May 2022

Polska

Kościół trampoliną dla syjonizmu w Polsce

astup

Strona główna > Polska > Kościół trampoliną dla syjonizmu w Polsce Kościół trampoliną dla syjonizmu w Polsce Jerzy Ulicki-Rek Polska, Wyróżnione 0

7.06.2020 odbędą się w Warszawie uroczystości beatyfikacyjne kard. S.Wyszyńskiego

Zgodnie z dekretem papieża Franciszka 7.06.2020 odbędą się w Warszawie uroczystości beatyfikacyjne kard. S.Wyszyńskiego.

Kościół w Polsce był zawsze i jest antypaństwowy, antypolski i antynarodowy.

Najważniejsi święci żydo-katolickiego Kościoła w Polsce wyróżnili się przede wszystkim swoją antypolską, antynarodową, antypaństwową, postawą. Było tak w przypadku kościelnego patrona Polski, św. Stanisława ze Szczepanowa, królewskiego zdrajcy, skazanego przez króla na śmierć. Podobnym zdrajcą, niestety nie osądzonym i nie ukaranym, narodu polskiego był JPII – za to stwierdzenie wielu żydo-katolików z chęcią obrzuciłoby mnie kamieniami -, współpracujący ze światowym terrorystycznym syjonizmem na rzecz NWO, który pchał Polaków do rządzonej przez Żydów UE.

Politycznie nieświadomy żydo-katolik, a takich jest zdecydowana większość, nie chce przyjąć do wiadomości, że niechęć, wręcz nienawiść, do nacjonalizmu wspólna jest żydo-katolickiemu Kościołowi oraz Żydom. W 1937r. Żydowski Nasz Przegląd” potępiając ruch narodowy oraz jego miesięcznik Zadrugę” w listopadzie 1937r. stwierdził: (…) zdecydowana wrogość do Żydów prowadzi w konsekwencji do odrzucenia religii o judejskich korzeniach (religii chrześcijańskiej – D.K.).”.

W powojennej, socjalistycznej, Polsce nastąpiło odseparowanie Kościoła od władzy świeckiej.

Zatem dla Kościoła socjalizm, który przechodził na pozycje narodowe (dopiero od 1956r., po odsunięciu Żydostwa od władzy) i tworzył państwo świeckie, był nie do przyjęcia. Pozbawił go całkowicie władzy politycznej i ograniczył materialnie, a mówiąc wprost ograniczył pasożytnictwo Kościoła. Odebrano Kościołowi część ziemskich majątków, zmniejszono państwowe dotacje. Jeśli uwzględnić jego antypolską działalność i ekonomiczne pasożytnictwo, utrzymywanie tej instytucji przez polskie społeczeństwo wydaje się szkodliwym i niczym nieuzasadnionym absurdem.

Przeczuwająca utratę władzy Żydo-bolszewia staje się w 1954r. inicjatorem powołania ATK w Warszawie – zaczyn wspólnego frontu antypolskich Żydów i antypolskiego Kościoła przeciw PRL – przeciw Polsce i Polakom.

A zatem socjalizm narodowy oraz świeckość państwa PRL były wrogiem śmiertelnym Kościoła, który właśnie po 1956r. zdobył naturalnego sojusznika w walce z PRL-em. Tym sojusznikiem stali się Żydzi – Żydo-bolszewia -, którzy w 1956r. utracili w Polsce władzę.

Pamiętny list biskupów polskich do niemieckich z 1965r., „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie …” (powstał w trakcie obrad SVII) był pierwszym aktem polityki Kościoła zmierzającej do wprowadzenia Polski w przyszłości do opanowanego przez Międzynarodowego Żyda i syjonistów obozu Zachodu. Było to wyraźne odseparowanie się od ZSRR, czyli gwaranta gospodarczego rozwoju, bezpieczeństwa socjalnego, a przede wszystkim bezpieczeństwa politycznego i jednoczesne uruchomienie w przyszłości całego procesu polityki roszczeń terytorialnych – nazywanych roszczeniami majątkowymi –, obywateli NRF, a także i Żydów, względem Polski, a dzisiaj także względem Polaków.

Gdy w 1976r. powstaje żydowski KOR prymas Wyszyński przyjmuje ten fakt z uznaniem i radością, którą dzieli się w liście do Jana Józefa Lipskiego (mentora J. I L.Kaczyńskich): Dziękuję całym sercem za list z Apelem do Społeczeństwa i Władz….”

Żydowskie bojówki KOR-u manifestują przeciw PRL w kościołach uzyskując ochronę kościelnej hierarchii. Stworzona przez V żydowską kolumnę „Solidarność” uzyskuje wsparcie Kościoła.

Prymas Wyszyński i jego hierarchowie czynnie i z premedytacją wykorzystywali nieświadomy politycznie lud do walki o władzę, o przywileje i majątki dla Kościoła i dla swoich żydowskich sojuszników w Polsce i poza Polską (w USA i w Izraelu).

Jakie zatem zasługi leżą u podstaw beatyfikacji kard. S.Wyszyńskiego, mistrza kard. K.Wojtyły, późniejszego JPII? Najlepiej jeśli próby odpowiedzi na to pytanie podejmie się katolik, pan Krzysztof Zagozda, a nie polski nacjonalista odrzucający szowinistyczne religie o żydowskich korzeniach.

Dariusz Kosiur

__________

Na zdjęciach:

po lewej – Redakcja Więzi u Prymasa Wyszyńskiego. Gniezno 1975. Od prawej: Prymas Wyszyński, Tadeusz Mazowiecki, Jan Turnau, Zdzisław Szpakowski, Kazimierz Wóycicki

po prawej – JPII z B.Geremkiem i A.Michnikiem, 1991r.

___________________

Kulisy wyboru Wyszyńskiego na prymasa Polski

28.04.2015

Nie wiem, jak potoczyłyby się losy Kościoła katolickiego w Polsce, gdyby nie zagadkowa śmierć bp. Stanisława Kostki Łukomskiego. Nie wiem, czy jego hipotetyczne prymasostwo mogłoby ocalić Kościół w Polsce w taki sposób, w jaki on sam ocalił przed zniszczeniem zaminowaną już przez Niemców łomżyńską katedrę.

Autor: Krzysztof Zagozda

za: https://katolikintegralny.wordpress.com/2015/04/28/2359/

Koń (trojański) jaki jest, każdy widzi?

26.10.2013

Któż znałby Hektora, gdyby Troja była szczęśliwa?

bp Stanisław Kostka Łukomski

Październik to miesiąc, w którym zawsze silnie nurtują mnie pytania dotyczące zmian, jakie zaszły w łonie Kościoła katolickiego w Polsce po roku 1945. Dlaczego właśnie w październiku? Bo w karty tego miesiąca na stałe wpisała się na wskroś tajemnicza śmierć polskiego biskupa, śmierć, która do dziś waży na losach Polski i Kościoła, śmierć, o którą nikt się nie głośno upomina. 26 października 1948 r. ceremoniom pogrzebowym Prymasa Augusta Hlonda przewodniczył – powszechnie uznawany za jego następcę – biskup łomżyński Stanisław Kostka Łukomski, sekretarz Episkopatu Polski. Nikt wówczas nie podejrzewał, że dwa dni później umrze on w tym samym szpitalnym łóżku co dotychczasowy zwierzchnik polskiego Kościoła! Zaskakujące, nieprawdaż?

Ale po kolei. Nazajutrz po pogrzebie Prymasa Hlonda z Warszawy w kierunku Łomży wyruszył samochód, którym podróżowali: bp Stanisław Kostka Łukomski, ks. kanonik Henryk Kulbat oraz Aleksander Sokołowski – kierowca biskupa. Z nie do końca ustalonych przyczyn (nieoficjalna wersja mówi o podpiłowanej kierownicy) pojazd uderzył w drzewo rosnące tuż przy krawędzi szosy. Poszkodowanych opatrzono w szpitalu w Ostrowi Mazowieckiej. Biskupa Łukomskiego odwieziono zaraz potem karetką do szpitala sióstr Elżbietanek w Warszawie (stukilometrowa podróż trwała aż cztery godziny!). Następnego dnia stan chorego nagle pogorszył się i biskup zmarł. Co ciekawe, kierowca biskupiego samochodu wkrótce zatrudnił się w strukturze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego zajmującej się inwigilacją duchowieństwa. Zastanawia też fakt, że ks. Henryk Kulbat jakby „zapomniał” o całym zdarzeniu i nigdy publicznie nie wypowiedział się na jego temat ani nie podniósł żądania wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci biskupa! Co więcej – nie uczynił tego żaden inny oficjalny przedstawiciel Kościoła katolickiego, nawet po upadku tzw. komuny! (Nie inaczej przedstawia się sprawa zamordowanych w latach 1980-91. stu kilkunastu księży na czele z ks.J.Popiełuszko. – D.Kosiur)

Kim był biskup Stanisław Kostka Łukomski i komu mogło ewentualnie zależeć na jego śmierci? Jako zwolennik narodowej demokracji, a także przyjaciel Romana Dmowskiego i gen. Józefa Hallera, nigdy nie uznał porządku, jaki zapanował w Polsce po zamachu majowym 1926 r., a podczas obu okupacji i po zakończeniu II wojny światowej wspierał konspiracyjne ugrupowania ruchu narodowego. Polityczne sympatie i ortodoksyjna bezkompromisowość powodowały, że wciąż rosły szeregi jego wrogów. Było to szerokie spektrum: począwszy od przedwojennych wolnomyślicieli, socjalistów, lóż masońskich, piłsudczykowskiej sanacji, aż po utrwalaczy tzw. władzy ludowej. Ci ostatni przygotowywali biskupowi pokazowy proces sądowy, jednak jakość zebranych przeciw niemu „dowodów” była tak licha, że rozśmieszyła nawet stalinowskich prokuratorów. Czy to wówczas w białostockim Urzędzie Bezpieczeństwa podjęto decyzję fizycznego pozbycia się ks. Łukomskiego? A może rozkaz przyszedł z Warszawy? Brak jakiegokolwiek zainteresowania sprawą ze strony Instytutu Pamięci Narodowej uniemożliwia dziś uzyskanie odpowiedzi na te pytania.

Kłamstwem byłoby twierdzenie, że poglądy i postawa biskupa łomżyńskiego nie rodziły opozycji w samym Kościele. Wręcz przeciwnie. Posługując się modnym do niedawna dualizmem można by powiedzieć, że ks. Stanisław Łukomski reprezentował „narrację Niepokalanowa”, z którą konkurowała (dziś okazuje się, że czyniła to nadzwyczaj skutecznie) „narracja Lasek”. Tę pierwszą powszechnie określa się mianem Kościoła integrystycznego, a drugą – otwartego. Było też coś dodatkowego, coś, co dodawało pikanterii stosunkom biskupa łomżyńskiego ze środowiskami „Kościoła otwartego”: przed- i powojenne bezpodstawne zarzucanie mu antysemityzmu. Twórcy i współpracownicy ośrodka w Laskach to w dużej mierze prozelici (jak np. Zofia Landy, krewna bp. Bronisława Dembowskiego – kapelana Lasek, uczestnika spisku w Magdalence), stąd resentymenty o charakterze narodowościowym i ekumenicznym miały wymiar szczególny. Mało kto wie, że to właśnie w kościele w Laskach odbyło się pierwsze w Polsce (10 stycznia 1962 r., a więc jeszcze przed obradami Soboru Watykańskiego II) nabożeństwo ekumeniczne zorganizowane przez ks. Bronisława Dembowskiego!

Równo rok temu nad tragiczną śmiercią bp. Łukomskiego pochylili się dziennikarze tygodnika Uważam Rze, którzy wskazując na ubecką rękę sprawczą skwapliwie podważyli tezę o możliwości objęcia przez niego urzędu prymasowskiego. Argumenty podnieśli dwa. Po pierwsze wytknęli mu zbyt zaawansowany wiek, choć wcale nie byłby on najstarszym dwudziestowiecznym prymasem-elektem (nota bene Jorge Mario Bergoglio objął tron papieski w 77 roku życia). Drugi argument był innej natury, choć równie schopenhauerowski: Dziś wiemy, że przed śmiercią wskazał on (Prymas Hlond) na swojego następcę młodego biskupa Stefana Wyszyńskiego z Lublina. A co wiemy tak naprawdę? Niewiele. Oficjalna – a zarazem nieweryfikowalna – wersja mówi o tym, że tę zaskakującą wolę Kardynał August Hlond przekazał na łożu śmierci swojemu sekretarzowi, ks. Antoniemu Baraniakowi. Nie było żadnych innych świadków tego – niezwykle ważnego przecież – zdarzenia, choć choremu prymasowi posługiwała spora grupa księży i zakonnic. Pius XII (Wyjątkowo nieprzychylny Polsce, kwestionował polską granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej – Kościół uznał tę granicę dopiero w 1972r. -, wzywał do rewizji postanowień poczdamskich. – D.Kosiur) nie podważył przedstawionej mu wersji wydarzeń i godnością arcybiskupa gnieźnieńskiego obdarzył wychowanka Lasek – ks. bp. Stefana Wyszyńskiego.

Ks. bp Antoni Baraniak to postać ciekawa choćby z tego względu, że jest jednym z tych hierarchów Kościoła, którzy pośmiertnie cieszą się niesłabnącą estymą środowisk lewicowych z Gazetą Wyborczą na czele. Przez wielu nazywany był szarą eminencją Episkopatu, a przeze mnie – Józefem Retingerem w sutannie, gdyż zewnętrznie i z racji charakteru swojej służby jako żywo przypominał sekretarza gen. Władysława Sikorskiego. Karierę rozpoczął bardzo szybko, bo już w wieku 29 lat został osobistym sekretarzem prymasa Augusta Hlonda, a później – w wyżej naszkicowanych okolicznościach – nowego prymasa, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wielu wskazywało go też jako najbliższego przyjaciela ks. bp. Karola Wojtyły. Za zgodą władz komunistycznych wszyscy trzej ( ks. ks. Wyszyński, Wojtyła i Baraniak) czynnie uczestniczyli w sesjach Soboru Watykańskiego II, a ks. Baraniak wpisał się w soborowe annały jako promotor ONZ-owskiej koncepcji zmiany kalendarza na 13-miesięczny.

Nie wiem, jak potoczyłyby się losy Kościoła katolickiego w Polsce, gdyby nie zagadkowa śmierć bp. Stanisława Kostki Łukomskiego. Nie wiem, czy jego hipotetyczne prymasostwo mogłoby ocalić Kościół w Polsce w taki sposób, w jaki on sam ocalił przed zniszczeniem zaminowaną już przez Niemców łomżyńską katedrę. Nie wiem także, czy ewentualni kontynuatorzy jego misji wykazaliby tyle samo niezłomności i hartu ducha. Wiem jedno: wokół tej postaci od sześćdziesięciu pięciu lat panuje dziwna zmowa milczenia, a publiczne artykułowanie narzucających się pytań dotyczących okoliczności jej śmierci nie przysporzą mi sympatii w kręgach Kościoła posoborowego.

Autor: Krzysztof Zagozda

za: https://konserwatyzm.pl/kon-trojanski-jaki-jest-kazdy-widzi/

wytłuszczenia w tekście: D.Kosiur

Za: http://wps-neon24-pl.neon24.pl/post/151341,kosciol-trampolina-dla-syjonizmu-w-polsce

29.10.2019

Jerzy Ulicki-Rek

https://www.polskawalczaca.com/

Kościół Rzymsko-KatolickiPolskawatykańska synagoga Szatana
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Platoniczna polska miłość do Zachodu i jej konsekwencje

a-105

Strona główna > Polska > Platoniczna polska miłość do Zachodu i jej konsekwencje Platoniczna polska miłość do Zachodu i jej konsekwencje Kasia Polska, Wyróżnione 0

Niekonsekwencję polskich władz, stanowi propagandowa antyrosyjską histeria i strach przed rosyjską inwazją i równoczesne rozbrajanie polskiej armii miast jej rozbudowa.

Ostatnia zagrywka Rosji, Turcji i Damaszku ostatecznie zmarginalizowała rolę USA w Syrii.

Bohaterscy obrońcy Kurdów, amerykańscy żołnierze, w popłochu opuścili swą bazę przy granicy tureckiej, porzucając nawet tak ważne wyposażenie, jak wojskowe serwery i dokumentację treningową. Sekretarz (minister) Obrony USA, Mark Esper, w telewizyjnym wywiadzie, bez zmrużenia oka, wziął w obronę swych żołnierzy, stwierdzając, że nie mieli wyboru wobec nacierającej armii tureckiej z zachodu, oraz sił rosyjskich i syryjskiej armii z południa.

Naczelny błazen Białego Domu, Donald Trump, wykorzystał tą okazję do ogłoszenia swej decyzji o wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii i odtrąbienia ostatecznego zwycięstwa Ameryki w „wojnie z terroryzmem”.

W przeciwieństwie do Sowieckiego Imperium Zła, które niekiedy dotrzymywało obietnic, jak np. wycofania swych wojsk z Afganistanu czy Europy Wschodniej, Amerykańskie Imperium Zła nigdy swych przyrzeczeń, czy deklaracji nie dotrzymuje. Uciekający Amerykanie nie zdążyli jeszcze przekroczyć granicy z Irakiem, gdy Biały Dom ogłosił przerzucenia ciężkiego sprzętu, czołgów i transporterów opancerzonych wraz z obsługą na syryjskie pola naftowe, rzekomo w celu ich „ochrony” (https://www.theamericanconservative.com/larison/operation-rolling-plunder/, https://news.antiwar.com/2019/10/25/pentagon-chief-us-mechanized-forces-to-protect-syrian-oil-fields/).

Amerykanie zrezygnowali więc z obrony swych „sojuszników”, Kurdów. A to ze względów, według słów własnych błazna Trumpa, że nie pomagali oni Ameryce w inwazji Normandii podczas II Wojny Światowej, ale nie powstrzymali się od rabunku kurdyjskiej (syryjskiej) ropy naftowej.

Gospodarka USA jest co prawda (według propagandy medialnej) kwitnącą, ale szlachetni Amerykanie nigdy nie pogardzą możliwością rabunku czy wyzysku słabszych ofiar, lub wasali.

Prawdziwym indykatorem autentycznej ekonomicznej kondycji USA, są oficjalne dane (https://www.checkpointasia.net/strongest-economy-ever-americans-receive-more-in-benefits-than-pay-in-taxes/) wskazujące, że w 2018 roku społeczeństwo otrzymało w ramach pomocy rządowej $2,2 tysiące miliardów, podczas gdy cała suma podatku dochodowego wyniosła jedynie $1,7 tysiąca miliardów. Oznacza to, że Amerykanie nie są w stanie zarobić na swe utrzymanie. Połowa populacji żyje w nędzy i otrzymuje pomoc rządową, pomimo bardzo wyśrubowanych kryteriów niezbędnych do zakwalifikowania się. Podobna sytuacja miała miejsce jedynie w czasie tzw. „wielkiej depresji” w latach 1931 do 1936, kiedy to przychody podatkowe były niższe od federalnej pomocy socjalnej.

Miejmy nadzieję, że nasi patriotyczni Rodacy, którzy już przebierają z niecierpliwością nogami w oczekiwaniu na zniesienie amerykańskich wiz, załapią się z marszu na tą pomoc socjalną.

Oczywiście wydatki rządowe w USA nie ograniczają się do pomocy socjalnej społeczeństwu. Ich gros idzie na zbrojenia i różnorakie konflikty zbrojne, oraz utrzymanie 1000 baz wojskowych rozsianych po całym globie. Dopóki jeszcze Chińczycy akceptują amerykańskie obligacje skarbowe (T-Bills), dopóty efekt tej „gospodarki” przejawia się jedynie gwałtownym wzrostem amerykańskiego deficytu i zadłużenia. Ponieważ jednak Trump rozpoczął wojnę gospodarczą z tym państwem, motywując ją „wieloletnim chińskim wyzyskiem Stanów Zjednoczonych”, to sytuacja ta zaczyna się raptownie zmieniać i dolar amerykański przestanie być wkrótce walutą rezerwową świata. Co wtedy nastąpi? Trudno przewidzieć. Zapewne jednak miliony świeżych polskich emigrantów do USA będą zmuszone na gwałt szukać sobie nowego żerowiska w świecie.

Na razie jednak III RP służalczo utrzymuje amerykańskie wojska okupacyjne na swym terenie, na koszt polskiego podatnika buduje im bazy i infrastrukturę, wystawiając tym samym kraj na rosyjski celownik rakietowy.

Amerykańską politykę w stosunku do Polski dobrze charakteryzuje ten artykuł:https://southfront.org/polexit-poland-as-lynchpin-of-us-central-european-strategy/

Autor uważa, że wobec całkowitego rozpadu Ukrainy jako państwa, rolę „antyrosyjskiego tarana” ma przejąć Polska, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami. A jakie będą tego konsekwencje? Chyba podobne do tych, które obserwujemy dziś na Ukrainie. „Polskę drogo będzie kosztować sojusz z Ameryką” twierdzi autor. Trafnie zauważa też niekonsekwencję polskich władz, które propagandowo rozpętują antyrosyjską histerię i strach przed rosyjską inwazją, a pomimo to zamiast zbroić i rozbudowywać własną armię, od lat praktycznie ją likwidują.

Można by w tej sprzeczności dopatrzyć się agenturalnych działań „naszych przywódców”, a zapewne po prostu zdrady stanu. Od ewentualnych konsekwencji tego, chroni ich ślepa miłość Polaków do Zachodu w ogólności, a Ameryki w szczególności.

Dr Ignacy Nowopolski

https://wordpress.com/view/drnowopolskipolskapanorama.home.blog

Kasia
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Polska na czele w UE pod względem wydawania imigrantom zezwoleń na pobyt za 2018 rok

ac-1

Strona główna > Polska > Polska na czele w UE pod względem wydawania imigrantom zezwoleń na pobyt za 2018 rok Polska na czele w UE pod względem wydawania imigrantom zezwoleń na pobyt za 2018 rok AdRo203 Polska 5

Z danych Eurostatu wynika, że w 2018 roku Polska wydała 635 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt obywatelom spoza UE, najwięcej najwięcej spośród krajów członkowskich Unii. Ponad 400 tys. zezwoleń przyznano Ukraińcom, a ponad 125 tys. Białorusinom, głównie z powodów związanych z zatrudnieniem. Polska wydała też najwięcej pozwoleń z tego powodu – 328 tys.

Według Eurostatu, w ubiegłym roku Polska wydała 635 tys. pierwszych zezwoleń na pobyt obywatelom spoza UE, czyli 20 proc. wszystkich tego rodzaju pozwoleń w Unii. Dla porównania, zajmujący pod tym względem drugie miejsce Niemcy wydały 544 tys. zezwoleń na pobyt, co stanowi 17 proc. całości.

Przeczytaj: OECD: Polska liderem pod względem przyjmowania imigrantów zarobkowych

Kolejne miejsca zajęły pod tym względem: Wielka Brytania (451 tys.; 14 proc.), Francja (265 tys., 8 proc.), Hiszpania (260 tys., 8 proc.), Włochy (239 tys., 7 proc.) i Szwecja (125 tys., 4 proc.). Łącznie, obywatelom krajów spoza UE wydano około 3,2 mln pierwszych zezwoleń na pobyt. To o 0,4 proc. (13 tys.) więcej w porównaniu z 2017 roku. Trend wzrostowy w tym względzie utrzymuje się od 2015 roku.

Jak poinformowano, Polska wydała też najwięcej pozwoleń związanych z zatrudnieniem – 328 tys.. To 37 proc. wszystkich zezwoleń wydanych z takich powodów w Unii Europejskiej w 2018 roku. Wielka Brytania wydała najwięcej zezwoleń ze względów edukacyjnych (190 tys., 30 proc.). W przypadku Niemiec, Hiszpanii i Włoch, najwięcej zezwoleń wydano z powodów rodzinnych. Ponadto, Niemcy wydały stosunkowo najwięcej zezwoleń z powodów związanych z uchodźstwem (219 tys.). Większość dotyczyła statusu uchodźcy i ochrony uzupełniającej (185 tys.) oraz ochrony ze względów humanitarnych (23 tys.).

Najwięcej zezwoleń otrzymali obywatele Ukrainy – 527 tys. osób, z czego prawie 78 proc. (ok. 410 tys.) przyznano w Polsce. Za nimi znaleźli się Chińczycy (206 tys., prawie połowa w Wielkiej Brytanii), obywatele Indii (197 tys., 38 proc. w Wielkiej Brytanii), Syrii (174 tys., 71 proc. w Niemczech), Białorusi (138 tys., z czego 92 proc. w Polsce), Maroka (127 tys., z czego 45 proc. w Hiszpanii).

Ukraińcy korzystali z zezwoleń głównie ze względu na zatrudnienie (65 proc.), Chińczycy – na edukację (67 proc.), a Marokańczycy z powodów rodzinnych (61 proc.). Te ostatnie stanowiły prawie 28 proc. zezwoleń na pobyt wydanych w UE w 2018 roku. W 27 proc. przypadków powodem było zatrudnienie, w 20 proc. – edukacja.

Jak informowaliśmy, na początku lipca Urząd do Spraw Cudzoziemców podał, że liczba cudzoziemców mających ważne zezwolenia na pobyt długoterminowy w Polsce wzrosła do 400 tys. osób, z których blisko połowa, a dokładnie 199 tys. osób, to Ukraińcy. Liczby te cały czas rosną. W końcu lipca liczba cudzoziemców z ważnymi zezwoleniami na długoterminowy pobyt w Polsce wzrosła do 406,5 tys. Ponad 203 tys. z nich to Ukraińcy. Oznacza to wzrost o 27 tys. w pierwszych sześciu miesiącach tego roku oraz o kolejne 7 tys. do dnia 29 lipca. Na początku roku takich osób było w Polsce 372 tys.

Wcześniej „Rz” pisała, że jak dowodzą statystyki, imigranci zarobkowi z Ukrainy już nie tylko szukają w Polsce pracy sezonowej, ale coraz częściej chcą się osiedlać na dłużej.

Przeczytaj także: Nowy raport o migrantach z Ukrainy: chcą więcej zarabiać, dużo pracować, co trzeci chce osiąść w Polsce

PAP / polskieradio.pl / Kresy.pl

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/polska-na-czele-w-ue-pod-wzgledem-wydawania-imigrantom-zezwolen-na-pobyt-za-2018-r/ 26.10.2019 AdRo203 III RPinwazja imigrantów na Polskęlikwidacja narodu polskiego
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Jak wytwarza się szczepionki?

a-106

Strona główna > Wyróżnione > Jak wytwarza się szczepionki? Jak wytwarza się szczepionki? Asia Wyróżnione, Zdrowie 0

„Niewielu ludzi wie, że szczepionki są hodowane na nerkach małp, mózgach myszy i zarodkach kurczaków.

Niewielu wie o strasznych konsekwencjach wprowadzenia obcych tkanek zwierzęcych (ich DNA i RNA) oraz o reakcjach autoimmunologicznych, które mogą spowodować.

Niewielu wie o tym, że szczepionki tłumią odporność i mogą stać się przyczyną raka, białaczki, a nawet być związanymi z AIDS.

Wielu w ogóle nie wie (ponieważ nie powiedziano im), że szczepionki są hodowane na narządach zwierząt i zawierają DNA i RNA tych zwierząt.

Szczepionki są produktami krwi i są niebezpieczne dla naszego układu odpornościowego. Literatura medyczna pełna jest wiadomości, łączących szczepienia z wieloma chorobami – zarówno przyczynowo (związek przyczynowy), jak i czasowo (związek czasowy).

Jednak ludzie błędnie uważają, że jeżeli szczepienia są wprowadzane zgodnie z prawem, to rząd upewnił się, że są one bezpieczne i skuteczne.

Miliony dzieci ustawia się codziennie w kolejce i wstrzykuje się im zgniłe toksyczne substancje, wyhodowane na narządach zwierzęcych, komórkach rakowych, płodach ludzkich z aborcji i innych trujących substancjach.

Tylko nieliczni interesują się, skąd pochodzą wirusy i jak są one hodowane w laboratoriach. Gdyby ktoś zadał te bardzo delikatne pytania, to by się wiele dowiedział o produkcji szczepionek.

Ostrzegam Was teraz, że omawianie produkcji szczepionek może wywrócić Wasz żołądek, doprowadzając do torsji. Szczepionki są wytwarzane z najbardziej obrzydliwych i brudnych substancji na świecie. Ponieważ definicja „obrzydliwości” określa, że jest to „coś brudnego”, to opisuje ona szczepienia całkowicie wiarygodnie.

Szczepionkowy „kocioł” jest pełen zgniłych soków z zainfekowanych organizmów, które wytworzyły ropne wydzieliny. Nauka zbiera te odrzuty w nadziei stworzenia szczepionek, aby „zapobiegać” chorobom, a my jesteśmy oszukiwani – przecież szczepionki w rzeczywistości prowadzą do wzrostu zachorowalności.

Po pierwsze, wirusy chorobotwórcze (powodujące choroby) nie rosną na zdrowej „glebie” (pożywce).

Jeśli wewnątrz organizmu istnieją normalne warunki, to wirusy i drobnoustroje, wywołujące zakażenia, po prostu nie będą tam rosły. Na przykład, wirus zapalenia wątroby nie rośnie ani na asfalcie ani w ciele zdrowego człowieka.

Aby stworzyć szczepionkę, producenci muszą skądś wziąć tego wirusa, więc biorą go od pacjentów z zapaleniem wątroby. Rozsądne. (Pierwsze szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby z lat 70-tych XX wieku były hodowane na krwi homoseksualistów, ponieważ ci ostatni mieli wysoki poziom częstości zachorowań na zapalenie wątroby).

Dzisiaj producenci „poszli do przodu”, po prostu zbierają wydzieliny pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby i hodują wirusa. Jakie wydzieliny? … Wytężcie wyobraźnię: mocz, krew, kał, ropa i inne wydzieliny. W produkcji szczepionek wszystko nadaje się do dzieła. (A co sądzicie o narządach trupa lub krwi osób zmarłych na zapalenie wątroby?)

Po wyodrębnieniu wirusa należy go wyhodować w toksycznym środowisku … przecież pamiętacie, że patogeny nie rosną w zdrowych tkankach?

Wykorzystuje się tkanki i narządy zwierząt w połączeniu z odpowiednią pożywką hodowlaną i „składnikami odżywczymi”.

Do produkcji szczepionek wykorzystuje się komórki nerek noworodków chomika, nerek małpy, komórki HeLa (komórki rakowe zmarłej na raka szyjki macicy Henrietty Lax), tkanki płodów ludzkich z aborcji (do produkcji szczepionki przeciw różyczce RA 27/3) i inne narządy zwierzęce. (Proszę pamiętać, że wszystko to jest obcym materiałem genetycznym zwierząt, który czyni szczepionki tak niebezpiecznymi).

Gdy tylko wirusy wyrosną, są one inaktywowane formaldehydem (silnym czynnikiem rakotwórczym) lub innym czynnikiem. Do szczepionek dodaje się też inne substancje, które zwiększają ich skuteczność: rtęć (tiomersal), fenol, aluminium, antybiotyki.

Wszystkie te substancje są syntetyczne, nienaturalne, immunosupresyjne, a niektóre nawet rakotwórcze.

Produkcja „limfy” szczepionkowej jest głównym zadaniem laboratoryjnej produkcji szczepionek.

Wirusy nie rozwijają się dobrze w zdrowych organizmach, dlatego też wykorzystuje się chore. Na przykład myszy wybrane do eksperymentów z rakiem nie mogą zachorować na raka do czasu, dopóki nie zostaną przeniesione na specjalną dietę. Oznacza to, że nie możemy zachorować na raka, dopóki dobrze się odżywiamy.

Tak więc pierwsze wirusy są hodowane na toksycznych podłożach, które wspierają ich aktywność, metabolizm i wzrost. Wiele patogenów żyje w warunkach beztlenowych i umiera w obecności tlenu.

W związku z tym u tych, którzy prawidłowo się odżywiają i wykonują ćwiczenia oddechowe, do tkanek dostaje się więcej tlenu i patogeny nie mogą tam rosnąć. To właśnie jest to, co nazywamy „dobrą glebą” (czyli krzepą, tężyzną), tak ważną dla naszego zdrowia.

„Wszystko zależy od warunków” – przyznał Pasteur na łożu śmierci. A w szczepionkach jest wiele nienaturalnych i trujących składników, których nigdy świadomie nie wprowadzilibyśmy do naszego organizmu. Naturopatyczne zasady (a także po prostu zdrowy rozsądek) nie pozwalają na wprowadzenie wirusów, wyhodowanych na trujących tkankach zwierzęcych.

Szczepionki są czynnikami biologicznymi, stworzonymi z brudu, chorych narządów, chorych ludzi i zwierząt. Toksyny te podaje się ludziom w celu zwiększenia liczby przeciwciał przeciwko konkretnej chorobie i wytworzenia odporności.

Ale naukowcy mają bardzo słabe pojęcie o tym, czym jest odporność i co dokładnie wzmacnia układ odpornościowy.

Odżywianie jest kluczem do każdego programu poprawy odporności, ale odżywianie (zioła, witaminy, żywność) ignoruje się na rzecz dochodowych szczepień.

Szczepionki czynią znacznie więcej dla sensybilizacji (uwrażliwienia) organizmu, aniżeli dla jego immunizacji (uodpornienia), ponieważ zawierają wiele toksycznych substancji, które wywołują takie reakcje uczuleniowe, jak alergie i anafilaksję.

Kiedy czytasz te wiersze, pomyśl o tym aspekcie szczepień. Rtęć jest znana jako substancja, która powoduje stany autoimmunologiczne i zwiększa miano przeciwciał przeciwjądrowych (wykorzystywanych w diagnozie tocznia – gruźlicy skóry).

Alergia i / lub anafilaksja są po prostu ciężkimi reakcjami nadwrażliwości na materiał obecny w szczepionkach.

Wszystkie szczepionki tłumią układ nerwowy i zawierają szkodliwe i toksyczne składniki, które powodują tego rodzaju reakcję.

Więc w jaki sposób osłabiony układ odpornościowy może wypracować odporność na chorobę?

Jesteśmy po prostu oszukani, jeśli myślimy, że może. Szczepienia Zapobiegają Zdrowiu!”

+++

Fragment artykułu amerykańskiego lekarza Josepha M. Mercolla.

(Отрывок статьи американского доктора Джозефа М. Меркола).

Źródło:

Как производят вакцины?

https://3rm.info/publications/57228-kak–proizvodyat–vakciny.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

25.10.2019 r.

Asia
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Amerykanie chcą dostępu do polskiej miedzi

a-103

Strona główna > Polska > Amerykanie chcą dostępu do polskiej miedzi Amerykanie chcą dostępu do polskiej miedzi Kasia Polska 1

Wszyscy chcą dobrać się do polskich bogactw naturalnych. Amerykanie wyhamowali projekty podatku cyfrowego w Polsce, obecnie postulują redukcję podatku od kopalin, by koncerny amerykańskie mogły wreszcie kopać w Polsce.

Ross Marchand, dyrektor ds. polityki w Taxpayers Protection Alliance, wyjaśnia o co chodzi: „Większość świata nie zdaje sobie sprawy, że Polska ma większe rezerwy miedzi i srebra niż zagłębia mineralne, takie jak Chiny i Kongo.” Możemy też dodać: Polska ma większe zasoby miedzi i srebra niż USA czy Rosja, nie wspominając reszty Europy.

Zasoby miedzi na świecie. USGS; Bilans zasobów złóż kopalin w Polsce, 2016

Marchand pisze, że w ramach „przyjaźni” Polska musi wreszcie odblokować polskie złoża zablokowane skutecznie wprowadzonym w 2012 podatkiem od kopalin, który według autora stanowi formę protekcji wobec KGHM. Motyw wprowadzenia tego podatku był nieco inny. Państwo posiada w KGHM jedynie 32%, czyli w niewielkiej jedynie części partycypuje w profitach z jedynej liczącej się globalnie polskiej spółki. Dzięki podatkowi działalność KGHM obficie zasila budżet: 11 mld zł poszło do budżetu od jego wprowadzenia. Zablokowanie zagranicznych kopaczy było efektem ubocznym, lecz przecież pozytywnym‫.

Czy rząd wyjdzie naprzeciw tak rozumianej przyjaźni? Pierwszy krok już został zrobiony… Marchand nie jest bowiem na czasie, podaje jeszcze stare stawki owego podatku, tymczasem parę miesięcy temu został on obniżony o 15%, z zapowiedzią, że to jeszcze nie ostatni krok. W wyniku tej obniżki do budżetu wpłynie mniej o 180 mln zł w 2019, a 240 mln zł w kolejnym. Jak pisze Rzeczpospolita, rozpoczęła się nowa batalia o polską miedź. Konrad Raczkowski, były wiceminister finansów w rządzie PiS, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie Dudzie, został właśnie członkiem zarządu kanadyjskiej spółki, która chce wydobywać miedź w województwie lubuskim.

Zjednoczona Prawico, nie idź tą drogą! Mądrze gospodarowane polskie złoża to droga do odbudowy niepodległości gospodarczej Polski. Stąd nasz bogaty potencjał surowcowy powinien zostać w polskich rękach. Uważam, że partnertwo z USA jest dla Polski potencjalnie bardzo korzystne, dlatego, że oba kraje się potrzebują: Polska potrzebuje USA, by zyskać lewar wobec żelaznej obręczy niemiecko rosyjskiej wokół Polski, ale vice versa, USA potrzebują Polski, by móc niwelować ów niekorzystny dla USA sojusz. Im silniejsza Polska, tym mniejsze parcie Niemiec ku Rosji. Jednak nasza przyjaźń nie może polegać na tym, że pozwalamy Amerykanom wydobywać nasze surowce a w zamian oni pozwalają nam kupować swój gaz oraz samoloty.

Miedź jest materiałem przyszłości. By zbudować samochód elektryczny potrzeba 83 kg miedzi, znacznie więcej niż w zwykłym samochodzie. A że rozpoczyna się rewolucja elektrycznej motoryzacji, więc mamy międzynarodowe parcie na polską miedź. Tymczasem Plan na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju przewiduje, że Polska ma wziąć udział w owej rewolucji. Lepiej więc polską miedź pozostawić w polskich rękach.

Źródło: Smarter, Fairer Tax Policies Can Drive U.S.-Poland Friendship Forward

Mariusz Agnosiewicz

Za: http://www.racjonalista.pl/index.php/s,38/t,40425?fbclid=IwAR2kBOHuM_oP5wIYX6Yaxeoi5Q-y9FF-BglgbhqJCmP1lHbJzLLG6fKFpeE

Kasia
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Zimna plazma może zabić 99,9 procent wirusów obecnych w powietrzu

a-101-1200x630

Strona główna > Zdrowie > Zimna plazma może zabić 99,9 procent wirusów obecnych w powietrzu Zimna plazma może zabić 99,9 procent wirusów obecnych w powietrzu Work Buy Consume Die Zdrowie 0

Badacze z Uniwersytetu Michigan (UM) wykazali, że niebezpieczne wirusy unoszące się w powietrzu stają się nieszkodliwe, gdy zostają wystawione na działanie energetycznie naładowanych fragmentów cząsteczek powietrza. Dzięki temu odkryciu mają nadzieję, że pewnego dnia będzie można wykorzystać je do zastąpienia używanej od stu lat maski chirurgicznej.

Inżynierowie z UM zmierzyli tempo zabijania wirusów i skuteczność nietermalnej plazmy – zjonizowanych lub naładowanych cząsteczek, które tworzą się wokół wyładowań elektrycznych, takich jak iskry. Nietermalny reaktor plazmowy był w stanie dezaktywować lub usuwać z powietrza 99,9 procent badanego szczepu wirusa, głównie poprzez jego dezaktywację.

Osiągnięcie tych wyników w ułamku sekundy w strumieniu powietrza jest obiecujące w przypadku wielu zastosowań, w których potrzebne są dostawy sterylnego powietrza.

„Najtrudniejsze jest zapobieganie przenoszeniu chorób przez powietrze, ponieważ mamy relatywnie niewiele mechanizmów do ochrony siebie, kiedy oddychamy” – powiedział Herek Clack, profesor budownictwa i inżynierii środowiska na UM.

Połączenie filtracji i dezaktywacji patogenów unoszących się w powietrzu może zapewnić skuteczniejszy sposób dostarczania sterylnego powietrza niż stosowane dzisiaj technologie, takie jak filtracja i światło ultrafioletowe. Tradycyjne maski operacyjne wyposażone są w celu ochrony tylko w filtry.

Promieniowanie ultrafioletowe nie jest w stanie sterylizować tak szybko, tak dokładnie lub tak kompaktowo, jak nietermalna plazma.

Tłum. Nexus

Źródło: Uniwersytet Michigan, 8 kwietnia 2019

Cold plasma can kill 99.9% of airborne viruses, U-M study shows

Work Buy Consume Die
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ?

axj

Strona główna > Polska > Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ? Konrad Rękas: Polacy i Rosjanie – skazani na wojnę ? Ogarek Polska 1

Do polskich kin weszły właśnie dwa filmy, reklamowane jako „superprodukcje historyczne”, obie o podobnej tematyce: „Piłsudski” i „Legiony”, powstałe dzięki państwowemu sponsoringowi mają stanowić wsparcie „polityki historycznej” realizowanej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Oczywiście – przede wszystkim w duchu jednoznacznie anty-rosyjskim. Dodatkowym smaczkiem mającym podkreślić ten wydźwięk – jest pojawienie się w „Legionach” przestępcy wojennego, iczkerskiego terrorysty, Ahmeda Zakajewa.

Historyczne kłamstwa

Oba filmy odnoszą się do wydarzeń z początku XX wieku – walki niepodległościowej części polskiego ruchu socjalistycznego z caratem, a następnie współpracy tego nurtu z Niemcami i Austro-Węgrami podczas I wojny światowej. Zaangażowanie Zakajewa (do epizodu oficera artylerii… rosyjskiej) jest więc nie tylko oczywistą prowokacją, ale ma postawić znak równości między polską walką o niepodległość – a kaukaskim terroryzmem. Mamy więc do czynienia nie tylko z próbą drażnienia Rosji, ale i ze znieważeniem pamięci polskich rewolucjonistów i powstańców, którzy przy wszystkich swoich błędach – nie byli przecież bandytami i mordercami dzieci, jak Zakajew.

To nie jedyne przekłamanie polskich filmów. Przedstawiona w nich wizja tego fragmentu historii została przesłodzona. Oczyszczono ją z wszelkich niezgadzających się z ideologicznym przesłaniem faktów historycznych: szpiegostwa socjalistów na rzecz Japonii podczas wojny rosyjsko-japońskiej, ich służby na rzecz wywiadu Austro-Węgier przed wybuchem Wielkiej Wojny, wreszcie klęski całej geopolitycznej orientacji na Państwa Centralne. Przede wszystkim jednak te romantyczne opowieści pomijają rzecz najważniejszą: fakt, że społeczeństwo polskie na początku XX wieku było zdeterminowane zawrzeć historyczną ugodę z Rosją i związać przyszłość Polski z wielkim blokiem słowiańskim pod rosyjskim przewodem. To dlatego akcje socjalistów spotkały się z oporem polskiego Narodowego Związku Robotniczego, to dlatego wkraczających do Królestwa Polskiego legionistów Piłsudskiego witały zamykające się okiennice, to dlatego największy polski pisarz, laureat Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz wyrzucił legionistów za drzwi krzycząc: „Jak śmiecie iść razem z Niemcami?!”. Na tym właśnie polega fałsz rzekomych super-produkcji – dodatkowo podkreślony obecnością Zakajewa. Zdecydowana większość Polaków w żadnym momencie nie popierała bowiem terroryzmu iczkerskiego i domagała się od rządu w Warszawie zakończenia gorszącego pomagania terrorystom.

Nic więc dziwnego, że oba filmy nie okazały się sukcesem ani artystycznym, ani finansowym. Polacy, jak wszystkie narody wschodnie, zwłaszcza słowiańskie – są zanurzeni w swojej historii, chcą o niej oglądać, chcą być z niej dumni, ale fałsz i oszustwo wciąż jeszcze umieją rozpoznać na pierwszy rzut oka. A wizja, w której „Polska i Rosja zawsze ze sobą wojowały = więc są skazane na wieczną wrogość” – jest po prostu nieprawdziwa.

Wspólne dziedzictwo

Obok bowiem okresów niewątpliwej rywalizacji o władzę nad przestrzenią polsko-ruską – mieliśmy też okresy dwustronnie korzystnej współpracy. Oto już w XI wieku to pomoc Jarosława Mądrego uratowała młode państwo polskie, upadające w skutek reakcji pogańskiej i najazdów czeskich. W ciągu następnych kilku stulecie rozdrobnione Polska i Ruś weszły w szereg związków dynastycznych i współzależności, niejednokrotnie występując wspólnie przeciw wrogom zewnętrznym. Powstanie wspólnego państwa polsko-litewskiego również było przede wszystkim inkorporacją etnosu ruskiego do polskiej tradycji, czyniąc ją czymś zasadniczo odmiennym od Zachodu. Polska interweniowała w Moskwie podczas Smuty, a Rosja w Polsce podczas powstań kozackich właśnie w głębokim poczuciu podobieństwa i… wspólnoty. Dlatego właśnie polski królewicz Władysław nie wydawał się czymś niewyobrażalnym na carskim tronie (gdyby oczywiście przyjął prawosławie) – a car Aleksy Romanow został zaproszony na tron polski (do czego jednak niestety nie doszło w skutek intryg papieskich, austriackich i francuskich). Choć wojowaliśmy przeciwko sobie – to umieliśmy także w XVII i XVIII wieku wspólnie, ramię przy ramieniu walczyć z najazdami szwedzkimi i tureckimi. To interwencja rosyjska pomogła zwalczyć w Polsce próby powtórzenia zbrodni rewolucji francuskiej. Wreszcie, jakby w zwieńczeniu tej dawnej historii – polsko-litewskie pułki ułanów walczyły po wspólnej, słowiańskiej stronie w Wojnie Ojczyźnianej przeciw Napoleonowi, wykazując się męstwem m.in. pod Borodino.

Polacy w służbie Imperium Rosyjskiego walczyli na Kaukazie (tym bardziej więc mierzi dzisiejsze mizdrzenie się do bandyty Zakajewa), pomagali zagospodarować Syberię i Azję Środkową. Dwóch wybitnych Polaków – Jan Prosper Witkiewicz i gen. Bronisław Grąbczewski wzięło udział w Wielkiej Grze o opanowanie Serca Lądu i powstrzymanie brytyjskiego imperializmu. Obok licznego udziału Polaków w budowie gospodarczej potęgi Imperium Rosyjskiego – to wszystko życiorysy świadczące o tym, że wbrew wszelkim współczesnym kłamstwom nasze narody nigdy nie były skazane na wrogość i walkę!

Wróćmy na chwilę do „Legionów”. Rzeczywistość była zupełnie inna niż pokazany w filmie „powszechny marsz na Moskala”. Wprost przeciwnie. W chwili wybuchu I wojny światowej w Petersburgu przebywał tylko jeden poseł Koła Polskiego w Dumie Państwowej – Wiktor Jaroński. Choć nie miał on kontaktu z przywódcą politycznym Polaków, Romanem Dmowskim – bez chwili wahania wystąpił on w Dumie z jedyną deklaracją, która w pełni oddawała ówczesne przekonania narodu polskiego: „Rozdzieleni wszakże terytorialnie, my, Polacy, w uczuciach swych, w sympatiach dla Słowian musimy stanowić jedno. Skłania nas do tego nie tylko słuszna sprawa, o którą ujęła się Rosja, ale i rozum polityczny. Wszechświatowe znaczenie chwili obecnej musi usunąć na plan dalszy wszelkie porachunki między nami. Daj Boże, by Słowiańszczyzna pod przewodem Rosji odparła Teutonów, jak odparła ich przed pięciu wiekami Polska i Litwa pod Grunwaldem”.

Za słowami poszły czyny. Polacy nie posłuchali niemieckich agentów, mobilizacja w polskiej części Imperium Rosyjskiego poszła sprawnie, polscy rekruci bili się dzielnie pod Tannenbergiem, a już w listopadzie 1914 r. sformowano pierwszy polski ochotniczy Legion Puławski do walki u boku armii rosyjskiej! Tego wszystkiego jednak nie dowiemy się z przekłamanych produkcji filmowych we współczesnej Polsce, podobnie zresztą, jak ostatnie filmy i książki pokazujące polsko-sowieckie braterstwo broni podczas II wojny światowej, zakończone wspólnym szturmem Berlina – powstały jeszcze w okresie komunistycznym. Nie znaczy to jednak, że na kłamstwa należy się godzić w milczeniu.

Tak jak znakomite efekty daje praca Stowarzyszenia KURSK Jerzego Tyca, chroniącego i odnawiającego pomniki i groby żołnierzy sowieckich poległych w walce o wyzwolenie ziem polskich – tak potrzeba nam przypominania już ponad 1.000 lat wspólnej historii! Trzeba przypomnieć wojów Jarosława przywracających polski tron prawowitemu księciu Kazimierzowi Odnowicielowi. Trzeba pamiętać o polskich ułanach dzielnie walczących w szeregach armii Kutuzowa. Trzeba biografii i tablic pamięci tych wszystkich Witkiewiczów, Grąbczewskich, Jarońskich, którzy całymi swymi żywotami przełamywali stulecia uprzedzeń i nieufności.

Polacy i Rosjanie nie są skazani na wrogość. Polaków i Rosjan nie może skłócić ani Zachód, ani żaden iczkerski prowokator. Polacy i Rosjanie są braćmi.

Konrad Rękas

Artykuł przeznaczony dla rosyjskich czytelników ukazał się w wersji oryginalnej na portalu Pravda.ru.

Za: http://xportal.pl/?p=35487

8.10.2019

Ogarek PolskaRosjastosunki polsko-rosyjskie
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

W Polsce będzie rosła liczba Azjatów

afik

Strona główna > Polska > W Polsce będzie rosła liczba Azjatów W Polsce będzie rosła liczba Azjatów Jacek Polska 1

W pierwszym półroczu tego roku wydano blisko 162 tysiące pozwoleń na pracę dla obywateli Ukrainy, co oznacza wzrost o prawie 47 procent w porównaniu do analogicznego okresu sprzed roku. Jednocześnie lawinowo rośnie także liczba zezwoleń przekazywanych pracownikom z Azji, których według zapowiedzi pracodawców w najbliższych latach ma stale przybywać.

Ogółem liczba pozwoleń wydawanych zagranicznym pracownikom waha się od kraju ich pochodzenia. Wciąż największą część imigrantów przybywających do naszego kraju stanowią więc Ukraińcy, dlatego w pierwszym półroczu obecnego roku wydano im 162 tys. takich dokumentów przy „zaledwie” 35 tys. dla osób pochodzących z Azji. W przypadku Azjatów wzrost stanowi jednak aż 42 proc. w skali rocznej.

Jednocześnie polscy pracodawcy zapowiadają, że liczba Azjatów przebywających w Polsce będzie się stale zwiększać w najbliższych latach. Przedsiębiorcy uważają ukraiński rynek za wyczerpany, stąd potrzebują nowych kierunków dających możliwość pozyskiwania taniej siły roboczej. Ukraińcy mają bowiem coraz częściej wybierać możliwość pracy w Niemczech czy w Czechach, ponieważ mogą znaleźć tam dużo lepsze warunki zatrudnienia.

Jak na razie najbardziej zainteresowani przyjazdami do Polski wydają się być Nepalczycy, dlatego w tym roku zezwolenia na pracę w Polsce otrzymało 6,3 tys. osób tej narodowości. Obywatelom Indii wydano 4,3 tys. zezwoleń, natomiast z Bangladeszu przybyło do naszego kraju blisko 4,1 tys. pracowników. Ponadto w czołówce wśród azjatyckich nacji przybywających do naszego kraju znajdują się Gruzini, Filipińczycy i Uzbecy.

Na podstawie: wgospodarce.pl.

Zobacz również:

  • Ukraińcy zajmują kierownicze stanowiska

Za: http://autonom.pl/?p=28313 22.10.2019 Jacek III RPjudeomasońska inwazja imigrantów na Polskęlikwidacja narodu polskiegoPiS
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Polskie MSZ przeznaczy 620 tysięcy złotych na leczenie stresu u ukraińskich żołnierzy

axin

Strona główna > Polska > Polskie MSZ przeznaczy 620 tysięcy złotych na leczenie stresu u ukraińskich żołnierzy Polskie MSZ przeznaczy 620 tysięcy złotych na leczenie stresu u ukraińskich żołnierzy Jacek Polska 2

MSZ, MON i kilka podległych im instytucji pomogą stworzyć na Ukrainie system opieki nad żołnierzami cierpiącymi na zespół bojowego stresu pourazowego (PTSD). Projekt zostanie sfinansowany przez resort polskiej dyplomacji – podaje Polska Agencja Prasowa.

Jak powiedział PAP kierownik kliniki Psychiatrii, Stresu Bojowego i Psychotraumatologii w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie płk dr Radosław Tworus, pomysł pomocy Ukrainie w zakresie leczenia PTSD pojawił się w 2016 roku. Klinika nie mogła jednak przez dłuższy czas znaleźć odpowiedniego partnera po stronie ukraińskiej. Przełomowe okazało się zaangażowanie wicekonsula Marka Zapóra z Konsulatu Generalnego RP w Łucku, który zgłosił się do warszawskiej kliniki poszukując pomocy dla ukraińskiego szpitala na Wołyniu nie wiedząc o działaniach WIM.

PRZECZYTAJ: Przerażające dane o liczbie samobójstw w ukraińskiej armii

Ze słów płk dr Radosława Tworusa wynika, że na Ukrainie nie ma spójnego systemu pomocy żołnierzom cierpiącym na zespół stresu pourazowego. W jego opinii na Ukrainie jest wielu specjalistów i wiele ośrodków, jednak ich działania nie są skoordynowane, wykazują się one różnicami w poziomach wiedzy fachowej i brakuje im wymiany informacji. Tworus uważa, że potrzebują one nie tylko wsparcia merytorycznego, ale także przekazania rozwiązań systemowych.

Płk dr Tworus porównał ukraińskie problemy z leczeniem PTSD z problemami, które Polska miała kilkanaście lat temu po misjach w Afganistanie i Iraku. Pomogli wówczas Amerykanie, chociaż amerykańskich wzorców nie dało się w prosty sposób przekopiować na polski grunt m.in. z powodu różnicy mentalności pacjentów i personelu. Dotyczyło to również wzorców izraelskich. Tworus jest zdania, że inaczej będzie w przypadku przekazania polskich doświadczeń na Ukrainę. „Polacy i Ukraińcy są zbliżeni pod względem kulturowym i środowiskowym. Mieliśmy w przeszłości, podobne do ich obecnych zapóźnienia cywilizacyjne, doświadczenia związane z transformacją” – twierdził kierownik kliniki PSBiP WIM.

PRZECZYTAJ: Już ponad 1000 ukraińskich żołnierzy, którzy walczyli w Donbasie, popełniło samobójstwo

Partnerem warszawskiej kliniki po stronie ukraińskiej jest szpital dla weteranów wojennych w Klewaniu na Wołyniu. Zakończył się już pierwszy etap projektu polegający na rekonesansie dwojga pracowników WiM na Ukrainie i wybraniu kandydatów do szkolenia. „Już wytypowaliśmy pracowników ukraińskich szpitali i naukowców z ośrodków akademickich, którzy zostaną przeszkoleni. Następnie te osoby będą edukować kolejnych psychologów, psychiatrów i psychoterapeutów. My zaś będziemy nadzorować jakość i efekty szkolenia” – mówił Tworus.

Na początek zostanie przeszkolonych 10 osób, które będą miały unikatową możliwość odbycia miesięcznego stażu w WIM a później przejdą dedykowane szkolenia skoncentrowane na terapii stresu pourazowego. Następnie dziesiątka ta będzie szkoliła kolejnych ukraińskich specjalistów, minimum 110 osób. Płk dr Tworus liczy, że dzięki tej metodzie za dwa lata na Ukrainie pojawi się kilkuset specjalistów od leczenia PTSD. Warunkiem ukończenia kursu przez te osoby będzie udowodnienie, że pracują zgodnie z metodą WIM.

PRZECZYTAJ: Neobanderowiec kuruje się na koszt polskiego podatnika

Według specjalistów z WIM będzie to pierwszy bezpłatny, całościowy i długoterminowy projekt systemowy dotyczący leczenia PTSD na Ukrainie z opieką mentorską. Projekt jest przewidziany na lata 2019-2020. Zadanie przeprowadzenia projektu WIM dostał od ministerstwa obrony, a jego sfinansowaniem zajmie się MSZ z budżetu przeznaczonego na pomoc rozwojową. Będzie on kosztował ponad 620 tys. złotych.

CZYTAJ TAKŻE: Polskie MSZ udzieliło pomocy finansowej szpitalowi psychiatrycznemu na Ukrainie

Kresy.pl / PAP/Gość Niedzielny

Za: https://kresy.pl/wydarzenia/polska/polskie-msz-przeznaczy-620-tys-zl-na-leczenie-stresu-u-ukrainskich-zolnierzy/

21.10.2019

Jacek banderowska Ukrainagrabież majątku narodu polskiegoIII RPkomedia suwerennościPartia interesów SyjonistycznychPiS
Read the full article – wolna-polska.pl