October 2021

Polska

Polska odnowi pomniki UPA ? Kancelaria prezydenta nabiera wody w usta…

Strona główna > Polska > Polska odnowi pomniki UPA ? Kancelaria prezydenta nabiera wody w usta… Polska odnowi pomniki UPA ? Kancelaria prezydenta nabiera wody w usta… Jacek Polska 0

Ukraina domaga się od Polski spełnienia jej oczekiwań ws. „uporządkowania miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski”, czyli obiektów ku czci UPA. Kancelaria Prezydenta odmówiła portalowi Kresy.pl komentarza w tej sprawie.

Jak informowaliśmy wcześniej, na początku listopada we Lwowie odbyło się 28. posiedzenie komitetu konsultacyjnego prezydentów Polski i Ukrainy, w formacie spotkania jego współprzewodniczących. Ze strony polskiej był to szef gabinetu prezydenta, Krzysztof Szczerski, nieoficjalnie wskazywany jako przyszły szef MSZ w nowym rządzie, a ze strony ukraińskiej zastępca kierownika biura Prezydenta Ukrainy, Ihor Żowkwa. Podczas spotkania przedstawiciel prezydenta Ukrainy zaznaczył, że jednym z rezultatów wznowienia dialogu ukraińsko-polskiego powinno być „właściwe uporządkowanie miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski”. Informację o tym przekazano w oficjalnej relacji strony ukraińskiej, natomiast strona polska kwestię tę w oficjalnych komunikatach przemilczała. Zaznaczmy, że w kontekście wcześniejszych wypowiedzi przedstawicieli strony ukraińskiej, Ukraińcom chodzi najpewniej o zniszczone lub zdewastowane obiekty ku czci UPA, znajdujące się w południowo-wschodniej Polsce.

Przeczytaj: Aktywiści odnowili pomnik UPA w Werchracie i wezwali do odnowienia mogił i pomników UPA w Polsce [+FOTO/+VIDEO]

Przypomnijmy, że 31. sierpnia br. podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Warszawie z ust ukraińskiego prezydenta padła obietnica zniesienia blokady prac polskich specjalistów na Ukrainie. Z jego wypowiedzi wynikało, że w zamian Polska „uporządkuje ukraińskie miejsca pamięci”: – Jestem gotów odblokować wydawanie pozwoleń na prowadzenie prac poszukiwawczych na Ukrainie, zaś strona polska uporządkuje ukraińskie miejsca pamięci w Polsce.

Dodajmy, że niedługo po wizycie ministra Szczerskiego we Lwowie, w środowiskach kresowych pojawiły się doniesienia o rzekomym zobowiązaniu się go, w imieniu strony polskiej, do uporządkowania wspomnianych ukraińskich miejsc pamięci w Polsce, w tym także obiektów ku czci UPA.

W związku z tym, portal Kresy.pl skierował oficjalne zapytanie do Kancelarii Prezydenta RP, pytając, czy jest prawdą, iż strona polska podjęła takie zobowiązanie. Ponadto, chcieliśmy uzyskać odpowiedź, jak strona polska ustosunkowała się do tak wyrażonych oczekiwań, iż „jednym z rezultatów wznowienia dialogu ukraińsko-polskiego będzie właściwe uporządkowanie miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski”. Zapytaliśmy też, jakie lokalizacje strona ukraińska miała w toku rozmów na myśli, mówiąc o „ukraińskich miejscach pamięci w Polsce” oraz zwróciliśmy się do KPRP o udostępnienie listy lokalizacji, o których mówi strona ukraińska.

W poniedziałek po południu otrzymaliśmy odpowiedź. Kancelaria zdawkowo odpowiedział, że szczegółowe informacje na temat spotkania współprzewodniczących Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów Polski i Ukrainy znajdują się na oficjalnej stronie KPRP. Odesłano nas do krótkiego i dość ogólnego, w porównaniu z oficjalną relacją Biura Prezydenta Ukrainy, komunikatu. W jego treści nie ma żadnej wzmianki ani o stanowisku Ukrainy ws. odnowienia tzw. pomników UPA (w przeciwieństwie do relacji ukraińskiej), ani nawet o tym, że w rozmowach poruszano kwestie dotyczące relacji bilateralnych w kontekście polityki pamięci i polityki historycznej (co z kolei wiadomo m.in. z relacji PAP).

„Notatka stanowi oficjalną i pełną informację w sprawie, KPRP nie ma nic więcej do dodania” – odpowiada Kancelaria Prezydenta RP. Należy zaznaczyć, że KPRP nie zaprzeczyła, iż wątek „uporządkowania miejsc ukraińskiej pamięci na terytorium Polski” został poruszony ani temu, że sprawa dotyczy obiektów ku czci UPA. Pałac Prezydencki uchyla się też od informacji, o jakie dokładniej obiekty chodzi Ukraińcom.

Już wcześniej zwracaliśmy uwagę, że strona polska oficjalnie informowała o spotkaniu we Lwowie bardzo zdawkowo. Na oficjalnej stronie KPRP napisano jedynie, że wśród tematów spotkania były: bezpieczeństwo regionalne, relacje euroatlantyckie, bezpieczeństwo energetyczne i stosunki dwustronne. Nie wspomniano nic o polityce historycznej i polityce pamięci. Przypomniano tylko, że minister Szczerski w imieniu Prezydenta RP Andrzeja Dudy złożył także kwiaty i zapalił znicze na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Co ciekawe, w pierwotnej wersji komunikatu nie było też informacji o tym, że wiceszef Biura Prezydenta Ukrainy przekazał zgodę na rozpoczęcie prac poszukiwawczych w dwóch miejscach pochówku żołnierzy Wojska Polskiego, poległych w 1939 r. pod Lwowem. KPRP podała to z wyraźnym opóźnieniem, przy okazji edytując pierwotną treść komunikatu.

Zbliżona sytuacja miała miejsce dwa lata temu, również w kontekście spotkania Szczerskiego z Ukraińcami. Ambasador Andrij Deszczycia potwierdzał wówczas, że przedstawiciele prezydenta Andrzeja Dudy obiecali Ukraińcom odbudowę pomników UPA w Polsce. Wcześniej Kancelaria Prezydenta zaprzeczała, że doszło do takiego uzgodnienia.

Czytaj również: Kto kłamie? Szczerski twierdzi, że Polska nie zobowiązała się do odbudowy pomników UPA

Przypomnijmy, że w połowie października szef MSZ Ukrainy Wadym Prystajko powiedział, że w kwestii odblokowania poszukiwań i ekshumacji szczątków pomordowanych Polaków na Ukrainie „są pierwsze zmiany” i „pierwsze pozwolenia na prowadzenie takich prac”.

– Nasze stanowisko jest pryncypialne; w tym, że my również przypominamy o istnieniu naszych kwestii względem pamięci historycznej na terytorium dzisiejszej Polski. Jesteśmy gotowi pójść naprzód, ale wymagamy od siebie odpowiedniego nastawienia i oczekujemy tego samego względem nas – zaznaczył Prystajko.

Z kolei po spotkaniu z kierownictwem IPN na początku października, ambasador Ukrainy, Andrij Deszczycia oświadczył, że Polska zapewnia o gotowości do ścisłej współpracy w kwestii uwiecznienia i zachowania ukraińskich miejsc pamięci w Polsce. Dodajmy, że dotychczas strona ukraińska, w tym ambasador Deszczycia, rozumiała to jako odnowienie miejsc na terenie Polski ku czci OUN-UPA, w tym konkretnych obiektów. Dodajmy, że strona ukraińska wielokrotnie wyrażała takie stanowisko od dłuższego czasu.

Czytaj także: Danuta Kuroń przy obiekcie ku czci UPA na Podkarpaciu: te ziemie były ukraińskie

Kresy.pl

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/polska-odnowi-pomniki-upa-kancelaria-prezydenta-nabiera-wody-w-usta/

19.11.2019

Jacek antypolski reżimbanderowska V kolumna w PolsceIII RPlikwidacja narodu polskiegoPiSPolska neokolonią syjonizmu
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Antybanderowska aktywistka ścigana przez państwo polskie

Strona główna > Polska > Antybanderowska aktywistka ścigana przez państwo polskie Antybanderowska aktywistka ścigana przez państwo polskie Jacek Polska 0

Ilekroć wydaje mi się, że nic w sensie negatywnym nie jest wstanie mnie już zaskoczyć, to co pewien czas okazuje się, że kierunek w którym zmierza moje państwo mnie przeraża.

Najnowszy przykład wyjątkowo mnie dotyka ponieważ dotyczy konkretnego człowieka, człowieka którego znam i którego społeczną działalność bardzo cenię. Tą osobą jest Katarzyna Sokołowska, odważna kobieta, która postanowiła kilka lat temu zaangażować się w kwestię upamiętniania pomordowanych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej Polaków przez ukraińskich nacjonalistów. Katarzyna Sokołowska poświęca większość wolnego czasu jak i znaczne środki finansowe na realizację tego zamierzenia. Jest liderką i koordynatorką bardzo różnorodnych działań, których celem jest uczulanie Polaków na genocyd Polaków na Kresach Południowo-Wschodnich oraz walkę z ukraińską polityką historyczną próbującą zakłamywać odpowiedzialność Ukraińców za tę zbrodnię oraz skalę tej zbrodni. Ogromna praca na portalach społecznościowych, pikiety, manifestacje, okolicznościowe wlepki, koszulki, mobilne bilbordy, powołanie Fundacji Wołyń Pamiętamy oraz zaplanowany na przyszły rok koncert upamiętniający ofiary ludobójstwa to dorobek jednej skromnej kobiety. Kiedy prezydent Polski wręczał medale zasłużonym Polakom z okazji Święta Niepodległości, to wśród wyróżnianych powinna znaleźć się Katarzyna Sokołowska. Oprócz prezydenta jest w Polsce cała masa innych instytucji, które powinny dostrzec jej zaangażowanie i wspierać ją w jej działaniach, bo tym czym się zajmuje wyręcza kilka instytucji funkcjonujących z pieniędzy podatników. Tymczasem Sokołowskiej nie dość, że państwo polskie nie docenia i nie dziękuje, to jeszcze rzuca przeciwko niej prokuraturę i policję, bo tak chcą Ukraińcy. Działalność Sokołowskiej nie mogła ujść uwadze Związku Ukraińców w Polsce oraz kilku stron internetowych, co ciekawe finansowanych z naszych podatków a zajmujących się umniejszaniem skali ukraińskich zbrodni i przerzucaniu odpowiedzialności za nią albo na stronę polską albo na stronę radziecką. Ukraińcy postanowili skorzystać z dobrych dla nich czasów jakie nastały dla nich za rządów PiSu i wzięli Sokołowską na swój celownik. Piotr Tyma szef ukraińskiego związku oraz Igor Isajew, o tym człowieku jego dziwnych powiązaniach oraz chorych poglądach można by napisać odrębny tekst dlatego przywołam tylko ostatni z jego wybryków. Isajew brał udział w próbie zablokowania Marszu Niepodległości, biorąc udział w nielegalnym zgromadzeniu, a potem jeszcze donosząc na władze Warszawy i policje do Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyjeżdża do Polski Ukrainiec, który próbuje blokować Polakom udział w świętowaniu najważniejszego dla nich święta łamiąc prawo i jeszcze się z tym publicznie obnosi. Wracając jednak do głównego wątku na skutek donosu do prokuratury Tymy i Isajewa prokuratura w Warszawie wysyła na Dolny Śląsk do domu Sokołowskiej 5 osobową ekipę nie informując Sokołowskiej wcześniej o planowanej wizycie. Ponieważ jej nie zastali za kilka dni ekipa przyjeżdża ponownie. Spędzają w domu Sokołowskiej cztery godziny, w trakcie których rekwirują jej komórkę i tablet w celach dowodowych. Jednocześnie wspaniałomyślnie podsuwają gotową treść przeprosin, które miałaby publicznie wygłosić co miałby ją uratować przed sprawą w sądzie i konsekwencjami. Sokołowska odmawia twierdząc, że nie zamierza niczego cofać i przepraszać Ukraińców za swoją działalność. Sokołowskiej będą postawione zarzuty dotyczące mowy nienawiści, która jak wiadomo jest nowym rodzajem broni w arsenale trzymających Polaków za twarz. Prokuratura w wypadku sprawy Sokołowskiej wykazuje się wyjątkową gorliwością i sumiennością, której brak jej często przy ściganiu bandytów czy złodziei. Sprawa Katarzyny Sokołowskiej dotyka mnie szczególnie, ponieważ ilekroć powątpiewałem w sens własnej działalności społecznej na polu narodowym, to zawsze miałem przed oczami właśnie ją i ludzi jej podobnych, którzy motywowali mnie do trwania w tym co robię. Działania polskiego aparatu państwa wymierzone w tę dzielną działaczkę społeczną, to skandal i wstyd, dlatego zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nagłośnić tę sprawę. Apeluję do czytelników portalu Prawy. pl do czynnego włączenia się w działania w obronie Katarzyny Sokołowskiej, jeśli Ukraińcom uda się doprowadzić do skazania Sokołowskiej będą pozywać kolejne osoby, nie możemy na to pozwolić. Nie pozwólmy na to, aby w naszym własnym kraju dochodziło do takich skrajnych sytuacji, w których ludzie zamiast nagradzani i pokazywani jako przykład godny do naśladowania stawali się ofiarami terroru, w którym udział biorą polskie władze wespół z nacją, która zamiast skupić się na zwalczaniu neonazizmu na Ukrainie, atakuje cynicznie Polaków upominających się o pamięć rodaków. Nie pozwólmy, aby Polacy stracili te ostatnie resztki niezależności oraz godności, których nam jeszcze nie wydarto!

Arkadiusz Miksa

Za: http://miksa.neon24.pl/post/151645,antybanderowska-aktywistka-scigana-przez-panstwo-polskie

18.11.2019

Jacek banderowska V kolumna w Polscefarsa suwerennościIII RPkomedia wolności słowaPiSprześladowania patriotów
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Katolicki naród bez Boga w hymnie ? Czy to nie czas na zmiany ?

Strona główna > Polska > Katolicki naród bez Boga w hymnie ? Czy to nie czas na zmiany ? Katolicki naród bez Boga w hymnie ? Czy to nie czas na zmiany ? Jan Polska 1

My, Polacy byliśmy i w dalszym ciągu jesteśmy narodem katolickim, a mimo to nie mamy w hymnie odwołania do Boga. W naszym godle nie ma krzyża, a konstytucja jest pozbawiona „Invocatio Dei” – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. dr. hab. Marek Kornat (Historyk, prof. PAN i UKSW).

Dlaczego w polskim hymnie nie ma ani jednego odwołania do Pana Boga?

„Mazurek Dąbrowskiego” wyrósł z dziedzictwa oświecenia, które charakteryzowało polski patriotyzm doby porozbiorowej. Wyróżniał się on zdystansowanym nastawieniem do dziedzictwa Polski katolickiej, czyli „córki Kościoła” i państwa szczycącego się ideą „Polonia Semper Fidelis”. Mówiąc wprost: ci, którzy podnieśli sztandar walki o niepodległość naszej ojczyzny bardziej ufali w ziemskie siły niż w pomoc z nieba. Ich zdaniem bardziej realne skutki dla Polski mogła przynieść pomoc Francji i dlatego odwoływali się w swej znacznej części do nauki jakobinów, a nie do nauki Jezusa Chrystusa.

Jaką rolę w tworzeniu hymnu odegrała masoneria?

Biorąc pod uwagę, że Józef Wybicki – autor polskiego hymnu – był wolnomularzem odpowiedź jest prosta: ogromną. Stworzył on bowiem tekst, który całkowicie abstrahuje od instancji wyższych niż ziemskie, co dla wielu polskich katolików jest problemem.

Może więc najwyższy czas zmienić hymn?

Niestety, ale w mojej ocenie dzisiaj nie możemy tego zrobić!

Dlaczego?

Z prostego powodu: to właśnie „Mazurek Dąbrowskiego” prowadził polskich żołnierzy na wszystkich frontach przez 220 lat. Z tymi słowami na ustach ginęli polscy patrioci. Nie możemy o tym zapomnieć i właśnie dlatego uważam, że nie możemy zmienić hymnu. To tak, jakbyśmy powiedzieli, że należy zmienić biało-czerwoną flagę na zielono-niebieską i zakomunikowali, że od teraz to są polskie barwy narodowe. Nie jestem w stanie sobie czegoś takiego wyobrazić.

Jak „Mazurek Dąbrowskiego” stał się hymnem Polski?

Stało się to na mocy rozporządzenia, jakie 26 lutego 1927 r. wydał ówczesny minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski. Podkreślam: wybór „Mazurka Dąbrowskiego” na hymn Polski nie odbył się na zasadzie głosowania w Sejmie. Nie było żadnej ustawy, ani żadnej debaty. To rozporządzeniem ministerialnym ustalono hymn Rzeczypospolitej.

Warto podkreślić również, że w latach dwudziestych do miana hymnu Polski kandydowały przynajmniej cztery pieśni: „Bogurodzica”, „Rota”, „Boże, coś Polskę” i właśnie „Mazurek Dąbrowskiego”. Piłsudczycy nie mieli najmniejszych wątpliwości, że możliwa jest tylko i wyłącznie ta ostatnia opcja i stąd taka a nie inna decyzja.

Skąd ta decyzja? Dlaczego kwestia hymnu została rozstrzygnięta rozporządzeniem? Dlaczego nie „postawiono” np. na „Boże, coś Polskę”?

Jeśli chodzi o hymn „Boże, coś Polskę”, to powstał on w czasach, kiedy na mocy uchwał kongresu wiedeńskiego i jego aktu końcowego proklamowane zostało utworzenie Królestwa Polskiego pod berłem Aleksandra I. W rzeczywistości był to de facto reżim ustanawiający wieczystą, czyli nierozerwalną unię dynastyczną.

Kluczowa fraza pierwotnej wersji hymnu „Boże, coś Polskę” nie brzmiała wówczas „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, tylko „Naszego Króla pobłogosław Panie”, czyli Polacy śpiewali, żeby pobłogosławić Aleksandra I.

Pozwolę sobie w tym miejscu przytoczyć mało znaną w Polsce historię. Polscy patrioci na początku XIX wieku chcieli wznieść na cześć Aleksandra I łuk triumfalny w Warszawie. Car odpowiedział jednak, żeby nie budować dla niego żadnego pomnika, tylko nakazał wybudowanie kościoła katolickiego i nadanie mu imienia św. Aleksandra, i w ten sposób uczcić Chrystusa Pana, a nie jego – zwykłego człowieka. To bardzo piękna odpowiedź godna katolika, mimo że car po pierwsze był prawosławnym, a po drugie: doszedł do władzy poprzez spisek polegający na zabójstwie swojego ojca – Pawła I.

Wracając jednak do Pańskiego pytania. Pierwsze próby uregulowania sprawy polskiego hymnu miały miejsce w 1919 roku, kiedy rozpoczęły się debaty wokół Konstytucji II Rzeczypospolitej. Wtedy to postanowiono śladem innych krajów rozwiązać tę kwestię. Wcześniej problem ten nie mógł być rozstrzygany , bo nie mieliśmy niepodległości.

Poza tym, trzeba pamiętać, że dopiero po zakończeniu I Wojny Światowej kraje Europy zaczęły regulować ustawami sprawy związane z symbolami narodowymi: godło, flagę, hymn. Wtedy również na wzór Francji inne kraje zainicjowały urządzanie na swoim terytorium Grobów Nieznanego Żołnierza.

Niestety w II RP nigdy nie udało się przeprowadzić sejmowego głosowania w sprawie hymnu i innych symboli narodowych. Jestem przekonany, że gdyby w latach 1919-1922 doszło do głosowania, to najpewniej „Boże coś Polskę” wybrano by na hymn, choćby dlatego że to stronnictwa narodowo-demokratyczne i centrowo-prawicowe miały przewagę.

Dlaczego jednak nie doszło do takiego głosowania? Czy niechętny był mu Józef Piłsudski?

Nawet jeśli tak było i Piłsudski blokowałby rozstrzygnięcie w sprawie hymnu, to pamiętajmy, że izba poselska niejednokrotnie stanowczo występowała przeciwko niemu i jestem przekonany, że w tym wypadku stałoby się tak samo. Niestety prowadzone w tej kwestii działania polskich parlamentarzystów zakończyły się bez jakiejkolwiek konkluzji i zaraz po zamachu majowym, jak wspominałem, zwykłym rozporządzeniem minister spraw wewnętrznych ustalił, że to „Mazurek Dąbrowskiego” jest hymnem Polski i tak pozostało do dziś.

Trzeba również powiedzieć, że takie rozwiązanie – ustalenie hymnu na mocy rozporządzenia – stanowiło rozwiązanie problemów praktycznych. Podam przykład: proszę sobie wyobrazić sytuację, że do Polski przyjeżdża obcy mąż stanu i należy go powitać hymnem. Co wówczas ma zagrać orkiestra? Nie mogło być dowolności. Nie mogło być sytuacji, że jeden komendant orkiestry zarządza granie „Boże, coś Polskę”, a inny „Mazurka Dąbrowskiego”. W związku z tym, że decyzja Składkowskiego, mimo że kontrowersyjna, uregulowała ów problem.

A jak wyglądała sprawa polskiego godła? Czy ona została załatwiona w podobny sposób – rozporządzeniem?

W przypadku godła było nieco inaczej. I tu odpowiada za nią prezydent Ignacy Mościcki. Jego decyzja również z 1927 roku sprawiła, że zniknął z korony orła krzyż, ale po kolei…

Na mocy dekretu prezydenta Mościckiego z 1927 roku z polskiego godła została usunięta zamknięta korona zwieńczona krzyżem – symbol suwerenności. Zastąpił ją otwarty diadem piastowski. Z kolei orzeł ze skrzydłami wzbijającymi się ku górze został zastąpiony orłem obecnym.

Gdy nowe godło zostało opublikowane mówiono, mam tu na myśli czynniki rządowe, że jest to nawiązanie do Zjazdu Gnieźnieńskiego, a otwarta korona symbolizuje diadem, który został włożony na głowę Bolesława Chrobrego przez Ottona III. Jak tłumaczyli piłsudczycy „nowa korona” miała przypominać czasy świetności i wielkości Polski, a nie okres klęsk i rozczarowań, jakim miały być czasy królów elekcyjnych noszących koronę zamkniętą z krzyżem.

Przypomnę jednak, że w rozumieniu heraldyki i treści ideowych sztuki jest zupełnie odwrotnie. Tylko korona zamknięta zwieńczona krzyżem jest wyrazicielką suwerenności państwa. Inne tłumaczenie jest raczej „pomieszaniem z poplątaniem”.

Czy można zatem postawić tezę, że obóz piłsudczyków w II RP, który to jest, bardzo często słusznie, oskarżany o współpracę z masonerią kierował się dziedzictwem myśli oświeceniowej?

Stosunki piłsudczyków z wolnomularstwem były co najmniej powikłane. Józef Piłsudski na pewno nie należał do żadnej z lóż masońskich, czego niestety nie można powiedzieć o innych osobach z jego obozu. Nie można jednak stawiać tezy, że piłsudczycy afirmowali masonerię. Wręcz przeciwnie! W 1938 roku, czyli 3 lata po śmierci marszałka prezydent Mościcki rozwiązał wszystkie działające w Polsce stowarzyszenia wolnomularskie i zabronił pod karą więzienia przynależności do nich. Niestety trwały one nadal jako „tajne” organizacje, o czym dzisiaj wiemy.

Był to swego rodzaju fenomen – Polska pozostała jednym z bardzo, ale to bardzo niewielu krajów na świecie, gdzie głowa państwa dekretem, czyli aktem równym ustawie, zniosła wolnomularstwo, a w każdym razie zabroniła jego jawnej działalności.

Wydaje mi się, że dużo ważniejsze niż masoneria było wówczas coś innego. Mam tu na myśli zjawisko licznych wśród piłsudczyków postaw indyferentyzmu religijnego. Tutaj doszukiwałbym się decyzji w sprawie wyboru „Mazurka Dąbrowskiego” na hymn Polski i usunięcia krzyża z naszego godła.

Jestem przekonany, że gdyby nie dekret prezydenta Mościckiego z 1927 o zmianie godła, to krzyż wieńczący koronę przetrwałoby na nim co najmniej do roku 1939 i to komuniści musieliby go stamtąd usunąć, w związku z czym dzisiaj automatycznie dużo łatwiej byłoby go przywrócić. Niestety tak się nie stało. Przy sposobności debaty konstytucyjnej może trzeba zdobyć się na nową debatę w sprawie przywrócenia korony z krzyżem – symbolem wiary i katolickiej tożsamości naszego narodu.

Czy nie jest to swego rodzaju groteska?

Raczej paradoks. My, Polacy byliśmy i w dalszym ciągu jesteśmy narodem katolickim, a mimo to nie mamy w hymnie odwołania do Boga. W naszym godle nie ma krzyża, a konstytucja jest pozbawiona „Invocatio Dei”. Preambuła naszej obecnej ustawy zasadniczej została bowiem stworzona przez bardzo postępowego katolika Stefana Wilkanowicza związanego ze środowiskiem „Tygodnika Powszechnego”, który podsunął Tadeuszowi Mazowieckiemu pomysł stworzenia Preambuły. Mówi ona wprost, że jedni Polacy czerpią wartości z dziedzictwa chrześcijaństwa, a inni nie i w związku z tym wszystko jest OK.

Tymczasem preambuła nie polega na tym, żeby stwierdzać takie banały. To, że ludzie niewierzący też mogą być uczciwi jest dla mnie czymś oczywistym. Nie o to chodzi, żeby o tym mówić i zapisywać to w ustawie zasadniczej.

Chodzi o to, że preambuła Konstytucji powinna wyrażać odwołanie ustawodawcy do nadprzyrodzonego porządku i do Tego, który jest Panem historii. Niemiecka ustawa zasadnicza, która jest autorstwa Konrada Adenauera i jego doradców mówi krótko i prosto: „My, Niemcy, mając świadomość swojej odpowiedzialności przed Bogiem i ludźmi… itd.”. Ustawa zasadnicza w Niemczech mówi w pierwszych słowach, że ci, którzy będą ją zachowywać i stosować, stwierdzają z całą mocą, że odwołują się do Boga. W polskiej Konstytucji tego nie ma.

Czy my – polscy katolicy – jesteśmy w stanie wygrać dzisiaj batalię o symbole narodowe?

Batalia w tej sprawie trwa od lat. Ciekawym jest jednak to, że dopiero od kilkunastu ostatnich lat obserwujemy przedstawianie jej jako jakiegoś bardzo poważnego i niezwykle groźnego konfliktu światopoglądowego. Siły, które od lat atakują opcję katolicką bardzo często wykorzystują w tej walce kłamstwa, szyderstwa i zwykłe donosy do zagranicznych kolegów. Zarzucają nam tworzenie państwa wyznaniowego. Musimy jednak bronić naszej tożsamości! Nie możemy dać się zakrzyczeć ani zastraszyć.

Nie możemy dopuścić do powtórki z grudnia 1989 roku, kiedy to w Polsce nowelizowano konstytucję. Przywrócono wówczas nazwę państwa „Rzeczpospolita Polska”, zniesiono PRL a także przegłosowano powrót „Orła w koronie” do polskiego godła. Wtedy to poseł Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego Marek Jurek stanął na mównicy sejmowej i złożył wniosek o przywrócenie do godła również krzyża. Został za to gwałtownie skontrowany przez Bronisława Geremka i jego kolegów, przez co jego wniosek ostatecznie upadł. Co gorsza z całego OKP, który liczył wówczas 161 posłów jedynie kilku zagłosowało za krzyżem…

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Za: https://www.pch24.pl/katolicki-narod-bez-boga-w-hymnie–czy-to-nie-czas-na-zmiany-,61819,i.html

16.07.2018

Jan antypolska agentura w Polscejudeomasońska SanacjaMazurek Dąbrowskiegopolska judeomasoneriażydowska wojna z chrześcijaństwem
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Uprowadzenie syna rodziców z Florydy, którzy odmówili poddania go chemioterapii

Strona główna > Zdrowie > Uprowadzenie syna rodziców z Florydy, którzy odmówili poddania go chemioterapii Uprowadzenie syna rodziców z Florydy, którzy odmówili poddania go chemioterapii Asia Zdrowie 0

Sędzia z Florydy oficjalnie orzekł, że to państwo, a nie rodzice, sprawuje osta­teczną władzę w zakresie podejmowania decyzji dotyczących zdrowia dzieci.

Czteroletni Noah McAdams będzie zmuszony przez władze stanowe do kon­tynuowania toksycznych zabiegów che­mioterapii, których przerwania chcieli jego rodzice, ponieważ bardzo mu szko­dziły.

Joshua McAdams i Taylor Bland-Ball, rodzice Noaha, którzy uważają się za wolnych Amerykanów, próbowali wy­brać dla swojego dziecka alternatywną terapię złożoną z oleju z konopi, pełno­wartościowej diety i wody o odczynie zasadowym. Ale państwo powiedziało „nie”, stawiając im ultimatum, że albo podporządkują się jego rozkazom, albo Noah zostanie im odebrany.

Ponieważ rodzice chłopca nie ugięli się i postanowili walczyć z władzą naka­zującą poddanie ich syna chemioterapii, Noah został całkowicie od nich odse­parowany na Florydzie, gdzie swoboda leczenia już nie istnieje.

Sędzia Thomas N. Palermo wydał postanowienie, które nie tylko odrzuca wolę rodziców chłopca, lecz także wy­łącza go trwale spod ich opieki w celu zagwarantowania, że będzie nadal otrzy­mywał chemiczną truciznę.

W swoim orzeczeniu sędzia Palermo stwierdził, że pozwolenie Noahowi na pozostanie z rodzicami groziłoby mu „znaczącym ryzykiem nieuchronnego zaniedbania”. A to dlatego, że nic poza chemioterapią nie jest dopuszczalne na Florydzie, w tym olej z konopi, który wciąż jest zakazany dla mieszkańców tego stanu.

Co zadziwiające, ten wyrok zapadł już po tym, jak rodzice Noaha niechęt­nie zgodzili się na dalsze zabiegi che­mioterapii. Sędzia Palermo postanowił jednak zachować się jak wielu „czer­wonych” polityków, kiedy ktoś próbuje wyłamać się ze stada. Wymierzył naj­surowszą dopuszczalną karę, narusza­jąc przy okazji dziesiątą poprawkę do Konstytucji. Jednocześnie wysyłał w ten sposób wiadomość do innych rodziców na Florydzie mówiącą, że jeśli odrzucą leki opatentowane przez Wielką Farmę, to powinni liczyć się z odebraniem im dzieci.

Na podstawie: https://www.naturalnews.com/2019-09-12-remember-those-florida-parents-whose-son-was-abducted-by-the-state-refused-chemo-treatments-government-now-permanent-custody.html

Tłum. Nexus

Asia
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

POPiS w antypolskim amoku

Strona główna > Polska > POPiS w antypolskim amoku POPiS w antypolskim amoku Jacek Polska 0

IX kadencja Sejmu zaczyna się w skandalicznych okolicznościach potwierdzających tylko, że Polacy we własnym państwie dalej będą trzymani za przysłowiowy pysk.

Polska Straż Graniczna zgodnie z międzynarodowymi konwencjami i umowami które podpisała Polska zatrzymuje Ukraińca ściganego międzynarodowym listem gończym przez Rosję za terroryzm. Rzeczony jegomość, to jeden z banderowskich watażków, lider paramilitarnej organizacji odnosząca się w swojej działalności do spuścizny OUN-UPA, więc tym bardziej należało naszym granicznikom pogratulować, bo dzięki nim mogliśmy zamanifestować, że nie ma na terenie naszego kraju miejsca dla takich kreatur. Tymczasem bardzo szybko ruszyła sprawna machina, machina ponad politycznymi podziałami, która z troską pochyliła się nad ograniczeniem wolności banderowskiemu rzezimieszkowi. Murem za nim stanął PiS wespół z PO, stanęły ukraińskie organizacje w Polsce, stanęły środowiska żydowskie i lewica. Jeszcze bardziej bulwesujące są okoliczności obecności ukrainskiego terrorysty w Polsce. Otóż banderowiec i terrorysta został zaproszony do Lublina na uroczyste posiedzenie rady miasta z okazji Święta Niepodległości Polski. W sesji poza wspomnianym Ihorem Mazurem reprezentującym UNA-UNSO (Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe-Ukraińska Samoobrona Ludowa), udział wziął również Wasyl Pawluk, banderowiec reprezentujący partię Swoboda posiadajaca w swoich szeregach propagatorów nazizmu. Dwóch „wspaniałych” gości z Ukrainy witał prezydent Lublina Krzysztof Żuk z PO a twoarzyszyli mu posłowie: poseł elekt Przemysław Czarnek z partii Naczelnika z Żoliborza, oraz reprezentujący ludowe arbuzy poseł Jan Łopata. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Polska łamie prawo międzynarodowe oraz pluje pomordowanym na Wołyniu Polakom i ich rodzinom w twarz, przechodzą ulicami Warszawy i Wrocławia dwie narodowe manifestacje. Doprecyzowując druga z nich próbowała przejść ponieważ po przejściu kilkuset metrów zostaje w brutalny sposób spacyfikowana przez oddziały policyjnej prewencji wsparte siłami specjalnymi policji. Leje się krew manifestantów Manifestacja zostaje rozwiązana z powodu skandowania hasła:Tu jest Polska, a nie Polin!Polin jak widać poczuł się urażony samą tylko wizją sytuacji, w której go nie ma między Odrą a Bugiem. W Warszawie pomimo prób prowokacji jest spokojnie. Spokój rozsierdza tylko TVNy, gazety i portale sterowane przez obce siły. Jakiś mazgaj na łamachRzepyżali się, że świętowanie w Polsce przejęli ludzie, których trzeba się wstydzić przed całym światem i Duda jako prezydent powinien zaproponować społeczeństwu bardziej godny sposób świętowania niepodległości. Trzebaodebrać Święto Niepodległości narodowcom,grzmiRzepa.Polska według poczytnego kiedyś dziennika to zatęchły, nacjonalistyczny, zakompleksiony grajdołek mylący patriotyzm zpogardą. Temu wszystkiemu winny jest Marsz Niepodległości. Rzepowego pismaka bardzo zabolały hasła skandowane na Marszu:„Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka!” czy„Tu jest Polska, nie Izrael”. Czy gdyby ktoś w Izraelu skandował na manifestacji hasło:Tu jest Izrael a nie Polska ,to władze Izraela rozwiązałby taki marsz z powodu antypolonizmu? Sami Państwo widzicie jak to działa. Dziennikarz, podobnie jak jego koledzy z mediów głównego nurtu, nie oburza się na polityków goszczących banderowskiego watażkę, ani na tych którzy przyłożyli rękę do jego uwolnienia, ich uwiera, że narodowcy mieli czelność zorganizować sobie dekadę temu Marsz, który pomimo dziesiątek prób zniszczenia go przetrwał i zyskał uznanie w oczach ludzi reprezentujących różne grypy społeczne, różne poglądy polityczne, różne wyznania i kolor skóry. Mimo to bardziej establishmentowych pismaków i polityków bez kręgosłupa moralnego boli polski marsz z okazji niepodległości niż fakt wypuszczenia na wolność człowieka powiązanego z neonazistowskimi środowiskami na potrzebę chwili nazywanegobohaterem z Donbasu.Człowiek ten jako obywatel Ukrainy walczył w Czeczeni przeciwko armii rosyjskiej a Ukraina nie była i nie jest w stanie wojny z Rosją, więc Rosja ma pełne prawo oczekiwania zatrzymania tego człowieka. Jednym z liderów banderowskiego ugrupowania Ihora Mazura jest Jurij Szuchewycz, syn tego samego Szuchewycza, który odpowiada za mordy na Polakach. Uznaję zasadę wg której syn nie może odpowiadać za grzechy ojca, w tym wypadku problem polega na tym, że syn utożsamia się z bandyckim dorobkiem ojca, głosząc ponadto poglądy antypolskie. Czeczeńscy terroryści docenili zaangażowanie Mazura i jego kolegów w działania terrorystyczne przeciwko armii rosyjskiej nadając imiona Bandery i Szuchewycza ulicom w kontrolowanym przez siebie Groznym, co pokazuje tylko skalę absurdu i łajdactwa tzw. polskich elit okrągłostołowych. Państwo polskie toczy wojnę z polskim narodem i to naród jest zepchnięty w tej konfrontacji do defensywy. Arkadiusz Miksa Za: http://miksa.neon24.pl/post/151629,popis-w-antypolskim-amoku 17.11.2019 Jacek antypolska agentura w Polsceantypolski reżimbanderowska V kolumna w Polscekomedia patriotyzmuPOPiSprześladowanie Polaków
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Dr Lucyna Kulińska : Upadek III RP ! Banderowcy są wśród nas !

Strona główna > Polska > Dr Lucyna Kulińska : Upadek III RP ! Banderowcy są wśród nas ! Dr Lucyna Kulińska : Upadek III RP ! Banderowcy są wśród nas ! Kasia Polska 0

Doktor Lucyna Kulińska : Upadek III RP ! Zychowicz z Wołyniem zdradzony ! Banderowcy są wśród nas !

wRealu24 28.10.2019 Kasia banderyzacja PolskiIII RPinwazja Ukraińców na Polskęlikwidacja państwowości polskiejPiS
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

The Muppet Show: Posłowie Konfederacji hajlowali. „To tylko podniesienie ręki pod jakimś kątem”

Strona główna > Polska > The Muppet Show: Posłowie Konfederacji hajlowali. „To tylko podniesienie ręki pod jakimś kątem” The Muppet Show: Posłowie Konfederacji hajlowali. „To tylko podniesienie ręki pod jakimś kątem” Kasia Polska 0

Wygłupialiśmy się na zlocie wolnościowej młodzieżówki. Wiadomo, że możemy sobie pozwolić na takie żarty, jak nikt inny. To prześmiewcze zdjęcie. Nie mam zamiaru przepraszać – powiedział poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz, pytany o zdjęcie sprzed kilkunastu lat, na którym wraz z Konradem Berkowiczem podnoszą prawą rękę w geście takim, jakim pozdrawiano Hitlera.

Piękne zdjęcie nowych posłów @KONFEDERACJA_. (Berkowicz, Sośnierz) pic.twitter.com/MYbIOaxrgS

— ToNiePrzejdzie (@ToNiePrzejdzie) November 14, 2019

Sośnierz w Polsat News powiedział, że jeśli ten gest robiony jest „w celu parodii ideologii socjalistyczno-narodowej, to wtedy nie jest ku czci Adolfa Hitlera”.

– Co wy tacy spięci jesteście, rany boskie, to jest tylko podniesienie ręki pod jakimś kątem. Powygłupiać się nie można? – pytał polityk Konfederacji zgromadzonych w studiu.

Dalej tłumaczył, że politycy jego partii mogą pozwolić sobie „na takie żarty, jak nikt inny”.

Powiedział, że nie pamięta dokładnie, co się działo, kiedy wykonano fotografię jego i posła Konrada Berkowicza, ale zapewniał, że to było „prześmiewcze zdjęcie”. – Jak powiedziałem, nie mamy żadnych wspólnych poglądów z Hitlerem – dodał.

Sośnierz oznajmił też, że to były wygłupy i nie ma zamiaru przepraszać. – Przecież nikomu nie zrobiłem krzywdy – mówił. – Jakbym miał się powygłupiać, to dzisiaj też bym hajlował – przyznał.

Za: https://www.tvp.info/45341638/poslowie-konfederacji-hajlowali-to-tylko-podniesienie-reki-pod-jakims-katem

P.S. Redakcja W-P dotarła do super tajnych zdjęć prawdziwych polskojęzycznych neonazistów:

Spisek sięga jednak znacznie głębiej:

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej.

CDN …

Kasia
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Ile Żydzi są winni Polakom. Adam Bednarczyk

Strona główna > Polska > Ile Żydzi są winni Polakom. Adam Bednarczyk Ile Żydzi są winni Polakom. Adam Bednarczyk Kasia Polska 4

Ile Żydzi winni Polakom za nieoddane długi – według stanu z 1764 roku

Sprawę długów kahalnych szczegółowo opisał słynny naukowiec, historyk i historiozof profesor Feliks Koneczny w książce „Cywilizacja żydowska”.

Według F.Konecznego dla żydowskich kahałów było „złotym interesem, żeby zapożyczać jak najwięcej u zamożniejszych Polaków; zadłużano się tak, aż strunka nareszcie pękła (..) W roku 1764 wyniosły długi organizacji żydowskich w ogóle bajeczną na owe czasy sumę półtrzecia miliona (tj. 2,5 miliona ówczesnych złotych), z czego około półtora miliona przypadło na pretensję duchowieństwa (przeważnie Jezuitów, Dominikanów i Franciszkanów), a około 900 tys. złotych polskich na pretensję magnaterii. Tego doliczyła się komisja sejmowa, wybrana do tego w roku 1764. Ileż pożyczek nie zarejestrowało się!

Drobniejsze wierzytelności zamożniejszej szlachty wiejskiej pozostały zapewne poza spisem; drobniejsze szczegółowo, lecz tak liczne, iż w sumie złożyłyby się również na jaki milion. (Por. F. Koneczny: „Cywilizacja żydowska”, Londyn 1974, s. 311). Wypożyczone żydowskim kahałom pieniądze ostatecznie nigdy nie zostały spłacone. W ten sposób niespłacone długi kahalne okazały się dla Żydów świetnym sposobem na okradzenie Polaków (głównie magnaterii i duchowieństwa), czymś w rodzaju dzisiejszych piramid finansowych, http://ierzvrnowak.blogspot.com/ Powyższy tekst wzięty z opracowania Pana M. Góździa bazującego na publikacji Prof. Jerzego Roberta Nowaka.

Obiegowe złote polskie były równoważne polskim złotym czerwonym w proporcji w zależności od okresu od czterech do sześciu złotych obiegowych za jeden polski czerwony. Każdy polski czerwony złoty zawierał 3,5 grama złota. Przyjąłem średnią wartość jednego złotego czerwonego jako pięć złotych obiegowych. 2500000 złotych obiegowych jest równoważne 500000 polskich złotych czerwonych. Zawartość złota w 500000 polskich złotych czerwonych wynosi:

500000złpc x 3,5g/(złpc) = 1750000 [g]=1750kg złota. Jedna uncja zawiera 31,1 [g] złota Liczba uncji w 1750000 gramach złota: 1750000 [g] /(31,1g/unc.)=56270 uncji

Cena złota w dniu 2018.05.11 o szóstej rano wynosiła 1320 USD/za uncję co 56270 uncji odpowiada sumie 74276500 USD. Pieniądze te pracowały dla Żydów przez (2018-1764)= 254 lata. Wykorzystując te pieniądze Żydzi udzielali biednej szlachcie kredytów na wysokie odsetki. Przyniosło im to fortuny. Żydzi najlepiej wiedzą, że pieniędzy nie pożycza sie za darmo. Polacy tego doświadczyli po 1989 roku kiedy to w latach od 1989 do 1998 ustawowe odsetki wynosiły od 30-192,2 %. Obciążmy ukradzioną kwotę odsetkami wynoszącymi tylko 5%, co obecnie daje (dług) sumę do spłacenia:

74276527x(1,05)254=1,79×1013 = 17,9×1012=17900 miliardów dolarów =17,9 bilionów USD

W przeliczeniu na złoto po cenach 1320 USD za uncję wynosi to 421734 ton złota

Powyższa suma obejmuje jedynie zarejestrowane długi zaciągnięte przez kahały żydowskie u duchowieństwa i arystokracji. W sumie tej nie zostały ujęte długi zaciągnięte u bogatej szlachty, których wielkość Prof. F. Koneczny ocenił na około jednego miliona złotych. Po dodaniu tego około jednego miliona złotych do uprzednich dwóch i pół miliona złotych i po przeprowadzeniu rachunków jak powyżej dla trzech i pół miliona złotych z roku 1764 domniemywana suma obecnego żydowskiego długu względem Polski i Polaków wynosi 25 bilionów USD. Policzmy ilość ton złota którą można kupić przy cenie 1320 USD za uncję:

[(25×1012$: 1320$/U)x31,1 g/U]: 106 g/t =589015 ton złota

Maksymalnie długi pociąg towarowy według obecnych przepisów może zawierać 43 wagony. Jeśli użyjemy czteroosiowych wagonów towarowych o ładowności 40 ton, to taki pociąg może być załadowany 1720 – toma tonami złota. Ile takich pociągów jest niezbędnych do przywiezienia tego złota do Polski:

N= 589015 ton złota/(1720ton/pociąg)=342 pociągi

Suma 25 bilionów USD obejmuje jedynie krótki okres polsko – żydowskich kontaktów finansowych.

Ile są obecnie Żydzi winni Polsce i Polakom z racji nieuczciwych relacji pożyczkowych od początku ich osiedlania się w Polsce do chwili obecnej? Wielkość ta jest trudna do oszacowania i wymagałaby tytanicznej pracy historyków. Według oceny jednego ze współczesnych historyków amerykańskich przyczynę rozbiorów Polski stanowił brak środków finansowych na utrzymanie armii. Stosując obecne praktyki bankowe wprowadzające karne odsetki bankowe za niepłacenie długu zgodnie z umową suma długu żydowskiego byłaby tysiące razy większa.

Uwzględniając jedynie nie budzącą wątpliwości sumę z roku 1764 to jest 17900 mld USD i odejmując od tej sumy obecne żądania żydowskie wynoszące 300 mld USD to w dalszym ciągu Żydzi maja do spłacenia 17600 mld dolarów tylko za tę jedną szkodę finansową wyrządzoną Polsce i Polakom. Rzeczywista wartość żydowskiego długu jest znacznie znacznie wyższa.

Obliczenia powyższe w pierwotnej wersji zaprezentowałem na zjeździe w Krakowie zorganizowanym przez Pana Zbigniewa Potockiego Prez. RP na uchodźstwie w dniu 2018.05.12. W dniu 2018.05.22 Pan Hrabia Z. Potocki złożył w ambasadzie Izraela notę z żądaniem zapłaty dla II R.P. kwoty wynoszącej 17,9 bilionów USD.

Adam Bednarczyk

Jeden bilion polski jest równoważny jednemu trylionowi zachodniemu USD oznacza dolar amerykański

Warszawa 2019.03.27

Polsko Polonijne Zgromadzenie Niepodległościowe

mgr inż. Adam Bednarczyk [email protected]

Kasia
Read the full article – wolna-polska.pl