May 2022

Świat

Według Twittera wpisy Trumpa “potencjalnie wprowadzają w błąd”

0009QE1X7PVAUGO1-C411.jpg


Serwis społecznościowy Twitter uznał we wtorek dwa tweety prezydenta USA Donalda Trumpa za “potencjalnie wprowadzające w błąd”. Amerykański przywódca w odpowiedzi oskarżył ten portal o “mieszanie się w wybory prezydenckie”.

To pierwszy raz, gdy Twitter pod wpisami aktywnego na tym serwisie Trumpa zamieścił specjalne adnotacje.

Posty uznane za “potencjalnie wprowadzające w błąd” dotyczyły głosowania korespondencyjnego w USA. Trump napisał, że “nie ma szans”, by taka forma głosowania nie prowadziła do wyborczych oszustw. Krytykował przy tym władze Kalifornii za próby zapewnienia powszechnej możliwości oddania głosu w ten sposób.

Pod wpisami prezydenta Twitter zamieścił adnotację: “Poznaj fakty na temat głosowania korespondencyjnego”. Po kliknięciu przechodzi się na stronę, gdzie serwis wyjaśnia szczegóły sprawy.

Za poszerzeniem możliwości głosowania korespondencyjnego opowiadają się w USA Demokraci. Ich zdaniem sposób ten jest najbezpieczniejszy w trakcie zwiększonego zagrożenia epidemicznego. Trump, a z nim Republikanie, uważają, że powszechne głosowanie w ten sposób może prowadzić do poważnych wyborczych oszustw. Prezydent jest za tym, by wyborcy “dumnie stawili się” w lokalu wyborczym.

Wkrótce po pojawieniu się adnotacji Twittera Trump oskarżył ten społecznościowy serwis o “mieszanie się w wybory prezydenckie w 2020 roku” oraz “krępowanie wolności słowa”. Dodał, że “jako prezydent nie pozwoli, by tak się działo”.

Twitter broni swoich działań, twierdząc, że mają na celu przedstawienie szerszego kontekstu wokół wpisów. “Te tweety zawierają potencjalnie wprowadzające w błąd informacje dotyczące procesu wyborczego i zostały za takie uznane, by pokazać dodatkowy kontekst wokół głosowania korespondencyjnego” – przekazała stancji CNN rzeczniczka Twittera Katie Rosborough.

Internauci są w sprawie podzieleni. Niektórzy domagają się, by serwis uznał tweety prezydenta wprost jako zawierające kłamstwa. Inni krytykują Twittera, uważając, że swoją polityką ogranicza swobodę wypowiedzi.

Prezydent USA chętnie korzysta z Twittera, potrafi na nim zamieścić dziennie nawet i ponad 100 tweetów. Swój rekord – 123 – ustanowił 12 grudnia 2019 roku, na krótko przed głosowaniem Izby Reprezentantów w sprawie artykułów impeachmentu.

Twitter jest dla Trumpa często pierwszym miejscem, gdzie ogłasza ważne decyzje dotyczące polityki wewnętrznej oraz zagranicznej. Z uwagi na swój rozmach na tym portalu uznawany jest za czołowego przedstawiciela tzw. twitterowej dyplomacji.

Rozmachu działań Trumpa na Twitterze bronił w grudniu rzecznik Białego Domu Judd Deere. Jego zdaniem “używanie technologii do bezpośredniej komunikacji z Amerykanami powinno być chwalone, a nie krytykowane”, a media nie powinny mieć “obsesji na punkcie tego, ile razy prezydent zatweetował”.

Poprzedni prezydent USA Barack Obama – jak odnotowuje “Washington Post” – w ciągu ośmiu lat korzystania z prezydenckiego konta tweetował z niego łącznie 352 razy.

Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)


Source link

Kultura

Otwarcie wystawy „Niezwykły dar Króla. Pokaz naczyń z serwisu sułtańskiego ze zbiorów polskich”

36216855_1_crop_300x168_5b732f7c_CPO.jpg


Wystawa unikatowej ceramiki jest pierwszą ekspozycją w Zamku Królewskim w Warszawie po wznowieniu jego działalności. Prezentacja zespołu naczyń z serwisu sułtańskiego to wyjątkowe wydarzenie nie tylko w historii wystaw zamkowych, ale również w skali kraju. Pokazywany w Zamku po raz pierwszy, serwis ten jest najsłynniejszym dziełem Królewskiej Manufaktury Fajansu w Belwederze, założonej przez Stanisława Augusta i działającej w latach 1770–1780.







Bezcenny komplet stołowy wykonany w 1776 r. król przesłał w darze sułtanowi tureckiemu Abdulowi Hamidowi I, za pośrednictwem posła tureckiego Numan-beya, przebywającego z wizytą w Warszawie. Na naczyniach umieszczono malowaną złotem inskrypcję w języku tureckim, opracowaną przez nadwornego tłumacza języka tureckiego, Antoniego Kruttę. W przekładzie brzmi ona: „Te prezenta i dary posyła Padyszachowi rodu Osmana Król Lechów ażeby najzupełniejszą miłość i szczerą życzliwość okazać. W stolicy Warszawie”. Drugiego zestawu tych wyrobów, już bez dedykacji, monarcha używał w Zamku Królewskim w Warszawie, co potwierdza zapis w inwentarzu z 1795 r.

Z odnotowanych w belwederskiej manufakturze 280 naczyń do pałacu Topkapi w Stambule trafiło 160. Do dziś, łącznie z obiektami należącymi do króla Stanisława Augusta, przetrwało ok. 90 elementów, rozproszonych w zbiorach prywatnych i muzealnych w Europie oraz USA. Najwięcej obiektów – 52 półmiski, talerze i solniczki – zachowało się w pałacu Topkapi. W Polsce ocalało 19 naczyń, z czego aż 8 znajduje się w Zamku Królewskim w Warszawie.

Wystawa będzie czynna do 13 września br.

Zapraszamy!

Zdjęcie: półmisek, 1776, Królewska Manufaktura Fajansu w Belwederze, dep. Fundacji Zbiorów im. Ciechanowieckich w zamku Królewskim w Warszawie (zb. fotograficzne Zamku)


Source link

Świat

Wypadek śmigłowca Mi-8. Zginęły cztery osoby

6aoxkoitfycamxxoi8g42r52yz6pchsh.jpg


Czterech członków załogi zginęło w wypadku śmigłowca Mi-8 w Czukockim Okręgu Autonomicznym w Rosji – podały we wtorek rosyjskie agencje informacyjne, cytując źródła we władzach lokalnych. Do wypadku doszło koło lotniska w Anadyrze, głównym mieście regionu.

Maszyna, należąca do jednego z resortów siłowych Federacji Rosyjskiej, w trakcie prób po serwisie technicznym przeprowadziła tzw. twarde lądowanie i zapaliła się. – Do incydentu doszło z powodu wykrytej niesprawności technicznej na wysokości 30 metrów – powiedziało jedno ze źródeł.

 

ZOBACZ: Awaryjne lądowanie śmigłowca. Kilkanaście osób rannych

 

Ogień już ugaszono. Do wypadku doszło w zamkniętej, wojskowej części lotniska w Anadyrze i ogólna infrastruktura lotniska nie została uszkodzona.

 

Na miejscu wypadku pracę rozpoczęła komisja ministerstwa obrony Rosji wraz z pracownikami lotniska. 


ac/ PAP

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Kultura

Nie żyje legendarny jazzman. Jego album sprzedaje się najlepiej na świecie

nmh6fpva6qefycfh5twrudsf9bqa53k3.png


W wywiadzie udzielonym Associated Press w 2019 r. Cobb przyznał, że już od najwcześniejszych lat był zafascynowany jazzem i słuchał tej muzyki całymi nocami, zanim sam zaczął ją wykonywać.

 

O dalszych jego losach zadecydowało spotkanie z saksofonistą Cannonballlem Adderleyem który polecił go Milesowi Davisowi. Nagrał z nim wiele utworów, takich jak “Sketches of Spain”, “Sorcerer”, czy “Complete”.

 

“Wiedzieliśmy, że ten album był cholernie dobry”

 

Jednak dopiero udział w nagraniu albumu “Kind of Blue”, przez wielu uważanego za kwintesencję muzyki jazzowej, na zawsze nadało kierunek jego dalszej karierze.

 

ZOBACZ: Nie żyje Jerry Stiller. Komik, aktor i ojciec Bena Stillera miał 92 lata

 

Album ukazał się 17 sierpnia 1959 r. w momencie, w którym jazz przekształcał się z bebopu w nowocześniejszą, mniej strukturalną formę nazwaną później “cool”.

 

Cobb wspominał, że wszystkie utwory, które znalazły się w albumie nagrano “z marszu”, za pierwszym razem, z wyjątkiem zatytułowanego “Freddie Freeloader”, który musieli powtórzyć bowiem Davisowi nie podobał się fragment brzmienia instrumentów strunowych.

 

Album spotkał się z dużym uznaniem krytyków i fanów, ale nikt nie spodziewał się, że okaże się przełomowy w historii jazzu. – Wiedzieliśmy tylko, że był cholernie dobry – mówił żartobliwie Cobb. Sprzedano go w ponad 4 mln egzemparzy; jest do dziś najlepiej sprzedającym się albumem jazzowym.

 

Z publicznością pożegnał się trzy lata temu

 

Cobb grał również z takimi artystami jak Dinah Washington, Pearl Bailey, Dizzy Gillespie, Sarah Vaughan, Billie Holiday i Stan Getz. Nagrał również kilka albumów solowych.

 

ZOBACZ: Bryan Adams nazwał bywalców targów “nietoperzożercami”. Zarzucono mu nienawiść do Chińczyków

 

Artysta występował na estradzie do swych późnych lat 80-tych. W 2017 r. wystąpił na festiwalu jazzowym w Albuquerque, w Nowym Meksyku. Przybyły wówczas na jego występ tłumy fanów aby złożyć mu hołd, przeczuwając, że to było jego pożegnanie. 


Source link

Polska

Rekordowy rok. Tak bezpiecznie na drogach stolicy jeszcze nie było

tmogjwf2nqmekb7um4k979kwip3xymfh.jpg


2019 był najbezpieczniejszym rokiem na warszawskich ulicach odkąd gromadzone są dane

W 2019 r. w Warszawie znacznie spadła liczba wypadków drogowych oraz zmniejszyła się liczba poszkodowanych. To najlepszy wynik odkąd Zarząd Dróg Miejskich gromadzi dane.

– W zeszłym roku zanotowaliśmy zaledwie 905 wypadków drogowych. To aż o 199 mniej niż rok wcześniej i najmniej odkąd prowadzimy statystyki – powiedział Radiu Kolor Jakub Dybalski z Zarządu Dróg Miejskich. 

 

W 2019 r. mniej było również ofiar śmiertelnych (35 – spadek o 20 procent w porównaniu z rokiem 2018) i poszkodowanych (1031 – spadek o 18 procent). To najlepsze wyniki od 2010 r.

 

Miesiąc bez ofiar śmiertelnych

 

Zdaniem Jakuba Dybalskiego, poprawa bezpieczeństwa na drogach to zasługa wprowadzonych przez służby działań.

 

– Kończymy powszechny audyt przejść dla pieszych, czyli coś, czego nie robi nikt na świecie. Hurtowo poprawiamy oświetlenie na ulicach, ale prowadzi kampanie społeczne. Efektem są coraz niższe liczby dotyczące wypadków – komentował rzecznik ZDM-u.

 

ZOBACZ: Najniebezpieczniejsze drogi w Polsce. Raport policji

 

Najmniej wypadków miało miejsce w lutym – 41 (śmierć poniosły wówczas 4 osoby). Miesiącem bez ofiar śmiertelnych był grudzień, choć doszło wówczas do 78 wypadków.

 

Najbardziej niebezpiecznym miesiącem na stołecznych drogach był w minionym roku wrzesień, gdy doszło do 109 wypadków, w których zginęło 5 osób, a 122 zostało rannych.

 

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w roku 2019 na polskich drogach doszło do mniejszej liczby wypadków niż rok wcześniej. Zginęło jednak więcej osób.

emi/prz/ radiokolor.pl, polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link

Zdrowie

Darowizna rzeczowa SWISS KRONO dla szpitala w Poznaniu

36209832_Swiss_Krono_dla_ORSK_21_05_2020_6_crop_300x168_5ae1c7c9_CPO.JPG


Darowizna, przekazana szpitalowi w Poznaniu to płyty SWISSCDF przeznaczone na wykonanie ścianek działowych oraz płyty wiórowe laminowane przeznaczone na wykonanie mebli, o całkowitej wartości ponad 50 tysięcy złotych. Jest to kolejne już charytatywne działanie SWISS KRONO na rzecz polskich szpitali. Łączna suma przekazanych przez spółkę na ten cel środków osiągnęła w tym roku w całej Polsce ponad pół miliona złotych.

„W tym roku wsparliśmy już finansowo lub rzeczowo kilka polskich szpitali z województwa lubuskiego m.in. 105 Kresowy Szpital Wojewódzki i Szpital na Wyspie z Żar, Wysokospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie Wielkopolskim i Wojewódzki Szpital Kliniczny w Zielonej Górze. Znaczna część tego wsparcia wykorzystana została bezpośrednio na walką z koronawirusem. Zdajemy sobie jednak sprawę z tego, że w potrzebie są także inne obszary medycyny. W trakcie ustaleń z Uniwersytetem Medycznym w Poznaniu zdecydowaliśmy, że rzeczowa pomoc zostanie przekazana dla uniwersyteckiego szpitala Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego. Jest to kolejny krok naszych działań w walce z pandemią SARS-CoV-2 i wsparciem tych, którzy stoją na jej pierwszej linii” – mówi Maciej Karnicki, prezes SWISS KRONO Sp. Z o.o.

SWISS KRONO w ubiegłych latach wielokrotnie wspierało szpitale, szczególnie w województwie lubuskim, w którym ma siedzibę. Ze względu na sytuację epidemiczną w Polsce w tym roku pomoc ta została radykalnie zwiększona i przekroczyła granice macierzystego województwa.

KONTAKT:

Jarosław Masina, rzecznik prasowy

e-mail: [email protected]


Source link

Świat

Koronawirus we Włoszech. Otwierają się siłownie i baseny

000A569VF1U8J40K-C411.jpg


Włochy wchodzą w poniedziałek, 25 maja, w kolejną fazę znoszenia restrykcji, wprowadzonych w marcu z powodu pandemii koronawirusa. Otwarte zostaną siłownie, ośrodki sportowe i baseny. Wstrzymuje się z tym do czerwca Lombardia, gdzie sytuacja, choć poprawia się, jest nadal poważna, a także region Basilicata.

Po prawie trzech miesiącach dla tysięcy Włochów kończy się gimnastyka w salonie albo na balkonie i podnoszenie sztang zrobionych ze zgrzewek wody na kiju od szczotki – zauważają media.

Miłośnicy sportu będą mogli wrócić do swoich ulubionych siłowni, sal gimnastycznych i na baseny, na co zgodził się rząd Giuseppe Contego. Ostateczne decyzje w tej fazie wychodzenia z kryzysu mogą podejmować władze regionów.

W miejscach sportu i rekreacji, ze względu na ryzyko zakażeń, zmieni się sposób treningów w przypadku dyscyplin wymagających bliskiego kontaktu z drugą osobą. Podstawową zasadą będzie wszędzie zachowanie dystansu społecznego, zarówno podczas ćwiczeń, jak i w przebieralniach.

Wymagana jest rezerwacja miejsc, by uniknąć skupisk. Wchodząc na basen bądź do siłowni, trzeba mieć maseczkę. Kolejny wymóg to dezynfekcja rąk. Możliwe, choć nieobowiązkowe, będzie mierzenie temperatury po to, by wstępu nie miały osoby mające powyżej 37,5 stopnia.

Każdy będzie musiał ponadto podpisać autocertyfikat dotyczący stanu swojego zdrowia i odpowiedzieć na pytanie, czy został zakażony koronawirusem oraz czy przechodził kwarantannę.

Ograniczenia dotyczą też basenów, dlatego niektóre z nich zostaną otwarte z opóźnieniem, gdyż potrzeba tam więcej czasu na dostosowanie do wymogów bezpieczeństwa sanitarnego. 

Na każdą osobę musi przypadać siedem metrów kwadratowych powierzchni basenu. Instruktorzy pływania muszą mieć maseczki. Ten wymóg budzi kontrowersje. Jego przeciwnicy wskazują na przykład na to, że osoby uczące się pływać mogą nie słyszeć dobrze głosu instruktora i wydawanych przez niego poleceń.

Wszystkie placówki sportowe pozostaną zamknięte w Lombardii do końca maja, o czym zdecydowały władze tego regionu, wybierając, jak wyjaśniły, zasadę ostrożności.

Drugim wyjątkiem jest region Basilicata, gdzie zamknięcie placówek sportowych przedłużono do 3 czerwca.

Z Rzymu Sylwia Wysocka


Source link

Ciekawostki

Moskwa: Zmarł “aligator Hitlera”. Miał 84 lata

000A55JHUATA04MT-C411.jpg


W moskiewskim ogrodzie zoologicznym zakończył życie aligator o imieniu Saturn, który trafił tam w 1946 roku z powojennego Berlina. O zwierzęciu krążyła legenda, że pochodził z prywatnego zoo Adolfa Hitlera. Saturn miał 84 lata.

Jak podał dziennik “Izwiestija”, Saturn urodził się około 1936 roku w USA, skąd niemal od razu trafił do berlińskiego zoo. Uciekł stamtąd podczas bombardowania w listopadzie 1943 roku. Nie wiadomo, co się z nim działo przez kolejne trzy lata. W 1946 roku znaleźli go żołnierze brytyjscy i przekazali go stronie radzieckiej. Właśnie wówczas narodziła się legenda o tym, że Saturn pochodził nie z ogrodu zoologicznego, a z prywatnej kolekcji Hitlera.

Administracja moskiewskiego zoo uważa jednak, że jest to tylko mit. W komunikacie o śmierci Saturna pracownicy zoo zaznaczyli, że “nawet jeśli teoretycznie był on czyjąś własnością”, to zwierzęta nie mogą być obciążane winą za grzechy ludzi.

Saturn żył wyjątkowo długo; aligatory amerykańskie na wolności żyją przeciętnie od 30 do 50 lat. Zmarł ze starości. Do późnego wieku zachował siłę i potrafił przegryzać konstrukcje stalowe. Rozpoznawał pracowników zoo przynoszących mu pokarm i lubił, gdy masowano go szczotką.

Jak napisali pracownicy zoo w informacji o śmierci zwierzęcia opublikowanej w Instagramie, wielu z nich pamiętało jeszcze Saturna z czasów, gdy byli dziećmi. “Mamy nadzieję, że go nie rozczarowaliśmy” – podkreślili w pożegnaniu.

Według rosyjskiej redakcji BBC News, Saturn zapewne zostanie wypchany i trafi do muzeum.


Source link

Świat

Relacje z Chinami głównym wątkiem kampanii prezydenckiej w USA

82ykcg2rp4ce3urcf89qf1q46nic7yp5.jpg


W trakcie zwiększonej gospodarczej i technologicznej rywalizacji oraz pandemii koronawirusa coraz mniej Amerykanów przychylnie postrzega Państwo Środka. Pod koniec kwietnia ośrodek Pew Research Center opublikował wyniki badań wskazujące, że aż 66 proc. obywateli USA ma niekorzystną opinię o Chinach. Jest to wzrost o blisko 20 punktów procentowych w porównaniu z 2018 rokiem.

 

Taką tendencję potwierdza też sondaż portalu Politico oraz ośrodka badań Morning Consult, którego wyniki przedstawiono w środę. Zgodnie z nimi od początku roku Amerykanów uważających Chiny za wrogie wobec USA państwo przybyło o 11 punktów procentowych, do 31 proc.

 

– Myślę, że antychińskie przesłanie może przynieść zysk nie tylko wśród elektoratu Republikanów, ale również u wahających się i niezależnych wyborców – twierdzi cytowany przez portal The Hill Lanhee Chen, ekspert Hoover Institution, think tanku Uniwersytetu Stanford.

 

Chcą zbić na Chinach “polityczny kapitał”

 

Polityczny kapitał na wypowiedziach wymierzonych we władze w Pekinie próbują zbić i Biden, i Trump. W prezydenckiej kampanii prześcigają się też w wytykaniu swojemu przeciwnikowi zbytniej uległości wobec Chin.

 

ZOBACZ: Trump nie słucha ekspertów. Przeciwko koronawirusowi przyjmuje lek… na malarię

 

Trump w wywiadzie dla Reutersa z 30 kwietnia ocenił, że Chińczycy “zrobią wszystko, co mogą”, by zapobiec jego zwycięstwu w listopadowych wyborach. Tym samym sugerował, że Pekin mógłby wmieszać się w proces wyborczy USA.

 

Spowodowało to natychmiastową reakcję rzecznika prasowego chińskiego MSZ Genga Shuanga, który zapewnił, że Pekin absolutnie nie ma takiego zamiaru. Wyraził przy tym nadzieję, że “Stany Zjednoczone nie wciągną Chin do swojej polityki wewnętrznej”.

 

“Nowy typ zimnej wojny”

 

O to będzie ciężko ze względu na rosnące znaczenie tych relacji. Profesor Hong Kong Baptist University Jean-Pierre Cabestan uznaje nawet, że stosunki między Waszyngtonem i Pekinem to “nowy typ zimnej wojny”.

 

“Po 40 latach »narzeczeństwa« między USA i Chinami dwa supermocarstwa nie są w stanie pokonać dzielących je ideologicznych różnic. Pandemia mogła być szansą na większą współpracę; zamiast tego podział stał się jeszcze bardziej widoczny” – pisze “Financial Times”.

 

ZOBACZ: Trump stawia warunek WHO. Zapowiada, że wstrzyma fundusze

 

W maju temat Chin był numerem jeden w amerykańskiej kampanii prezydenckiej jeśli chodzi o politykę zagraniczną.

 

Kampania przeciwko Bidenowi

 

Komitet akcji politycznej (PAC) Trumpa America First Action rozpoczął kampanię wymierzoną przeciwko byłemu wiceprezydentowi, przedstawiając go jako polityka uległego Pekinowi. Na stronie beijingbiden.com zamieszczane są wypowiedzi Bidena mające obrazować jego ustępstwa wobec Chin.

 

W spotach wyborczych przypominane są słowa Demokraty z lat 2008-16 o tym, że Państwo Środka “nie jest dla USA konkurencją”, “rosnące Chiny są pozytywnym sygnałem dla USA” czy te, w których chińskiego przywódcę Xi Jinpinga nazwał “dobrym przyjacielem”.

 

Filmikom towarzyszą ujęcia z przyjęć byłego wiceprezydenta z delegacjami chińskimi i wyliczeniami, ile miejsc pracy przeniesiono z USA do Chin w czasie blisko 40-letniej politycznej kariery Bidena. Spoty często kończą się stwierdzeniem “żeby zatrzymać Chiny, najpierw zatrzymajmy Bidena”.

 

Trump oskarża Pekin

 

Taką narrację prowadzi też Trump, który w swoim wpisie na Twitterze z czwartku oskarżył Pekin o kampanię dezinformacyjną, mającą na celu umożliwienie Bidenowi zwycięstwa, by “dalej mogli okradać USA, tak jak to robili, zanim pojawiłem się ja”.

 

ZOBACZ: “Chaotyczna katastrofa”. Były prezydent USA o działaniach Trumpa ws. epidemii

 

Prezydent atakuje równocześnie Komunistyczną Partię Chin, mówiąc że ponosi ona odpowiedzialność za rozprzestrzenienie się pandemii po całym świecie, sugerując nawet, że wirus mógł powstać w jednym z chińskich laboratoriów.

 

Chociaż krytyczna postawa wobec polityki Pekinu jest powszechniejsza wśród Republikanów niż wśród Demokratów (według Pew Research 72 proc. do 62 proc.), to jednak – jak wykazuje sondaż telewizji Fox News – 43 proc. Amerykanów uważa, że to Biden lepiej poradzi sobie z wyzwaniem rosnącej potęgi Chin. Na Trumpa wskazało w tym badaniu 37 proc. respondentów.

 

Biden oskarża Trumpa

 

Były wiceprezydent nie pozostaje Trumpowi dłużny w kwestii Chin. Zarzuca mu zbagatelizowanie zagrożenia, jakie niosła ze sobą epidemia w Wuhan. W jednym ze spotów wypominana mu początkowe przychylne wypowiedzi wobec Pekinu. Jeszcze w styczniu Trump za pośrednictwem Twittera gratulował Chinom dobrej pracy przy powstrzymywaniu zarazy i dziękował Xi za transparentność działań. Na początku lutego wciąż uważał, że “koronawirus w Stanach Zjednoczonych jest pod kontrolą” i ponownie chwalił Pekin za jego podejście do kryzysu.

 

Kilka tygodni później prezydent całkowicie zmienił narrację, co jest mu skrzętnie wypominane przez Demokratów, którzy zarzucają mu niezaradność i “brak przywództwa” w obliczu kryzysu.

 

Obarczają oni Trumpa winą za kryzys gospodarczy, utratę milionów miejsc pracy oraz największą na świecie, dobiegającą już 100 tys., liczbę zgonów z powodu koronawirusa. W ocenie Demokratów to w znacznej mierze pokłosie spóźnionych i niewystarczających działań prezydenta przy zarządzaniu odpowiedzią państwa na epidemię.

 

Chen twierdzi, że przy urnach w listopadzie najważniejszy dla amerykańskich wyborców będzie właśnie stan gospodarki oraz zarządzanie kryzysem zdrowotnym w kraju. – Ryzykiem kampanii koncentrujących się na atakach wobec Chin jest to, że mogą one wyglądać na próby ucieczki od tych dwóch fundamentalnych spraw – uważa.

bia/ PAP


Source link

Polska

Dzielnicowy “zwalniał ” z kwarantanny za łapówki. Zarzuty prokuratury

fw6mb5kbdk334nm28ex47ux5bdrrjaix.jpg


Policjant miał “zwalniać” z kwarantanny za łapówki.

Policjant z powiatu lwóweckiego na Dolnym Śląsku, który był odpowiedzialny za sprawdzanie, czy obywatele wypełniają warunki kwarantanny, został zatrzymany za nadużycia. Prokurator zarzucił mu przyjęcie 200 euro łapówki za wskazanie, że kontrolowany przez niego mężczyzna wykonał na terenie Niemiec test na obecność COVID-19 i uzyskał wynik negatywny. Dzięki mógł zostać zwolniony z odosobnienia.

Dzielnicowy z lwóweckiej policji został zatrzymany w środę 20 maja. Mężczyznę doprowadzono do Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu, gdzie przedstawione mu zostały zarzuty trzech przestępstw, których dopuścił się w okresie od 6 do 20 maja 2020 roku. Prokurator wystąpił także do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Funkcjonariusz powoływał się bowiem na wpływy w Straży Granicznej oraz Sanepidzie.

 

Dwieście euro za “zwolnienie” z kwarantanny

 

“Ustalono, przyjął on korzyść majątkową w wysokości 200 euro w zamian za pośrednictwo w zniesieniu obowiązku kwarantanny dla rodziny mieszkającej w jednej z miejscowości na terenie powiatu lwóweckiego, przed upływem 14-dniowego terminu od momentu przekroczenia granicy polsko-niemieckiej przez jednego z jej członków” – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze w swoim komunikacie.

 

ZOBACZ: Udawał policjanta i kontrolował, czy sklepy przestrzegają zasad w czasach koronawirusa

 

Marcin S. miał poświadczyć nieprawdę w notatkach urzędowych wskazując w nich między innymi, że mężczyzna z wymienionej rodziny wykonał na terenie Niemiec test na obecność wirusa COVID-19 i uzyskał wynik negatywny. Dzięki temu mógł zostać zwolniony z obowiązku odbywania kwarantanny wraz z domownikami.

 

Chciał pieniędzy za zatajenie opuszczenia domu

 

Ponadto, Marcin S. zażądał 1500 zł łapówki od innego mieszkańca powiatu lwóweckiego, który również przebywał na kwarantannie w związku z przekroczeniem granicy polsko-niemieckiej. W zamian miał odstąpić od ukarania mężczyzny za zmianę miejsca pobytu. Zaoferował też, podobnie jak w pierwszym przypadku, pomoc w zniesieniu obowiązku kwarantanny.

 

ZOBACZ: Udając policjantów wyłudzili co najmniej milion złotych

 

Samodzielne decydowanie przez dzielnicowego o zakończeniu kwarantanny osób, której zostały nią objęte w zamian za przyjmowanie korzyści majątkowych stwarzało realne niebezpieczeństwo rozprzestrzenienia się epidemii, co w dalszej kolejności mogło stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców kontrolowanego przez niego obszaru – uznała prokuratura.

 

Policjantowi grozi do 10 lat więzienia. Prokuratura Rejonowa w Bolesławcu, w ramach prowadzonego śledztwa, sprawdza m.in. czy policjant nie popełnił większej liczby podobnych przestępstw.

hlk/ polsatnews.pl

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi newsami?

Jesteśmy w aplikacji na Twój telefon. Sprawdź nas!


Source link