imalopolska

najnowsze wiadomości

December 2018

Polska

Rządzący chcą skuteczniej walczyć z „ekstremizmem”

aes

Strona główna &gt Polska &gt Rządzący chcą skuteczniej walczyć z „ekstremizmem” Rządzący chcą skuteczniej walczyć z „ekstremizmem” AdRo203 Polska

Mimo że od emisji słynnego reportażu stacji TVN minie niedługo rok i pojawiają się informacje świadczące o jego wyreżyserowaniu, rządzący nie zakończyli działalności specjalnej międzyresortowej grupy zajmującej się „ekstremizmem”. Z medialnych doniesień można wywnioskować, że już teraz mocno nieprecyzyjne prawo zostanie zmienione, aby jeszcze bardziej rozszerzyć możliwość karania osób, których poglądy nie podobają się demoliberalnym politykom.

Raport sporządzony dzięki współpracy komendanta głównego policji, przedstawicieli Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz ministrów spraw wewnętrznych i do spraw równego traktowania został złożony w lipcu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Prace nad tym dokumentem trwały więc kilka miesięcy, ponieważ grupę zajmującą się tą kwestią powołano pod koniec stycznia w związku ze słynnym reportażem stacji TVN, która zaprezentowała grupę osób urządzających urodziny Adolfa Hitlera w lesie pod Wodzisławem Śląskim.

Od wielu tygodni pojawiają się jednocześnie informacje, sugerujące wyreżyserowanie całego „spektaklu” na potrzeby telewizji należącej do amerykańskiego koncernu. Tak zwani „dziennikarze śledczy” mieli bowiem tak naprawdę inspirować całą imprezę, zaś według zeznać ujawnianych ze śledztwa prokuratorskiego wynika, że to właśnie oni namawiali jej uczestników do artykułowania określonych poglądów choćby na temat imigracji.

Nie zmienia to jednak faktu, że rządzący mogą wrócić do tematu zmiany prawa. Takie właśnie rekomendacje zawiera bowiem opisywany dokument, o czym napisał dziennik „Rzeczpospolita”. Wynika z niego, że artykuł 256 kodeksu karnego jest nieprecyzyjny, bo nakazuje on ściganie „propagowania ustroju faszystowskiego lub innego ustroju totalitarnego”, podczas gdy zdaniem autorów raportu przepis powinien zostać rozszerzony o sformułowanie dotyczące ideologii.

Ponadto państwowe organy represji chcą zaostrzenia kar za propagowanie „faszyzmu” i komunizmu. Obecnie można bowiem pójść do więzienia na maksymalnie dwa lata, a okres ten powinien zostać wydłużony do trzech. Ponadto do wspomnianego artykułu kodeksu karnego miałby trafić nowy zapis, według którego kary powinny obowiązywać za „publiczne propagowanie ideologii faszystowskiej, nazistowskiej, komunistycznej lub innej ideologii totalitarnej opowiadającej się za użyciem przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne”.

Najbardziej atrakcyjne dla praktyki funkcjonowania III Rzeczpospolitej mogą być jednak zmiany dotyczące poszerzenia kompetencji służb specjalnych. Zespół zajmujący się całą sprawą rekomendował więc rządzącym, aby umożliwili służbom inwigilację prywatnej korespondencji osób mających łamać art. 256 kodeksu karnego. Ponadto miałby powstać rejestr „symboli uznawanych za niedozwolone”.

Na podstawie: rp.pl.

Za: http://autonom.pl/?p=24576

Data publikacji: 21.12.2018


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

TVP pierze mózgi w sprawie imigrantów

a-8

Strona główna &gt Polska &gt TVP pierze mózgi w sprawie imigrantów TVP pierze mózgi w sprawie imigrantów a303 Polska

Widzowie Telewizji Polskiej mogą w ostatnim czasie zapoznać się z nowymi materiałami propagandowymi, mającymi najwyraźniej przygotowywać odbiorców do zaakceptowania masowej imigracji fundowanej nam przez rządzących. Sporty emitowane przez publicznego nadawcę wzywają więc do integrowania się z obcokrajowcami oraz przygotowania się na „nowy model funkcjonowania państwa”.

Materiały reklamowane przygotowane przez Instytut Myśli Schumana promują akcję „Wigilia bez granic”, której celem jest przekonanie Polaków do przyjmowania imigrantów przy stołach wigilijnych. W jednym ze spotów polska rodzina siada więc do wieczerzy razem z obcokrajowcami, dzieląc się z nimi rodzinną atmosferą i świątecznym nastrojem. Jednocześnie osobliwa reklama wspomnianej akcji zachęca do odwiedzenia jej strony internetowej, za pośrednictwem której można zaprosić do wigilijnego stołu któregoś z imigrantów.

Jednocześnie szef wspomnianego Instytutu, prof. Zbigniew Krysiak, w rozmowie z telewizją publiczną twierdzi, iż jednym z głównych celów „Wigilii bez granic” jest przekonanie Polaków do „nowego modelu funkcjonowania państwa”. W samym spocie można zresztą usłyszeć, że do Polski sprowadza się coraz więcej obcokrajowców i studentów z zagranicy, dlatego warto zaprosić ich do wspólnego świętowania Bożego Narodzenia.

Sama akcja trwa już od dwóch lat, lecz teraz jest intensywnie promowana nie tylko przez TVP, ale między innymi także przez media religijne choćby w postaci Katolickiej Agencji Informacyjnej. Wspomniany Krysiak jest z kolei nie tylko prezesem Instytutu Myśli Schumana – przedstawiany jest również jako ekspert Kancelarii Prezydenta oraz Ministerstwa Finansów.

Na podstawie: tvp.info, ekai.pl, sgh.waw.pl.

Źródło: http://www.autonom.pl/?p=24566


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Osteoporoza to szkorbut kości a nie niedobór wapnia. Dr Suzanne Humphries

a-123-900x630

Strona główna &gt Zdrowie &gt Osteoporoza to szkorbut kości a nie niedobór wapnia. Dr Suzanne Humphries Osteoporoza to szkorbut kości a nie niedobór wapnia. Dr Suzanne Humphries a303 Zdrowie

Smuci mnie kiedy widzę starsze kobiety diagnozowane na „osteopenię” czy „osteoporozę” słuchające swoich lekarzy i przyjmujących suplementy wapnia, a nawet problematyczne leki pn. bisfosfoniany. Jest to nieracjonalne, dogmatyczne i szkodliwe podejście do problemu degradacji kości kiedy się starzejemy.

„Radość serca wychodzi na zdrowie, duch przygnębiony wysusza kości” – Przysł 17:22

W okresie praktykowania nefrologii i medycyny wewnętrznej, widziałam wielu pacjentów cierpiących na chorobę naczyniową przyjmujących zalecane dawki wapnia. Rentgen pokazywał zarysy zwapnionych naczyń krwionośnych i zwapnione zastawki serca.

Zwapniona tętnica piersiowa często widoczna u kobiet leczonych na nadciśnienie. Główny lek stosowany w nadciśnieniu – moczopędny thiazide, działa w ten sposób, że organizm zatrzymuje wapń, a traci magnez i potas. Przypadkowo widzimy te rodzaje zwapnienia w dużych tętnicach całego organizmu, nie tylko w klatce piersiowej.

Matryca kości ulokuje wapń i składniki odżywcze tam, gdzie mają być, jeśli obecne są prawidłowe hormony i składniki odżywcze. Nie trzeba dodawać, że siła grawitacji w postaci ćwiczeń obciążających ma zasadnicze znaczenie i powinna stanowić podstawę zdrowego szkieletu.

Dlatego nie bój się ćwiczyć z ciężarem w plecaku, jeśli nie masz choroby dysku lub bólu krzyża.

Jeszcze będziesz musiała dowiedzieć się co możesz zrobić pod względem dietetycznym i w relacjach międzyludzkich, żeby pomóc organizmowi się wyleczyć. Suplementy to żadne substytuty dobrych substancji odżywczych. W końcu naukowcy ciągle odkrywają nowe, nieznane nam rzeczy o jedzeniu i jego interakcje z organizmem.

Najpierw musisz dowiedzieć się o roślinach zawierających największe ilości wit. C, wit. K, magnezu i minerałów np. boru i krzemu. Krzem jest też ważny dla kości. Pamiętaj, że depresja ma wiele przyczyn. Niekiedy przyczyną mogą być niedobory dietetyczne, niekiedy depresja może wynikać z uwięzienia w niezdrowej dynamice rodziny. Kontrowersyjnie, powiedziałabym również, że depresja może mieć również źródło duchowe.

Ale ponieważ ważny jest czas, to suplementy są jedną drogą na jaką możesz wejść. Podczas gdy lekarze zalecają suplementy wapnia i fosamax / kwas alendronowy, to według mnie lepsza jest suplementacja wit. C, wit. K2, wit. D3 oraz boru, krzemu i magnezu. One są dużo ważniejsze w profilaktyce złamań i zachowaniu zdrowych kości niż wapń.

Wapń w końcu wyląduje w mięśniach serca, zastawkach serca i w naczyniach krwionośnych, prowadząc do choroby sercowo-naczyniowej. Ale jeśli masz wystarczające ilości wit. C, D3 i K2, twój organizm skieruje wapń z przyjętego pożywienia tam gdzie ma być, nie do serca i naczyń krwionośnych.

Wit. C działa na kilka sposobów by wzmocnić kości

  • Mineralizuje kość i pobudza rozrost komórek ją tworzących
  • Zapobiega zbytniej degradacji kości poprzez hamowanie komórek wchłaniających kości
  • Zmniejsza stres oksydacyjny czyli proces starzenia
  • Jest istotna w syntezie kolagenu.

Kiedy jest niskie stężenie wit. C, dzieje się wręcz odwrotnie. Mnożą się komórki kości degradujące kość zwane osteoklastami, i nie powstają osteoblasty – komórki składające minerały i tworzące nowe kości.

Badania wykazały, że starci pacjenci ze złamaniami kośćmi mieli znacznie niższe poziomy wit. C we krwi niż ci, którzy nie łamali sobie kości. [1] Gęstość mineralna kości jest większa u tych którzy uzupełniają wit. C, niezależnie od poziomu estrogenu. [2],[3]

Wit. K2 dobrze znają lekarze holistyczni, jest bardzo ważna dla zdrowia sercowo-naczyniowego i kości. Uzupełnianie jej jest też dobrym pomysłem jeśli niepokoją cię sprawy serca i kości. Więcej here.

I oczywiście stara dobra wit. D3 na poziomie ok. 50-70 mg/ml pomoże ci w funkcjonowaniu układu odpornościowego i zachowaniu zdrowych kości.

To może się wydawać dużą suplementacją, ale dla mnie jest ważna, gdyż przynosi więcej korzyści niż mocne kości. Obecnie dostarczenie wystarczającej ilości wit. D z pożywienia nie jest łatwe. Dzięki toksynom z jakimi się stykamy, nawet przy najlepszej diecie, potrzebujemy więcej wit. C wewnętrznie niż nasi przodkowie. Dorośli powinni przyjmować 2-5 g dziennie askorbinianu sodu. Jeśli masz kamienie w nerkach albo chorobę nerek, skonsultuj się z lekarzem.

Ludzie, małpy i świnki morskie ie wytwarzają żadnej wit. C. Dlatego powinniśmy ją suplementować. Koty ważące 5-7 kg syntetyzują ponad 15 x zalecaną dzienną dawkę wit. C dla ludzi. Kozy wielkości przeciętnego dorosłego człowieka nie mające stresu syntetyzują około 13 g dziennie, a w stresie do 100 g. Nie bój się przyjmować wit. C, gdyż jest to jeden z najbardziej nietoksycznych i bezpiecznych znanych suplementów.

www.DrSuzanne.net

http://www.greenmedinfo.com/blog/osteoporosis-scurvy-bone-not-calcium-deficiency

Tłum. Ola Gordon/http://chomikuj.pl/OlaGordon


Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Fałszywa szczepionka: ryzyko bez żadnych korzyści. Prof. Maria Dorota Majewska

a-125-1200x630

Strona główna &gt Zdrowie &gt Fałszywa szczepionka: ryzyko bez żadnych korzyści. Prof. Maria Dorota Majewska Fałszywa szczepionka: ryzyko bez żadnych korzyści. Prof. Maria Dorota Majewska a303 Zdrowie

W 2017 r. włoscy naukowcy Antonietta Gatti i Stefano Montanari, którzy zbadali 44 szczepionki stosowane w Europie, wykazali, że zawierają one mieszanki różnych toksycznych metali w postaci mikro i nanocząstek. http://medcraveonline.com/IJVV/IJVV-04-00072.php. Ich wyniki zostały potwierdzone przez niezależne grupy badawcze. Teraz włoscy uczeni zabrali się za dokładne zbadanie składu wszystkich stosowanych szczepionek i uzyskali na ten cel od europejskich biologów donację 10 000 euro.

W grudniu br. grupa badaczy Corvelva ogłosiła pierwsze wyniki badania 6-walentnej szczepionki (6 w jednym) Infanrix Hexa produkowanej przez firmę GlaxoSmithKline (GSK), która zgodnie z opisem producenta powinna zawierać antygeny następujących patogenów: toksoid tężca i dyfterytu, antygeny krztuśca, 3 inaktywowane szczepy wirusów polio, antygeny wirusa żółtaczki B (Wzw b), oraz polisacharyd bakterii Hemophilus influenzae (Hib). https://www.ema.europa.eu/documents/product-information/infanrix-hexa-epar-product-information_en.pdf.

Naukowcy byli zaszokowani, gdyż w szczepionce tej nie znaleźli żadnego z opisanych antygenów. Wykryto w niej jednak 65 różnych chemicznych zanieczyszczeń, szereg toksyn, nierozpoznane nierozpuszczalne i nietrawione przez enzymy polimery białkowe (będące prawdopodobnie agregatem indywidualnych antygenów), oraz rozmaite bakteryjne peptydy zdolne do stymulowania reakcji alergicznych i autoimmunologicznych. https://www.corvelva.it/speciali-corvelva/analisi/vaccingate-initial-results-on-infanrix-hexa-chemical-composition.html. Rozpuszczalność antygenów oraz ich podatność na trawienie przez enzymy są niezbędne dla interakcji z układem odpornościowym i produkcji przeciwciał. To wskazuje, że zbadana szczepionka Infanrix Hexa jest całkowicie bezwartościowa, gdyż układ odpornościowy nie wyprodukuje przeciwciał do teoretycznie zawartych w niej antygenów. Czyli nie uodporni przeciw żadnej z ww. chorób.

Natomiast wielka liczba zanieczyszczeń i trucizn zawartych w tej szczepionce wskazuje na jej dużą toksyczność, która ujawniła się już w badaniu klinicznym z 2009 r, podczas którego 36 dzieci zmarło, a 1700 zostało okaleczonych po jej podaniu. Mimo to, została ona zatwierdzona na globalnym rynku, więc zatruwa i zabija niemowlęta na całym świecie. W Polsce nie jest refundowana, więc naiwni rodzice płacą za nią z własnych kieszeni (1 ampułka kosztuje ok 180 zł), szkodząc swym dzieciom i nie dając im żadnej ochrony przed chorobami. Rodzice powinni natychmiast zaprzestać jej stosowania, a MZ powinno wycofać ją ze sprzedaży. Przewiduje się, że firma GSK zostanie oskarżona o fałszerstwa lub karygodne niechlujstwo przy produkcji szczepionek i nawet oskarżona o liczne morderstwa. https://vaxxter.com/infanrix-hexa-65-toxins-found-all-risk-no-benefit/

Prof. Maria Dorota Majewska


Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

BARBARA POLESZUK: Terror, represje antypolskiej policji w Hajnówce

ad33-1024x630

Strona główna &gt Polska &gt BARBARA POLESZUK: Terror, represje antypolskiej policji w Hajnówce BARBARA POLESZUK: Terror, represje antypolskiej policji w Hajnówce a303 Polska

W PUNKT (R. GROMADZKI) – BARBARA POLESZUK – NIE DAM SIĘ ZŁAMAĆ !

Za: https://gazetawarszawska.com/index.php/video/2712-barbara-poleszuk-terror-policyjny-w-hajnowce

19.12.2018

UWAGA ! SUPLEMENT – Na liczne prośby szanownych czytelniczek i czytelników zainteresowanych fenomenem „czerwonej Hajnówki” Redakcja W-P zamieszcza powtórnie materiał nadesłany na adres Redakcji przez panią Natalię Guziejko. Serdeczne podziękowania dla Pani Natalii za udostępnienie artykułu oraz za materiały uzupełniające, do których linki znajdują się pod tekstem.

Dzień 1 marca obchodzony jest w Polsce jako Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” od 2011 r. Ale nie wszędzie jest to takie oczywiste. Są miejsca, gdzie trudno w tym czasie ujrzeć wywieszone flagi narodowe. Takim miejscem jest np. Hajnówka, niewielkie miasto położone na skraju Puszczy Białowieskiej – a więc niedaleko granicy z Białorusią. I właśnie o tę mniejszość białoruską się rozchodzi, a właściwie większość – w gminie Hajnówka przynależność do narodowości białoruskiej zadeklarowało aż 64,91% mieszkańców. Jeśli chodzi o samo miasto, to takową narodowość deklaruje 26,41% mieszkańców, jednak dość często zdarza się, że osoby narodowości polskiej wyznania prawosławnego identyfikują się bardziej z mniejszością białoruską niż z polskimi katolikami. A należy w tym miejscu odnotować, że większość stanowią wyznawcy prawosławia (ponad 70%). Pozostała ludność jest wyznania rzymskokatolickiego (ok. 25%) i protestanckiego (ok. 5%).

Wśród tego typu mieszanki narodowościowej i religijnej nietrudno o antagonizmy. A te ciągną się od wielu lat. Wystarczy sięgnąć do okresu międzywojennego. Wiosną 1919 r. Hajnówkę przejęły władze polskie. Już w tym samym roku do Hajnówki zaczęła napływać ludność nie tylko z Podlasia, ale też z odległych stron Polski: Mazowsza, okolic Lublina, Łodzi, Warszawy, Poznania, Bydgoszczy, a także z Wileńszczyzny i Polesia. Z Rosji powracali rodowici mieszkańcy. Osiedlali się tu także Żydzi, Niemcy i emigranci rosyjscy.

W roku 1920 dwukrotnie przetaczał się przez Hajnówkę front wojny polsko-bolszewickiej. W walce o miasteczko zginęło jedenastu polskich żołnierzy (cmentarz z tego okresu znajdował się przy wiadukcie PKP, obecnie w lasku na Międzytorach znajduje się mogiła żołnierzy polskich, która co poniektórych miejscowych miłośników komuny do tej pory razi w oczy).

Na terenie Puszczy Białowieskiej została rozwiązana białogwardyjska dywizja gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza. Żołnierze tej dywizji osiedlili się w Hajnówce i Białowieży. W tym właśnie czasie wytworzyło się w Hajnówce społeczeństwo różnojęzyczne, wielogwarowe i zróżnicowane pod względem religijnym. Warto jednak wspomnieć, że przed wojną nie było tu ani jednej cerkwi – pierwsza hajnowska cerkiew została poświęcona 11 października 1942 r., a więc w czasie okupacji hitlerowskiej (i nie jest to przypadek…).

W międzywojniu Hajnówką często wstrząsały strajki. W czasie kryzysu światowego (1929-1933) znacznie zaostrzyły się stosunki społeczno-polityczne. Tzw. walki robotników z rejonu Hajnówki i Białowieży w latach 1931-33 były jednymi z największych oraz najbardziej zaciętych w skali dwudziestolecia międzywojennego. To wtedy właśnie Hajnówka zyskała przydomek „czerwona” z tej racji, że owe strajki były inspirowane przez różnej maści socjalistów. W końcu lat trzydziestych XX w. ilość strajków zmalała. Pasmo rozwoju hajnowskiej społeczności przerwała II wojna światowa.

We wrześniu 1939 r. Hajnówkę zajęli Niemcy, jednak nie na długo, gdyż już w II połowie września do miasta wkroczyły oddziały Armii Czerwonej i w ten sposób zaczęła się pierwsza okupacja sowiecka, która trwała do czerwca 1941 r. Miasto powtórnie okupowali hitlerowcy od 25 czerwca 1941 r. do lipca 1944 r. Sowieci ponownie zajęli Hajnówkę w dniu 18 lipca 1944 r., co nazywane jest „wyzwoleniem”, które to do dziś jest hucznie obchodzone przez miejscową ludność prawosławną, z władzami miasta na czele.

W Hajnówce po II wojnie światowej pozostało 5-7 tys. mieszkańców. Ludność oczekiwała na wyjaśnienie sprawy przynależności państwowej. 18 sierpnia 1944 r. przybyli do miasteczka przedstawiciele PKWN, odbył się wiec mieszkańców i wybrano Radę Gminną. W roku 1945 powstał Komitet Gminny PPR i Miejski Komitet PPS. Tyle mówi oficjalnie przyjęta wersja historii.

Jednak tuż po zakończeniu II wojny światowej w Hajnówce miał miejsce ważny epizod. Mianowicie w dniu 28 stycznia 1946 r. oddział podziemia w sile ok. trzystu partyzantów, dowodzony przez Romualda Rajsa „Burego”, przez kilkanaście godzin zajmował Hajnówkę. Przez ten czas żołnierze „Burego” złapali i rozbroili milicjanta oraz trzynastu oficerów Armii Czerwonej (w tym jednego podpułkownika); dwaj żołnierze radzieccy zostali zabici, a dwaj ranni. Niestety, oddział „Burego” musiał opuścić Hajnówkę i skierował się w okolice Bielska Podlaskiego w celu likwidacji białoruskich kolaborantów NKWD i sowieckich władz w Polsce.

I właśnie m.in. ten epizod jest solą w oku białoruskiej mniejszości. Oskarżają kpt. Rajsa o rzekome liczne zbrodnie na ludności wyznania prawosławnego, ale nie tylko jego. Nie oszczędzają też pozostałych żołnierzy zbrojnego podziemia antykomunistycznego, jak mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszko” czy nawet sanitariuszka Danuta Siedzikówna „Inka”. Jak pisze Marcin Majchrowski na stronie Stowarzyszenia Patriae Fidelis: Komitety Białoruskie (…) były to powstałe w okupowanej Polsce, pod przykrywką działalności kulturalno-oświatowej, organizacje kolaborujące z hitlerowcami. Pierwszy powstał już zimą 1939 roku w Warszawie. Następne po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w połowie 1941 roku. Ze względu na znaczenie miasta Białegostoku oraz duży odsetek osób czujących się Białorusinami, lokalny komitet był jedną z najprężniej działających organizacji kolaboracyjnych na polskich ziemiach. W jego struktury wchodził z kolei bardzo aktywny oddział w Narewce (gmina Hajnówka – przyp. N.G.). Jednym z przejawów tej aktywności było denuncjowanie władzom niemieckim osób związanych z polskimi organizacjami podziemnymi. Takich na przykład jak działająca w terenowej siatce AK matka „Inki”. Wychowana w patriotycznym duchu Eugenia Siedzikowa, z domu Tymińska, nie była bynajmniej szarym członkiem tej organizacji, lecz naprawdę znaczącą łączniczką i pracownikiem wywiadu. Świadczy o tym fakt, że po aresztowaniu (listopad 1942 roku) przez długi czas lokalne dowództwo AK rozpatrywało możliwość odbicia, a właściwie wykupienia, jej z więzienia. Również brutalność, z jaką ją przesłuchiwano, nie pozostawia wątpliwości, że Niemcy znali jej wartość, a ona, podobnie jak później córka w gdańskim areszcie, nie bardzo kwapiła się do współpracy z wrogiem. (…) W jednym z takich grypsów Eugenia poinformowała rodzinę, że wie, dzięki sprawie toczącej się przed wymiarem sprawiedliwości okupanta, kto był odpowiedzialny za wydanie jej gestapo. Napisała nazwiska trzech znaczących działaczy lokalnego Komitetu Białoruskiego z Narewki. Gdy później UB zaczęło interesować się Danką, babcia zniszczyła gryps w trosce o bezpieczeństwo swoje i dziewczynek, ale jego treść przetrwała w pamięci rodziny. Dzięki temu wie ona dokładnie, które to były osoby, jednak zostałem poproszony o niepodawanie tej informacji, aby niechcący nie zaszkodzić w ten sposób żadnemu z obecnych mieszkańców Narewki i okolic. Od siebie mogę jedynie dodać, że nazwisko jednego z nich do dziś możemy wyczytać w samym centrum tego miasteczka na pomniku poświęconym tymże ludziom. Widnieje tam inskrypcja o treści: „Cześć pamięci poległych w walce z faszyzmem i o utrwalenie władzy ludowej”. Tak, to nie pomyłka. Ci nazistowscy kolaboranci nie zostali bynajmniej zamordowani przez NKWD po wkroczeniu Armii Czerwonej na te tereny. W tym czasie byli oni już bowiem gorliwymi komunistami, a jedyne, co się w nich nie zmieniło, to stosunek do polskiej partyzantki. Trudno się zatem dziwić, że zostali w efekcie zlikwidowani przez oddział „Łupaszki” podczas akcji przeprowadzonej w dniu 17 kwietnia 1945 roku. Współpraca z jakimkolwiek wrogiem Polski była charakterystyczna dla ziem kresowych. Te same osoby, zależnie od okoliczności, głośno śpiewały „Międzynarodówkę” lub pozdrawiały się słowami „Heil Hitler” w Wilnie, Białymstoku czy Lwowie. Nie inaczej było w niewielkiej Narewce, gdzie za sprawą grupy oportunistów i karierowiczów zostały poważnie zachwiane nienaganne stosunki między społecznością katolicką a prawosławną. (…) Tymczasem czymże były owe Komitety Białoruskie, jeśli nie organizacjami bezpośrednio i bez żadnych skrupułów współpracującymi z dwiema najbardziej zbrodniczymi ideologiami w historii ludzkości, których członkowie porobili polityczne kariery na ekstremistycznych frazesach i krzywdzie innych? Ich potomkowie nadal gęsto zaludniają podlaskie wioski i miasteczka. Czy aby nie jest to przyczyną, że o tzw. Żołnierzach Wyklętych profilaktycznie mówi się tam tylko źle, nie oszczędzając przy tym nawet takich osób, jak Danka Siedzikówna vel sanitariuszka „Inka”?

I właśnie dwa tygodnie po Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, dokładnie 16 marca 2014 r., w Hajnówce zostało zorganizowane przez Bractwo Prawosławne skandaliczne spotkanie pt. „Romuald Rajs „Bury” – nie nasz bohater”. Już sam plakat reklamujący to spotkanie wywoływał jednoznacznie pejoratywne skojarzenia, gdyż ukazywał dziecko i żołnierza z karabinem. Prezentowano na nim również filmy szkalujące żołnierzy podziemia niepodległościowego. Autorem tej hucpy był niejaki Tomasz Sulima, reprezentujący tzw. Ruch Autonomii Podlasia, który w październiku 2011 r. zamieścił takowe słowa:

„Czy ja mogę być Polakiem jeżeli nie uznaję za swoje polskich symboli narodowych (herb, godło, hymn), inaczej interpretuję wydarzenia historyczne (unie polsko-litewskie uważam za wstęp do szkodliwej polonizacji, moi przodkowie stawiali krzyże przeciw Powstaniu Styczniowemu, 17 września wielu z moich krewnych przywitało sowietów z ogromną nadzieją, że w końcu zakończy się „pańska Polszcza”), nie uznaję za swoich takie postacie jak (…) Roman Dmowski i innych. Polska okupuje Podlasze od 1569 roku (z przerwą na lata okupacji Rosji 1807-1918).” [zachowano oryginalną pisownię].

Spotkanie to zostało oprotestowane przez mieszkańców Hajnówki czujących się Polakami. Wystosowali oni list protestacyjny do władz miasta. Oto fragment tego listu:

My, mieszkańcy miasta Hajnówka oraz gminy wiejskiej Hajnówka protestujemy przeciwko jawnej dyskryminacji mniejszości polskiej przez władze samorządowe oraz placówki kulturalno- oświatowe podległe burmistrzowi miasta Hajnówka. Hajnówka znajdująca się na pograniczu wielu kultur od zawsze była miejscem tarć narodowościowych i choć nikt tego otwarcie nie wyraża, to Polacy stanowiący tu mniejszość narodową są tu obywatelami drugiej kategorii. Wielokrotnie zdarzały się sytuacje, które powodowały rozgoryczenie katolickiej (i nie tylko) części społeczeństwa Hajnówki, w szczególności niedopuszczalne naszym zdaniem są sytuacje, w których samorząd miasta opowiada się po jednej ze stron. Jako część społeczności nastawionej patriotycznie i szanująca naszą Ojczyznę – Polskę wielokrotnie mieliśmy okazję przekonać się o stronniczości władz i dyrekcji poszczególnych jednostek – głównie Hajnowskiego Domu Kultury. Utrudnia się nam przeprowadzanie patriotycznych akademii i oprawy uroczystości związanych z ważnymi dla Polski wydarzeniami. Władze miasta poprzez dyrekcję HDK pozwalają na to, aby 1 i 17 września odbywały się imprezy rozrywkowe, ten fakt ma szczególną wymowę, ponieważ w 1939 r. białoruska część społeczeństwa Białostocczyzny cieszyła się z wejścia Armii Czerwonej na polskie tereny. Po wielu latach jakby kpiąc z polskiej historii, urządza się zabawy w rocznicę tych wydarzeń. Polacy nie mogą organizować swoich spotkań i uroczystości, zmuszeni są szukać miejsca w salkach przy kościołach (np. Spotkanie z Nacjonalizmem zorganizowane przez Dzielnicę Podlaską Narodowego Odrodzenia Polski w październiku 2013 r. – przyp. N.G.) lub zwyczajnie rezygnować z przedsięwzięć. (…) Władze miasta tolerują komunistycznych patronów ulic, jak Hanka Sawicka czy Paweł Finder oraz nadają nowe nazwy – Jakuba Kołasa i Janki Kupały, którzy są eksponowani w czasie wystaw upamiętniających najazd ZSRR na Polskę oraz wywózki na Syberię obywateli polskich mieszkających także w Hajnówce i powiecie hajnowskim. Samorząd nie liczy się z polską częścią społeczeństwa, pozwalając na takie sytuacje. Uważamy to za niedopuszczalne, aby władze reprezentujące polską administrację upamiętniały osoby i wydarzenia o antypolskim charakterze. Trudno szukać przypadków, w których burmistrz Hajnówki reprezentowałby samorząd, włączając się w organizację patriotycznych przedsięwzięć, z pompą za to, także za nasze pieniądze, kupuje kwiaty na sowieckie pomniki okupantów i hucznie obchodzi rocznicę tzw. wyzwolenia Hajnówki 17 lipca. Skandaliczne wręcz jest to, że inicjatywa obywatelska, jaką była organizacja patriotycznego koncertu z okazji państwowego święta, jakim, czy się to komuś podoba, czy nie, jest Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych, nie była możliwa. Hajnowski Dom Kultury zamyka swe podwoje przed upamiętnianiem polskiego podziemia niepodległościowego, tłumacząc się innymi zaplanowanymi imprezami. Pytamy zatem, dlaczego Dom Kultury zamiast rezerwować w swoim kalendarzu terminy świąt państwowych na wszelkiego rodzaju akademie planuje na ten czas inne imprezy? Podczas gdy dla nas nie było miejsca 1 marca w placówce państwowej, miejsce takie znalazło się dla osób szkalujących polskie podziemie niepodległościowe.

Obecny burmistrz Hajnówki Jerzy Sirak (podobno katolik) nie popisał się, porównując dowódcę 3. Brygady Wileńskiej NZW kpt. Romualda Rajsa „Burego” do nazisty Jürgena Stroopa. Później wycofał się z tych słów i przeprosił za nie. Jednak nie zmienia to faktu, że w Hajnówce i okolicach dyskryminacja polskiej oraz katolickiej ludności ma miejsce na porządku dziennym. W Narewce mieszkańcy muszą walczyć o zmianę patrona Szkoły Podstawowej, którym jest podwójny agent gestapo i NKWD, Aleksander Wołkowycki, na rzecz Danuty Siedzikówny „Inki”. W samej Hajnówce natomiast trudno np. dostać pracę w miejskim urzędzie, jeśli się nie jest odpowiedniej wiary (czyli prawosławnej). Mimo tej nabrzmiałej sytuacji zaświtało światełko w tunelu. Patriotycznie nastawieni mieszkańcy Hajnówki założyli Stowarzyszenie Historyczne im. Danuty Siedzikówny „Inki”, które od 2008 r. organizuje Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej (jej dowódcą był legendarny mjr „Łupaszko”). Także hajnowska młodzież rokuje nadzieje, ponieważ kibice Jagiellonii Białystok zrzeszeni w FC Hajnówka wystąpili z inicjatywą pod nazwą „Narodowa Hajnówka” i pod tym właśnie szyldem angażują się we wszelkie działania patriotyczne na terenie miasta i okolicy. Jednak w miejscu, gdzie lokalny polityk PiS jest uważany za głęboka opozycję, a rzeczeni kibice krzyczący „Precz z komuną!” są brani za „faszystów”, nie tak szybko nadchodzą oczekiwane zmiany. Taka młodzież łatwo może dać się zwieść różnym ckliwym patriotycznym hasełkom spod znaku systemowego PiS-u czy Ruchu Narodowego. To pokazuje, jak wiele jeszcze potrzeba pracy w podnoszeniu świadomości mieszkańców w takich miejscowościach jak Hajnówka, aby można ją było w końcu nazwać „narodową”.

Natalia Guziejko

Artykuł pierwotnie ukazał się w czasopiśmie „Szczerbiec. Na szlaku idei”, nr 150/2014.

PS. Część radnych powiatu hajnowskiego wyszła podczas uczczenia minutą ciszy Żołnierzy Wyklętych!

Prosimy o rozpowszechnianie informacji:

„W trakcie sesji Przewodniczący Rady Lech Jan Michalak wystąpił z wnioskiem o powstanie i uczczenie minutą ciszy Żołnierzy Wyklętych – w związku z przypadającym 1 marca Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Na wniosek odpowiedziało część radnych, w związku z czym Rada uczciła pamięć Żołnierzy Wyklętych w niepełnym składzie.”.

Link: http://www.powiat.hajnowka.pl/node/8516

Radna Rady Powiatu Hajnowskiego – Olga Rygorowicz (lewicowo-białoruska koalicja Ziemia Hajnowska) – zapowiedziała przygotowanie wniosku o odwołanie przewodniczącego Rady Powiatu Pana Lecha Michalaka (startującego z listy PiS). Miało to miejsce na XIII Sesji RP, w dniu 25 lutego 2016. Powodem takiej decyzji radnej był wniosek przewodniczącego o oddanie hołdu Żołnierzom Wyklętym minutą ciszy.
Wniosek na tyle nie spodobał się radnej Ziemi Hajnowskiej oraz zastępcy przewodniczącego Rady Powiatu (z PSL), że w gronie paru innych osób opuścili salę obrad. Z „godnością” zachował się natomiast radny powiatowy, a zarazem emerytowany major SB, który po prostu nie wstał z krzesła. Już po wszystkim swoją opinię zaprezentował starosta – że „jest za, a nawet przeciw”.
To będzie chyba jedyny przypadek w kraju, kiedy Żołnierze Wyklęci staną się powodem odwołania przewodniczącego rady z pełnionej funkcji. Czy fakt, że odbędzie się to w Hajnówce, znowu wywoła „dyplomatyczną ciszę”? Za: https://www.facebook.com/Podlaski-Rajd-%C5%9Aladami-%C5%BBo%C5%82nierzy-5Wile%C5%84skiej-Brygady-Armii-Krajowej-722514284481693/?fref=ts

Autor: CINR CHRISTUS REX

Źródło: http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2016/03/polska-bez-polski-kiedy-czerwona.html

P.S. Suplementy od Pani Natalii:

– http://prawy.pl/27358-historycy-bronia-czci-romualda-rajsa-burego/

– http://www.blogmedia24.pl/node/69708

– http://prawy.pl/11155-rodziny-lupaszki-i-burego-oburzone-nominacja-ipn/

– http://blogmedia24.pl/node/73379

– http://www.poranny.pl/wiadomosci/bielsk-podlaski/art/5191910,danilecki-i-zwolski-odslaniaja-kulisy-zbrodniczej-dzialalnosci-ub-w-bielsku-podlaskim,id,t.html

– http://www.pch24.pl/dziecinstwo-mialem-poszarpane–ale-zalu-nie-mam,33008,i.html

Basia Poleszukczerwona hajnówkamarsz żołnierzy niezłomnychżołnierze niezłomni
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Podatkowy Raport Mniejszości w Polsce. Urzędnicy skarbowi mogą zablokować dowolne konto bez żadnych dowodów !

aamm

Strona główna &gt Polska &gt Podatkowy Raport Mniejszości w Polsce. Urzędnicy skarbowi mogą zablokować dowolne konto bez żadnych dowodów ! Podatkowy Raport Mniejszości w Polsce. Urzędnicy skarbowi mogą zablokować dowolne konto bez żadnych dowodów ! AdRo203 Polska

Państwo polskie właściwie z każdym dniem robi się coraz bardziej opresyjne, nawet bardziej niż PRL. W dzienniku Rzeczpospolita opisano właśnie precedensowy wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który przyznał rację Urzędowi Skarbowemu w sporze z podatnikiem i uznał, że fiskus nie potrzebuje dowodów, aby zablokować rachunek bankowy firmy nawet na dłużej niż 3 miesiące.

Ten wyrok WSA otwiera nieograniczone możliwości niszczenia polskich firm przez urzędników. Fiskus może dzięki niemu zablokować konto, bo tak uważa, bez dowodów i bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Blokada ma potrwać nawet ponad 3 miesiące i nikogo nie interesuje w tym czasie skąd przedsiębiorca weźmie pieniądze na opłacenie bieżących zobowiązań.

Precedensowy wyrok dotyczył sprawy o przedłużenie blokady konta ponad trzy miesiące i WSA uznał, że jest to możliwe nawet bez dowodów winy i zależy to tylko od oceny urzędnika.W większości przypadków taka blokada konta firmowego oznaczać będzie koniec działalności gospodarczej. Być może taki jest właśnie ukryty cel takiego antyludzkiego prawa.

Oficjalnie blokada kont firmowych według widzimisię urzędnika wspomaganego algorytmem typowania przestępców STIR, niczym z filmu science fiction „Raport Mniejszości”, to „atomowa broń skarbówki”, którą miała zwalczać oszustów podatkowych. Wystarczy, że system stwierdzi, że nasze przepływy pieniężne są dziwne i mamy blokadę. W praktyce będzie to broń przeciwko zwykłym przedsiębiorcom.

Poprzednicy obecnych rządzących mieli w zwyczaju ogłaszać pewne niepopularne decyzje, a potem je wdrażać, nawet jeśli były niepopularne społecznie. Obecna władza to mistrzowie czarowania. Najpierw coś mówią, a potem robią dokładnie odwrotnie. Skoro zatem powstało nawet specjalne ministerstwo przedsiębiorczości i jakieś pseudokonstytucje biznesu na dodatek obudowane operetkowymi urzędami jak Rzecznik Przedsiębiorców, to prawie na pewno oznacza dokładnie odwrotnie iż nam się wydaje, czyli małe iśrednie firmy są rzeczywiście oczkiem w głowie władzy, ale nie aby je wspomóc, tylko skuteczniej okraść, aż do ich upadku. Bierze się to z komunistycznej mentalności obecnych elit, które przedsiębiorczośc uważają za cwaniactwo i dążą do restytucji PRLowskich standardów postępowania ze znienawidzonymi „prywaciarzami”.

Za: https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/podatkowy-raport-mniejszosci-w-polsce-urzednicy-skarbowi-moga-zablokowac-dowolne-konto-bez

19.12.2018

III RPPolska neokolonią syjonizmutotalitaryzm demonokratyczny
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Wywiad z Basią Poleszuk

as8-1

Strona główna &gt Polska &gt Wywiad z Basią Poleszuk Wywiad z Basią Poleszuk a303 Polska

Basia Poleszuk wRealu24 ! Niezłomna postawa patriotki w walce z czerwoną Hajnówką !

wRealu24.pl

Nadawane na żywo 4 godziny temu

Basia Poleszukczerwona hajnówkamarsz żołnierzy niezłomnych
Read the full article – wolna-polska.pl

Polska

Michał Wałach: Polska pod rządami partii rośnie w siłę

aa222

Strona główna &gt Polska &gt Michał Wałach: Polska pod rządami partii rośnie w siłę Michał Wałach: Polska pod rządami partii rośnie w siłę AdRo203 Polska

Polska pod rządami partii rośnie w siłę, a pomimo pewnych przejściowych trudności, odnosimy sukces za sukcesem. „Możemy z ufnością patrzeć w przyszłość, idziemy bowiem słuszną drogą, posiadamy pewnych przyjaciół i wiernych sojuszników”. Kto narzeka, jątrzy i krytykuje władzę, ten albo należy do wywrotowego obozu totalnie niekonstruktywnej opozycji, albo jest szlachetnym, ale infantylnym naiwniakiem.

Choć w powyższym akapicie odnajdziemy słowa Władysława Gomułki, to całość nie stanowi cytatu z „Trybuny Ludów” czy innej komunistycznej gazety. To jedynie próba zwięzłego zaprezentowania optyki mediów sympatyzujących z PiS, do której akurat słowa I sekretarza PZPR zupełnym zbiegiem okoliczności pasują. Smutne, ale właśnie w ten sposób dziennikarze entuzjastycznie nastawieni do „dobrej zmiany” widzą polską politykę. Ostatnio tego typu przekaz wybrzmiał z ust Michała Karnowskiego – gościa Klubu Ronina, który swoje przemyślenia opublikował także na portalu wPolityce. Narracja z podziałem na krystalicznie dobry PiS, doszczętnie złą totalną opozycję oraz zdziecinniałych i kompletnie nierozumiejących rzeczywistości prawicowych krytyków „dobrej zmiany” pojawiła się także w tygodniku „Sieci”. O ile uznawanie PiSu za obóz pełen cnót, a lewicowo-liberalnej opozycji za plugawą targowicę, zdążyło się już w narracji utrwalić (ten sam model, tyle, że à rebours, stosują stronnicy PO i przystawek), to nowością jest dostrzeganie i komentowanie przez media „dobrej zmiany” ruchów środowisk autentycznie prawicowych oraz katolickich. Zapewne politycy PiS poczuli, że ich dotychczasowy monopol na „prawicowość” został teraz, w środku trwającego wyborczego maratonu, zagrożony. I nie chodzi tu – przynajmniej na razie – o przetasowania i przegrupowania wśród eurosceptycznych partii, a o większe naciski w sprawie zakazu aborcji ze strony Kościoła oraz prawicowych mediów, które od początku konsekwentnie punktują działania Prawa i Sprawiedliwości. Formacja Jarosława Kaczyńskiego nie może sobie jednak pozwolić, by w okresie przed wyborami prawicowy wyborca zrozumiał, że PiS prawicą nie jest. Stąd też ofensywa, której przykładem są słowa wspomnianego Michała Karnowskiego oraz sprawa Wojciecha Cejrowskiego. Podróżnik nie może dłużej gościć w telewizji Jacka Kurskiego, skoro na jego tle widać wyraźnie – i to w doskonałym czasie antenowym – jak wiele brakuje PiSowi do „prawicowości”, jak beznadziejnie zachowuje się w kluczowym temacie zakazu aborcji. Co ciekawe, Karnowski w Klubie Ronina nie mógł się prezesa TVP nachwalić. Nie przestawał też nazywać obozu „dobrej zmiany” prawicą i konserwatystami, co pokazuje, jak ważną kwestią jest obrona fałszywego, ale politycznie korzystnego skojarzenia łączącego PiS z poglądami konserwatywnymi. Karnowski nie nazwa ochrony życia tematem nieważnym – wręcz przeciwnie! Nie wyniknęła z tego jednak krytyka rządzących, którzy sabotują ten – jak napisał sam redaktor – fundamentalny temat. „Wiesz, że są tematy, ważne, fundamentalne, jak ochrona życia, których jednak radykalne forsowanie natychmiast oddaje rządy skrajnej lewicy – usłyszysz, że masz krew niewiniątek na rękach – i to pomimo tego, że dla ochrony życia zrobiono jednak w ostatnich latach sporo. A najgłośniej wołają ci, którzy tuż potem powędrują sobie na mszę za panią Hanię od Klątwy” – stwierdził Karnowski na portalu wPolityce powtarzając te same, propagandowe schematy o konsekwencjach grożących złamaniem „kompromisu aborcyjnego”. Taką narracją posługiwał się na przykład Bronisław Komorowski mówiąc przy okazji wspieranej także przez PiS próby zakazania aborcji eugenicznej w roku 2012: naruszenie go [„kompromisu aborcyjnego”-red.] grozi konsekwencjami, wojną światopoglądową. Podobna retoryka w takiej samej sytuacji: wtedy PO, jak dziś PiS, miało rząd i prezydenta. Podobny jest też dotykający tematu ochrony życia niedasizm. Swoją drogą – jak rozumieć słowa o wędrujących na Mszę „za panią Hanię od Klątwy”? Czy aby redaktor Karnowski nie chciał dać nam, katolikom, do zrozumienia, że traktuje nas jak bezrozumną masę, która na polecenie plebana czasem modli się w intencji rewolucyjnego polityka, a czasem, na inny rozkaz, żąda od władzy zakazu aborcji? Modlić się można i należy w intencji każdego, także – a może szczególnie – zwolenników złych idei. Tym razem jednak słowa redaktora brzmią kpiarsko. Kpina w kontekście słowa „Msza”? Nie najlepiej… Natomiast krytykując „radykalne forsowanie” walki z aborcją Karnowski milczy o tym, jak obóz „dobrej zmiany” odważnie i bez oglądania się na podgrzewanie politycznej atmosfery wprowadzał zmiany w sądownictwie. Tu niedasizm nie wystąpił. Publicysta krytykuje też ideę „mięciutkiej, liberalnej i ułożonej ze światem prawicy” nie dostrzegając, że PiS, sabotując walkę z aborcją, sam zapisał się do szeregu takich właśnie formacji. Niewykluczone, że redaktor Karnowski traktuje temat ochrony życia wyłącznie w sposób polityczny, niczym postulat jakiś tam środowisk, które czegoś tam chcą, ale spełnienie ich oczekiwań się partii nie opłaca. Ludzkie życie? Sądy ważniejsze! Trzeba jednak coś powiedzieć, żeby nie stracić więzi z prawicowym czytelnikiem i wyborcą, trzeba pomydlić oczy, postraszyć polską wersją hiszpańskiej radykalnej lewicy, chociaż powszechnie wiadomo, że zgodnie z konstytucją ustawę antyaborcyjną można jedynie uszczelnić – nie ma mowy o poszerzeniu dostępności aborcji. Polski zapateryzm w tej dziedzinie wymagałby zmiany ustawy zasadniczej, a na proaborcyjną większość konstytucyjną się na razie nie zanosi. A gdyby taka nawet się kiedyś znalazła, to czy ktoś ma złudzenia, że lewa strona z szacunku do „kompromisu aborcyjnego” zrezygnuje ze swojego sztandarowego postulatu? O, sancta simplicitas! W ramach przedwyborczego porządkowania frontu z krnąbrnych, infantylnych – jak mówi Karnowski – prawicowców, które musi dokonać się bez strat liczbowych w elektoracie, publicysta pisze nawet, że „dla ochrony życia zrobiono jednak w ostatnich latach sporo”. Szczegółów niestety nie podaje – być może dlatego, że PiS nie ma się czym w tej sprawie pochwalić. Lepiej więc pozostać przy bezpiecznym, bezosobowym „zrobiono sporo”, gdyż faktycznie zrobiono. 450 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy całkowicie zakazującej aborcji i 830 tys. pod obywatelskim projektem likwidującym tzw. „przesłankę eugeniczną”. To bez wątpienia niemało. Tyle tylko, że głos narodu nie został zamieniony w obowiązujące prawo w wyniku działań Prawa i Sprawiedliwości, za sprawą decyzji Jarosława Kaczyńskiego, nad którego skromnością i pokorą bez żenady zachwycał się w Klubie Ronina Karnowski. Jakby tego było mało, redaktor Michał Karnowski mówił o rachunku sumienia. Ale nie ze stosunku do aborcji i ewentualnych zaniechań w przeciwstawianiu się dzieciobójstwu, do którego każdy katolik jest przez nauczanie Kościoła wezwany, a z naszego stosunku do… PiSu. – Jesteśmy w tej chwili, na przełomie listopada i grudnia 2018 roku. Za rok pewnie będziemy wiedzieli już gdzie jesteśmy, jak to się skończyło: czy trwa, czy też jest w defensywie. I wtedy też każdy, moim zdaniem, będzie musiał zdać rachunek sumienia z tego czy pracował na rzecz tej szansy, gdy ona była, czy też ją podgryzał, wyszydzał, wyśmiewał, grał egoistycznie. Są tacy – powiedział w Klubie Ronina. Szansą są oczywiście – zdaniem Karnowskiego – rządy PiS, a redaktor na portalu wPolityce pyta czy „może prawica (zwłaszcza medialna) nie zasługuje na szansę, którą dostała?”. – Szansa, na którą tysiące Polaków pracowały, szansa, która się pojawiła w roku 2015 może się nie powtórzyć bardzo długo. Być może ten moment, te lata, te miesiące, w których jesteśmy, każdy z nich, to jest coś dane raz na pokolenie. To się może długo nie powtórzyć – dodał krytykując przy tym także osoby twierdzące, że między PO a PiSem nie ma zasadniczej różnicy. Tu także sięgnął po terminologię religijną mówiąc, że osoby te… „bardzo grzeszą”. Mamy więc „grzech” względem PiS i „rachunek sumienia” z podstawy wobec „dobrej zmiany”. Jeśli jednak komuś publicystyczna sakralizacja Prawa i Sprawiedliwości nie wystarcza, to na łamach „Sieci” znajdzie jedyne słuszne wyjaśnienie powodów oczekiwania przez ludzi Kościoła zakazania aborcji. „Podobnym szlakiem [co opisany wyżej Wojciech Cejrowski, który – zdaniem „Sieci” – podstawia nogi – przyp.: PCh24] zmierza część środowisk katolickich. Proponują one PiS, by de facto przekształciło przyszłoroczne wybory w referendum na temat zakazu aborcji eugenicznej. A więc w coś, czego wygrać nie można, na pewno nie w stopniu dającym władzę. Owszem, dla wielu ludzi Kościoła i nie tylko to rzeczywiście problem pierwszoplanowy, ale jest w tym coś więcej. To także rodzaj ucieczki od presji, którą buduje mainstream. Dobrą zmianę można przecież zwalczać nie tylko z lewej, lecz także z prawej strony. Wygląda to może i szlachetniej, ale istota pozostaje ta sama” – czytamy. Słowem: jeśli ktoś myślał, że walczy z aborcją, gdyż katolickie sumienie nakazuje mu ochronę godności człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci, to prorządowy tygodnik spieszy z wyjaśnieniem, że… niekoniecznie. Że to wszystko polityczna walka, a naciskający na PiS obrońcy życia tak naprawdę ulegają presji tworzonej przez media głównego nurtu (nie dowiadujemy się co prawda czy chodzi o ludzi na pasku Rosji, Niemiec czy PO, ale i tak główny nurt to nic przyjemnego). Prawda jest jednak odmienna. Środowiska walczące z aborcją nie zastawiają na PiS sideł. Chcą jedynie realizacji przedwyborczej obietnicy. Ze strony polityków PiS znajdujących się w opozycji wielokrotnie takie deklaracje padały. Co więcej, posłowie z formacji Jarosława Kaczyńskiego ostatni raz poparli całkowity zakaz aborcji we… wrześniu roku 2015. Nieco ponad miesiąc później wygrali wybory parlamentarne i przejęli władzę. Nie sposób więc traktować głosowania z ówczesnej kampanii wyborczej inaczej jak jasnej deklaracji. Fałszem jest oczywiście także twierdzenie, że to środowiska katolickie proponują PiS przekształcenie przyszłorocznych wyborów w referendum na temat zakazu aborcji. Obrońcy życia nie oczekują bowiem realizacji obietnicy walki z dzieciobójstwem po wyborach, ale teraz, w tej kadencji, a słowa europosła Ryszarda Legutki, który nieopatrznie przyznał, że przed 2019 temat nie zostanie podjęty, wywołały prawdziwe poruszenie. To nie obrońcy życia kluczą i politykują. To PiS i prorządowe media wykonują intelektualną ekwilibrystykę, by nie dotykając tematu aborcji nie utracić elektoratu prawicowo-katolickiego. Piękne słowa o szansie danej raz na pokolenie pozostają puste, skoro deklarujący „prawicowość” i straszący lewicą PiS nie zamierza wprowadzać pożądanych przez katolików zmian, obawiając się, że doprowadzą one do utraty władzy. Nie sposób nawet dopatrzyć się w tej strategii różnicy względem platformerskiej polityki „ciepłej wody”, polityki pod sondaże, by każdemu dogodzić i pozostać u steru. Jednak w chwili, gdy „dobra zmiana” przekonuje nas, że czarne jest białe, a białe jest czarne, ciągle, w majestacie prawa, mordowane są nienarodzone dzieci. To nie statystyki, sondażowe słupki, polityczne gierki. To konkretni ludzie, którzy nie narodzą się tylko dlatego, że rządzącym i ich poplecznikom brakuje odwagi, by w trwającej cywilizacyjnej wojnie na śmierć i życie stanąć oko w oko z proaborcyjną lewicą i powiedzieć jej „dość, won z Polski!”. Odwagi polityczno-medialnej „dobrej zmianie” wystarcza jedynie na połajanki pod adresem niektórych środowisk katolickich, pod adresem obrońców życia – że to ucieczka od presji, którą buduje mainstream, że infantylność, że deficyt myślenia politycznego. Ale najwykwintniejsze nawet tłumaczenie braku realnych działań nie ochroni bezbronnych dzieci. Michał Wałach Za: https://www.m.pch24.pl/sluszna-linie-ma-nasza-partia–aborcji-nie-zakaze-i-kropka-pch,64746,i.html?fbclid=IwAR0d7qCHeERPfmbcpm9SWD6GgAbq-HRtblG6l9mw8-XJbvSD9Fu-RJQkoHE

III RPPartia interesów SyjonistycznychPolska neokolonią syjonizmupolskojęzyczna syjono-żydomasoneria
Read the full article – wolna-polska.pl

Zdrowie

Sulforafan pomaga autystycznym dzieciom [fragmenty]. Dena Schmidt

a-105

Strona główna &gt Zdrowie &gt Sulforafan pomaga autystycznym dzieciom [fragmenty]. Dena Schmidt Sulforafan pomaga autystycznym dzieciom [fragmenty]. Dena Schmidt a303 Zdrowie

(NaturalHealth365) Czy sulforafan – substancja znajdująca się w kiełkach brokuł i innych warzywach kapustnych – ma korzystny wpływ na dzieci z autyzmem? Szybka odpowiedź jest „tak!”

Dzisiaj przedstawimy bardzo przekonujące badanie / research z Johns Hopkins University School of Medicine.

Przypadki autyzmu rosną w alarmującym tempie – wielu ekspertów zauważa, że występuje u 1 na 45 dzieci. Ten gwałtowny wzrost w większości przypisuje się stale rosnącemu harmonogramowi szczepień i dostarczanych przezeń zbyt wielu toksyn w każdej szczepionce.

Ale nawet jeśli twoje dziecko zostało zaszczepione, to jest nadzieja. Badacze ujawniają jak konsumpcja większej ilości sulforafanu może pomóc dzieciom poprawić umiejętności społeczne, komunikację werbalną i ogólnie zachowanie.

Sulforafan w kiełkach brokuł rozwiązuje objawy autyzmu

Sulforafan stymuluje i reguluje geny chroniące komórki przed czynnikami wewnętrznymi zaangażowanymi w zaburzeniach ze spektrum autyzmu takie jak: stan zapalny, stres oksydacyjny i uszkodzenie DNA.

Oczywiście wyniki tego badania są wyjątkowo ekscytujące, gdyż wskazują na możliwość pomocy dzieciom z autyzmem. Zajmując się leżącymi u podstaw problemami komórkowymi choroby, objawy autyzmu można potencjalnie zmniejszyć lub nawet wyeliminować.

Badano 40 autystyków w wieku 13-27 lat i przez 18 tygodni podawano im albo sulforafan albo placebo. Sprawdzano reakcję społeczną, umiejętności komunikacyjne i zachowanie oceniano zarówno przed badaniem, jak i po nim, oraz w 4 i 10-tygodniowych odstępach czasowych.

Kiedy uruchomi się komórkowe mechanizmy ochronne, objawy autyzmu ustępują

Po 4 tygodniach w grupie sulforafanowej zauważalnie poprawiło się zachowanie. Po 18 tygodniach, 46% przyjmujących go wykazało postęp w zdolności interakcji społecznej, 42% poprawiło komunikację werbalną, i 54% wykazywało mniej anormalne zachowanie. Ale należy zauważyć, że poprawa zniknęła po odstawieniu sulforafanu.

Co ciekawe, podobne postępy u osób z autyzmem odnotowano gdy mają gorączkę. Naukowcy twierdzą, że jest to gorączka aktywuje reakcję na stres w organizmie – co powoduje, że mechanizmy ochronne włączają bieg na poziomie komórkowym.

Mówiąc prosto, gdy uruchamia się genetyczna ekspresja uzdrawiająca – zmniejsza się stan zapalny i uszkodzenie komórek.

Artykuł z 2014 opublikowany w czasopiśmie Antioxidants & Redox Signaling pokazał również dowody na to, że związki występujące w brokułach, a także w innych produktach spożywczych np. cebuli, poprawiały mechanizmy obronne komórek.

Ekscytująca wiadomość dla rodzin z autystycznymi dziećmi

Prowadzone teraz badanie skupia się na białku Nrf2, które, jak wiadomo, wchodzi i wychodzi z jądra komórki co 129 minut. Kiedy pokazują się zagrożenia dla zdrowia, ta oscylacja nasila się podnosząc poziomy przeciwutleniaczy.

Sulforafan, jak i kwercetyna (w dużych ilościach w cebuli i jabłkach) zwiększa oscylację Nrf2 do 80 minut.

Funkcja oscylacji Nrf2 jest rodzajem mechanizmu nadzoru komórkowego, który w razie potrzeby najbardziej poprawia stan komórek. Optymalizacja tego mechanizmu za pomocą związków takich jak sulforafan obiecuje leczenie chorób takich jak autyzm.

Nie ulega wątpliwości, że znowu widzimy uzdrawiającą moc jedzenia działającego na naszą korzyść.

Dena Schmidt

https://www.naturalhealth365.com/sulforaphane-autism-news-2804.html

P.S. Sulforafan w kaps. dostępny w Polsce.

Tłum. Ola Gordon/http://chomikuj.pl/OlaGordon


Read the full article – wolna-polska.pl