: a Chrystusa balansującego byś umiał zrobić? 

– Ze trzy lata się z tym męczyłem, bo niby mógłby taki balansujący Chrystus powstać i robić jakieś skandale… To by napędzało koniunkturę. Ale nie jestem tego typu człowiekiem.

Upłynęło jednak trochę czasu. – Zaprzyjaźniony ksiądz, diecezjalny kurator mnie podparł – co ja ci będę podpowiadał. Rób. Gdyby ktoś to umiał jeszcze powtórzyć w innej formie, to Chrystus wahający się mógłby stać się archetypem – jak Jezus upadający pod krzyżem, niosący krzyż czy frasobliwy. 

– Myślałam, myślałem i w końcu wymyśliłem postać Chrystusa balansującego, a właściwie nie balansującego, tylko wahającego się. Przedstawiłem go w chwili, kiedy ma wziąć krzyż, nie wtedy, kiedy już mu kazano iść w drogę. Taką wybrałem metaforę.

Rzeźba nazywa się “Drogowskaz”, a sama kompozycja przypomina skrzyżowanie. Utwór był prezentowany w Częstochowie, niedaleko Jasnej Góry. Gdy wokół “Drogowskazu” zrobił się szum za sprawą publikacji w “Nie”, sprawa otarła się o biskupa.

– Jakieś dewotki poszły do biskupa na skargę, ale ten powiedział, że Chrystusa diabeł nosił na górę, Chrystus się nie obrażał, umiał z tego wyjść. Więc co to dla niego stanie na linie? 

– To wahanie się jest jedną z podstaw naszej wiary. Mimo, że  moje rzeźby często są w miarę przeciętnymi postaciami, to skrywam w nich znaczące treści czy ważniejsze sformułowania.

“Drogowskaz” powstał w 1999 roku. Dziś mógłby pełnić rolę utworu publicystycznego komentarza – jak kiedyś portret Polaka czasu transformacji.

***

Szukając innej ekspresji rzeźbiarskiej, Jerzy Kędziora podjął ostatnio temat sportowców. Obecnie poszerza ten cykl z myślą o igrzyskach w Paryżu w 2024 roku.

Na Starym Rynku w Częstochowie, który przechodzi rewitalizację, trwają ostatnie szlify przy stałej ekspozycji rzeźb balansujących. W formie teatru otwartego na odnowionej przestrzeni spotkają się postaci z różnych dziedzin, co pozwoli artyście zaprezentować szeroki arsenał technik balansowych. W tej barwnej trupie pojawią się również goście specjalni – wspomniany już linoskoczek Philippe Petit czy Charlie Chaplin. Częstochowa czeka na jeszcze jedną rzeźbę – Częstocha – który być może również dołączy w najbliższym czasie do ekspozycji.

Jerzemu Kędziorze nie marzyło się bycie artystą, bo artysta to ten, który unosi się ponad ziemią.

Zapytany kiedyś o to, czy czuje, że został osobiście pobłogosławiony, odpowiedział:

“Myślę, że tak. Bez poczucia takiego daru – iskry bożej – nie mógłbym żyć, jak żyję, robić tego, co robię. A cieszę się z życia. Z tego zawodowego fragmentu życia. Ale samym błogosławieństwem żyć nie można, z nim można startować, ufać w sens, a potem poszukiwać, odkrywać, gonić, błądzić, pracować, pracować… Innego sposobu ja nie znam.”

Ewelina Karpińska-Morek

***

Cytaty umieszczone w tekście pochodzą z wywiadu z Rocio Heredią, opublikowanego w albumie “Jerzy Kędziora. Na Krawędzi imaginacji”.

Zdjęcia oraz filmy dzięki uprzejmości Jerzego Kędziory i Fundacji Art Balance.


Source link

Kultura

Rekordowa aukcja. Obraz Wojciecha Fangora sprzedany za 7,3 mln zł

t1ngg33u96mh3kziqpwvjkjtbf3a4brb.jpg


Podczas grudniowej aukcji po raz pierwszy w Polsce zlicytowane zostały też instalacje. – Za ponad 3,6 mln zł. sprzedana została praca Romana Opałki. Całkowity obrót z trzech jesiennych aukcji sztuki współczesnej wyniósł ponad 30 mln zł – poinformowała Agnieszka Marszał, reprezentująca DESĘ Unicum.

 

Wojciech Fangor to jedyny polski twórca, który miał swoją indywidualną wystawę w Guggenheim Museum w Nowym Jorku. Prowadził działalność pedagogiczną na uniwersytetach w Anglii i USA. Jego prace znajdują się w największych kolekcjach na świecie.

 

Inny obraz Fangora sprzedano za niemal 5 mln zł

 

“M22” to hipnotyzujący obraz pulsujący kolorem, stanowiący niesamowite połączenie przeciwstawnych barw, które tworzą wzrokową iluzję.

 

– Twórca w sposób niezwykle wyrafinowany prowadził grę optyczną pomiędzy swoimi płótnami a widzem. To właśnie ona sprawiła, że jest rozpoznawalny na całym świecie – zaznaczają cytowani przez Desę krytycy sztuki.

 

Obraz "M22" Wojciecha Fangora sprzedany za 7,3 mln złotychPAP/Radek Pietruszka

Obraz “M22” Wojciecha Fangora sprzedany za 7,3 mln złotych

 

Na dorobek twórczy Fangora składają się prace zarówno abstrakcyjne, jak i figuralne, jednak to właśnie abstrakcje Wojciecha Fangora zyskały ogromne uznanie.

 

– W 2018 roku w DESA Unicum jego dzieło “M39” sprzedane został za kwotę niemal 5 milionów złotych i stało się zostało najdrożej sprzedanym obrazem w Polsce. Teraz ten rekord został pobity – podkreślają marszandzi.

 

Rekordowe kwoty również za dzieła Romana Opałki

 

Obok dzieła Wojciecha Fangora podczas aukcji “Sztuka Współczesna. Op-art i Abstrakcja Geometryczna” za ponad 1,1 mln zł sprzedana została praca “Relief biało-czerwono-fioletowy” Henryka Stażewskiego, a dzieło Victora Vasarely’ego “Vega-Bk” kupiono za ponad 800 tys. zł.

 

W DESA Unicum po raz pierwszy pojawiły się również instalacje autorstwa najważniejszych polskich twórców. Za dzieło Romana Opałki “DETAL 3546421 – 3562392” z cyklu “1965/1 – ?” zapłacono ponad 3,6 mln zł.

 

Obrazy liczone Romana Opałki na aukcjach na całym świecie osiągają rekordowe kwoty. Artysta był szczególnie ceniony za swój konceptualny program artystyczny.

 

– Jego poetyckie prace mają na celu zobrazowanie upływu czasu. Roman Opałka wierzył, że poprzez powtarzalność i konsekwencję pracy jest w stanie dostrzec procesy kierujące ludzkim życiem – charakteryzują twórczość artysty krytycy sztuki.

 

Kolejna aukcja 10 grudnia

 

Podczas aukcji poświęconej instalacjom kupiona została również pracę Ryszarda Winiarskiego “Gra nr 7”; jej cena wyniosła 885 tys. zł. Z kolei dzieło Tadeusza Kantora sprzedane zostało za kwotę ponad 1 mln zł.

 

Jak zapowiadają eksperci rynku sztuki z DESA Unicum, 10 grudnia odbędzie się aukcja “Sztuka Dawna. XIX w., Modernizm, Międzywojnie”.

 

Po raz, podczas której licytowany będzie wart nawet 6 mln złotych obraz Tamary Łempickiej, najdroższego polskiego artysty w historii i trzeciej najdroższej artystki na świecie.


Source link

Sport

Błonnik niejedno ma imię | PAP MediaRoom portal.

WR3_8352-1.JPG


Choć włókno pokarmowe, zjadane wraz z żywnością pochodzenia roślinnego, nie poddaje się działaniu enzymów trawiennych człowieka, to jednak stanowi niezbędny składnik zdrowej diety. Dowiedz się, w jaki sposób błonnik wspiera działanie ludzkiego organizmu, w leczeniu których chorób może nam pomóc, a także jak wiele różnych substancji go tworzy.

Według definicji, błonnik pokarmowy (inaczej włókno pokarmowe), tworzą chemicznie niejednorodne składniki pochodzące z roślin spożywanych przez człowieka. Chociaż de facto stanowi on więc grupę różnych substancji (związków), to jednak mają one kilka wyróżniających je, wspólnych cech.

Z punktu widzenia ludzkiej fizjologii za błonnik uważa się pozostałości komórek roślinnych, które:

  •     są oporne na działanie enzymów trawiennych człowieka,
  •     po spożyciu produktu roślinnego, przechodzą przez jelito kręte jako niestrawiona pozostałość,
  •     jednak są częściowo hydrolizowane (rozkładane) przez bakterie w okrężnicy (okrężnica jest to najważniejszy odcinek jelita grubego, który pełni ważną rolę w prawidłowym funkcjonowaniu naszego układu trawiennego).

Ponadto, definiując błonnik uwzględnia się, że powinien on charakteryzować się co najmniej jedną z następujących cech, odgrywających dużą rolę w funkcjonowaniu organizmu:

  •     zmniejszaniem czasu przejścia treści pokarmowej i zwiększaniem objętość mas kałowych,
  •     stymulowaniem procesów fermentacyjnych w jelicie grubym,
  •     obniżaniem we krwi stężenia cholesterolu ogółem i „złego” cholesterolu LDL,
  •     obniżaniem stężenia glukozy we krwi po spożyciu posiłku i/lub obniżaniem poziomu insuliny.

Różne rodzaje błonnika

Z chemicznego punktu widzenia błonnik zaliczany jest do grupy węglowodanów złożonych, czyli wielocukrów (inaczej polisacharydów), choć w jego skład wchodzą też substancje niepolisacharydowe.

Generalnie, w błonniku znajdują się dwie frakcje, które pełnią różne role w organizmie:

  •     błonnik nierozpuszczalny (w wodzie) – tworzą go: celuloza, hemiceluloza i ligniny
  •     błonnik rozpuszczalny (w wodzie) – tworzą go: beta-glukany, pektyny, fruktooligosacharydy, skrobia oporna na działanie enzymów (ang. RS, resistant starch), gumy roślinne (np. guma guar), śluzy roślinne (np. psyllium), niektóre hemicelulozy.

W produktach roślinnych znajdują się zatem obok siebie zarówno błonnik rozpuszczalny, jak i nierozpuszczalny, w podobnych lub różnych proporcjach, czyli w niektórych produktach dominuje błonnik rozpuszczalny a w innych nierozpuszczalny.
Zapotrzebowanie na błonnik pokarmowy

W zaleceniach Instytutu Żywności i Żywienia z 2017 r. nie ma sztywnej normy dotyczącej jego spożycia (na błonnik całkowity – łącznie rozpuszczalny i nierozpuszczalny), lecz wskazane jest jego “wystarczające” spożycie – AI (Adequate Intake), które określone jest następująco:

  •     Kobiety i mężczyźni od 19 do 65 lat: 25 g/dobę,
  •     Kobiety i mężczyźni powyżej 65 lat: 20 g/dobę (w indywidualnych przypadkach poziom zależny jest od konkretnych wskazań lekarskich i dietetycznych),
  •     Kobiety w ciąży i karmiące: poziom do ustalenia z lekarzem lub dietetykiem.

Wystarczające spożycie (AI) określa się na podstawie średniego codziennego spożycia danego składnika przez grupę (lub grupy) praktycznie zdrowych osób. W tym kontekście warto wiedzieć, że w niektórych krajach zalecenia dotyczące spożycia błonnika są inne niż w Polsce. Na ogół wynoszą one między 18 a 38 g/dobę dla osób dorosłych.

Bez błonnika ani rusz

Eksperci Europejskiego Urzędu do spraw. Bezpieczeństwa Żywności (European Food Safety Authority – EFSA, podkreślają, że u niektórych osób dorosłych korzystne w zapobieganiu nadwadze i otyłości oraz w zmniejszaniu ryzyka rozwoju chorób żywieniowo-zależnych może być spożywanie większej ilości błonnika niż 25 g/dobę.

Mimo, że w rekomendacjach żywieniowych podane jest zalecane spożycie błonnika całkowitego, bez rozbicia na błonnik rozpuszczalny i nierozpuszczalny, amerykańscy eksperci wskazują, że korzystne jest takie komponowanie diety, aby w ramach 25 g błonnika całkowitego, było w niej zawarte 5-10 g błonnika rozpuszczalnego dziennie. Większe spożycie błonnika rozpuszczalnego jest zalecane osobom z podwyższonym stężeniem we krwi „złego” cholesterolu LDL, ponieważ ta frakcja błonnika ma właściwości jego obniżania.

Według prof. Mirosława Jarosza, dla prawidłowej pracy jelita grubego powinno się spożywać co najmniej 35 g błonnika dziennie. Natomiast w zaparciach zawartość błonnika w diecie powinna być zwiększona nawet do 50-70 g dziennie. Ilość błonnika w diecie należy jednak zwiększać stopniowo i obserwować, przy jakiej ilości nie ma dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego.

Błonnik pokarmowy – pomocny w leczeniu wielu chorób

Warto znać konkretne zalecenia naukowych towarzystw medycznych dotyczące spożycia błonnika pokarmowego w profilaktyce i leczeniu różnych chorób żywieniowo-zależnych.

W wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) i Europejskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą (EAS) dotyczących leczenia zaburzeń lipidowych (wydanych w 2019 roku) podano, że:

  •     „Błonnik pokarmowy (szczególnie rozpuszczalny), który występuje w roślinach strączkowych, owocach, warzywach i pełnoziarnistych produktach zbożowych (np. owsianych i jęczmiennych), zmniejsza stężenie cholesterolu. Stanowi on dobry zamiennik dietetyczny dla tłuszczów nasyconych i wpływa na zmaksymalizowanie korzyści w zakresie stężenia cholesterolu LDL i zminimalizowanie niepożądanego wpływu diety wysokowęglowodanowej na stężenie pozostałych lipoprotein”.
  •     „Dieta o zmodyfikowanej zawartości tłuszczów, która dostarcza łącznie 25–40 g błonnika, z czego ≥7–13 g stanowi błonnik rozpuszczalny, jest dobrze tolerowana, skuteczna i zalecana w celu kontroli parametrów lipidowych (cholesterol, triglicerydy) osocza.”

W Wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) dotyczących prewencji chorób układu sercowo-naczyniowego (wydanych w 2016 roku) podano, że:

  •     większe o 7 g/dobę spożycie błonnika wiąże się z niższym o 9 proc. ryzykiem choroby niedokrwiennej serca
  •     spożywanie większej o 10 g/dobę ilości błonnika wiąże się z niższym o 16 proc. ryzykiem udaru mózgu i niższym o 6 proc. ryzykiem cukrzycy typu 2
  •     przyjmowanie większych ilości błonnika zmniejsza poposiłkowy wzrost stężenia glukozy po spożyciu posiłków bogatych w węglowodany i powoduje obniżenie stężenia cholesterolu całkowitego i cholesterolu LDL.

W opisie diety stosowanej w profilaktyce Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne, jako jedno z zaleceń wymienia, że powinno się spożywać 30–45 g błonnika dziennie.

Polskie Towarzystwo Nadciśnienia Tętniczego (PTNT) w wytycznych z 2019 roku zaleca pacjentom z nadciśnieniem tętniczym redukcję nadmiernej masy ciała i podaje, że powinna być osiągnięta przede wszystkim poprzez zmniejszenie kaloryczności i modyfikację składu diety, która obejmuje m.in. odpowiednią zawartość błonnika, dzięki spożywaniu warzyw i owoców, wybieraniu produktów pełnoziarnistych i białka ze źródeł roślinnych (głównym jego źródłem są strączkowe).

Dieta DASH obniża ciśnienie krwi

PTNT zaleca pacjentom z nadciśnieniem dietę DASH, której skuteczność wykazano w badaniu DASH − Dietary Approaches to Stop Hypertension, Dieta w Leczeniu i Zapobieganiu Nadciśnienia). Jedną z cech charakterystycznych tej diety, obok odpowiedniej zawartości wapnia, potasu i magnezu i małej zawartości soli, jest duża zawartość błonnika. W diecie DASH przy kaloryczności 2100 kcal było 30 g błonnika dziennie, a w dietach o wyższej kaloryczności, jeszcze więcej.

Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC) w wytycznych dotyczących cukrzycy i stanu przedcukrzycowego współistniejących z chorobami sercowo-naczyniowymi, opracowanych we współpracy z Europejskim Towarzystwem Badań nad Cukrzycą (EASD) (2019) podaje, że dla tych pacjentów częścią zdrowej diety powinny być warzywa, rośliny strączkowe, owoce oraz pełnoziarniste płatki zbożowe, czyli produkty bogate w błonnik.

Polskie Towarzystwo Diabetologiczne (PTD) w najnowszych Zaleceniach (2020 rok) podaje, że:

  •     brak jest wystarczających dowodów naukowych na ustalenie jednej, optymalnej ilości węglowodanów w diecie chorych na cukrzycę;
  •     udział węglowodanów w diecie powinien wynosić około 45 proc. całkowitej ilości energii;
  •     jeśli węglowodany pochodzą z produktów o niskim indeksie glikemicznym (IG) i dużym udziale błonnika, ich udział w ogólnej kaloryczności diety może być większy, niż przeciętnie (nawet do 60 proc.). Wysoka podaż kalorii z węglowodanów powinna być zalecana osobom o bardzo dużej aktywności fizycznej;
  •     główne źródło węglowodanów powinny stanowić pełnoziarniste produkty zbożowe, zwłaszcza o niskim indeksie glikemicznym (< 55 IG);
  •     minimalna dzienna podaż błonnika pokarmowego powinna wynosić 25 g lub 15 g/1000 kcal diety. Należy dążyć do zwiększenia spożycia błonnika pokarmowego przez włączenie co najmniej 2 porcji pełnoziarnistych produktów zbożowych oraz 3 porcji warzyw bogatych w błonnik;
  •     W przypadku braku możliwości podaży zalecanej ilości błonnika pokarmowego należy rozważyć wprowadzenie suplementów błonnika, szczególnie w postaci frakcji rozpuszczalnych w wodzie. Celowe jest zwiększenie podaży skrobi opornej (frakcji błonnika) w diecie.

Cukrzyca a spożycie błonnika

Uwaga! Osoby z cukrzycą, które obliczają wymienniki węglowodanowe (WW) w diecie, powinny wiedzieć, że:

  •     informacja o zawartości błonnika w poszczególnych produktach jest istotna dla osób z cukrzycą, zwłaszcza tych, które są leczone insuliną i muszą obliczać wymienniki węglowodanowe (WW) w swojej diecie i w poszczególnych posiłkach,
  •     1 wymiennik węglowodanowy (WW) jest to taka ilość wagowa produktu spożywczego, która zawiera 10 g węglowodanów przyswajalnych,
  •     w tabelach wartości odżywczej produktów spożywczych podana jest na ogół zawartość węglowodanów ogółem, tymczasem wpływ na stężenie glukozy we krwi mają nie węglowodany ogółem, lecz węglowodany przyswajalne, które oblicza się odejmując od zawartości węglowodanów ogółem zawartość błonnika w danym produkcie. Dlatego dla osób z cukrzycą ważna jest nie tylko informacja o zawartości węglowodanów ogółem, ale i o zawartości błonnika,
  •     ilość WW w danym produkcie lub potrawie obliczamy dzieląc zawartość w nich węglowodanów przyswajalnych przez 10 (WW = węglowodany przyswajalne : 10).

Przeciwnowotworowe działanie błonnika na jelito grube

Błonnik pokarmowy, jak wspomniano powyżej, składa się z substancji, które nie poddają się trawieniu w jelicie cienkim.

W związku z tym, przechodzą one do jelita grubego i tam częściowo są przetwarzane przez bakterie znajdujące się w tym jelicie, w wyniku czego wytwarzane są 3 kwasy – masłowy, propionowy i octowy. Poprzez zakwaszanie zawartości jelita grubego, kwasy te hamują przemiany niektórych składników żółci w związki rakotwórcze. Korzystne jest także zmniejszanie przez te kwasy wytwarzania amoniaku. Dodatkowo, kwas masłowy jest metabolizowany w komórkach nabłonka jelitowego co hamuje ich rakowacenie.

Nowotwory – siedem sygnałów ostrzegawczych

Ta część błonnika która nie ulega rozkładowi przez bakterie zwiększa objętość stolca, sprawia, że jest w nim więcej wody i dzięki temu związki rakotwórcze są rozcieńczane. Ponadto związki rakotwórcze zostają związane na powierzchni cząsteczek niestrawionego błonnika i w ten sposób w mniejszym stopniu są dostępne dla komórek ściany jelitowej. Masy kałowe, które mają większą objętość i zawierają więcej wody, są szybciej wydalane i dzięki temu krócej stykają się ze ścianą jelita.

Jednocześnie odpowiednia zawartość błonnika w diecie zmienia rodzaj bakterii znajdujących się w jelicie grubym, co prawdopodobnie korzystnie wpływa na zmniejszenie ryzyka nowotworów.

Musimy zdawać sobie sprawę, że działanie profilaktyczne błonnika dotyczy  najwcześniejszych etapów rozwoju choroby nowotworowej. Dlatego ważne jest uwzględnianie w diecie odpowiedniej ilości produktów roślinnych bogatych w błonnik już od wczesnej młodości.

Uwaga! Błonnik pokarmowy może najpełniej zadziałać korzystnie na nasze zdrowie, gdy nasza dieta zawiera różne jego składniki, czyli gdy jemy różne produkty zawierające błonnik.

Owoce i warzywa zawierają błonnik, który ulega łatwiej rozkładowi przez bakterie, w wyniku czego dostarcza kwasu masłowego, propionowego i octowego. Natomiast błonnik z produktów zbożowych jest względnie oporny na działanie bakterii, ale zwiększa za to objętość i zawartość wody w treści jelita. Wyjątkowo korzystnie wpływa na te procesy błonnik zawarty w pieczywie razowym, płatkach zbożowych i otrębach pszennych.

Interakcje między błonnikiem a lekami

Jak wspomniano wyżej błonnik pokarmowy nie ulega trawieniu, wpływa na wypełnienie jelit, pobudza perystaltykę i stwarza dobre warunki dla rozwoju korzystnej flory bakteryjnej. Ale jednocześnie trzeba wiedzieć, że błonnik może wchodzić w interakcje z niektórymi lekami i osłabiać ich wchłanianie. Błonnik skraca bowiem czas pasażu jelitowego, może również wiązać w świetle jelita różne substancje i tworzyć trudno wchłaniające się kompleksy.

Jeśli dojdzie do obniżenia wchłaniania leku z przewodu pokarmowego, następuje obniżenie jego stężenia we krwi i osłabienie działania leczniczego.

Jeśli więc przyjmujemy leki, które mogą wchodzić w interakcję z błonnikiem:

  •     nie należy jeść produktów i posiłków bogatych w błonnik przez co najmniej 2 godziny przed i 1 godzinę po przyjęciu leku,
  •     jeśli lekarz zaleci przyjmowanie leku w czasie, tuż przed lub tuż po posiłku, należy komponować posiłek z produktów ubogich w błonnik lub nie zawierających go.

Jednak jeśli nie przyjmuje się leków mogących wejść w interakcję z błonnikiem, to nie ma powodu, aby usuwać lub ograniczać go w posiłkach.
Komu zaleca się dietę o mniejszej zawartości błonnika

Generalnie, błonnik bardzo korzystnie wpływa na nasze zdrowie, ale trzeba być również świadomym faktu, że jego nadmiar:

  •     pogarsza wchłanianie tłuszczów, co może obniżać wchłanianie witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, czyli witaminy A, D, E i K,
  •     obniża wchłanianie i przyswajalność niektórych składników mineralnych,
  •     może powodować wzdęcia, nadmierne gazy, biegunki.

Jednakże te minusy błonnika nie przeważają jego plusów!

Nadmiar błonnika nie jest wskazany m.in. w dietach małych dzieci, osób niedożywionych i rekonwalescentów.

U osób po 65 roku życia może być potrzebne zmniejszenie ilości błonnika w stosunku do dotychczasowego poziomu spożycia, ale nie zawsze jest to potrzebne. Najlepiej uzgodnić to indywidualnie z lekarzem lub dietetykiem.

Dieta dla seniora: nie ma jednej dobrej dla wszystkich

Dieta z ograniczeniem błonnika pokarmowego jest zalecana także w niektórych chorobach przewodu pokarmowego, np. w zapaleniu żołądka, trzustki, dróg żółciowych i jelit, chorobie wrzodowej żołądka i dwunastnicy, w biegunkach, w postaci biegunkowej zespołu jelita nadwrażliwego, w chorobie Leśniowskiego- Crohna, we wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego – każdy pacjent ustala to z lekarzem.

Oczywiście, jeśli poczujemy jakieś niepokojące dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego, które mogą mieć związek m.in. ze spożyciem błonnika, najlepiej zwrócić się o poradę do lekarza, aby zalecił nam jaka ilość błonnika i z jakich produktów jest dla nas wskazana.

Jeśli sami chcemy zwiększyć ilość błonnika w diecie w stosunku do dotychczasowej to również najlepiej jest skonsultować się z lekarzem, aby zdecydował, czy nie ma indywidualnych przeciwwskazań medycznych i aby określił do jakiej ilości i w jakim tempie w naszym konkretnym przypadku zalecana jest zmiana w spożyciu produktów zawierających błonnik.

Aleksandra Cichocka dla zdrowie.pap.pl


Source link

Zdrowie

Kłopotliwy problem – Wolna Polska – Wiadomości

29aa62053a5dc7744b0f9be154db093f


Nietrzymanie moczu może stać się sporym i dość uciążliwym problemem. Dlatego jeśli taki kłopot się nasila, warto zasięgnąć porady specjalisty, który pomoże znaleźć najlepsze dla naszego zdrowia rozwiązanie.

Wbrew pozorom problem nietrzymania moczu jest dość powszechny, choć mówi się o nim niechętnie. Wpływa negatywnie na życie zarówno zawodowe, jak i seksualne chorego. Pojawia się najczęściej w starszym wieku. Może być spowodowany licznymi porodami, szczególnie dużych płodów, lub efektem przebytych zabiegów ginekologicznych. Jego przyczyną może być też otyłość lub przewlekłe choroby z kaszlem, przewlekłe zaparcia, a nawet przyjmowanie niektórych leków.

Wysiłkowe nietrzymanie moczu przejawia się poprzez samoistne oddawanie niewielkich ilości moczu i nie występuje przy nim uczucie parcia, będącego efektem wysiłku fizycznego. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest defekt anatomiczny pochwy albo wadliwe działanie struktur ją otaczających. Może je również powodować uszkodzenie tkanek miednicy mniejszej podczas porodu siłami natury.

Dobry sposób na kłopoty

Rozwiązaniem na taki kłopot może stać się zabieg na nietrzymanie moczu – pomoc można znaleźć na przykład tutaj: https://medifem.pl/ginekologia-operacyjna/t-v-t-o-t-v-t/. Zabieg T.V.T./O.T.V.T to małoinwazyjna metoda, z niewielką ilością ewentualnych powikłań. Jego skuteczność sięga nawet 90%, warto więc rozważyć taką opcję, szczególnie jeśli problem nietrzymania moczu bardzo nam doskwiera. Zabieg odbywa się w znieczuleniu przewodowym, a jeszcze jedną jego zaletą jest skrócony czas rekonwalescencji. Sam zabieg trwa ok. 20-30 minut.

Przed i po zabiegu

Zanim jednak będziemy mogli poddać się zabiegowi, należy oczywiście skonsultować się ze specjalistą, a później wykonać serię badań (m.in. morfologię krwi wraz z określeniem grupy krwi, ogólne badanie moczu, koagulogram – APTT, INR, PT, antygen HBS, ale również poziom cukru i elektrolity). Lekarza prowadzącego trzeba poinformować także o przebytych infekcjach w okresie dwóch tygodni przed planowaną operacją.

Przed zabiegiem należy zrezygnować z przyjmowania aspiryny i leków jej pochodnych, witaminy E oraz leków przeciwkaszlowych i przeciwgrypowych. Koniecznie trzeba ograniczyć palenie (do maksymalnie 3-4 papierosów dziennie na ok. 3 dni przed zabiegiem). Na 6 godzin przed zabiegiem nie wolno przyjmować pokarmów (trzeba być zupełnie na czczo).

Sam zabieg i hospitalizacja po nim trwają krótko – w przypadku braku powikłań pacjentka może być wypisana do domu nawet po kilku godzinach od operacji. Do kontroli należy się zgłosić po tygodniu. Również po okresie 7 dni dochodzi do zagojenia się rany i zniknięcia obrzęku w operowanym miejscu, choć przez pewien czas jeszcze może utrzymywać się ból (do załagodzenia środkami przeciwbólowymi dostępnymi nawet bez recepty) i podwyższona temperatura (do 37,5 stopnia, lecz nie należy się tym zbytnio stresować). Mała inwazyjność takiego zabiegu pozwala na stosunkowo szybki powrót do sprawności ruchowej po operacji.


Source link

Świat

Rosyjski dziennikarz przyjął szczepionkę na koronawirusa. “Mam przeciwciała”

z8spiy57w2wqqp4xsu29px619gf79zd6.jpg


– Zrobiłem test i okazało się, że mam przeciwciała. Lekarze poinformowali mnie, że poziom przeciwciał jest dużo wyższy niż u osób, które już chorowały – mówi Polsat News Aleksiej Lazurenko, rosyjski dziennikarz, który bierze udział w trzecim etapie prac nad szczepionką Sputnik i przyjął już dwie dawki preparatu.

W Rosji trwają testy nad szczepionką Sputnik V na koronawirusa. Budzący sceptycyzm środowiska naukowego preparat musi być podawany w dwóch oddzielnych dawkach, z których każda zawiera inny typ adenowirusów.

– Jestem rosyjskim dziennikarzem. Biorę udział w trzecim etapie badań nad szczepionką Sputnik. Przypomnę, że już otrzymałem dwie dawki zgodnie z procedurą. Eksperyment trwa i przez pół roku będę pod obserwacją lekarzy – mówi Lazurenko.

 

ZOBACZ: Rosyjska szczepionka na koronawirusa. Relacja zaszczepionego dziennikarza

Jak dodał, “teoretycznie na razie nie powinienem wiedzieć, czy dostałem szczepionkę czy placebo”.

 

“Czuję się bardzo dobrze”

– Jestem dziennikarzem, a w naszym kraju obowiązują ograniczenia. Na wiele imprez nie da się wejść bez zaświadczenia o tym, że się jest zdrowym. Zrobiłem test i okazało się, że mam przeciwciała. Konsultowałem sprawę z lekarzami, a oni poinformowali mnie, że poziom przeciwciał jest dużo wyższy niż u osób, które już chorowały – powiedział dziennikarz.

Podkreślił, że czuje się bardzo dobrze i nie odczuwa żadnych skutków ubocznych. – Mam nadzieję, że tak już pozostanie – dodał.

 

WIDEO: rosyjski dziennikarz poinformował, że ma w organizmie przeciwciała

  

 

ZOBACZ: Kolejny lekarz zakażony po przyjęciu rosyjskiej szczepionki przeciw COVID-19

24 listopada twórcy rosyjskiej szczepionki Sputnik V twierdzili, że jej skuteczność przekroczyła 95 proc. w 42. dniu stosowania.

Ośrodek im. Gamalei, w którym opracowano szczepionkę, podlegający ministerstwu zdrowia Rosji, zapewniał, że podczas trwających badań nie odnotowano objawów niepożądanych. W badaniach klinicznych Sputnika V bierze udział około 40 tys. osób, tj. takiej grupie szczepionka zostanie podana do końca br.

 

prz/sgo/ Polsat News

Czytaj więcej


Source link

Sport

PKO BP Ekstraklasa: Kolejny przypadek COVID-19 w Śląsku. Co z meczem z Rakowem?

9saoq81v97tesj9w7waie2n1sabqc4w1.JPG


Grający w piłkarskiej ekstraklasie Śląsk Wrocław poinformował, że ostatnie badania na obecność COVID-19 dały wynik pozytywny u jednego z zawodników.

Grający w piłkarskiej ekstraklasie Śląsk Wrocław poinformował, że ostatnie badania na obecność COVID-19 dały wynik pozytywny u jednego z zawodników. Sobotni mecz z Rakowem Częstochowa nie jest zagrożony i zostanie rozegrany w wyznaczonym terminie.

„Klub niezwłocznie wdrożył wszystkie niezbędne procedury i poinformował o tym przypadku Zespół Medyczny PZPN oraz służby sanitarno-epidemiologiczne. Piłkarz został natychmiast odizolowany, obecnie przebywa w domu, gdzie przechodzi kwarantannę. Drużyna zgodnie z planem przygotowuje się do meczu z Rakowem Częstochowa” – można przeczytać w specjalnym komunikacie opublikowanym przez Śląsk.

 

 

To nie pierwszy przypadek pozytywnego wyniku na obecność COVID-19 w ekipie ze stolicy Dolnego Śląska. Jeszcze przed startem sezonu

dwaj zawodnicy zarazili się koronawirusem, później choroba dopadała także członków sztabu szkoleniowego, a ostatnio przed meczem z Podbeskidziem Bielsko-Biała klub także poinformował o jednym przypadku.

 

Śląsk po 11 kolejkach zajmuje piąte miejsce w tabeli ekstraklasy i ma siedem punktów straty do prowadzącego Rakowa Częstochowa, z którym zmierzy się w sobotę o godz. 17.30.

KN, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.


Source link